Browsing Tag

mężczyzna

relacje i związki

DETEKTOR PANTOFLARSTWA (test dla niej i dla niego)

24 sierpnia 2021

DLA NIEGO

Suma odpowiedzi na TAK:
Suma wszystkich odpowiedzi: 28

Każda odpowiedź na TAK, zwłaszcza jeżeli wspomniana sytuacja się powtarza, może być sygnałem, że źle się dzieje w Waszym związku. Im więcej zaznaczyłeś TAK, w tym gorszym stanie jest Wasza relacja. Żadna z tych sytuacji nie wydarzyłaby się, gdybyś w oczach swojej partnerki nie utracił pierwotnej wartości, którą kiedyś w Tobie widziała. Tak było na początku mojego związku – wszystkie odpowiedzi zaznaczyłbym na NIE, po czym z czasem coraz więcej pojawiało się odpowiedzi na TAK, a im dłużej trwał związek, tym więcej i więcej ich było. Jeżeli niepokojąco dużo razy zaznaczyłeś TAK, to nieświadomie mogłeś stać się pantoflem. Uświadomienie sobie tego faktu to już – uwaga! – 50% sukcesu. Teraz możesz coś z tym zrobić.

Fragment pochodzi z książki „Byłem Pantoflem” (autor: Andrzej Kraczla).

DLA NIEJ

Suma odpowiedzi na TAK:
Suma wszystkich odpowiedzi: 29

Każda odpowiedź na TAK, zwłaszcza jeżeli wspomniana sytuacja się powtarza, jest sygnałem, że źle się dzieje w Waszym związku. Zapewne do żadnej z tych sytuacji by nie doszło, gdyby Twój facet zachowywał się jak prawdziwy mężczyzna. Im więcej zaznaczyłaś TAK, w tym gorszym stanie jest Wasza relacja i tym bardziej zdominowałaś swojego partnera. Z jednej strony możesz czuć się z tym komfortowo, bo robisz, co chcesz, i on też robi, co chcesz. Z drugiej strony możesz czuć do niego pogardę, bo nie czerpiesz szczęścia z tego związku. Jeżeli zaznaczyłaś 14 i więcej razy TAK, to czas się poważnie zastanowić, co dalej zrobisz ze swoim związkiem. Szansa na to, że na tym etapie mężczyzna sam się domyśli, jak ma się zachowywać, jest minimalna. Jeżeli zaznaczyłaś 20 i więcej odpowiedzi na TAK, to oficjalnie możesz przyznać partnerowi dyplom pantoflarza! 🙂

Jeżeli nie zaznaczyłaś żadnej odpowiedzi, to gratuluję cudownego związku! Masz niesamowite szczęście i mogę w sekrecie powiedzieć, że zapewne wiele Twoich koleżanek zazdrości Ci mężczyzny. Z lektury książki „Byłem pantoflem. Odkryj sekretny mechanizm niszczący związki” dowiesz się, jak myśli mężczyzna, który jest pantoflarzem, a jak prawdziwy mężczyzna. Ta wiedza to skarb, który wskazuje, jakich zachowań szukać u mężczyzny, aby upewnić się, że wybrałaś idealnego partnera. Uwaga: Jeżeli jesteś w związku z pantoflem, to możesz rozważyć, aby podarować swojemu mężczyźnie w prezencie tę książkę. Jednak przestrzegam, proces wychodzenia z pantoflarstwa jest bolesny dla obu stron – to jak wyrwanie martwego zęba. Jest to konieczne, aby potem było dobrze. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że nikt nie przewidzi, jak zachowa się Twój partner, gdy uświadomi sobie, do czego doprowadził. Jeżeli wciąż Cię kocha – a jest na to duża szansa – to będzie się starał wszystko naprawić. Będzie się to jednak wiązać z utratą przez Ciebie części kontroli, tak jak było na początku Waszego związku.

Niezależnie do tego, jaką decyzję podejmiesz, życzę Ci dużo szczęścia!

Fragment pochodzi z książki „Byłem Pantoflem” (autor: Andrzej Kraczla).

relacje i związki

Cztery rodzaje relacji damsko-męskich

20 sierpnia 2021
Cztery rodzaje relacji damsko-męskich

W uproszczeniu można wyróżnić cztery typy relacji pomiędzy mężczyzną a kobietą. Interesuje nas moment, w którym dwie osoby jeszcze nie wiedziały o swoim istnieniu, na przykład jeden dzień przed poznaniem się. Jak czuli się w tym momencie? Jakie myśli i emocje dominowały w ich umysłach? Zmienną jest tutaj to, jak czuje się osoba sama ze sobą: czy czuje spełnienie, cieszy się każdym dniem i drogą, która podąża, czy bardziej czuje pustkę i desperacko szuka sposobu, jak tę pustkę wypełnić. Wyróżniamy więc cztery takie relacje:

a) Nieczujący szczęścia mężczyzna – nieczująca szczęścia kobieta
b) Nieczujący szczęścia mężczyzna – czująca szczęście kobieta
c) Czujący szczęście mężczyzna – nieczująca szczęścia kobieta
d) Czujący szczęście mężczyzna – czująca szczęście kobieta

Nieczujący szczęścia mężczyzna – nieczująca szczęścia kobieta

Świat jest pełen ludzi, którzy pędzą w pogoni za szczęściem. Liczą na to, że gdy w końcu kupią swój wymarzony samochód, awansują w pracy lub zmienią ją na lepszą, pojadą na wakacje w tropikach czy w końcu znajdą swoją drugą połówkę i wezmą ślub, to wtedy zaznają szczęścia.

Problem w tym, że takie podejście ma kilka wad. Skoro zakładamy, że dopiero osiągnięcie celu da nam szczęście, to cała droga do niego, często kręta i wyboista, może nam się wydawać katorgą pełną cierpienia, a przecież przez większość życia będziemy w drodze. Czy to oznacza, że przez cały ten czas mamy czuć się nieszczęśliwie? Z drugiej strony co zrobisz, jeśli po osiągnięciu celu jednak nie zaznasz szczęścia?

Miałem tak przez długi czas, gdy wydawało mi się, że osiągnięcie dochodu rzędu dziesięciu tysięcy złotych miesięcznie doprowadzi mnie do pełnej satysfakcji i od tego momentu będzie już tylko z górki. Problemem nie było te magiczne dziesięć tysięcy złotych, tylko mój sposób myślenia. Po pierwsze podświadomie umysł obawiał się, co się stanie, jeżeli po osiągnięciu celu jednak nie zaznam szczęścia, i sprytnie sabotował moje poczynania, aby przypadkiem nie doznać zawodu. Chronił mnie tym samym przed porażką i bólem. Po drugie sama droga do celu nie sprawiała mi frajdy. Po trzecie w zakamarkach umysłu krążyła myśl, że gdy w końcu osiągnę cel, to co dalej? Będę musiał wyznaczyć kolejny, a to zasiewało niepewność, ponieważ groziło opuszczeniem bezpiecznej strefy komfortu. W relacji kobiety z mężczyzną jest podobnie. Jeżeli bliskie jest Ci podejście, zgodnie z którym zaznasz szczęścia wtedy, gdy znajdziesz drugą połówkę, tę wyjątkową, jedyną i niepowtarzalną – i do końca życia będziecie żyć w radości, to ostrzegam, kroczysz drogą pełną niebezpieczeństw, na której końcu spotkasz rozczarowanie i cierpienie.

To bez wątpienia jedna z tragiczniejszych sytuacji, w jakich mógłbyś się znaleźć.

Mija dzień za dniem i żyjesz normalnym życiem, przy czym wewnątrz czujesz pustkę i po czasie możesz właśnie zacząć myśleć w wyżej opisany sposób. Zaczynasz patrzeć na potencjalne kobiety z nadzieją, że gdy w końcu poznasz tę właściwą, wtedy ona ugasi pożar samotności i da Ci szczęście, którego tak pragniesz.

Dokładnie tak samo może czuć kobieta. Może być w tym stanie, będąc jeszcze młodą dziewczyną bez większych doświadczeń z mężczyznami, nie wiedząc, co tak naprawdę świat może jej zaoferować. Może nie posiadać wiedzy i zrozumienia, jak świadomie zarządzać swoimi emocjami i odczuciami. Może być też kobietą po przejściach, która była już w jednym czy kilku związkach, ale nigdy nic z nich nie wychodziło. Odczarowując słowo „wychodziło” – mam na myśli, że nie czuła długofalowo szczęścia w tych związkach. Obecnie liczy na to, że gdy znowu pozna kogoś wartościowego, to w końcu zakocha się tak naprawdę, a jej partner wypełni pustkę w jej sercu i będą żyli długo i szczęśliwie.

Gdy dwie osoby z takim podejściem trafią na siebie i zapałają chęcią nawiązania bliższej znajomości, wtedy na początku może być nawet dobrze. Pierwotny haj zakochania, niewiele różniący się od stanu po zażyciu narkotyków, powoduje, że wszelkie wady i negatywne zachowania drugiej osoby mogą zejść na dalszy plan.

Bardzo szybko jednak oboje zaczną ograniczać sferę wolności swojej drugiej połówki. Bierze się to stąd, że pojawia się strach przed utratą bliskiej osoby. Dlatego wszelkie sposoby na ograniczenie ryzyka tego zdarzenia wydają się jak najbardziej racjonalne. Krok po kroku może się okazać, że Twojej wybrance nie do końca pasuje, że spotykasz się ze swoimi wieloletnimi przyjaciółmi. Oni mogą widzieć, jak negatywny wpływ ma na Ciebie, więc na wszelki wypadek dla niej lepiej, żebyś się z nimi nie spotykał, bo jeszcze zainspirują Cię do zmian. Może ona oczekiwać ograniczenia Twoich kontaktów z koleżankami – to przecież potencjalna konkurencja. Dokładnie te same oczekiwania mogą płynąć ze strony mężczyzny w kierunku kobiety.

Nieuniknione będą też częste kłótnie, ponieważ oboje w swoich mniemaniach starają się z całych sił, aby związek trwał, a z każdym tygodniem czują coraz mniej szczęścia. Nawiązując do opowieści z motylem, można powiedzieć, że każde z nich coraz mocniej zaciska dłoń, raniąc przy tym bezbronnego motylka.

Niesamowite jest to, że osoby potrafią tkwić w takich relacjach latami. Życzę Ci, abyś nigdy się w niej nie znalazł, a jeżeli już w niej jesteś, to zastanów się, czy na pewno chcesz tam spędzić kolejne miesiące czy lata swojego życia.

Fragment pochodzi z książki „Byłem Pantoflem” (autor: Andrzej Kraczla).

Nieczujący szczęścia mężczyzna – czująca szczęście kobieta

W tym przypadku szansa na trwały związek, dający satysfakcję obu partnerom, jest minimalna. Jeżeli w ogóle kobieta po pierwszym spotkaniu będzie chciała kontynuować znajomość, to bardzo szybko okręci sobie partnera wokół palca. Stanie się tak, ponieważ w oczach mężczyzny będzie jak anioł. Nie dość, że będzie czuł do niej pociąg fizyczny, to jeszcze będzie mu imponować jej pozytywne nastawienie do życia. Jest szansa, że podświadomie będzie się czuł jak ten gorszy, w związku z czym z dużym prawdopodobieństwem będzie spełniać każdą jej prośbę, nawet wtedy, gdy doprowadzi to do obniżenia jego wartości, z czego może w ogóle nie zdawać sobie sprawy. Często u mężczyzny pojawiają się wtedy niemoc i frustracja. Dla kobiety będzie to na dłuższą metę męcząca i ograniczająca relacja, ponieważ początkowy efekt zauroczenia może szybko minąć.

Z drugiej strony to, co będzie się nasilać, to ciągła potrzeba upewnienia się mężczyzny co do oddania kobiety. Bojąc się, że może ją stracić, będzie jeszcze bardziej nieświadomie obniżać swoją wartość i pogarszać swoją pozycję w relacji. Jeżeli nic się nie zmieni w podejściu faceta, to jest duże ryzyko, że partnerka w końcu poczuje się jak w złotej klatce i zakończy związek. Ewentualnie jeżeli będzie czerpać z niego wymierne korzyści finansowe, to kontakty z partnerem ograniczy do niezbędnego minimum, a poza związkiem znajdzie sobie kochanka jako alternatywę. Przywilej zakończenia związku będzie całkowicie po jej stronie, a jego ostateczny koniec najprawdopodobniej będzie niespodziewanym ciosem dla mężczyzny.

Jak rozpoznać, że jesteś w takiej relacji? Kobieta będzie dawać Ci sygnały, że jeżeli odejdziesz, to ona poradzi sobie bez problemu. Może przykładowo powiedzieć, że „droga wolna”, bo wielu innych mężczyzn się nią interesuje, i będziesz czuł, że to jest prawda. Będzie reagować spokojem na wszelkie Twoje próby wywarcia na nią presji. Raczej będzie unikać kłótni i będzie się starać łagodzić napięte sytuacje. Musisz też liczyć się z tym, że w finalnym rozrachunku, jeżeli nie będzie otrzymywać ze związku ciepła i wsparcia, a zamiast tego dostanie pretensje i zaborcze podejście – całkowicie uzasadnione będzie, że zacznie szukać poza związkiem pozytywnych chwil i emocji.

Czujący szczęście mężczyzna – nieczująca szczęścia kobieta

Od razu wpadła Ci w oko. Gdy patrzyłeś jej w oczy, to czułeś, jak miękną Ci nogi. Z wyglądu i charakteru była idealna. Dokładnie taka kobieta, jaką sobie wymarzyłeś. Jedyne, o czym myślałeś, to jak najszybciej znaleźć się z nią w łóżku.

Czułeś się wyśmienicie wtedy, kiedy robiła śniadanie czy kolację. Kiedy po raz kolejny, gdy miałeś ochotę na seks, dobrała się do Ciebie z własnej inicjatywy. Kiedy zrobiła Ci kolejną niespodziankę – życie jak w bajce.

Początkowy stan zakochania przesłaniał motywacje, które stały za staraniami kobiety. Nikt nigdy nie nauczył jej, że szczęście to nawyk, który trzeba samemu wypracować. Ona wciąż szuka na zewnątrz. Traci życie na poszukiwaniu kogoś, to wypełni tę pustkę, kto ukoi jej głód szczęścia i potrzebę bycia kochaną.

Gdy Cię zobaczyła, poczuła to coś. Z każdym kolejnym spotkaniem coraz bardziej wkręcała się w Waszą relację, dawała od siebie coraz więcej. Robiła tak, bo zwrotnie czuła szczęście płynące od Ciebie, które wypełniało pustkę w jej sercu.

Mogłeś pomyśleć: „Tworzymy idealny związek. Mam idealną partnerkę – chwilo, trwaj”.
– Chciałabym, żebyśmy więcej czasu spędzali razem – zawołała z drugiego pokoju.
– Spędzamy razem każdą wolną chwilę, kochanie – odpowiedziałeś z uśmiechem, w końcu to świetnie, że chce spędzać z Tobą tyle czasu.
– No tak, tylko wiesz, tak bardzo za tobą tęsknię, gdy nie ma cię w pobliżu. Może zamiast pójść jak co tydzień na spotkanie z kolegami, zostaniesz i spędzimy ten czas razem? – zapytała kuszącym głosem, niespodziewanie stając przed Tobą w szpilkach i erotycznej bieliźnie.

To mogła być prośba o ograniczenie spotkań z kolegami, może efekt drobnej sprzeczki o to, że utrzymujesz kontakt z koleżankami, a może o to, że masz swoje pasje, kawałek swojego świata, do którego nie ma dostępu.

Gdy taka sytuacja zdarzy się raz na jakiś czas, to nic wielkiego – każdy potrzebuje czasem więcej obecności bliskiej osoby. Gorzej, kiedy z perspektywy czasu zaczynasz zauważać, że małymi krokami oddaliłeś się od swoich znajomych. Gdy pojawią się dzieci, będzie to zapewne nieuniknione. Mimo wszystko gdy znajdziesz się w takiej sytuacji, spróbuj wyczuć intencję, jaka stoi za słowami dziewczyny.

Zawsze starała się, aby było Ci jak najlepiej, i w zamian otrzymywała Twoje ciepło. Wszystko było w porządku. Jednak ulatniający się z czasem efekt zakochania odkrywa strach i pustkę głęboko w jej duszy. Całkowicie nieświadomie zacznie domagać się coraz więcej uwagi, aby zasypać tę próżnię. Jeżeli nic się nie zmieni w tym, jakie ma podejście do szczęścia, to będzie tylko gorzej. Z biegiem czasu zaczniesz odczuwać coraz więcej negatywnych emocji z jej strony. Będziecie się coraz częściej kłócić. Możesz mieć poczucie, że tracicie czas na niepotrzebne sprzeczki. W końcu czujesz się świetnie sam ze sobą i chcesz dzielić się tym szczęściem z kobietą, którą kochasz. Przy czym z czasem zaczniesz dostrzegać, że zdecydowanie więcej złego niż dobrego otrzymujesz z tej relacji. Zauważysz, że nie jesteś w stanie wytłumaczyć sobie jej dziwnego zachowania, takiego jak kłótnia o to, że rozmawiasz z koleżanką, o kolejne wyjście z kolegami, o to, że za mało czasu spędzacie razem.

Może zacząć dochodzić do przykrych scen zazdrości z jej strony. Może pojawić się problem z alkoholem i innymi używkami. Bądź też gotów na to, że spróbuje użyć seksu jako broni. Czy możesz mieć jakiekolwiek pretensje? Oczywiście, że nie. Możesz pragnąć ją zmienić. Zdecydowanie! W końcu tyle czasu jesteście już razem i naprawdę ją kochasz. Jednak zastanów się, jak trudno jest zmienić się samemu, gdy się tego bardzo chce, a następnie odpowiedz sobie na pytanie, czy łatwiej będzie Ci zmienić kogoś innego.

Często jedynym wyjściem może okazać się zakończenie związku. W dłuższej perspektywie zerwanie może być szansą dla kobiety na chwilę refleksji i rozpoczęcie poszukiwania szczęścia w samej sobie.

Doświadczyłem tego osobiście, gdy po jakimś czasie po rozstaniu otrzymałem od jednej ze swoich byłych książkę „Ja jestem OK – ty jesteś OK” Thomasa A. Harrisa z jasną sugestią, że nasz związek dał jej dużo do myślenia i zrozumiała, jakie źródło miały jej niszczące zachowania. W jej przypadku, jak u wielu innych, miały one swoje podłoże w dzieciństwie. Polecam Ci tę książkę z całego serca.

Czujący szczęście mężczyzna – czująca szczęście kobieta

Taka relacja to Święty Graal związków. Gdy oboje odnajdują szczęście w codziennych chwilach, wtedy połączenie ich podejść sprawia, że dwa plus dwa nie równa się ani cztery, ani pięć, ani sześć, tylko jeszcze więcej. Gdy oboje są zorientowani na dawanie, mogą skupić się na tym, aby na zewnątrz osiągać coraz to nowe szczyty. Wzajemnie wspierają się w pracy i w domu. Doskonale zdają sobie sprawę, że są ze sobą wyłącznie dlatego, że chcą, a nie dlatego, że muszą. Gdyby jakimś cudem okazało się, że ich związek musi się zakończyć, to bez problemu sobie poradzą. Ta świadomość tym bardziej cementuje relację. Gdy brałem się za napisanie tego fragmentu książki, to uświadomiłem sobie, że nie bardzo jest o czym pisać. Jest to po prostu wzór relacji. Życzę Ci takiej relacji z całego serca.

Fragment pochodzi z książki „Byłem Pantoflem” (autor: Andrzej Kraczla).

relacje i związki

Pantoflarz – czyli kto?

18 sierpnia 2021

Nadszedł czas, aby odpowiedzieć na pytanie, kim jest tytułowy pantofel. Jest to mężczyzna, którego związek znajduje się w fazie trzeciej. Taki mężczyzna jakiś czas temu utracił wartość w oczach swojej kobiety i obecnie najlepszym określeniem odczuć kobiety względem niego jest pogarda. Poprzez swój brak doświadczenia oraz brak wiedzy w zakresie relacji damsko-męskich nie rozumie delikatnej gry, która toczy się pomiędzy partnerami. Jego umysł żyje w świecie halucynacji na temat związku wykreowanych przez kolorowe czasopisma, podpowiedzi równie nieświadomych przyjaciół i koleżanek oraz hollywoodzkich filmów.

Jest to mężczyzna, który zatańczy tak, jak ona mu zagra. Spełnia wszystkie życzenia i prośby swojej kobiety w nadziei, że w ten sposób wkupi się w jej łaski. Nieświadomie pokazuje całkowity brak szacunku do samego siebie oraz bierność w prowadzeniu związku.

Godzi się na traktowanie, na które nigdy by nie pozwolił pewny siebie mężczyzna – na przykład wchodząc w związek małżeński, przyjmuje nazwisko rodowe kobiety. To drastyczny przykład zachowania, które nie tylko pokazuje całkowitą uległość mężczyzny, lecz także stoi w opozycji do wielowiekowej tradycji, w której to kobieta przyjmuje nazwisko męża.

Pantofel to mężczyzna, który panicznie boi się rozpadu związku, myśląc, że drugiej tak wartościowej kobiety już w życiu nie pozna. Ten sposób myślenia stoi w oczywistej sprzeczności z punktem widzenia samca alfa, który jest gotowy w każdej chwili zakończyć związek. Paradoksalnie takie podejście cementuje przywiązanie kobiety i trwale scala związek. Dlaczego tak się dzieje? – zapytasz. Ponieważ kobieta będzie czuła nieustanny pozytywny haj hormonalny związany z brakiem możliwości owinięcia mężczyzny wokół swojego palca. Chodzi tutaj o słynne zdanie: „Nie chodzi o to, aby złapać króliczka, tylko o to, aby go gonić”.

Tak jak alkoholik, pantoflarz też często nie zdaje sobie sprawy z tego, że problem tkwi w nim samym, w związku z tym nie podejmuje właściwych działań w celu poprawy swojej sytuacji. Zamiast tego szuka winny u innych, w tym u swojej partnerki – to ona jest źródłem wszelkich nieszczęść. Przecież on się stara z całych sił. Często rzeczywiście tak jest. Gdy sam byłem w tym stanie, absolutnie nie dopuszczałem do siebie myśli, że cokolwiek robię źle. Dopiero po trzech latach (TRZECH LATACH!), zainspirowany przez mojego przyjaciela, który zachęcił mnie do zgłębienia tematu relacji damsko-męskich, zacząłem desperacko poszukiwać wiedzy i tak zaczęła się moja droga wychodzenia z pantoflarstwa.

Fragment pochodzi z książki „Byłem Pantoflem” (autor: Andrzej Kraczla).

Dlaczego napisałem tę książkę?

Kilka lat minęło od pierwszej myśli, aby popełnić tę książkę, do chwili, w której napisałem te słowa. Publikacja opisuje drogę od niedoświadczonego młodego mężczyzny i pierwszego związku do narzeczeństwa, w którym popełniłem chyba wszystkie możliwe błędy. Każdy rozdział zakończony jest podsumowaniem oraz wskazaniem, jak warto się zachować w danej sytuacji z pozytywnym skutkiem dla związku.

Od zakończenia opisywanej historii minęło kilka ładnych lat. W tym czasie odbyłem całą masę szczerych rozmów zarówno z kobietami, jak i z mężczyznami. Kobiety opowiadały mi, jak to jest być z pantoflem. Opowiadały o tym, że tak naprawdę to nic przyjemnego i pomimo posiadania kontroli w związku jednak nie czują w takiej relacji szczęścia. Z drugiej strony mężczyźni raz za razem opowiadali mi tę samą historię: na początku było cudownie, a potem – nie wiadomo kiedy – związek zaczął się sypać.

Obie strony opowiadały bardzo podobne historie, których przebieg można zawrzeć w jednym schemacie. Nazwałem go sekretnym mechanizmem niszczącym związki. Dlaczego sekretnym? Ponieważ mimo że w dzisiejszych czasach wiedza jest ogólnie dostępna, to jednak powszechność separacji, rozwodów czy związków, w których miłość już dawno się wypaliła, sugeruje, że większość z nas nie ma pojęcia, jak budować i pielęgnować związek tak, aby czerpać z niego satysfakcję w długim terminie.

Równocześnie prześledziłem mnóstwo badań i zapoznałem się z wypowiedziami ekspertów, książkami czy publikacjami. Co najważniejsze, sprawdzałem zdobytą wiedzę w praktyce w związkach, w których byłem. Według Głównego Urzędu Statystycznego średnio w Polsce rozwodzi się 62 tysiące małżeństw rocznie. Ta liczba rośnie z każdą dekadą pomimo faktu, że w naszym kraju od dłuższego czasu nie przybywa mieszkańców. Pamiętajmy – co jest oczywiste – że każda para, która się rozwiodła, kilka lub kilkanaście lat wcześniej wzięła ślub. Z dużym prawdopodobieństwem możemy więc założyć, że wchodząc w związek małżeński, młodej parze nawet do głowy nie przyszło, że kiedyś się rozwiodą. Wynika z tego, że w trakcie małżeństwa czy też nieformalnego związku musi zachodzić proces, który jest powszechny i który w wielu przypadkach kończy się rozwodem. Po rozmowach przeprowadzonych z ponad tysiącem kobiet i mężczyzn dochodzę do wniosku, że w dużej mierze odpowiada za to wspomniany sekretny mechanizm niszczący związki.

Fragment pochodzi z książki „Byłem Pantoflem” (autor: Andrzej Kraczla).

relacje i związki

Najpopularniejsze błędy niedorobionego uwodziciela

12 marca 2020

Uwodzenie nie jest sprawą prostą, powiem więcej — uwodzenie jest sztuką, a tacy legendarni uwodziciele, jak Don Juan de Marco czy Casanova niewątpliwie w swojej branży stali się artystami, sztukmistrzami i wirtuozami.

Oczywiście pomijam fakt, że zahacza się tutaj o pewne, seksuologom bliżej znane syndromy, zdobywanie kobiet dla samego tylko faktu zdobycia jest bowiem przejawem poważnych zaburzeń osobowości. Tutaj nie o to chodzi. Jednak prawdziwy mężczyzna to taki, który umie sobie radzić z kobietami na rożnych polach eksploatacji — w pracy, na ulicy, w dyskotece, w łóżku i w kawiarni. Dlatego też warto, abyś co nieco wiedział o uwodzeniu. Uwodząc, podrywając i umawiając się na randki, wreszcie trafisz — i mam na to głęboką nadzieję — na kobietę wartą Ciebie, właśnie tę jedyną, z którą zechcesz spędzić najbliższe lata w szczęściu, dobrobycie i uśmiechu. I dlatego o tym piszę. Mężczyzna bez partnerki jest bowiem jak drzewo bez liści i pustynia bez piasku. Tak samo jest też z kobietami — zostaliśmy stworzeni po to, aby być razem, ale aby tak się stało, najpierw trzeba się poznać. Jest też teoria — wymyślił ją, o ile mnie pamięć nie myli, Platon — która mi się bardzo podoba i pozwolę sobie ją przytoczyć. Otóż Grek ten twierdził, że każdy człowiek na ziemi jest tylko połówką — połówką całości, i rozdzielony tak na dwie dusze, żyje sobie w nieświadomości, a jego duch krąży po meandrach tego padołu i nieustannie szuka tej drugiej części. Oby tak było naprawdę, bo kiedy spotka tę druga połówkę, wtedy wreszcie będzie szczęśliwy. Tego Ci życzę najbardziej. Ale to jest filozofia… A rzeczywistość? Hm, jest kilka problemów, które napotykają szkolący się w arkanach sztuki uwodzenia.

Chyba najgorsze, co może spotkać mężczyznę, to syndrom „miłego” lub „przyjaciela”. Owszem, przyjaźń jest niezwykle ważnym uczuciem, cennym i wyjątkowym — niektórzy twierdzą nawet, że przyjaźń jest rodzajem miłości, przy czym bez pociągu seksualnego, który wszystko komplikuje, i jeśli tak jest, to prawdopodobnie dlatego przyjaźnie są raczej monopłciowe. Coś w tym jest, bo niezwykle rzadko zdarza się prawdziwa przyjaźń pomiędzy mężczyzną a kobietą. Niestety najczęściej jest tak, że przyjaźń ta kończy się po przekroczeniu pewnej subtelnej granicy bycia ze sobą blisko. Zwykle wszystko komplikuje jakieś bliżej nieokreślone zbliżenie fizyczne, kiedy okazuje się, że jedno z przyjaciół tak naprawdę kocha — wtedy pryska czar i raptem dowiadujemy się, że oto nie była to wcale przyjaźń. Przykra sprawa. Często jest tak, że zakochany mężczyzna spotyka swoją „przyjaciółkę”, przez długie lata utrzymując znajomość, bo zdaje sobie sprawę, że jego wysiłki w uwiedzeniu jej są bezcelowe, ale kocha ją tak mocno, że w obawie przed utratą tej chociaż namiastki kochanki — milczy i niesie swój ciężki krzyż przez wiele lat. Czasem bywa też odwrotnie. Ale wszystko to dowodzi, że prawdziwa, czysta przyjaźń różnopłciowa jest zjawiskiem tak rzadkim, jak zorza polarna w Mozambiku. Jest możliwość, że taka znajomość ma rację bytu, ale nikogo nie krzywdząc, powiem, że jest to sytuacja marginalna — wtedy, kiedy oboje z takiej pary są miłośnikami tej samej płci. Zatem chyba nie ma nic gorszego niż słowa:

XXX — jesteś bardzo miłym facetem, ale…

albo:

Uważam, że jesteś wspaniałym mężczyzną i nasza znajomość jest wyjątkowa, ale wolałabym, abyśmy zostali przyjaciółmi…

„O losie! Tylko nie to!” — zakrzykniesz. Ale prawda jest taka, że sam jesteś sobie, mężczyzno, zwykle winny, jeśli tak jest. Dlaczego? Tak naprawdę starasz się za wszelką cenę być przyjazny i miły — aż do przesady. To poważny błąd — interesujące kobiety zwykle takich mężczyzn od razu kwalifikują jako „miłych kolesi” albo, co gorsza, jako „frajerów” — i tak już zostaje. Czasem po dłuższej znajomości okazuje się, że mogą zdobyć status „przyjaciela”, ale to marne pocieszenie. Oczywiście nie chodzi o to, aby traktować kobiety władczo — niczym Maczo Leczo Gulasz, ale nie można być do przesady miłym kolesiem, bo to pętla zarzucona na własną szyję, strzał do własnej bramki i najpodlejszy z podłych autosabotaż. Pewnie nieraz widziałeś, jak Twoje koleżanki albo inne dziewuszki umawiały się z mężczyznami, którzy w Twoim odczuciu byli 100% palantami i dziwiło Cię to niczym pojawienie się o północy słońca w sierpniu nad Hanowerem, ale niestety — to ma swoją przyczynę. Dzieje się tak dlatego, że kobiety szukając mężczyzn, szukają tego, co męskie — a więc facetów stanowczych, zdecydowanych i konkretnych, a nie przyjaznych. Bycie miłym kolesiem nie spowoduje na pewno, że pani spojrzy na Ciebie jak na obiekt swojego pożądania. Tak już jest — i koniec. Czasem trudno się z tym pogodzić, ale taka jest naga prawda. Dlatego w kontaktach z płcią piękną przekonywanie w jakikolwiek sposób, żeby Ola, Ala czy Ania Cię polubiła, jest trafieniem kulą w płot. Szczególnie jeśli używasz do tego, o zgrozo, racjonalnych argumentów. Kobiety niestety nie są racjonalnie, nie były i nie będą — no, może za wyjątkiem Marii Skłodowskiej-Curie, ale w naszym wypadku niczego to nie zmienia, tak więc racjonalne argumenty nie mają szans najmniejszych. Nie próbuj kobiety przekonać do czegoś argumentacją opartą na logice i rozumowaniu — kobieta nie jest mężczyzną! Tak już jest. Oczywiście nie znaczy to, że masz być gburem — klasę musisz utrzymywać i nie obniżać swoich standardów, ale tak jak pisałam wcześniej — nie rób, bo to jest „fe!”. Niczego nie osiągniesz — co najwyżej śmieszność. I wiesz co? Szepnę Ci w tajemnicy — choć może nie zdajesz sobie z tego sprawy, to zatrważająco wielka grupa mężczyzn tak właśnie próbuje uwodzić kobiety, zatem sposób ten jest tak samo popularny, jak i nieskuteczny. Nie zachowuj się również tak, jakbyś szukał u niej akceptacji…. Tutaj zapala mi się czerwona lampka ostrzegawcza — facet zniewolony przez władczą i zaborczą matkę, która zwichrowała jego psychikę. Co za nieszczęście! Ale kalek emocjonalnych nie potrzeba nam więcej. Co prawda spod pantofla równouprawnienie wygląda niego inaczej, ale taki mężczyzna jest dobry dla kobiety, która owinie go wokół siebie niczym nitkę wokół palca — to jednak straszna nuda. Takie sposoby nie działają… To samo dotyczy mężczyzn, którzy chcą kobietę kupić. Dobry sposób na uwiedzenie kobiety, która szuka tymczasowego — albo, co gorsza, życiowego — frajera. Pół biedy, jeśli kupujesz jej kwiaty, zabierasz do kin, teatrów, na wystawy, koncerty i wernisaże i bulisz za wszystko, sowicie obsypując ją dodatkowo drogimi prezentami (ciuszki, perfumy, biżuteria), a ona po wszystkim i tak wybiera innego. Przynajmniej masz świadomość, że przegrałeś — choć w marnym stylu, ale wciąż jesteś wolny i możesz naprawić swój błąd. Gorzej, jeśli trafisz na cwaniarę, o której pisałam kilka zdań wcześniej. Nic zatem dziwnego, że jest to sposób na podryw nieskuteczny — kobieta odbiera to tak, jakbyś jej mówił:

Słuchaj, kotku, wiem, że nie zaakceptujesz mnie takiego, jakim jestem, więc będę próbował kupić Twoje zainteresowanie i akceptację w inny sposób.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

Niestety, takie zachowanie to oznaka słabości, której kobiety bardzo nie lubią, nie lubią też ponad wszystko manipulacji — bo też kto ją lubi? Tak więc jest to kolejny nieskuteczny sposób — możliwe, że sprawdza się w przypadku prostytutek, ale tym paniom w większości takie niuanse są obojętne, a Twoje prezenciki potraktują jako napiwek. A i Ty chyba nie jesteś zainteresowany ich uwodzeniem, prawda? Jeśli już jednak uda Ci się nie popełnić wcześniej wspomnianych błędów i dochodzi do kilku spotkań, a Wasza znajomość zaczyna się obiecująco rozwijać, pojawia się często kolejny fundamentalny, rzec można, błąd — tzw. falstart. O ile w wypadku lekkoatletów jeden falstart jest przepisami dopuszczony i dopiero drugi dyskwalifikuje z dalszych zmagań, o tyle tu jest inaczej. Tutaj będziesz zdyskwalifikowany od razu. O co chodzi? Śpieszę już z wyjaśnieniami. Sprawa ma się tak: spotykasz inteligentną, interesującą i piękną kobietę. Zaczynacie się spotykać, bo obojgu Wam jest dobrze, i nagle wyskakujesz z jakimś zdaniem w stylu : „Och, tak bardzo cię lubię …”.

Lub z czymś podobnym. A ona, nieboga, odwraca się na pięcie i czym prędzej zmyka, gdzie pieprz rośnie zostawiając Cię z osłupiałą miną. O co chodzi? A o to, niedojdo, że taka kobieta jest narażona na ataki mężczyzn niemal nieustannie, chyba za wyjątkiem tylko damskiej toalety — otrzymuje propozycje co godzinę, codziennie, cały czas. To pozwoliło jej wypracować naturalny systemy immunologiczny na napaleńców. I Ciebie właśnie potraktowała jak napaleńca. Przy okazji uświadomiła sobie, rozczarowując się jednocześnie, że nie różnisz się niczym od tych wszystkich bawidamków, z którymi się dotąd spotykała… Brak oryginalności to niestety w tym wypadku sromotna klęska. Nie spiesz się zatem z wyznaniami i, tym bardziej, ze swoim pożądaniem. Jak zapewne gdzieś już wyczytałeś, proces zainteresowania u kobiet i u mężczyzn przebiega zupełnie inaczej, innymi torami i w innych płaszczyznach czasoprzestrzennych. Wam wystarczy, że zobaczycie piękną dziewczynę — i już jesteście zainteresowani seksem. Ogon w górę, jest erekcja i gotowość do kopulacji — to naturalne, tak zostaliście stworzeni, tak zaprojektowała Was natura: do prokreacji, kiedy zamieszkiwaliśmy jeszcze dziuple drzew, rozpadliny skalne, szałasy i jaskinie, okrywając się mamucimi skórami. Ale czasy się nieco zmieniły i już tak nie jest. Jeśli ma się twardy ogon, trzeba mieć miękkie serce — znacznie lepiej mieć twarde serce i miękki ogon, jeśli szuka się życiowej partnerki. U kobiet mechanizm pożądania jest wyzwalany zupełnie inaczej — nawet jeśli kobieta jest pod wpływem alkoholu. Zwykle jest tak, że owszem, na pierwszy rzut oka pojawia się zainteresowanie wyglądem, dopiero jednak później przychodzi pożądanie, nigdy zaś te dwie rzeczy nie mają miejsca równolegle. Ileż razy słyszałam od koleżanek:

Zobaczyłam go — i myślę: „Co za zajebisty facet!”, ale kiedy się tylko odezwał, już nawet na niego nie spojrzałam.

Rozumiesz, o co chodzi? Tak więc zapomnij o szybkich numerkach na początku znajomości — za dużo telewizji się naoglądałeś. Dla rozbudzenia pożądania kobiety o wiele ważniejsze jest to, jakie w niej emocje wywołujesz i jak się przy Tobie czuje, a nie to, kim jesteś lub jak się prezentujesz. A teraz coś dla tych z Was, którzy przypominają Dzwonnika z Notre Dame… Otóż, jak wcześniej już wspomniałam, dla nas wygląd ma drugorzędne znaczenie. Ma znaczenie na początku, ale potem, w miarę rozwijania się znajomości, traci na znaczeniu, i to bardzo. Mężczyźni natomiast sądzą uparcie, że piękne kobiety patrzą wyłącznie na przystojnych mężczyzn, a do tego jeszcze na bogatych. Co za głupota! O tak, tak jest w istocie — w wypadku kobiet cwaniarek. Ale takie kobiety to złe kobiety są — unikaj ich, nie będziesz z taką szczęśliwy. Jeśli jesteś prawdziwym mężczyzną, masz w swojej osobowości cechy, które będą przyciągały niektóre kobiety jak magnes. Wystarczy je uwypuklić. I nie chodzi tutaj o kolor oczu czy mięśnie, a o charakter i zachowanie. Nawet jeśli nie przypominasz Jamesa Deana, możesz działać na nie jak on. Nie musisz chwalić się supersyntetycznym olejem do swojego supersrebrnego mercedesa SLK, jeśli takiego masz — niewiele to da. Lepiej, jeśli będziesz miał zupełnie naturalny olej w głowie. To pociąga bardziej. Nie oceniaj też kobiet przez pryzmat własnych pragnień, bo Wasze pragnienia muszą się zasadniczo różnić. Przede wszystkim chodzi o to, że jeśli chcesz coś wybrać — prezent, miejsce na randkę etc. — myśl o niej, a nie o sobie, bo to, co dla Ciebie będzie szalenie ekscytujące, prawdopodobnie nie będzie ekscytujące dla niej. Wasze punkty widzenia muszą się różnić — wynika to z odmienności kobiecej i męskiej psychiki. Oczekiwania kobiet są ponadto zupełnie inne niż Wam się wydaje i opisywanie ich zajęłoby zbyt wiele miejsca, kto wie, czy nie byłoby to nie do zniesienia. To zwykle dlatego sposób zachowywania się kobiet, ich decyzje i wybory są dla Was zwykle pozbawione sensu. Prawdopodobnie nigdy tego nie zrozumiesz — ale jeśli nauczysz się o tym myśleć i zrozumiesz najistotniejsze różnice, będzie to wielki sukces i będzie Ci to po prostu ułatwiać życie i kontakty z paniami.

Są jednak sytuacje, w których nie wiadomo, jak się zachować. Jesteś z nią — chciałbyś ją pocałować, ale nie masz pewności, że ona też tego chce. A na dodatek wcale Ci tego nie ułatwia. „O zgrozo!” — pomyślisz. Przykłady można mnożyć — chciałbyś ją przytulić, ale też nie jesteś do końca pewny, czy to dobry pomysł. Ona to wie — możesz ukrywać to tak głęboko, jak tylko chcesz, ale dla niej w tym momencie jesteś żałosny i śmieszny. Oczywiście możesz być też śmieszny i słodki — bo z kobietami nigdy nic nie wiadomo — ale raczej na to nie licz. Albo więc decydujesz się na coś, albo unikaj sytuacji, w której nie czujesz się pewnie. Nie dawaj jej też zbyt dużej swobody — może brzmi to niezbyt pozytywnie dla feministek, ale tak właśnie być musi. Taktyka uwodzenia, która polega na dawaniu jej pełni władzy we wszystkim, co Was wokoło otacza, jest może i miła dla kobiety, ale ma bardzo krótką przyszłość. Jeśli ona żąda i ona dostaje, jeśli ona mówi i zawsze jest tak, jak chce — szybko się Tobą znudzi, bo jesteś przewidywalny jak zachodzące słońce. Znacznie lepiej, aby się z Tobą droczyła, bo coś zrobiłeś nie po jej myśli, ale nie wie, co będzie dalej, i umiera z ciekawości, niż ma umierać z nudów. Musisz ją sobą zainteresować, a nie zanudzić. Niektórzy nazywają to podkręcaniem.

Na koniec tego rozdziału najważniejsza zasada we wszystkim, co czytasz, robisz i mówisz. Prawdziwy mężczyzna to taki, który wie, jak się zachować, ma klasę i styl, a nieodłącznym atrybutem takiego kogoś jest umiar. Umiar we wszystkim. Więcej już na ten temat pisać nie będę, bo jest takie przysłowie: „Mądrej głowie dość dwie słowie”…
No!

Fragment pochodzi z książki „Prawdziwy Mężczyzna” Malwiny Gartner.

prawdziwy-mezczyzna