Próbki, reklamy a sprzedaż i zadowolenie klienta – z Hopkinsem w tle

Czasem wydaje się, że tylko korzystanie z najnowszych metod i badań przynosi najlepsze efekty. Zapomina się wtedy o doświadczeniu, sprawdzonych technikach i o tym, co sprawdzało się przez lata. Może warto do tego wrócić?

Claude Hopkins, człowiek legenda, opracował zasady, które można wykorzystać również we własnym biznesie.

Scientific Advertising (do niedzieli w Złotych Myślach w weekendowym dealu) pisał m.in.:

Scientific Advertising„Możesz więc porównywać reklamy między sobą; ich tytuły, plan i zastosowane metody. To w każdej branży daje olbrzymie oszczędności. Nawet najmądrzejszy, najbardziej doświadczony człowiek nie potrafi zgadnąć, co wywoła największy oddźwięk  w  danej  dziedzinie  reklamy.  Bez  żadnego  klucza Twoje zyski z dużym prawdopodobieństwem będą Cię kosztować dwa razy więcej niż to konieczne. A wiemy ponadto, że  pewne  reklamy  tego  samego  produktu  mogą  kosztować dziesięć razy więcej niż inne. Próbka może zapłacić za siebie swoją kilkakrotną wartość przez to, że daje Ci dokładny monitoring. Ponadto próbki pozwalają skierować klientów tam, gdzie  zaopatrzą  się  w  towar.  To  jest  ważne,  zanim  zyskasz powszechną dystrybucję.

Wielu reklamodawców traci sporo, skąpiąc na drobne wydatki. Boją się narzucać albo próbują zaoszczędzić jakieś grosze. Dlatego każą płacić po dziesięć centów za próbkę albo kupić znaczek na wysyłany list, albo jeszcze coś. Otrzymanie każdej takiej dziesięciogroszówki może ich kosztować od 40 centów do 1 dolara. To znaczy, że koszty odpowiedzi wzrosną o te kwoty. A jednak zdumiewająco wielu woli raczej ponieść ten dodatkowy koszt, niż podarować próbkę.Nałożenie ceny na próbki znacznie opóźnia odpowiedzi. No i zabrania używać słów „za darmo” w reklamie, które zazwyczaj z nawiązką płacą za wszystkie próbki. Z tego samego powodu niektóre reklamy mówią: „Kup jedną paczkę, a my kupimy ci drugą”. Albo ustalają, że kupon daje częściową obniżkę ceny detalicznej towaru. Każde monitorowanie wyników udowodni, że takie oferty nie opłacają się. Zanim nie przekonamy w pełni naszego przyszłego klienta, równie trudno jest uzyskać od niego zapłacenie połowy kwoty,  jak  i  uiszczenie  pełnej  zapłaty  za  towar.  Pamiętaj,  że  to Ty jesteś sprzedawcą. To Ty masz wzbudzać zainteresowanie. Nie utrudniaj więc ludziom okazania go. Nie każ przyszłym klientom płacić za Twoje wysiłki sprzedania im danego towaru. Trzech na czterech nie zapłaci — a nawet dziewięciu na dziesięciu”.

Zdaje się, że to reklamowe prawdy uniwersalne. Czy przekonujące?

Zapraszamy też do przeczytania, co ma wspólnego Claude Hopkins z możliwymi zwolnieniami z pracy  🙂

Oceń ten wpis

< < Poprzedni <<
>> Następny >>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


(wymagane)