Browsing Tag

Dorothea Brande

inne, rozwój osobisty i osiąganie celów

Cztery trudności (w pisaniu)

2 marca 2020

Otwórz dowolną liczbę książek poświęconych pisarskim problemom — w dziewięciu przypadkach na dziesięć znajdziesz tam, zapewne już w pierwszym rozdziale, ponuro brzmiące ostrzeżenia, że być może wcale nie jesteś pisarzem, że prawdopodobnie brak Ci smaku, zdolności oceny, wyobraźni, i nie masz jakichkolwiek symptomów posiadania owych wyjątkowych zdolności, niezbędnych, by z aspiranta przerodzić się w artystę, albo chociaż w znośnego rzemieślnika.

Najprawdopodobniej dowiesz się, iż Twoje pragnienie pisania to tylko infantylny ekshibicjonizm, albo zostaniesz ostrzeżony, że tylko dlatego, iż Twoi przyjaciele uważają Cię za wielkiego pisarza (jakby kiedykolwiek uważali!), nie powinieneś oczekiwać, że cały świat zacznie tę pochlebną opinię podzielać. I tak dalej, w wyjątkowo męczący sposób.

Przyczyna tego pesymizmu na temat młodych pisarzy jest dla mnie niejasna. Książki napisane dla malarzy nie zakładają, że ich czytelnik nigdy nie zostanie niczym innym, jak tylko zadufanym w sobie pacykarzem, ani książki na temat inżynierii nie zaczynają się od ostrzeżeń, że z faktu, iż ktoś potrafił z dwóch gumek recepturek i zapałki zrobić pasikonika, nie wynika, że ma prawo się uważać za przyszłą dumę wybranej przez siebie profesji.

Może prawdą jest, że samooszukiwanie się najczęściej przybiera formę wiary w to, że umie się pisać. Nie mogę temu kategorycznie zaprzeczyć. Z własnego doświadczenia wiem jednak, że nie ma innej dziedziny, w której ktoś mający szczery zamiar nauczyć się solidnej pracy, mógłby zrobić tak ogromne postępy w tak krótkim czasie.

(…)

Może jest tak, że tylko moje nadzwyczajne szczęście sprawiło, iż spotkałam więcej pisarzy, o których można to wszystko powiedzieć, niż zarozumiałych i durnych grafomanów. Jednak spotkałam także, i to jest smutne, pewną liczbę wrażliwych młodych ludzi, którzy niemal doszli do przekonania, że wcale nie są zdolni pisać — a to dlatego, że natknęli się na jedną z tych przeszkód w pisaniu, które wkrótce zamierzam przeanalizować. Czasem pragnienie pisania okazało się silniejsze od upokorzenia, którego musieli doświadczyć, ale inni wycofali się w życie pozbawione kreatywnego ujścia, nieszczęśliwi, sfrustrowani, rozczarowani i nerwowi.

Moje doświadczenie wskazuje na cztery pojawiające się raz po raz trudności. Ludzie proszą mnie o radę w tych sprawach znacznie częściej, niż zwracają się do mnie o pomoc w kwestii struktury opowiadania czy zarysowania postaci.

Podejrzewam, że każdy nauczyciel słyszy te same skargi, a jednak, rzadko samemu będąc praktykującym autorem, ma tendencję do zbywania ich, jako nienależących do jego dziedziny, albo do dostrzegania w nich dowodu, że taki dręczony wątpliwościami student nie ma prawdziwego powołania. A jednak to właśnie ci w najoczywistszy sposób utalentowani uczniowie najbardziej cierpią z powodu tych trudności, a im są z natury wrażliwsi, tym bardziej wydają się one dla nich niebezpieczne. Jakiś początkujący dziennikarz czy inne pióro do wynajęcia rzadko prosi o jakąkolwiek pomoc — on raczej poszukuje agentów i redaktorów, podczas gdy jego poważniejszy kolega po fachu cierpi potępieńcze tortury z powodu własnych braków. Mimo to kursy mające uczyć pisania są zazwyczaj kierowane do niezbyt ambitnego czeladnika literackiego rzemiosła, podczas gdy problemy artysty zostają zignorowane lub przeoczone.

Trudność pisania w ogóle

Po pierwsze istnieje trudność pisania W OGÓLE. Co zrobić, jeśli nie udaje się zapoczątkować tego pełnego, bogatego strumienia, niezbędnego, aby pisarz został wysłuchany i przebił się ze swoim przekazem? Durna konkluzja, że jeśli ktoś nie potrafi pisać bez wysiłku, to widać pomylił się co do swego powołania, to czysty nonsens. Istnieje tuzin możliwych powodów tej trudności i każdy z nich powinien zostać szczegółowo przedyskutowany, zanim nauczyciel będzie miał prawo powiedzieć, że nie widzi dla danego ucznia nadziei.

Może się zdarzyć, że przyczyną tej trudności jest młodość i nieśmiałość. Czasem to brak pewności siebie tamuje przypływ pomysłów. Często jest to wynik błędnego postrzegania pisarstwa albo też wynika to z przesadnych skrupułów: początkujący może czekać na boski ogień, którego płomień, jak słyszał, zawsze płonie wyraźnie i który może rozpalić tylko nieprzewidziana iskra z nieba. Należy tu podkreślić jedną ważną kwestię — otóż ta trudność POPRZEDZA wszelkie problemy związane ze strukturą narracji czy konstrukcją intrygi, jeśli zaś dany pisarz nie otrzyma tutaj pomocy, prawdopodobnie nie będzie w ogóle potrzebował żadnych technicznych instrukcji.

„Autor jednej książki”

Trudność druga: zdarza się, i to o wiele częściej, niż się może wydawać laikom, że jakiś pisarz odniósł wczesny sukces, ale nie potrafi go już powtórzyć. I znów, w sytuacji kiedy napotykamy na ów problem, pojawia się obłudne wytłumaczenie: otóż dany pisarz, jak nas zapewniają, jest „autorem jednej książki” — napisał fragment autobiografii, wyżalił się i wyrzucił z siebie negatywne emocje, które miał wobec rodziców i otoczenia, z którego pochodzi, teraz zaś, uwolniony od tego brzemienia, nie potrafi powtórzyć swego osiągnięcia. Jednak pisarz ten ewidentnie nie uważa siebie za autora jednej książki, bo inaczej byśmy już nic o nim nie słyszeli. Co więcej, wszelka fikcja literacka jest, w użytym tutaj sensie, autobiograficzna, a mimo to istnieją szczęśliwi autorzy, przekształcający, przestawiający i obiektywizujący elementy własnego doświadczenia w formę długiej serii zadowalających książek czy opowiadań. Nie, on ma rację, uważając nagły zanik swego talentu za niezdrowy objaw i słusznie, zazwyczaj uważa, że można mu pomóc.

Oczywistym jest, że jeśli ten pisarz odniósł zasłużony sukces, to już coś wie, zapewne nawet całkiem sporo, o technicznych aspektach swojej sztuki. Nie w tym tkwi jego problem i, poza jakimś szczęśliwym przypadkiem, żadna liczba porad czy instrukcji na tematy techniczne nie wyrwie go z impasu. Ma on, na swój sposób, więcej szczęścia niż początkujący, który nie potrafi się nauczyć płynnie pisać — bo przynajmniej dał dowód, że jest w stanie ustawiać słowa w robiącym wrażenie porządku. Jednak jego początkowa niecierpliwość wywołana niezdolnością powtórzenia swego sukcesu może przerodzić się w zniechęcenie, potem zaś w autentyczne zwątpienie i rozpacz, skutkiem czego możemy utracić znakomitego autora.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

Pisarz okazjonalny

Trzecia trudność jest w pewnym sensie połączeniem dwóch pierwszych: istnieją pisarze potrafiący, tyle że ze zniechęcająco długimi przerwami, z sukcesem pisać doskonałe teksty. Miałam kiedyś uczennicę, której literacki dorobek ograniczał się do jednego świetnego opowiadania raz do roku — stanowczo zbyt mało, by mogło to zadowolić duszę czy ciało. Te bezpłodne okresy były dla niej torturą, świat, do czasu gdy znów mogła pisać, zdawał się jałową pustynią. Za każdym razem, gdy odkrywała, że nie potrafi pracować, była pewna, że już nigdy nie powtórzy swego sukcesu. Co więcej, przy naszym pierwszym spotkaniu niemal mnie samą o tym przekonała. Kiedy jednak cały cykl dobiegał końca i zataczał się krąg, znowu pisała i pisała dobrze.

Tutaj także żadne techniczne instrukcje nie są w stanie dotknąć istoty problemu. Ci, którzy cierpią na te „zaniki sił twórczych”, kiedy to nie pojawia się żadna idea, kiedy nawet jedno zdanie nie ujawnia się uporczywie na powierzchni umysłu, mogą pisać jak skończeni artyści i rzemieślnicy, kiedy tylko uda im się zdjąć urok. Mający udzielić pomocy nauczyciel musi poznać przyczynę tego problemu i w zależności od niej poradzić i pomóc znaleźć rozwiązanie. Być może stanowi ją jakiś rodzaj oczekiwania na iskrę natchnienia. Często trudność ta wynika z posiadania przez adepta sztuki pisarskiej takich ideałów doskonałości, których po prostu nie da się pogodzić z rzeczywistością. Czasem, choć rzadko, działa tu swego rodzaju drażliwa próżność, niegodząca się z żadnym ryzykiem odrzucenia i niepozwalająca na przedsięwzięcie czegokolwiek, co by z góry nie miało zapewnionego uznania.

Pisarz nierówny

Czwartą trudnością, która faktycznie ma także swój techniczny aspekt, jest niezdolność doprowadzenia historii, żywej, choć nie do końca umiejętnie uchwyconej, do udanego zakończenia. Pisarze cierpiący na tę przypadłość często potrafią w interesujący sposób rozpocząć opowieść, jednak po kilku stronach tracą nad nią kontrolę. Bywa też, że piszą dobrą historię w tak suchy i lakoniczny sposób, że traci ona przez to wszelkie swe zalety. Czasem zaś nie potrafią należycie umotywować swej centralnej fabuły, w wyniku czego nie przekonuje ona czytelnika.

Prawdą jest, iż Ci, którzy borykają się z tym właśnie problemem, wiele mogą skorzystać, jeśli nauczą się czegoś o strukturze, o różnych formach, jakie może przybrać fabuła, a także tych rozmaitych niedostrzegalnych „zawodowych tricków”, które pomagają przeprowadzić historię przez potencjalnie trudne miejsca. Jednak i tutaj prawdziwa trudność rozpoczęła się na długo zanim pojawiła się kwestia FORMY.

Autor nie ma dość wiary w siebie, niezbędnej do właściwego przedstawienia swojej idei, albo też jest zbyt niedoświadczony, by wiedzieć, jak jego postacie zachowywałyby się w prawdziwym życiu, albo też jest zbyt nieśmiały, by pisać z takim przekonaniem i tak emocjonalnie, jak to konieczne, by jego historia nabrała życia.

Pisarz raz za razem wypuszczający słabe, pełne wyczuwalnego zażenowania albo też powierzchownie opowiedziane historie, z pewnością potrzebuje czegoś więcej niż tylko krytycznej analizy swych poszczególnych utworów. Musi jak najszybciej nauczyć się ufać własnym uczuciom na temat opowiadanej historii, nauczyć się ją opowiadać w sposób zrelaksowany, aż do momentu, gdy nabierze pewności pióra kogoś, kto w pełni opanował swe medium. Tak więc nawet ten dylemat koniec końców sprowadza się do problemów leżących w osobowości pisarza, nie zaś w jego warsztacie.

Problemy nie leżą w warsztacie pisarskim

Takie są cztery problemy, które najczęściej napotykałam u ludzi rozpoczynających pisarskie życie. Niemal każdy spośród tych, którzy kupują książki poświęcone pisaniu fikcji literackiej albo uczestniczą w kursach pisania opowiadań, cierpi na któryś z powyższych, i zanim je przezwycięży, niewiele mu dadzą wszelkie techniczne szkolenia, które będą dla niego tak cenne później. Czasem zdarza się, że atmosfera klasy pobudza pisarza na tyle, że podczas trwania kursu potrafi tworzyć swe historie, jednak przestaje natychmiast, kiedy ów bodziec znika. Zadziwiająco duża część tych, którzy naprawdę chcą pisać, nie potrafi zrealizować nawet zadanych tematów, a mimo to wciąż pojawia się, z nadzieją, nieraz co roku.

Oczywistym jest, że poszukują pomocy, której nikt im nie udziela, a także to, iż traktują sprawę bardzo serio — gotowi poświęcać tyle czasu, wysiłku i pieniędzy, ile mogą, aby po wyjściu z klasy początkujących i „pragnących”, zająć miejsce pomiędzy twórczymi artystami.

"Będę pisarzem"Jeśli te trudności są właśnie takie, musimy starać się im zaradzić tam, gdzie powstają — w życiu, w nastawieniach i w nawykach, w samej osobowości twórcy. Kiedy zaczniesz rozumieć, co to znaczy być pisarzem, kiedy dowiesz się, jak artysta funkcjonuje i także zaczniesz postępować w ten sam sposób; gdy zorganizujesz swoje sprawy i swoje stosunki tak, żeby Ci pomagały, zamiast stanowić przeszkodę na drodze do wybranego przez Ciebie celu, wówczas tamte książki na Twoich półkach, te o technice pisania literackiej fikcji albo te inne, przedstawiające modele stylu prozy czy konstrukcji fabuły do naśladowania, będą
w Twych oczach wyglądały całkiem inaczej i staną się zdecydowanie bardziej pomocne. Ta książka nie ma na celu zastąpienia tamtych książek o pisarskim rzemiośle. Istnieją pewne podręczniki tak cenne, że żaden pisarz nie powinien się bez nich obywać. Moja książka nie jest nawet uzupełnieniem dla takich prac, jest natomiast do nich pewnym wstępem. Jeśli jej się uda, nauczy początkującego nie jak pisać, ale jak być pisarzem, a to coś całkiem innego.

———–
(1) Autorka pisze tu o literaturze angielskiej, ponieważ w języku angielskim sama pisała i jest to język oryginału tej książki. Dla większości czytelników polskiej jej wersji literatura ta będzie zapewne polska. Niby sprawa oczywista, ale to właśnie przykład takiego miejsca, kiedy każde tłumaczenie staje się w jakiś sposób „zdradą” — jak to ujmuje znane włoskie powiedzonko: traduttore traditore [przyp. tłum.].
———

Fragment pochodzi z książki „Będę pisarzem”, której autorką jest Dorothea Brande.

Choć Dorothea Brande napisała swój poradnik w 1934 roku, nadal jest on zadziwiająco aktualny. Dlaczego? Ponieważ do tego czasu ani na jotę nie zmieniły się prawdziwe problemy pisarzy – zarówno początkujących, jak i tych bardziej doświadczonych.

Autorka – sama przecież będąc pisarką i mając wielu znajomych pisarzy – doskonale zdawała sobie sprawę, że najpoważniejsze problemy, jakie możesz spotkać na swojej drodze, wcale nie będą dotyczyły trudności językowych, umiejętności opowiadania i konstruowania wątków czy jakiejkolwiek innej technicznej drobnostki. Zdecydowana większość przyczyn, dla których „wydaje Ci się”, że nie potrafisz, nie umiesz lub nie jesteś w stanie napisać książki, leży w Twoim umyśle.

Kim była Dorothea?

Dorothea Brande to nazwisko, które wzbudza podziw i szacunek nie tylko wśród początkujących pisarzy na całym świecie, którzy korzystają z jej rad. „Będę pisarzem” to jej drugi światowy bestseller. Pierwszym jest „Obudź się i zacznij żyć”, który napisała w 1936 roku. Od tego czasu sprzedało się ponad 2 mln egzemplarzy tej niesamowitej książki, której tytuł mówi sam za siebie. Doczekała się ona również wersji musicalowej, nakręconej przez wytwórnię Twentieth Century Fox.

Brande dała się poznać czytelnikom zarówno jako pisarka, jak i felietonistka prestiżowego American Review. Gdy stała się sławna, za cel obrała propagowanie swojego życiowego motta, które brzmiało: „Działaj tak, jakby porażka nie istniała!”.