Browsing Tag

związek

relacje i związki

DETEKTOR PANTOFLARSTWA (test dla niej i dla niego)

24 sierpnia 2021

DLA NIEGO

Suma odpowiedzi na TAK:
Suma wszystkich odpowiedzi: 28

Każda odpowiedź na TAK, zwłaszcza jeżeli wspomniana sytuacja się powtarza, może być sygnałem, że źle się dzieje w Waszym związku. Im więcej zaznaczyłeś TAK, w tym gorszym stanie jest Wasza relacja. Żadna z tych sytuacji nie wydarzyłaby się, gdybyś w oczach swojej partnerki nie utracił pierwotnej wartości, którą kiedyś w Tobie widziała. Tak było na początku mojego związku – wszystkie odpowiedzi zaznaczyłbym na NIE, po czym z czasem coraz więcej pojawiało się odpowiedzi na TAK, a im dłużej trwał związek, tym więcej i więcej ich było. Jeżeli niepokojąco dużo razy zaznaczyłeś TAK, to nieświadomie mogłeś stać się pantoflem. Uświadomienie sobie tego faktu to już – uwaga! – 50% sukcesu. Teraz możesz coś z tym zrobić.

Fragment pochodzi z książki „Byłem Pantoflem” (autor: Andrzej Kraczla).

DLA NIEJ

Suma odpowiedzi na TAK:
Suma wszystkich odpowiedzi: 29

Każda odpowiedź na TAK, zwłaszcza jeżeli wspomniana sytuacja się powtarza, jest sygnałem, że źle się dzieje w Waszym związku. Zapewne do żadnej z tych sytuacji by nie doszło, gdyby Twój facet zachowywał się jak prawdziwy mężczyzna. Im więcej zaznaczyłaś TAK, w tym gorszym stanie jest Wasza relacja i tym bardziej zdominowałaś swojego partnera. Z jednej strony możesz czuć się z tym komfortowo, bo robisz, co chcesz, i on też robi, co chcesz. Z drugiej strony możesz czuć do niego pogardę, bo nie czerpiesz szczęścia z tego związku. Jeżeli zaznaczyłaś 14 i więcej razy TAK, to czas się poważnie zastanowić, co dalej zrobisz ze swoim związkiem. Szansa na to, że na tym etapie mężczyzna sam się domyśli, jak ma się zachowywać, jest minimalna. Jeżeli zaznaczyłaś 20 i więcej odpowiedzi na TAK, to oficjalnie możesz przyznać partnerowi dyplom pantoflarza! 🙂

Jeżeli nie zaznaczyłaś żadnej odpowiedzi, to gratuluję cudownego związku! Masz niesamowite szczęście i mogę w sekrecie powiedzieć, że zapewne wiele Twoich koleżanek zazdrości Ci mężczyzny. Z lektury książki „Byłem pantoflem. Odkryj sekretny mechanizm niszczący związki” dowiesz się, jak myśli mężczyzna, który jest pantoflarzem, a jak prawdziwy mężczyzna. Ta wiedza to skarb, który wskazuje, jakich zachowań szukać u mężczyzny, aby upewnić się, że wybrałaś idealnego partnera. Uwaga: Jeżeli jesteś w związku z pantoflem, to możesz rozważyć, aby podarować swojemu mężczyźnie w prezencie tę książkę. Jednak przestrzegam, proces wychodzenia z pantoflarstwa jest bolesny dla obu stron – to jak wyrwanie martwego zęba. Jest to konieczne, aby potem było dobrze. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że nikt nie przewidzi, jak zachowa się Twój partner, gdy uświadomi sobie, do czego doprowadził. Jeżeli wciąż Cię kocha – a jest na to duża szansa – to będzie się starał wszystko naprawić. Będzie się to jednak wiązać z utratą przez Ciebie części kontroli, tak jak było na początku Waszego związku.

Niezależnie do tego, jaką decyzję podejmiesz, życzę Ci dużo szczęścia!

Fragment pochodzi z książki „Byłem Pantoflem” (autor: Andrzej Kraczla).

relacje i związki

Cztery rodzaje relacji damsko-męskich

20 sierpnia 2021
Cztery rodzaje relacji damsko-męskich

W uproszczeniu można wyróżnić cztery typy relacji pomiędzy mężczyzną a kobietą. Interesuje nas moment, w którym dwie osoby jeszcze nie wiedziały o swoim istnieniu, na przykład jeden dzień przed poznaniem się. Jak czuli się w tym momencie? Jakie myśli i emocje dominowały w ich umysłach? Zmienną jest tutaj to, jak czuje się osoba sama ze sobą: czy czuje spełnienie, cieszy się każdym dniem i drogą, która podąża, czy bardziej czuje pustkę i desperacko szuka sposobu, jak tę pustkę wypełnić. Wyróżniamy więc cztery takie relacje:

a) Nieczujący szczęścia mężczyzna – nieczująca szczęścia kobieta
b) Nieczujący szczęścia mężczyzna – czująca szczęście kobieta
c) Czujący szczęście mężczyzna – nieczująca szczęścia kobieta
d) Czujący szczęście mężczyzna – czująca szczęście kobieta

Nieczujący szczęścia mężczyzna – nieczująca szczęścia kobieta

Świat jest pełen ludzi, którzy pędzą w pogoni za szczęściem. Liczą na to, że gdy w końcu kupią swój wymarzony samochód, awansują w pracy lub zmienią ją na lepszą, pojadą na wakacje w tropikach czy w końcu znajdą swoją drugą połówkę i wezmą ślub, to wtedy zaznają szczęścia.

Problem w tym, że takie podejście ma kilka wad. Skoro zakładamy, że dopiero osiągnięcie celu da nam szczęście, to cała droga do niego, często kręta i wyboista, może nam się wydawać katorgą pełną cierpienia, a przecież przez większość życia będziemy w drodze. Czy to oznacza, że przez cały ten czas mamy czuć się nieszczęśliwie? Z drugiej strony co zrobisz, jeśli po osiągnięciu celu jednak nie zaznasz szczęścia?

Miałem tak przez długi czas, gdy wydawało mi się, że osiągnięcie dochodu rzędu dziesięciu tysięcy złotych miesięcznie doprowadzi mnie do pełnej satysfakcji i od tego momentu będzie już tylko z górki. Problemem nie było te magiczne dziesięć tysięcy złotych, tylko mój sposób myślenia. Po pierwsze podświadomie umysł obawiał się, co się stanie, jeżeli po osiągnięciu celu jednak nie zaznam szczęścia, i sprytnie sabotował moje poczynania, aby przypadkiem nie doznać zawodu. Chronił mnie tym samym przed porażką i bólem. Po drugie sama droga do celu nie sprawiała mi frajdy. Po trzecie w zakamarkach umysłu krążyła myśl, że gdy w końcu osiągnę cel, to co dalej? Będę musiał wyznaczyć kolejny, a to zasiewało niepewność, ponieważ groziło opuszczeniem bezpiecznej strefy komfortu. W relacji kobiety z mężczyzną jest podobnie. Jeżeli bliskie jest Ci podejście, zgodnie z którym zaznasz szczęścia wtedy, gdy znajdziesz drugą połówkę, tę wyjątkową, jedyną i niepowtarzalną – i do końca życia będziecie żyć w radości, to ostrzegam, kroczysz drogą pełną niebezpieczeństw, na której końcu spotkasz rozczarowanie i cierpienie.

To bez wątpienia jedna z tragiczniejszych sytuacji, w jakich mógłbyś się znaleźć.

Mija dzień za dniem i żyjesz normalnym życiem, przy czym wewnątrz czujesz pustkę i po czasie możesz właśnie zacząć myśleć w wyżej opisany sposób. Zaczynasz patrzeć na potencjalne kobiety z nadzieją, że gdy w końcu poznasz tę właściwą, wtedy ona ugasi pożar samotności i da Ci szczęście, którego tak pragniesz.

Dokładnie tak samo może czuć kobieta. Może być w tym stanie, będąc jeszcze młodą dziewczyną bez większych doświadczeń z mężczyznami, nie wiedząc, co tak naprawdę świat może jej zaoferować. Może nie posiadać wiedzy i zrozumienia, jak świadomie zarządzać swoimi emocjami i odczuciami. Może być też kobietą po przejściach, która była już w jednym czy kilku związkach, ale nigdy nic z nich nie wychodziło. Odczarowując słowo „wychodziło” – mam na myśli, że nie czuła długofalowo szczęścia w tych związkach. Obecnie liczy na to, że gdy znowu pozna kogoś wartościowego, to w końcu zakocha się tak naprawdę, a jej partner wypełni pustkę w jej sercu i będą żyli długo i szczęśliwie.

Gdy dwie osoby z takim podejściem trafią na siebie i zapałają chęcią nawiązania bliższej znajomości, wtedy na początku może być nawet dobrze. Pierwotny haj zakochania, niewiele różniący się od stanu po zażyciu narkotyków, powoduje, że wszelkie wady i negatywne zachowania drugiej osoby mogą zejść na dalszy plan.

Bardzo szybko jednak oboje zaczną ograniczać sferę wolności swojej drugiej połówki. Bierze się to stąd, że pojawia się strach przed utratą bliskiej osoby. Dlatego wszelkie sposoby na ograniczenie ryzyka tego zdarzenia wydają się jak najbardziej racjonalne. Krok po kroku może się okazać, że Twojej wybrance nie do końca pasuje, że spotykasz się ze swoimi wieloletnimi przyjaciółmi. Oni mogą widzieć, jak negatywny wpływ ma na Ciebie, więc na wszelki wypadek dla niej lepiej, żebyś się z nimi nie spotykał, bo jeszcze zainspirują Cię do zmian. Może ona oczekiwać ograniczenia Twoich kontaktów z koleżankami – to przecież potencjalna konkurencja. Dokładnie te same oczekiwania mogą płynąć ze strony mężczyzny w kierunku kobiety.

Nieuniknione będą też częste kłótnie, ponieważ oboje w swoich mniemaniach starają się z całych sił, aby związek trwał, a z każdym tygodniem czują coraz mniej szczęścia. Nawiązując do opowieści z motylem, można powiedzieć, że każde z nich coraz mocniej zaciska dłoń, raniąc przy tym bezbronnego motylka.

Niesamowite jest to, że osoby potrafią tkwić w takich relacjach latami. Życzę Ci, abyś nigdy się w niej nie znalazł, a jeżeli już w niej jesteś, to zastanów się, czy na pewno chcesz tam spędzić kolejne miesiące czy lata swojego życia.

Fragment pochodzi z książki „Byłem Pantoflem” (autor: Andrzej Kraczla).

Nieczujący szczęścia mężczyzna – czująca szczęście kobieta

W tym przypadku szansa na trwały związek, dający satysfakcję obu partnerom, jest minimalna. Jeżeli w ogóle kobieta po pierwszym spotkaniu będzie chciała kontynuować znajomość, to bardzo szybko okręci sobie partnera wokół palca. Stanie się tak, ponieważ w oczach mężczyzny będzie jak anioł. Nie dość, że będzie czuł do niej pociąg fizyczny, to jeszcze będzie mu imponować jej pozytywne nastawienie do życia. Jest szansa, że podświadomie będzie się czuł jak ten gorszy, w związku z czym z dużym prawdopodobieństwem będzie spełniać każdą jej prośbę, nawet wtedy, gdy doprowadzi to do obniżenia jego wartości, z czego może w ogóle nie zdawać sobie sprawy. Często u mężczyzny pojawiają się wtedy niemoc i frustracja. Dla kobiety będzie to na dłuższą metę męcząca i ograniczająca relacja, ponieważ początkowy efekt zauroczenia może szybko minąć.

Z drugiej strony to, co będzie się nasilać, to ciągła potrzeba upewnienia się mężczyzny co do oddania kobiety. Bojąc się, że może ją stracić, będzie jeszcze bardziej nieświadomie obniżać swoją wartość i pogarszać swoją pozycję w relacji. Jeżeli nic się nie zmieni w podejściu faceta, to jest duże ryzyko, że partnerka w końcu poczuje się jak w złotej klatce i zakończy związek. Ewentualnie jeżeli będzie czerpać z niego wymierne korzyści finansowe, to kontakty z partnerem ograniczy do niezbędnego minimum, a poza związkiem znajdzie sobie kochanka jako alternatywę. Przywilej zakończenia związku będzie całkowicie po jej stronie, a jego ostateczny koniec najprawdopodobniej będzie niespodziewanym ciosem dla mężczyzny.

Jak rozpoznać, że jesteś w takiej relacji? Kobieta będzie dawać Ci sygnały, że jeżeli odejdziesz, to ona poradzi sobie bez problemu. Może przykładowo powiedzieć, że „droga wolna”, bo wielu innych mężczyzn się nią interesuje, i będziesz czuł, że to jest prawda. Będzie reagować spokojem na wszelkie Twoje próby wywarcia na nią presji. Raczej będzie unikać kłótni i będzie się starać łagodzić napięte sytuacje. Musisz też liczyć się z tym, że w finalnym rozrachunku, jeżeli nie będzie otrzymywać ze związku ciepła i wsparcia, a zamiast tego dostanie pretensje i zaborcze podejście – całkowicie uzasadnione będzie, że zacznie szukać poza związkiem pozytywnych chwil i emocji.

Czujący szczęście mężczyzna – nieczująca szczęścia kobieta

Od razu wpadła Ci w oko. Gdy patrzyłeś jej w oczy, to czułeś, jak miękną Ci nogi. Z wyglądu i charakteru była idealna. Dokładnie taka kobieta, jaką sobie wymarzyłeś. Jedyne, o czym myślałeś, to jak najszybciej znaleźć się z nią w łóżku.

Czułeś się wyśmienicie wtedy, kiedy robiła śniadanie czy kolację. Kiedy po raz kolejny, gdy miałeś ochotę na seks, dobrała się do Ciebie z własnej inicjatywy. Kiedy zrobiła Ci kolejną niespodziankę – życie jak w bajce.

Początkowy stan zakochania przesłaniał motywacje, które stały za staraniami kobiety. Nikt nigdy nie nauczył jej, że szczęście to nawyk, który trzeba samemu wypracować. Ona wciąż szuka na zewnątrz. Traci życie na poszukiwaniu kogoś, to wypełni tę pustkę, kto ukoi jej głód szczęścia i potrzebę bycia kochaną.

Gdy Cię zobaczyła, poczuła to coś. Z każdym kolejnym spotkaniem coraz bardziej wkręcała się w Waszą relację, dawała od siebie coraz więcej. Robiła tak, bo zwrotnie czuła szczęście płynące od Ciebie, które wypełniało pustkę w jej sercu.

Mogłeś pomyśleć: „Tworzymy idealny związek. Mam idealną partnerkę – chwilo, trwaj”.
– Chciałabym, żebyśmy więcej czasu spędzali razem – zawołała z drugiego pokoju.
– Spędzamy razem każdą wolną chwilę, kochanie – odpowiedziałeś z uśmiechem, w końcu to świetnie, że chce spędzać z Tobą tyle czasu.
– No tak, tylko wiesz, tak bardzo za tobą tęsknię, gdy nie ma cię w pobliżu. Może zamiast pójść jak co tydzień na spotkanie z kolegami, zostaniesz i spędzimy ten czas razem? – zapytała kuszącym głosem, niespodziewanie stając przed Tobą w szpilkach i erotycznej bieliźnie.

To mogła być prośba o ograniczenie spotkań z kolegami, może efekt drobnej sprzeczki o to, że utrzymujesz kontakt z koleżankami, a może o to, że masz swoje pasje, kawałek swojego świata, do którego nie ma dostępu.

Gdy taka sytuacja zdarzy się raz na jakiś czas, to nic wielkiego – każdy potrzebuje czasem więcej obecności bliskiej osoby. Gorzej, kiedy z perspektywy czasu zaczynasz zauważać, że małymi krokami oddaliłeś się od swoich znajomych. Gdy pojawią się dzieci, będzie to zapewne nieuniknione. Mimo wszystko gdy znajdziesz się w takiej sytuacji, spróbuj wyczuć intencję, jaka stoi za słowami dziewczyny.

Zawsze starała się, aby było Ci jak najlepiej, i w zamian otrzymywała Twoje ciepło. Wszystko było w porządku. Jednak ulatniający się z czasem efekt zakochania odkrywa strach i pustkę głęboko w jej duszy. Całkowicie nieświadomie zacznie domagać się coraz więcej uwagi, aby zasypać tę próżnię. Jeżeli nic się nie zmieni w tym, jakie ma podejście do szczęścia, to będzie tylko gorzej. Z biegiem czasu zaczniesz odczuwać coraz więcej negatywnych emocji z jej strony. Będziecie się coraz częściej kłócić. Możesz mieć poczucie, że tracicie czas na niepotrzebne sprzeczki. W końcu czujesz się świetnie sam ze sobą i chcesz dzielić się tym szczęściem z kobietą, którą kochasz. Przy czym z czasem zaczniesz dostrzegać, że zdecydowanie więcej złego niż dobrego otrzymujesz z tej relacji. Zauważysz, że nie jesteś w stanie wytłumaczyć sobie jej dziwnego zachowania, takiego jak kłótnia o to, że rozmawiasz z koleżanką, o kolejne wyjście z kolegami, o to, że za mało czasu spędzacie razem.

Może zacząć dochodzić do przykrych scen zazdrości z jej strony. Może pojawić się problem z alkoholem i innymi używkami. Bądź też gotów na to, że spróbuje użyć seksu jako broni. Czy możesz mieć jakiekolwiek pretensje? Oczywiście, że nie. Możesz pragnąć ją zmienić. Zdecydowanie! W końcu tyle czasu jesteście już razem i naprawdę ją kochasz. Jednak zastanów się, jak trudno jest zmienić się samemu, gdy się tego bardzo chce, a następnie odpowiedz sobie na pytanie, czy łatwiej będzie Ci zmienić kogoś innego.

Często jedynym wyjściem może okazać się zakończenie związku. W dłuższej perspektywie zerwanie może być szansą dla kobiety na chwilę refleksji i rozpoczęcie poszukiwania szczęścia w samej sobie.

Doświadczyłem tego osobiście, gdy po jakimś czasie po rozstaniu otrzymałem od jednej ze swoich byłych książkę „Ja jestem OK – ty jesteś OK” Thomasa A. Harrisa z jasną sugestią, że nasz związek dał jej dużo do myślenia i zrozumiała, jakie źródło miały jej niszczące zachowania. W jej przypadku, jak u wielu innych, miały one swoje podłoże w dzieciństwie. Polecam Ci tę książkę z całego serca.

Czujący szczęście mężczyzna – czująca szczęście kobieta

Taka relacja to Święty Graal związków. Gdy oboje odnajdują szczęście w codziennych chwilach, wtedy połączenie ich podejść sprawia, że dwa plus dwa nie równa się ani cztery, ani pięć, ani sześć, tylko jeszcze więcej. Gdy oboje są zorientowani na dawanie, mogą skupić się na tym, aby na zewnątrz osiągać coraz to nowe szczyty. Wzajemnie wspierają się w pracy i w domu. Doskonale zdają sobie sprawę, że są ze sobą wyłącznie dlatego, że chcą, a nie dlatego, że muszą. Gdyby jakimś cudem okazało się, że ich związek musi się zakończyć, to bez problemu sobie poradzą. Ta świadomość tym bardziej cementuje relację. Gdy brałem się za napisanie tego fragmentu książki, to uświadomiłem sobie, że nie bardzo jest o czym pisać. Jest to po prostu wzór relacji. Życzę Ci takiej relacji z całego serca.

Fragment pochodzi z książki „Byłem Pantoflem” (autor: Andrzej Kraczla).

relacje i związki

Pantoflarz – czyli kto?

18 sierpnia 2021

Nadszedł czas, aby odpowiedzieć na pytanie, kim jest tytułowy pantofel. Jest to mężczyzna, którego związek znajduje się w fazie trzeciej. Taki mężczyzna jakiś czas temu utracił wartość w oczach swojej kobiety i obecnie najlepszym określeniem odczuć kobiety względem niego jest pogarda. Poprzez swój brak doświadczenia oraz brak wiedzy w zakresie relacji damsko-męskich nie rozumie delikatnej gry, która toczy się pomiędzy partnerami. Jego umysł żyje w świecie halucynacji na temat związku wykreowanych przez kolorowe czasopisma, podpowiedzi równie nieświadomych przyjaciół i koleżanek oraz hollywoodzkich filmów.

Jest to mężczyzna, który zatańczy tak, jak ona mu zagra. Spełnia wszystkie życzenia i prośby swojej kobiety w nadziei, że w ten sposób wkupi się w jej łaski. Nieświadomie pokazuje całkowity brak szacunku do samego siebie oraz bierność w prowadzeniu związku.

Godzi się na traktowanie, na które nigdy by nie pozwolił pewny siebie mężczyzna – na przykład wchodząc w związek małżeński, przyjmuje nazwisko rodowe kobiety. To drastyczny przykład zachowania, które nie tylko pokazuje całkowitą uległość mężczyzny, lecz także stoi w opozycji do wielowiekowej tradycji, w której to kobieta przyjmuje nazwisko męża.

Pantofel to mężczyzna, który panicznie boi się rozpadu związku, myśląc, że drugiej tak wartościowej kobiety już w życiu nie pozna. Ten sposób myślenia stoi w oczywistej sprzeczności z punktem widzenia samca alfa, który jest gotowy w każdej chwili zakończyć związek. Paradoksalnie takie podejście cementuje przywiązanie kobiety i trwale scala związek. Dlaczego tak się dzieje? – zapytasz. Ponieważ kobieta będzie czuła nieustanny pozytywny haj hormonalny związany z brakiem możliwości owinięcia mężczyzny wokół swojego palca. Chodzi tutaj o słynne zdanie: „Nie chodzi o to, aby złapać króliczka, tylko o to, aby go gonić”.

Tak jak alkoholik, pantoflarz też często nie zdaje sobie sprawy z tego, że problem tkwi w nim samym, w związku z tym nie podejmuje właściwych działań w celu poprawy swojej sytuacji. Zamiast tego szuka winny u innych, w tym u swojej partnerki – to ona jest źródłem wszelkich nieszczęść. Przecież on się stara z całych sił. Często rzeczywiście tak jest. Gdy sam byłem w tym stanie, absolutnie nie dopuszczałem do siebie myśli, że cokolwiek robię źle. Dopiero po trzech latach (TRZECH LATACH!), zainspirowany przez mojego przyjaciela, który zachęcił mnie do zgłębienia tematu relacji damsko-męskich, zacząłem desperacko poszukiwać wiedzy i tak zaczęła się moja droga wychodzenia z pantoflarstwa.

Fragment pochodzi z książki „Byłem Pantoflem” (autor: Andrzej Kraczla).

Dlaczego napisałem tę książkę?

Kilka lat minęło od pierwszej myśli, aby popełnić tę książkę, do chwili, w której napisałem te słowa. Publikacja opisuje drogę od niedoświadczonego młodego mężczyzny i pierwszego związku do narzeczeństwa, w którym popełniłem chyba wszystkie możliwe błędy. Każdy rozdział zakończony jest podsumowaniem oraz wskazaniem, jak warto się zachować w danej sytuacji z pozytywnym skutkiem dla związku.

Od zakończenia opisywanej historii minęło kilka ładnych lat. W tym czasie odbyłem całą masę szczerych rozmów zarówno z kobietami, jak i z mężczyznami. Kobiety opowiadały mi, jak to jest być z pantoflem. Opowiadały o tym, że tak naprawdę to nic przyjemnego i pomimo posiadania kontroli w związku jednak nie czują w takiej relacji szczęścia. Z drugiej strony mężczyźni raz za razem opowiadali mi tę samą historię: na początku było cudownie, a potem – nie wiadomo kiedy – związek zaczął się sypać.

Obie strony opowiadały bardzo podobne historie, których przebieg można zawrzeć w jednym schemacie. Nazwałem go sekretnym mechanizmem niszczącym związki. Dlaczego sekretnym? Ponieważ mimo że w dzisiejszych czasach wiedza jest ogólnie dostępna, to jednak powszechność separacji, rozwodów czy związków, w których miłość już dawno się wypaliła, sugeruje, że większość z nas nie ma pojęcia, jak budować i pielęgnować związek tak, aby czerpać z niego satysfakcję w długim terminie.

Równocześnie prześledziłem mnóstwo badań i zapoznałem się z wypowiedziami ekspertów, książkami czy publikacjami. Co najważniejsze, sprawdzałem zdobytą wiedzę w praktyce w związkach, w których byłem. Według Głównego Urzędu Statystycznego średnio w Polsce rozwodzi się 62 tysiące małżeństw rocznie. Ta liczba rośnie z każdą dekadą pomimo faktu, że w naszym kraju od dłuższego czasu nie przybywa mieszkańców. Pamiętajmy – co jest oczywiste – że każda para, która się rozwiodła, kilka lub kilkanaście lat wcześniej wzięła ślub. Z dużym prawdopodobieństwem możemy więc założyć, że wchodząc w związek małżeński, młodej parze nawet do głowy nie przyszło, że kiedyś się rozwiodą. Wynika z tego, że w trakcie małżeństwa czy też nieformalnego związku musi zachodzić proces, który jest powszechny i który w wielu przypadkach kończy się rozwodem. Po rozmowach przeprowadzonych z ponad tysiącem kobiet i mężczyzn dochodzę do wniosku, że w dużej mierze odpowiada za to wspomniany sekretny mechanizm niszczący związki.

Fragment pochodzi z książki „Byłem Pantoflem” (autor: Andrzej Kraczla).

relacje i związki

Czy da się uratować związek? Spróbuj tego!

8 maja 2018

Przed takim dylematem stał zapewne każdy z nas. Fundamentalne pytanie to jednak nie, czy da się uratować związek, ale czy warto?

Jeśli męczysz się w związku, a Twój partner jest niereformowalny i nie można z nim ugrać kompromisu zastanów się, czy za kilka lat nie będziesz żałowała, że jednak nie zaryzykowałaś odejścia. Tyczy się to oczywiście także drugiej strony.

Jeśli ta kobieta jest dla Ciebie najważniejsza w życiu, warto walczyć, odbywać trudne rozmowy, a czasem nawet ustąpić. Jeśli to tylko przyzwyczajenie lub lęk przed samotnością, być może Twój związek już do końca będzie frustrujący.

Oto 5 rad, które mogą bardzo Ci się przydać w tym trudnym temacie:

1. Bądź uczciwy/a wobec siebie

Co tak naprawdę nosisz w sobie w czasie, kiedy Twój związek przechodzi poważny kryzys? Nie zrozumiesz drugiego człowieka, jeśli nie będziesz żyła w zgodzie ze sobą. To Ty pierwsza się złościsz, ciągle krytykujesz i wycofujesz, odrzucając bliskość partnera? Jaki jest Twój, Wasz największy problem? Odpowiedz sobie na te pytania w samotności, zanim usiądziecie do wspólnych rozmów.

2. Odrzuć przeszłość

Kiedy związek stoi w miejscu, częstym problemem są niezagojone, stare rany. Siedzą one w środku i kłują, bo nie zostały dostatecznie wyjaśnione. Może jednak warto zamknąć te rozdziały, by napisać kawał pięknej historii? Przeszłości już nie zmienisz, ale jeśli zależy Ci na partnerze, warto odciąć się od tego, wyjaśnić stare sprawy i zacząć czerpać korzyści z bycia razem. Ten kto wraca do wydarzeń sprzed lat, nigdy nie będzie mógł swobodnie zająć się teraźniejszością.

3. Przypatrz się ukochanemu

Co konkretnie mamy na myśli? Powiemy krótko – do tanga trzeba dwojga. Jeśli Twój partner jest zamknięty, niewiele będziesz mogła zdziałać. Jeśli mówisz o uczuciach, nie wyrzucaj nic drugiej stronie. Nie mów „bo Ty…”. Każde zdanie zaczynaj od „ja”.

4. Zdefiniuj swoje problemy

Zacznij naprawę związku od siebie. Odpowiedz sobie na pytanie, co Tobie nie pasuje w związku. Może jesteś zazdrosna o karierę zawodową męża? To weź sprawy w swoje ręce i zacznij budować swoją pozycję w firmie. Rozwijaj się, kup szkolenie, poświęć się rozwijaniu pasji. Jeśli Ty będziesz szczęśliwsza, na pewno związek też będzie dużo bardziej udany.

[well]

[dropcap background=”yes”]Brakuje Ci celu w życiu?[/dropcap]

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

[button url=”http://x.zlotemysli.pl/prawa-sukcesu-darmowy-ebook” style=”yellow darmebook”]Pobieram ebooka![/button]
[/well]

5. Bądź dla siebie wyrozumiała

Rozmawiać o swoich uczuciach nie jest łatwo. To wymaga dużo siły oraz pracy nad sobą. Nie oczekujemy współczucia, choć tak naprawdę chcemy go otrzymać. Zacznij być dla siebie wyrozumiała, a odbije się to także na partnerze. Obdarzysz go takim samym uczuciem jak siebie i łatwiej Wam się będzie dogadać.

Autor: Paulina Wolska

relacje i związki

Kochać i być kochaną? Marzenie każdego z nas!

3 kwietnia 2018

Któż nie chciałby mieć obok siebie tej drugiej osoby, z którą chciałoby się spędzić resztę życia? Być z nią na dobre i na złe, w szczęściu i chorobie? Poczucie, że zawsze mamy do kogo wracać, poczucie spełnienia oraz najsilniejszej więzi z drugim człowiekiem sprawia, że czujemy się szczęśliwi. Brak tego napędza poczucie pustki.

Jak być kochaną? Jak sprawić, by szczęście dotknęło również nas?

Kiedy jednak spytamy fachowców, co należy zrobić, by znaleźć kogoś, kto obdarzy nas bezgraniczną miłością, usłyszymy, że najpierw trzeba pokochać samego siebie. Banalne? Jak jednak stworzyć udany związek, jak być dobrą córką, czy matką, jeśli nie akceptujemy samej siebie?

Jeśli czujesz, że nie jesteś wystarczająco mądra, dobra, by poradzić sobie bez faceta i panicznie boisz się samotności, nie zyskasz szacunku w oczach ukochanego. Będziesz cierpiała emocjonalnie, fizycznie czy seksualnie, przez co strach zawsze zwycięży.

Miłość to nie poświęcenie, a kompromis.

To nie tylko Ty musisz się starać i zmieniać się na zawołanie partnera. On również musi dawać coś od siebie. Musi Ci dać poczucie bezpieczeństwa i dać Ci odczuć, że kocha Cię taką, jaką jesteś. Nawet jeśli przytyjesz po ciąży 10 kilogramów, a na Twoim brzuchu pojawią się rozstępy.

Zadbaj o siebie, ale tylko dla siebie. Nie próbuj spełniać oczekiwań otoczenia, bo nigdy nie będziesz tak idealna, jak chcieliby tego inni. Jeśli zaakceptujesz swój wygląd, swój charakter, łatwiej będzie Ci stać się po prostu lepszym człowiekiem. Pokochasz siebie? Pokochają Cię też inni. Ciebie, a nie wyrób na Twój kształt, uszyty na miarę żądań i wyobrażeń.

Każde działanie ma swoje konsekwencje. Każdy czyn, każde zaniedbanie niesie za sobą określone reakcje. Czy Twoje zachowanie rozwija Wasz związek, do czego się przyczynia? A może powoduje wyrzuty sumienia, kłótnie i wzajemne pretensje? Prawdziwa miłość domaga się troski o człowieka, o jego rozwój i satysfakcje. W innym wypadku rani i powoduje negatywne emocje.

Szczerość w miłości jest tak samo ważna, jak zaufanie i poczucie bezpieczeństwa, ale także namiętność. W każdym aspekcie życia powinniśmy się troszczyć o drugą osobę, docenić jej starania, zaakceptować i sprawić, by poczuła się kochana. Wtedy na pewno odwzajemni nasze uczucia i odwdzięczy się tym samym.

[well]

[dropcap background=”yes”]Brakuje Ci celu w życiu?[/dropcap]

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

[button url=”http://x.zlotemysli.pl/prawa-sukcesu-darmowy-ebook” style=”yellow darmebook”]Pobieram ebooka![/button]
[/well]

Zatrzymaj się na chwilę i daj się pokochać. Kiedy wszyscy wokół pędzą za karierą i pieniędzmi, gdzie wszyscy muszą być niezależni i wyzbyci wszelkich emocji, Ty pozwól sobie na okazanie miłości, a także słabości. Gdy jest Ci źle, nie zamykaj się w łazience i nie płacz w kącie. Daj sobie pomóc. Daj poczuć swojemu partnerowi, że jest Ci potrzebny. Niech przytuli Cię do siebie, pocałuje w czoło i powie „że wszystko będzie dobrze, bo razem jesteście silniejsi”.

Daj sobie szanse na popełnianie błędów. Nie jesteś idealna i każdy może mieć czasem słabszy dzień. Ważne, żeby być dla siebie partnerami i wybaczać sobie te potknięcia. Jak powiedział Jan Paweł II – możecie się kłócić, możecie rzucać talerzami, ale nie kończcie dnia bez zgody.

Nie porównuj się do innych, bo wtedy dajesz przyzwolenie na to, by Twoje otoczenie robiło to samo. Jakie ma znaczenie, że Twoja koleżanka ma zgrabniejsze nogi, jeśli dla swojego ukochanego będziesz najpiękniejsza na świecie? Zaakceptuj to i doceń siebie za to, jaka jesteś. W końcu to oryginał. A oryginał zawsze jest lepszy niż nieudana podróbka kogoś innego.

Autor: Paulina Wolska

Artykuły, relacje i związki

Udany związek

27 września 2013

„Związek jest dobry wtedy, kiedy każdemu z partnerów jest lepiej razem, niż byłoby oddzielnie.” – Tadeusz Niwiński, MY


[Nasza koleżanka 28 września wychodzi za mąż. Z tej okazji – zapraszamy na na weselną promocję w Złotych Myślach.]


Para czytaJak być w idealnym związku? Recepta jest bardzo prosta i składa się tylko z dwóch kroków:

  1. Znaleźć idealnego partnera.
  2. Z tym partnerem budować swój związek.

„Ha, ha, ha — słyszę. — Jakby to było takie proste, to wszyscy by byli szczęśliwi…” Nikt nie mówi, że te dwa kroki są proste! Niemniej są tylko dwa. Na dodatek wyraźnie oddzielone od siebie w czasie — i to też jest jedną z tajemnic: żeby ich nie pomieszać. Najpierw trzeba poszukać, a potem pielęgnować. Szukanie zaczynamy wcześnie, już od dziecka. Instynktownie przyglądamy się różnym ludziom, z którymi mamy do czynienia, i wyobrażamy sobie, czego oczekujemy od związku. Tych marzeń nie należy ignorować.

 Gdy już wybierzesz

Szczęśliwa paraTeraz nie wolno już zadawać sobie pytania, czy to jest ten właściwy partner albo partnerka, nie można mówić sobie: „Trzeba było…” czy „Szkoda, że…”. Teraz nadszedł czas zadawania sobie pytania: „Co mogę zrobić, żeby ten związek był trwały i szczęśliwy, żeby był tym, czego oczekiwałem?”. Tutaj właśnie tkwi źródło wielu nieporozumień i konfliktów. Zdarzają się osoby, które bez przerwy szukają i nigdy nie kończą pierwszego etapu. A może jednak z tym bym miała lepiej? A może ta byłaby lepsza? Nie wolno tak myśleć i nie można tak mówić — przede wszystkim dlatego, że obraca się to przeciwko nam. Jeżeli nie wkładamy energii w budowanie związku, tylko ciągle koncentrujemy się na etapie wyboru, wówczas nie stwarzamy sprzyjającej atmosfery do jego tworzenia.

Ciekawe przykłady, potwierdzające tę teorię, można znaleźć w kulturach, w których małżeństwa kojarzone są przez rodziców, często bez żadnej możliwości głosu zainteresowanych. Pierwszy etap (poszukiwanie właściwego partnera) w ogóle nie istnieje — a co za tym idzie — nie można do niego powrócić. Na dodatek „klamka zapada” w sposób dość drakoński, jeśli rozwody są niemożliwe. Znam parę pochodzącą z Indii, gdzie rodzice dobierają partnerów. Mimo że mieszka ona w Kanadzie, małżonkom do głowy nie przychodzi, że mogliby się rozwieść. Poznali się w dniu ślubu i zostało im powiedziane, że mają być małżeństwem, więc nim są. Nawet nie zdawali sobie sprawy, że mogłoby być inaczej i że ktoś brutalnie odebrał im prawo samostanowienia. W sytuacji, w której byli przekonani, że nie ma innego wyjścia, koncentrowali się na tym, żeby to małżeństwo było dobre. I jest.

Nie ma odwrotu

Jak widać, nawet w tak okrutnej sytuacji („okrutnej” być może tylko z punktu widzenia ludzi przyzwyczajonych do swobodnego decydowania o tym, kogo poślubiają) przekonanie o nieodwracalności małżeństwa jest bardzo pozytywne. Skutek tego nastawienia jest taki, że skupiam się na tym, co można zrobić, aby związek był udany i żebym ja był w nim szczęśliwy — a nie na wątpliwościach, czy dobrze wybrałem. To na pewno pomaga. Jest z pewnością wiele szczęśliwych małżeństw, które zawarte były na zasadzie umowy rodziców, a potem okazało się, że młodzi zostali doskonale dobrani.

I odwrotnie — istnieją małżeństwa zawierane pod wpływem gorącej i wielkiej miłości, które się potem bardzo szybko rozpadają, bo partnerzy nie mogą się zrozumieć i ciągle szukają tego „idealnego”.

Właśnie to nastawienie (czy precyzyjniej, brak przestawienia z szukania na budowanie) jest czynnikiem rozbijającym. Brak zrozumienia konieczności tej zasadniczej zmiany postawy, której wymaga budowanie swojego związku, jest dość dziecinny i na pewno częściowo wynika z niewiedzy na ten temat. Jest to przejaw niedojrzałości życiowej, z której wielu ludzi zupełnie nie zdaje sobie sprawy.

Trzeba uświadamiać sobie, że jeśli wszedłem w związek, to jest to mój związek. W tej sytuacji dobrze jest sobie powiedzieć: ja jestem w 100% odpowiedzialny za mój związek, nie w 50, 80 ani nawet nie w 99 — tylko w 100, bo jest to właśnie mój związek. Wszystko, co się w nim dzieje, zależy ode mnie.

Komunikacja z partnerem

Udane małżeństwoCzy to znaczy, że ta druga osoba nie może być źródłem trudności? Ależ oczywiście, że może. Pojawiają się najróżniejsze problemy do rozwiązania. Ludzie mają inne przyzwyczajenia i metody działania, które mogą nam się nie podobać; pojawiają się rzeczy, z którymi możemy się nie zgadzać, ale to od nas zależy, jak my się do tego ustosunkujemy; czy potrafimy skutecznie komunikować się z tą drugą osobą; czy umiemy wyrażać swoje potrzeby i opinie, jak również słuchać i być otwartym na to samo.

Oto cała tajemnica: najpierw dobrze wybrać, a potem starannie i konsekwentnie pracować nad tym, żeby było jak najlepiej.

Ważne pytanie

Wróćmy do definicji dobrego związku. Jeśli uznajemy, że to taki, w którym oboje partnerzy mają się lepiej, niż byłoby im osobno, to właśnie pod tym kątem należy oceniać ten własny. Czy jest mi lepiej, czy rozwijam się, czy zyskuję na tym, że jestem w tym związku, czy też korzystniej dla mnie byłoby, gdybyśmy nie byli razem? Na to pytanie trzeba sobie od czasu do czasu odpowiadać. Jeśli wydaje się, że przecząco, należy pomyśleć, co i jak to zmienić. Kluczem jest komunikacja z partnerem, umiejętność przekazania swoich myśli; tego, czym się martwimy, i tego, co, naszym zdaniem, trzeba przedyskutować.

Tematy tabu

Wielu ludzi potrafi opowiadać najróżniejsze rzeczy o problemach, z którymi borykają się w swoim małżeństwie czy związku, tzn. mówią o tym psychologom, znajomym, przyjaciołom, a nawet obcym ludziom, ale nie umieją rozmawiać ze swoim partnerem czy partnerką. Zasadniczą sprawą jest umówienie się od samego początku małżeństwa, a najlepiej jeszcze przed jego zawarciem, że nie ma tematu, na który nie można by było rozmawiać. Może akurat być nieodpowiedni moment i każdy z partnerów ma prawo powiedzieć, że nie chce w danej chwili o czymś rozmawiać, ale prędzej czy później każdy temat powinien zostać przedyskutowany. Jeśli któryś z partnerów uzna, że sprawa jest trudna, można poczekać nawet kilka dni, by zapewnić odpowiednią atmosferę. Można z góry umówić się na konkretny termin, kiedy nic nam nie będzie przeszkadzało i gdy będziemy mogli poświęcić czas na spokojne, konsekwentne przeanalizowanie zagadnienia i wspólne poszukiwanie rozwiązania. Nie powinno być żadnego tematu tabu. Najbardziej niszczące i zatruwające małżeństwo są tematy, na które nie chcemy i nie potrafimy rozmawiać. Nie dotyczy to oczywiście tych, które są wyciągane w celu dręczenia partnera. Czasem bywa, że któreś z małżonków ma swój ulubiony motyw drażnienia, wpędzania „drugiej połówki” w poczucie winy — temat, który był już poruszany wielokrotnie.

Jest to zupełnie inna sytuacja. Podobnie jak nóż może być użyty do przygotowywania jedzenia albo do zaatakowania człowieka, różne kwestie mogą konstruktywnie budować związek albo tylko ranić. Żadnego noża, żadnego ostrego tematu nie powinniśmy się bać, lecz istotne jest, by go omawiać aż do korzeni, aż do dotarcia do najbardziej zasadniczych jego problemów. Trzeba jednak uważać na te, które są poruszane wyłącznie po to, by ranić. Jeśli takie tematy istnieją, to oczywiście trzeba je zidentyfikować i umówić się raz na rozmowę, może nawet kilka rozmów, które dotrą do źródeł, wszystko wyjaśnią i doprowadzą do porozumienia, a potem umówić się, że w kółko tego samego się nie porusza.

Magda i Tomek


Magdalena Michalak – nasza redakcyjna koleżanka wychodzi za mąż 28 września. To ona koordynuje działania marketingowe. A ponadto czuwa nad tym blogiem i FB. Zawsze uśmiechnięta i życzliwa.

Wychodzi za mąż, a my życzymy Wam Magdo i Tomku z całego serca wszystkiego, co najpiękniejsze. Żyjcie już zawsze w szczęściu i pamiętajcie, że ono jest zawsze obok Was i nie trzeba za nim zjeździć całego świata. 😉