„Uwielbiam tworzyć nowe rzeczy” – wywiad z Janem Gajosem

Jan Gajos jest  znany ze szkoły uwodzenia Perfect Dating, którą z powodzeniem prowadzi we współpracy z Krzysztofem Królem, jednym z najmłodszych polskich milionerów. Nam opowiedział o swoim nowym projekcie, stosunku do pracy zarobkowej  i pieniędzy oraz o tym, co jest dla niego najważniejsze w życiu…

Czym obecnie się zajmujesz? Słyszałem, że wchodzicie w temat aplikacji mobilnych…

Dokładnie tak, razem z Krzyśkiem (Królem, prezesem Perfect Dating – przyp. jw.) od stycznia pracujemy nad aplikacją „Ling Ling” na smartfony, która już niedługo zrewolucjonizuje sposób nauki języków obcych. Obecnie przeprowadzamy beta testy aplikacji. Reakcje ze strony testerów są nawet bardziej pozytywne niż początkowo zakładaliśmy, co jeszcze bardziej zmotywowało nas do, i tak już wytężonej, pracy. Zarówno dla mnie jak i dla Krzyśka jest to największy projekt w naszym dotychczasowym życiu i już nie możemy się doczekać, kiedy będziemy mogli podzielić się finalnym efektem naszej pracy z resztą świata.

Jak wygląda Twój przeciętny dzień?

Teraz trochę intensywniej, bo jesteśmy w ostatniej fazie produkcji aplikacji, ale zazwyczaj wstaję o 5.45, o 6.30 jestem na siłowni, od około 9 rozpoczynam pracę i w zależności od potrzeb pracuję do 17-18, a czasami dłużej. Wieczór poświęcam sobie – spotkanie Jan Gajosz dziewczyną, konsola, dobra książka, kino, teatr itp. Staram się zachować umiar we wszystkim, co robię.

Na czym zarobiłeś swoje pierwsze duże pieniądze?

Hmmm… pierwsze duże pieniądze to rzecz względna. Ja czuję, że pierwsze naprawdę duże pieniądze są dopiero przede mną. Chociaż z drugiej strony można przyjąć, że pierwsze poważne kwoty zaczęły wpływać na moje konto, kiedy 5 lat temu zdecydowałem się zostać przedstawicielem handlowym. Założyłem działalność, nawiązałem współpracę z kilkoma różnymi firmami i szło mi całkiem nieźle, ale prawdę mówiąc, po niedługim czasie okazało się, że taka forma zarabiania pieniędzy jest mało atrakcyjna dla mnie i po prostu nudna, więc postanowiłem się z tego wycofać…

Byłeś w tym czasie młodym człowiekiem. Czy zastanawiałeś  się kiedyś, co zaważyło na tym, że tak wcześnie miałeś odwagę otwarcia własnej firmy? Większość osób myśli o swoim biznesie dopiero po trzydziestce (śmiech).

Myślę, że głównym czynnikiem, który na tym zaważył, była niechęć do „łańcucha dowodzenia” w korporacjach i potrzeba poczucia wolności, której zdecydowanie nie mogła mi zapewnić żadna praca na etacie. Poza tym lubię wiedzieć, że moja praca przekłada się bezpośrednio na moje zarobki, czego pracując na umowę od 8 do 16, od poniedziałku do piątku, raczej nie mógłbym doświadczyć. Rozumiem lęk ludzi, którzy w nieskończoność odkładają założenie własnej działalności, ponieważ nasz kraj zdecydowanie nie należy do przychylnych względem przedsiębiorców, ale z drugiej strony – kto nie ryzykuje, ten nie ma.

Na nasze dorosłe życie niebagatelny wpływ ma nasze dzieciństwo.  Co ciekawe jednak, zauważam, że często większe sukcesy – paradoksalnie! – odnoszą osoby, które miały cięższy start w dorosłe życie…

Nie mam w tym względzie żadnych doświadczeń, które mogłyby poprzeć twoją tezę, ponieważ moje dzieciństwo było jak najbardziej pozytywne i mam z tamtego okresu naprawdę masę bardzo ciepłych i miłych wspomnień. Tym niemniej od zawsze marzyłem o swojej własnej firmie…

Przełomem w Twoim życiu było zaangażowanie się w Perfect Dating. Kto lub co zainspirowało Cię do działania w tej branży?

Do Perfect Dating przyszedłem na początku jako kursant, a kiedy dzięki szkoleniu bardzo zmieniło się moje życie i zauważyłem, że to jest coś naprawdę fajnego, to wtedy postanowiłem, że dołączę do Krzyśka i kiedyś sam stanę się trenerem tej szkoły.

Czy pamiętasz, jak Twoje otoczenie reagowało, gdy zacząłeś odnosić pierwsze sukcesy z Perfect Dating? Czy spotkałeś się też z negatywnymi reakcjami?

Oczywiście, w tamtych czasach szkoły uwodzenia to było coś, co kojarzyło się bardzo negatywnie – jako miejsce, gdzie uczy się mężczyzn manipulacji i wykorzystywania kobiet. Pojawiło się bardzo dużo negatywnych opinii na temat mojej działalności Jan Gajoszarówno wśród znajomych jak i dalszego środowiska, ale ja wiedziałem, że to, co robię, jest dobre i nie ma nic wspólnego z tą opinią, więc konsekwentnie razem z Krzyśkiem staraliśmy się zmienić wizerunek tego typu szkoleń i muszę powiedzieć, że na dzień dzisiejszy chyba się nam to udało.

Sukces Perfect Dating sprawił, że w naszym kraju powstało więcej tego typu szkoleń. Mam jednak wrażenie, że większość z nich proponowała uczestnikom dość prymitywne techniki manipulacji kobietami, a nie starała się faktycznie pomóc mężczyznom w zrozumieniu i pokonaniu własnych barier.

Wiesz, mam taki zwyczaj, że nie wypowiadam się na temat innych szkół, ale to prawda – istnieje kilka szkół, które funkcjonują w ten sposób, albo nawet jeszcze gorszych – prowadzonych przez „trenerów-marketerów”, którzy przeczytali parę książek, zrobili sobie stronkę z szablonów i starają się pozyskać kursantów, licząc przede wszystkim kasę, jaką na nich zarobią, a nie tędy droga… Prawda jest też taka, że jako pierwsi przedstawiliśmy się na stronie z imienia i nazwiska, a także zamieściliśmy na naszej stronie swoje zdjęcia, ponieważ kiedy zaczynaliśmy, to jeśli już istniały jakieś szkoły uwodzenia, to ich trenerzy kryli się za pseudonimami, o braku ich zdjęć nawet nie wspominając.  Zdarza się, że moi kursanci byli już na jakimś innym szkoleniu i niezmiernie rzadko dobrze się o nim wypowiadają, więc świadczy to niejako o naszym rynku. My mamy gwarancję zadowolenia, która umożliwia zwrot zapłaconej kasy, jeśli komuś nie spodobało się nasze szkolenie, ale odkąd działam w PD nie było takiego przypadku, a to o czymś świadczy – prawda?

Wasz kolega Kamil Cebulski, również jeden z najmłodszych polskich milionerów, ma dość charakterystyczne podejście do pieniędzy – żyje dość skromnie jak na osobę o takich dochodach. Jakie jest Twoje podejście do wydawania pieniędzy?

Głównie oszczędzać i póki co, budować kapitał na przyszłe inwestycje. Kiedy osiągnę satysfakcjonujący mnie próg finansowy, to wtedy zacznę wydawać trochę więcej, ale nigdy powyżej 10% posiadanych oszczędności – taka złota zasada amerykańskich milionerów. Oczywiście nie jestem święty i zdarza mi się czasami wydać całkiem sporo na jakąś rzecz, ale dzieje się tak naprawdę sporadycznie.

W wywiadzie, jaki Kamil mi udzielił, stwierdził, że liczne techniki typu wizualizacje i afirmacje są zbędne.  Jak ty się do tego odnosisz?

Korzystam z tego na co dzień i uważam, że są niezbędne do osiągnięcia sukcesu. Oczywiście jeśli dołożymy do tego działanie, bo samo wyobrażanie sobie, jak to będzie fajnie, donikąd nas nie zaprowadzi.

Sam przyznajesz, że mógłbyś już nie pracować do końca życia. Co więc motywuje Cię do dalszego działania? Gdy postawę ludzi takich jak ty poznaje przeciętny Kowalski, zapewne czuje się zagubiony. On zająłby się konsumpcją w czystej postaci (śmiech).

Najważniejsze jest to, że ja nie pracuję. Ja realizuję swoje pasje, a pieniądze są całkiem przyjemnym efektem ubocznym moich działań. Uwielbiam tworzyć nowe rzeczy, nowe wyzwania, to uczucie niepewności i lekką adrenalinę, kiedy siedzę nad czymś nowym… chyba jestem od tego uzależniony i nie zamierzam się z tego uzależnienia w przyszłości leczyć (śmiech). Co do przeciętnego Kowalskiego – jedyne co mi przychodzi do głowy, to „Jaskinia Platona”…

Rozmawiał: Jacek Walewski

Oceń ten wpis

Wyszukano w Google m.in. przez frazy:

>> Następny >>
darmowy ebook

1 komentarz

  1. Radek   •  

    Zdecydowałem się napisać opinię o perfect dating i Janku Gajosie! Byłem na szkoleniu weekendowym tej szkoły uwodzenia i nauczyłem się jak zdobyć pewność siebie, jak podchodzić do kobiet i stworzyć szczęśliwy związek! To działa w 100% – polecam każdemu zmienić swoje życie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


(wymagane)