Browsing Tag

wolność finansowa

finanse i inwestowanie

Czy w Polsce można być wolnym finansowo?

26 listopada 2020

Pierwszą wersję tego tekstu napisałem równo 10 lat temu, w 2010 roku, kiedy jeszcze mieszkałem w Warszawie. Potem kolejną jego wersję w 2014 roku, już po przeprowadzce do Londynu. I wreszcie teraz, kolejną wersję przygotowałem dla Złotych Myśli, bowiem uważam, że temat jest niesłychanie istotny. Teraz może nawet bardziej na czasie z racji tego, że żyjemy w bardzo burzliwych czasach.

Jeżeli podróżujesz trochę po świecie i jeżeli przywiązujesz większa wagę do ludzi, których spotykasz, a nie do miejsc, prawdopodobnie dostrzegłeś, że są takie nacje, które mają szczególne predyspozycje do przedsiębiorczości i kumulowania majątku. Są też i takie, które nie umieją – lub po prostu nie chcą – wydostać się z zaklętego kręgu biedy. Przynajmniej tak mogłoby się wydawać. Ale czy tak jest?

Istnieje wiele teorii i koncepcji, które usiłują rozpoznać te okoliczności, które decydują o zamożności jednych i ubóstwie innych. Jedną z nich jest dzieło Maxa Webera („Etyka protestancka a duch kapitalizmu”), który starał się dowieść, że o bogactwie decyduje religijna aura, w jakiej kształtują się społeczności. W krajach protestanckich panował etos pracy i panowały idealne warunki do nowoczesnego kapitalizmu, który zbudował potęgę gospodarczą i finansową tzw. krajów północy. Wedle tej samej teorii w krajach katolickich cnotą zawsze było ubóstwo, zaś bogactwo budziło wątpliwości natury moralnej. I tak oto do masowej świadomości przeniknął żywy do dzisiaj podział na bogatą Północ i biedne Południe.

Weber bardzo uprościł sprawę bogactwa i ubóstwa wypływających z ideologii religijnej i zdaje się świadomie pominął kilka niewygodnych, bo nie przystających do jego teorii faktów. To kraje północnej, bardzo katolickiej Italii są kolebką kapitalizmu i finansów w Europie, a nie protestanckie Królestwo Niderlandów. Katolicka Francja jest o wiele większą potęgą niż kilka krajów protestanckich razem wziętych.

Tak więc kwestie religijne mogą nam wiele wyjaśnić, ale nigdy nie rozstrzygną kwestii pochodzenia bogactwa i biedy.

Wielu z nas z pewnością uważa, że Żydzi są szczególną nacją, wręcz predestynowaną do kumulowania majątku i robienia intratnych interesów. Rzeczywiście bardzo dużo w tym prawdy. Prawdopodobnie z uwagi na szczególną historię Żydów, zaś z drugiej strony ich przeświadczenie o szczególnej roli w dziejach wpłynęło na imponujące, a niekiedy wręcz niewiarygodne osiągnięcia przedsiębiorców pochodzenia żydowskiego – także naukowców, czy myślicieli. Jednak trudno przecież nie dostrzec w rozmaitych diasporach żydowskich na przestrzeni wieków także ogromnych rzesz biedoty. Również względnie niedawno powstałe państwo Izrael nie należy, jak na razie, do szczególnie wyróżniających się w świecie pod względem gospodarczym (chociaż z całą pewnością jest to kraj na wskroś nowoczesny, demokratyczny i z ogromnymi możliwościami dla przedsiębiorców).

Nawet w Polsce istnieją spore różnice w poziomie życia i mentalności ludzi żyjących w różnych regionach kraju. Znamy wszyscy podział na Polskę A i B. Ta „lepsza” część kraju A, to zachodnia Polska, zaś B część wschodnia. Różnice w cywilizacyjnym zaawansowaniu zwykło się wyjaśniać w dwojaki sposób.

Po pierwsze o bogactwie polskich regionów decyduje bliskość krajów, z którymi sąsiadujemy. Sąsiedztwo Niemiec wymuszało niejako na Polakach większą przedsiębiorczość i operatywność, by sprostać morderczej konkurencji bogatego sąsiada. Bliskość Rosji wpływała raczej negatywnie na rozwój gospodarczy wschodnich regionów, bowiem nasz drugi potężny sąsiad z wolną konkurencją i zaradnością raczej niewiele ma wspólnego.

Ten koncept także nie do końca wyjaśnia kwestię wzrastania w bogactwie lub ciążeniu ku ubóstwie. Cóż bowiem zdecydowało o potędze gospodarczej Niemiec i zacofaniu Rosji? Religia? A może wpływ jakichś sąsiadów tych państw? Przyznajmy, że brzmi to mało przekonująco i nie wyjaśnia znów w sposób nie budzący zastrzeżeń kwestii zamożności i biedy.

Po drugie do dzisiaj pokutuje w Polsce tradycja zaborów. Jeśli jesteś chociaż trochę dociekliwy z łatwością dostrzeżesz np. niesłychanie rozwiniętą strukturę i gęstość szlaków transportowych np. na Śląsku i w Wielkopolsce i fatalną sytuację na Podlasiu, czy Lubelszczyźnie.

Obok uprzemysłowionego, należącego jeszcze 100 lat temu do Niemiec Śląska, toczyło się dość beztroskie, ale naznaczone nieprawdopodobnym ubóstwem życie w „austro-węgierskiej” Galicji.

Tzw. „Ściana Wschodnia” oznaczająca kilka województw na wschodzie Polski (chociaż pierwotnie była to nazwa bogatej, barwnej części Warszawy na wschód od ul. Marszałkowskiej) potrzebuje mnóstwa dotacji i bodźców do rozwoju. W tym czasie Polska zachodnia kwitnie i coraz bardziej oddala się ekonomicznie i mentalnie od regionów wschodnich.

Czy położenie geograficzne może decydować o cywilizacyjnym rozwoju? Na pewno tak. W Polsce ciągle podkreślamy to, że mamy historycznego pecha w tej materii. Nie mamy, jak inne nacje, czasu na bogacenie się, bo musimy regularnie przeznaczać go na walkę o niepodległość. Przyznajmy, że to także wątpliwa teza. Jeśli bowiem uwolnimy się od dziejowo – geograficznych stereotypów, to możemy zadać sobie takie oto pytania:

Jak to możliwe, że Anglia, leżąca na pochmurnej, deszczowej wyspie, z dala od kontynentu stała się potężnym światowym imperium? Czy Anglia miała jakieś szczególne warunki do tego, by skolonizować połowę świata? A Japonia? Czy jest w jej religii lub położeniu geograficznym coś tak bardzo szczególnego, by stała się potęgą gospodarczą mocno dającą się we znaki (ekonomicznie) Stanom Zjednoczonym, Unii Europejskiej i całej Azji? Nie dalej, jak 65 lat temu przegrała wojnę, a dwa jej miasta stały się pierwszymi ofiarami atomowej zagłady. Jeszcze w latach 60. ubiegłego stulecia była bardziej zacofana niż Polska Ludowa.

Wydaje się, że nasz wywód można ciągnąć niemal bez końca, a pytań bez jednoznacznej odpowiedzi pojawi się tak wiele, że moglibyśmy stworzyć osobny serwis internetowy i rozwijać jego zawartość przez długie lata.

Czas zatem zatrzymać się i skoncentrować na pytaniu postawionym w tytule niniejszej rozprawki. A zatem, czy w Polsce można być bogatym? Czy w Polsce można być wolnym finansowo? Na tak postawione pytanie odpowiedź jest prosta: jasne, że tak. Czy jest to łatwe, tj. czy jest w Polsce „pogoda dla bogaczy”? Nie. Dlaczego?

Spróbujmy odpowiedzieć możliwie krótko i treściwie.

 

Czy w Polsce można być wolnym finansowo? Oczywiście, że tak! Dowody na to, że w Polsce można być bogatym, oraz sporo wskazówek jak osiągnąć wolność finansową, znajdziesz na Seminarium online o inwestowaniu i zarabianiu.

 

  1. Pierwszą przeszkodą dla nas, żyjących w Polsce jest koszmarna spuścizna PRL. Młode pokolenie może nie zdawać sobie z tego do końca sprawy, ale PRL ciągle świetnie się trzyma w demokratycznej i wolnorynkowej Polsce.

Niektórzy uważają, że – jakkolwiek zabrzmi to okrutnie – musi w Polsce nastąpić jeszcze co najmniej kilkakrotna wymiana pokoleń, by pozbyć się tych 50 upiornych lat po wojnie, które o mały włos nie uczyniły z Polaków tzw. „homo sovieticus”.

PRL naznaczył naszą mentalność, niekiedy w sposób prawie nieodwracalny:

Przeciętniactwem. Niewielu Polaków ma wolę – i odwagę – rozwijać i pielęgnować swój indywidualizm. Większość z nas ulega presji przeciętnej większości, która kieruje się filozofią życiową wyrażającą się w takich m. in. narodowych mądrościach, jak „nie wychylaj się przed orkiestrę” lub „jeśli wejdziesz między wrony musisz krakać jak i one”.

Bylejakością. Ta nasza cecha narodowa jest szczególnie zauważalna w stanie polskich dróg, większości usług i krajowych wyrobach – zwłaszcza, jeśli mowa o nowych technologiach.

Próżniactwem. Jeśli jesteś przedsiębiorcą lub jeśli działasz na własną rękę, jako freelancer, i musisz mieć zawsze w zasięgu podwykonawców to spróbuj znaleźć ludzi, którzy dobrze wykonują powierzoną im pracę. Zadanie trudne niesłychanie. A przecież znów mamy spore bezrobocie i, według mediów, tylu zdolnych, wykształconych, nie może znaleźć pracy.

Bezinteresowną zawiścią i niechęcią do wszystkich (i wszystkiego), co wyrasta poza wyimaginowaną średnią. Według rozmaitych sondaży wykonywanych przez ośrodki badania opinii publicznej, a publikowane dość często przez media, nawet 2/3 Polaków nienawidzi biznesmenów! Uważa ich z reguły za złodziei lub co najwyżej kombinatorów uwikłanych w zawsze podejrzane i naganne układy.

Minimalnymi aspiracjami (i ambicjami). Jeszcze w latach 90. Businessman Magazine opublikował raport, w którym wymienił „grzechy główne” polskich przedsiębiorców. Na pierwszym miejscu znalazła się… niezdolność do wielkich marzeń i ambicji! Typowy polski biznesmen, mimo, iż jego potencjał jest taki sam, jak przedsiębiorcy brytyjskiego czy niemieckiego, swoje marzenia uważa za spełnione, jeśli zarobi na dużą willę, luksusowy samochód i parę innych, skądinąd godnych uwagi „gadżetów”. Rzecz w tym, że aspiracje biznesmanów zachodnich sięgają nieskończenie dalej – i wyżej. Oni chcą być najlepsi na świecie – i zmieniać ten świat. Chcą tworzyć wartości, które wpłyną na jakość życia innych.

Prawdopodobnie rzecz trochę uprościliśmy, i może nieco przerysowaliśmy, jednak wydaje się, że spuścizna PRL jest największą barierą na drodze do bogactwa i zamożności w Polsce.

  1. Problemem w Polsce jest nasz bardzo nowoczesny*, zwłaszcza ten prywatny, system edukacji. Od co najmniej 15 lat stał się dochodowym biznesem dla jego właścicieli, studenci zaś mają z tego modelu edukacji niewiele korzyści.

* Z punktu widzenia tzw. wizerunku obecni studenci i młodzi absolwenci skończyli nowoczesne, nawiązujące do światowej czołówki uczelnie. Nic bardziej błędnego. W renomowanym rankingu 500 najlepszych uczelni na świecie znalazły się tylko dwie polskie uczelnie: Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Warszawski.

Inna kwestia to moje osobiste doświadczenie jako okazjonalnego wykładowcy w prywatnych szkołach. Do zajęć warto przygotowywać się dla góra 10% studentów – ci bardzo często są błyskotliwymi, pełnymi zaangażowania młodymi ludźmi, którzy poszukują swojego indywidualnego i oryginalnego pomysłu na życie. A co z pozostałymi 90%? Na pewno jestem bardzo niesprawiedliwy, ale wydaje mi się, że to kolekcjonerzy tzw. papierków (dyplom to określenie niezbyt cool/trendy/jazzy).

Uczelnie, nawet te, które mają w nazwie słówko „przedsiębiorczość” produkują poprawnych pracowników – ale nie ludzi przedsiębiorczych. Tego młodzi Polacy muszą się uczyć samodzielnie.

  1. I wreszcie trzecia, bardzo zauważalna w Polsce bariera. Jest nią popularna, taka powiedzmy na poziomie prowincjonalnych parafii, nauka Kościoła katolickiego.

Sam od dzieciństwa formalnie należę do tego Kościoła – ale należę także do absolwentów jednej z dwóch uczelni, które znalazły się w rankingu światowej „500” – więc tym bardziej problem „parafialnego” nauczania Kościoła może dać się we znaki. (Uprzedzając ewentualne złośliwości – nie trzeba być absolwentem jakiejkolwiek uczelni, by doświadczyć mnóstwa rozterek i wątpliwości w zderzeniu z postawą i nauczaniem polskich duchownych).

Co takiego może irytować w stosunku Kościoła w Polsce do kwestii bogactwa i pieniędzy?

Najbardziej popularnym i powtarzanym – z błędnym na ogół założeniem – cytatem z Biblii na temat bogactwa są słowa Chrystusa przy pewnej bardzo specyficznej sytuacji: Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty wejdzie do Królestwa Niebieskiego.

Jeśli jesteś chrześcijaninem lub jeśli interesuje Cię Biblia wiesz, że o bogactwie jest mnóstwo innych, mających zgoła inne znaczenie cytatów, np. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.

Na czym polega ta nie do końca uprawniona promocja ubóstwa? W Biblii jest ponad 2 300 cytatów mówiących o bogactwie i pieniądzach! Jeśli interesuje Cię ten fenomen zajrzyj do rewelacyjnej książki Howarda Daytona „Twoje pieniądze się liczą” i do „Biznes według Biblii” Larry Burketta. W Polsce od 2009 roku działa już polska filia Crown Financial Ministries, fundacji, która pokazuje głęboki, ponadczasowy sens przedsiębiorczości i mądrego zarządzania pieniędzmi.

Trudno mi zrozumieć dlaczego Kościół w Polsce, sam tak bardzo zamożny i wpływowy, pozostaje obojętny lub niechętny bogaceniu się swoich wiernych. Pieniądze są nam bardzo, ale to bardzo potrzebne. Ich brak jest powodem koszmarnych nieszczęść. Jedynie nadmierne przywiązanie do bogactwa można z punktu widzenia chrześcijaństwa uznać za naganne, a nawet zgubne. Ale nie bogactwo samo w sobie! To my wszak nadajemy mu właściwą lub błędną miarę i wartość.

Czy w sytuacji, kiedy mamy w Polsce tak wiele barier na drodze do bogactwa jest coś, co je równoważy – a nawet jest okolicznością istotniejszą i potężniejszą? Tak, jest coś takiego. Na szczęście jest.

Mimo tradycyjnych już w historii Polski zapóźnień cywilizacyjnych w połowie lat 90. załapaliśmy się na globalną rewolucję w komunikacji i dostępie do wiedzy.

Oto dzięki ekspansji mediów internetowych i nowoczesnych technologii każdy z nas, żyjący w Polsce, ma – chyba po raz pierwszy w dziejach – taki sam dostęp do najnowszych informacji i najprzedniejszego w świecie know how, jak Amerykanie, Japończycy, czy Niemcy. Nie możemy już – a nawet nie mamy prawa! – dłużej narzekać, ani usprawiedliwiać krajowej siermięgi brakiem wiedzy, czy niemożnością skorzystania z najbardziej zaawansowanych technologii, zwłaszcza komunikacyjnych, na świecie.

Każdy z nas może partycypować w globalnym przepływie wiedzy i informacji – a nawet konkurować z najlepszymi. Jeśli rozejrzymy się po Internecie dostrzeżemy coraz więcej polskich przedsiębiorców, wolnych strzelców i rozmaitych pasjonatów, którzy tworzą fantastyczne projekty. I zarabiają coraz więcej pieniędzy. (Według GUS i innych źródeł w Polsce rocznie przybywa kilka tysięcy milionerów – może nie są to dane imponujące, ale na pewno bardzo pokrzepiające i inspirujące).

Dzięki krótkim wyjazdom i projektom, które realizowałem w Wielkiej Brytanii (przeniosłem się ostatecznie do Londynu z żoną i dziećmi w lipcu 2012 roku) poznałem sporo Polaków, którzy po pierwszych dwóch-trzech latach spędzonych w pracy poniżej ich kwalifikacji z powodzeniem prowadzą teraz swoje – niekiedy – międzynarodowe biznesy lub pracują w słynnym londyńskim City. Są to z reguły ludzie młodzi, pokolenie 30. latków, pozbawieni jakichkolwiek kompleksów i świetnie czujący się w świecie międzynarodowego biznesu.

Czy jest jeszcze coś, czego nam na ogół brakuje i co powinniśmy jak najszybciej samodzielnie nadrobić? Tak. To edukacja finansowa i biznesowa. Nikt nas tego nie uczy ani w domu, ani w szkole. Ten wysiłek musimy podjąć sami i nauczyć się zasad tej, tylko na pozór, skomplikowanej gry zwanej sztuką zarządzania finansami osobistymi oraz sztuką prowadzenia własnego biznesu.

Andrzej Mańka

 

Czy w Polsce można być wolnym finansowo? Oczywiście, że tak! Dowody na to, że w Polsce można być bogatym, oraz sporo wskazówek jak osiągnąć wolność finansową, znajdziesz na Seminarium online o inwestowaniu i zarabianiu.

 

Niniejszy tekst został także opublikowany w serwisie Smart Polak, prowadzonego przez Pawła Kłosińskiego, przedsiębiorcy mieszkającego w UK. Prowadzi on także serwis dla uczących się języków obcych. 

finanse i inwestowanie

Precz ze zmorą “mieszanych uczuć”!

20 maja 2019

Modele życia finansowego (4 z 5). Precz ze zmorą “mieszanych uczuć”!  

 

W poprzedniej sesji „Modele życia finansowego” dokonaliśmy próby uchwycenia najważniejszych cech naszej cywilizacji. Nadmiar informacji i kłopoty z właściwą ich selekcją oraz dominująca ideologia konsumpcyjna stanowią poważne bariery na drodze do wolności finansowej. Szansą na realizowanie świadomego życia celowego są liczne techniki, których systematyczne – i racjonalne – stosowanie umożliwia nam osiąganie starannie przemyślanych celów. Zaproponowaliśmy jeden z najlepszych modeli „panowania nad materią” i dążenia do celu SMART/WARTO. Nawiązaliśmy również do sprawdzonych i użytecznych w codziennej praktyce koncepcji Harva Ekera (więcej na www.harveker.com oraz www.millionairemindintensive.com). Eker to wytrawny znawca wszechstronnego rozwoju osobistego i sposobów osiągania pożądanych celów finansowych dzięki efektywnej pracy z tzw. twórczą nieświadomością.

 

Harv Eker zapewnia nam obfitość technik minimalizujących ryzyko finansowej porażki w dłuższej perspektywie życia. Jeżeli sięgnąłeś już po książkę Bogaty albo biedny polecamy bardzo sumienną praktykę „Siedemnastu różnic w myśleniu i działaniu między ludźmi bogatymi a biednymi i z klasy średniej” zawartych w części drugiej książki Ekera. Możesz także skorzystać z jego anglojęzycznego newslettera, który dostarcza jeszcze więcej inspirującej wiedzy do praktycznego zastosowania. Na pewno wielu z nas, zwłaszcza przy pierwszej lekturze, może razić – a nawet skutecznie zniechęcać – nieustanne zapewnianie o niewiarygodnych możliwościach ludzkiego ducha (i psychiki) oraz niebywałej łatwości, z jaką każdy z nas może w szybkim tempie zdobyć ogromną fortunę. Mnie trochę to zniechęca. Oto garstka osobników (płci obojga) zapatrzona m. in. w techniki NLP i inne modne ostatnio koncepty niekiedy wręcz uzurpuje sobie prawa i potęgę właściwą samemu Bogu. NLP czerpie pełnymi garściami z dorobku chrześcijaństwa i spuścizny Biblii, ale stara się „zacierać ślady”. Do wielu technik NLP warto jednak sięgnąć, odwołują się one bowiem do naturalnych, że tak to ujmę, zasobów naszej kreatywności, samokontroli, cierpliwości i odwagi.

 

Wykonaj proszę 1 zadanie i odpowiedz na pytania:

Dlaczego w naszej epoce – i cywilizacji Zachodu – w której żyjemy bardzo realną perspektywą jest osiągnięcie ogromnej fortuny, a nawet wolności finansowej w czasie krótszym niż 5 lat?

  1. Jeśli możesz – a prawdopodobnie TAK – daj kilka dni wolnego wszystkim Twoim wątpliwościom, lękom i negatywnym uczuciom. Pozwól, by Twój świat wypełniła po brzegi nieograniczona wyobraźnia.
  2. Czy w świecie Twojej wyobraźni, pozbawionej lęku i wątpliwości, jesteś w stanie osiągnąć najbardziej ambitne marzenia?
  3. Czy możesz w tym czasie zapisać wszystkie pomysły (i marzenia), jakie przyszły Ci do głowy, by potem sprawdzić, które nadają się do wykorzystania w Twoim życiu?

 

Jeżeli uważasz to ćwiczenie za niewarte czasu i energii przeczytaj biografie takich ludzi, jak Oprah Winfrey, Adam Małysz, Henry Ford, John Lennon, Sting, Karol Wojtyła (a potem Jan Paweł II), Bracia Lumière, czy słynny, powielany w niezliczonych serwisach internetowych życiorys Abrahama Lincolna ( i dziesiątek innych biografii ludzi wielkiego formatu). Wiesz co jest ich cechą wspólną? Ich życiorysy są naznaczone taką liczbą porażek i trudności, a nawet wydarzeń wyjątkowo dramatycznych, że im, w całym życiu, nie powinno się udać nic szczególnego. Nie powinno, a jednak stało się zgoła inaczej.

W jednej z zasad bogactwa Eker zauważa:

Świadomość to obserwacja własnych myśli i działań, która pozwala ci dokonać prawdziwego wyboru w obecnej chwili, zamiast działać na podstawie wcześniejszego programowania.

W poprzedniej sesji zapowiedzieliśmy, że z koncepcją Ekera świetnie korespondują idee innego amerykańskiego ideologa zamożności i obfitości. Jest nim Anthony Robbins, showman, trener rozwoju osobistego i właściciel kilku intratnych biznesów edukacyjnych. Najciekawszą książką przełożoną na język polski jest Obudź w sobie olbrzyma (tytuł oryginalny: Awaken The Giant Within). Zajrzyj także na jego stronę www.tonyrobbins.com.

 

Mieszane uczucia w stosunku do pieniędzy

To, co wydaje nam się najcenniejsze w bogatej i oryginalnej twórczości Robbinsa, to skoncentrowanie naszej uwagi na koszmarze, jakim jest tzw. ambiwalencja uczuć. Ten, nawiązując do poprzedniej sesji, kolejny Upiór, osłabia lub paraliżuje siłą sprawczą naszych decyzji i działań. Kiedy masz do czegoś ambiwalentny stosunek Twoje życie będzie przypominało próbę jazdy samochodem z zaciągniętym hamulcem ręcznym. Równie dobrze może to być także jazda sportowym samochodem, który ma 7 biegów, ale Ty wykorzystujesz tylko 3 lub maksymalnie 4. Dlaczego? Bo masz wątpliwości i całą masę obaw co może się stać, jeśli wykorzystasz cały potencjał, jaki masz do dyspozycji.

Chciałbyś naprawdę porządnie się rozpędzić, ale w głowie masz paraliżujący chaos i mnóstwo kuriozalnych pytań (bez odpowiedzi). A co będzie, jeśli pojadę za szybko? A co jeśli nie wyrobię się na zakręcie? A jeśli zawiodą hamulce? A jeśli na wyższych biegach silnik spali za dużo paliwa? A może odpadnie koło? Urwie się zderzak? Przednia szyba nie wytrzyma naporu powietrza, wpadnie do środka i zniszczy tę piękną skórzaną tapicerkę;)?

Masz potężną maszynę, ale obawiasz się użyć w pełni jej możliwości! My, wspaniali i niezwyciężeni faceci, chętnie rozpowszechniamy dowcip o „panience, co chciałaby, ale się boi”. A jednak sami czasami skrzętnie ukrywamy nasze własne obawy (całkiem dorosłym już Niewiastom również zdarza się tak postępować).

 

Ten koszmar mieszanych uczuć pokażmy w prostym wyobrażeniu graficznym.

rys1

Na czym polegają nasze mieszane uczucia w stosunku do pieniędzy? Wymieńmy te, które prawdopodobnie najczęściej dają się nam we znaki. Niekiedy pozwalamy tym uczuciom dojrzewać i krzepnąć przez całe życie! Robimy to tak długo i tak obsesyjnie, że zaczynamy wręcz z całego serca nienawidzić „podstępnej” mamony – a więc także wszystkich, którzy mają jej więcej niż my.

Oto bardzo prawdopodobna lista owych mieszanych uczuć w stosunku do pieniędzy.

  1. Nie wiemy co dokładnie oznacza dla nas bogactwo i duża kasa. Może 2, a może 5 tysięcy miesięcznie? 100 tysięcy, milion, a może 10 milionów rocznie? Może własny dom na przedmieściach, a może mieszkanie w dobrej dzielnicy? To naprawdę duży problem większości z nas. Jeśli Ty także rozpoznajesz jego destruktywne objawy w swoim życiu już TERAZ wypowiedz mu bezwzględną wojnę. Jednym z wielu sposobów na uporanie się z tym problemem jest model SMART/WARTO, o którym wspomnieliśmy w poprzedniej sesji. Poszukaj jednak także innych sposobów. Niektóre z nich znajdują się w sesjach naszego Kursu: znajdź je!
  2. Całkiem możliwe, że chcielibyśmy zarabiać milion netto rocznie (to już coś, to już jakiś konkret), ale pojawiają się rozmaite obawy, kiedy tylko zobaczymy ten pierwszy milion na naszym koncie. A co, jeśli nastąpi hiperinflacja i wszystko stracę? Co zrobię z tym milionem? Zainwestuję go i pomnożę moje bogactwo, czy kupię dom i samochód? Ale w co inwestować? Może lepiej trzymać w banku? A może powinienem go w części przeznaczyć na potrzeby dorastających dzieci? Jaka to powinna być część? Czy złożona na lokacie bankowej, czy inwestowana w TFI? A może lepiej kupić mieszkania dla dzieci? Gdzie? Jak duże? Nowe, czy z rynku wtórnego?
  3. Jeżeli jesteś doradcą finansowym lub agentem ubezpieczeniowym  z pewnością na co dzień masz do czynienia z klientami, którzy mają naprawdę dobre chęci i spore nadwyżki finansowe do zagospodarowania. A jednak niekiedy trudno zmotywować ich do dokonania wyboru i podjęcia decyzji, której będą trzymać się dłużej niż kilka miesięcy – niż rok, czy dwa lata. Zdarza się często, że na początku roku klient chce ubezpieczyć się na życie i skorzystać z innych ofert ubezpieczeniowych przeznaczając na ten cel 300, 500 czy 4000 złotych miesięcznie. Ale już pod koniec roku dzwoni do Ciebie, by zapytać, czy da się z wpłaconych kwot część pieniędzy wypłacić, bo pojawiły się nowe okoliczności w jego życiu, które zmuszają do poważnej korekty pierwotnych, długofalowych planów. Nie inaczej jest z lokowaniem i inwestowaniem oszczędności. Kiedy tylko TFI nie przynoszą odpowiednio dużych zysków (lub przynoszą, co się zdarza, spore straty) przerzucamy się do lokat bankowych lub kupujemy obligacje Skarbu Państwa.

Na pytanie w co inwestować nie ma idealnej odpowiedzi. Nigdy jej nie ma przed gruntowną analizą rynków finansowych, własnych celów i własnych możliwości! Na pytanie jak inwestować – jest raczej dość dobra odpowiedź pośrednia: najpierw musisz przejść gruntowaną edukację finansową, zadbać o własne kompetencje, no i umieć wybrać dobrego doradcę finansowego.

Jest natomiast dość prosta odpowiedź na dwa inne pytania:

Czy warto inwestować? TAK!

Dlaczego warto inwestować? Bo to najskuteczniejszy sposób na osiągnięcie zamożności i wolności finansowej.

Jeśli masz sprzeczne, mieszane uczucia w stosunku do pieniędzy pozbądź się ich! Jeśli tego nie zrobisz – one mogą pozbyć się… Ciebie trzymając Cię w ciągłym szachu i opóźniając lub po prostu paraliżując Twoje działania.

Rzuć, proszę, okiem jeszcze na ten diagram.

rys2

Pierwowzór tego myślenia bierze swoje źródło z Biblii:  „Jak człowiek myśli w swoim sercu, takim też jest” (tłum. z Biblii angielskiej NIV, Księga Przysłów 23:7). Zwróć uwagę na środek (centrum) piramidy. Integralność to jedno z najcenniejszych osiągnięć myśli ludzkiej, jakie przeniknęło do nowoczesnego biznesu. Integralność oznacza spójność i adekwatność myśli, słów i czynów. To, co myślisz winno przejawiać się w Twoich słowach, te zaś znajdować odzwierciedlenie w Twoich czynach. Łatwo powiedzieć, trudno zrealizować, ale naprawdę to jest możliwe, to się da zrobić. Jeżeli jednak jesteś naprawdę ambitny i spragniony jak najlepszego życia przywyknij jak najszybciej do tego, że budowanie integralności będzie „stałą zmienną”, permanentnym wysiłkiem po kres Twoich dni.

Ten wysiłek powinieneś podjąć niezwłocznie. To nie jest tak, że dopiero kiedy będziesz bogaty powinieneś trzymać się takich szlachetnych zasad. „Kto jest wierny w najmniejszej sprawie i w wielkiej jest wierny, a kto w najmniejszej jest niesprawiedliwy i w wielkiej jest niesprawiedliwy.” (Łukasz 16:10)

Panta rhei, czyli „wszystko płynie; wszystko na świecie jest zmienne, płynne, nietrwałe” (wg greckiego filozofa, Heraklita, na podstawie slownik-online.pl).

Czy to straszna, przykra albo zła wiadomość? Wręcz przeciwnie. Warto cieszyć się i radować z tego, że bardzo często będziemy – jak zawsze w życiu – stawali wobec skomplikowanych, a nawet dramatycznych decyzji – już po podjęciu tych decyzji fundamentalnych dla naszego życia, naszego bogactwa i naszych pieniędzy. Doskonale oddaje to znany cytat z wiersza Jerzego Lieberta: „Dokonawszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę”.

O tej ciągłej zmianie, o niepewności, wreszcie o nieustannych wahaniach między wyborem bezpieczeństwa albo wolności mówi Robert Kiyosaki – najbardziej znany w Polsce, ale także nieco tajemniczy geniusz edukacji finansowej.  

Dlaczego Kiyosaki bywa odbierany przez polskiego czytelnika jako trochę tajemniczy – a także często w Polsce krytykowany i odrzucany? Sądzę, że to kwestia polskich przekładów jego dzieł, które na świecie sprzedały się w ponad 25 milionach egzemplarzy. Polskie wydania nie zawsze mają dostatecznie dobrą jakość tłumaczeń. Nigdy też nie pojawiło się jakieś posłowie do polskiego czytelnika, które pozwoliłoby m. in. na wprowadzenie istotnych polskich kontekstów dla nowatorskich dzieł pisanych przez Amerykanina – i dla odbiorcy amerykańskiego. A jednak, w ostatecznym rozrachunku, te niedogodności są niewiele znaczącym drobiazgiem wobec korzyści, jakie tysiące ludzi w Polsce odniosły dzięki temu, że sięgnęły po poradniki Kiyosakiego pisane wspólnie z jego byłą księgową Sharon Lechter. Jeśli zatem należysz do grona tych, którzy nie zdołali się jeszcze przekonać do oryginalnego, nieco filozoficznego i praktycznego zarazem, systemu ujmującego istotę pieniędzy, bogactwa i biedy spróbuj raz jeszcze. (Moim zdaniem najlepiej przetłumaczoną, a więc świetnie czytającą się książką pary Kiyosaki & Lechter jest Mądre bogate dziecko.)

Najkrócej rzecz ujmując Kiyosaki opiera swoje dzieła na dwóch postaciach, które do jakiegoś stopnia powinniśmy traktować jako oryginalny zabieg literacki. Pierwsza z nich to jego biedny, ale świetnie edukowany, biologiczny ojciec. Biedny ojciec, mimo świetnej posady i ogromnej erudycji przez całe życie miał kłopoty finansowe. Druga postać to jego bogaty, ale bez dobrej, formalnej edukacji, ojciec „symboliczny”. Bogaty ojciec to wytrawny przedsiębiorca, ale również doskonały nauczyciel. To bogaty ojciec jest kopalnią bezcennych rad, jakimi obficie obdarza Kiyosakiego, który potem rozpowszechni je w popularnych, świetnie sprzedających się poradnikach.

W mojej opinii kwintesencją koncepcji finansów osobistych Kiyosakiego są takie oto 4 rady:

  1. Nie pracuj dla pieniędzy – spraw, aby to Twoje pieniądze pracowały dla Ciebie, a więc ucz się współczesnych finansów, by skorzystać z mnóstwa instrumentów inwestycyjnych, które będą je sukcesywnie pomnażać.
  2. Rozwijaj swoją finansową inteligencję (Financial IQ), a więc nie tylko naucz się biegle rozmaitych operacji finansowych, ale również użyj swojej kreatywności, by zwielokrotnić szansę na finansową wolność.
  3. Dąż do zapewnienia sobie przychodu pasywnego, czyli pieniędzy, które generują Ci dobrze zainwestowane pieniądze (np. w nieruchomości pod wynajem, opcje, akcje, TFI, biznesy itd.).
  4. Niech Twoim celem będzie osiągnięcie wolności finansowej, czyli zapracowania na ten jedyny w swoim rodzaju dzień, w którym suma Twoich przychodów z inwestycji przewyższy koszty Twojego życia.

 

Wykonaj proszę 2 zadanie:

  1. Znajdź w Internecie polskie blogi, w których autorzy regularnie piszą, dlaczego starają się osiągnąć wolność finansową. Znajdź informacje o bardzo konkretnej dacie lub wieku, w jakim zamierzają dopiąć swego. Przeczytaj jakie są ich strategie wiodące do finansowej wolności (niezależności).
  2. Znajdź w swojej okolicy klub Cashflow i postaraj się brać udział w jego rozgrywkach co najmniej raz w miesiącu. Cashlow to strategiczna gra edukacyjna ucząca w bardzo zabawny i pomysłowy sposób kultury pieniądza. Cashflow, w którą grywamy od 2006 roku, rozwija finansowe kompetencje bardzo przydatne w codziennym życiu.

 

Model „techniczny” – kwadrant przypływu pieniędzy

rys3

Legenda:       P – pracownicy     S – samozatrudnieni       B – biznesmani      I – inwestorzy.

 

Robert Kiyosaki zapisał się jednak na stałe w historii edukacji finansowej przede wszystkim jako twórca wielce inspirującego kwadrantu przepływu pieniędzy. (Oryginalny diagram zobacz na stronie www.richdad.com lub jego polskiego wydawcy www.ipe.com.pl)

Znakomita większość z nas przywykła do zarabiania pieniędzy tylko w jeden sposób powielany często przez całe życie: mając stałe posady. Nieco mniej – otwiera działalność gospodarczą i „samozatrudnia się”. Jesteśmy zatem, statystycznie, bardzo ograniczeni w pomysłach na generowanie pieniędzy. Jak nas zatem może zainspirować do innego spojrzenia na pieniądze Kiyosaki?

Po pierwsze uzmysławia, że najmniejsze szanse na duże pieniądze mamy pracując na etacie (kwadrant P). Etat, ma mnóstwo zalet, ale ma, z punktu widzenia Kiyosakiego, zbyt wiele wad. Pracując na etacie:

  1. Masz ograniczone wysokością pensji możliwości generowania pieniędzy.
  2. Najczęściej, poza stałą pracą, nie masz już raczej czasu ani energii, by zarabiać dodatkowe pieniądze, których w jakimś momencie może Ci zabraknąć. Cóż zatem wtedy robisz? Bierzesz kredyt lub robisz debet. (Banki uwielbiają ludzi zatrudnionych na stałe. Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego „kwadrant P” to ich ulubiona klientela?)
  3. W dzisiejszych czasach nie masz tak dużej pewności, jak 20-30 lat temu, co do stabilności stałego zatrudnienia: prawdopodobnie nie zagrzejesz zbyt długo miejsca w jednej firmie. Etat więc wcale nie daje tak dużego bezpieczeństwa, jakbyśmy tego chcieli. Jest być może obarczony największym ryzykiem ze wszystkich „kwadrantów” – chociaż jest najliczniej reprezentowany (nawet do 90% dorosłych Polaków pracuje na etacie).
  4. Etat z reguły niekorzystnie wpływa na Twoją wrodzoną przedsiębiorczość, kreatywność i samodzielność. Często jest to nie tyle twórcza praca, ale strategia przetrwania (byle do 16 / byle do weekendu).

 

Po drugie Kiyosaki pokazuje nie zawsze od razu dostrzegalne pułapki samozatrudnienia. Kwadrant S (samozatrudnieni) jest również obarczony sporym ryzykiem. Zauważ, że każdy z nas, który w ten sposób realizuje swoje ambicje zawodowe i zarabia na życie:

  1. Nie ma tych wspaniałych przywilejów, co ludzie na etacie (urlopy, świadczenia socjalne itp.). Wprawdzie nie musi się przejmować szefem (chyba, że za bardzo przejmuje się samym sobą 😉 ale jeżeli np. zapadnie na ciężką chorobę firma przestaje istnieć.
  2. Musi sprostać – często samodzielnie – wielu różnorodnym (zbyt różnorodnym) wyzwaniom: prowadzenie buchalterii, zaopatrzenie, dystrybucja, sprzedaż, marketing, negocjacje – i mnóstwo innych aktywności, których nadmiar grozi spadkiem jakości któregoś z ogniw firmy (działalności gospodarczej).

To jest oczywiście bardzo uproszczona wizja etatu i pracy na własny rachunek! Usiłujemy jedynie w sposób maksymalnie zwięzły przedstawić Ci koncept Kiyosakiego.

Kwadrant P i S to tzw. lewa strona naszego życia zawodowego i finansowego („Wyścig szczurów”).

 

Po trzecie Kiyosaki namawia każdego z nas do przejścia na stronę prawą, gdzie otwierają się właściwie nieograniczone możliwości finansowe. Co więcej, pokazuje jak wydostać się z „Wyścigu szczurów” i znaleźć się na tzw. „Szybkim torze”.

 

Wykonaj proszę 3 zadanie (przygotuj osobną kartkę papieru):

  1. Napisz dlaczego kwadrant B (biznes) oraz I (inwestowanie) daje nieograniczone możliwości generowania pieniędzy? Na czym dokładnie te możliwości polegają, jakie dokładnie są?100 najważniejszych pytań i odpowiedzi na temat Twoich finansów i biznesu
  2. Wymień pułapki i niebezpieczeństwa związane z kwadrantem B oraz kwadrantem I.

Od krótkiego komentarza do 3 zadania, zaczniemy w przyszłym tygodniu ostatnią sesję z cyklu „Modele życia finansowego”. Zaprezentujemy w niej m.in. prawdopodobnie najmniej w Polsce znaną koncepcję zarządzania finansami, która od wielu pokoleń inspiruje Amerykanów. To dzięki niej Stany Zjednoczone tak szybko – i na tak długo – stały się głównym rozgrywającym w światowej gospodarce i finansach.

Autor: Andrzej Mańka

Precz ze zmorą “mieszanych uczuć”!  oraz pozostałe sesje tego kursu znajdziesz w najnowszym dziele Andrzeja Mańki – kursie „100 najważniejszych pytań i odpowiedzi na temat Twoich finansów i biznesu” – jako jeden z niezwykle przydatnych bonusów finansowych.

finanse i inwestowanie

Dlaczego bogaci się bogacą, a biedni biednieją?

12 grudnia 2012

Na początek zastanów się i odpowiedz sobie na poniższe pytania:

Cztery pytania dotyczące presji finansowej:

  1. Kiedy ostatni raz czułeś presję finansową (brak pieniędzy)?
  2. Czy w tym momencie życia czujesz presję finansową?
  3. Czy posiadanie większej sumy rzeczywiście zmniejsza Twoją presję finansową?
  4. Kiedy czułeś się zupełnie wolny od presji finansowej?

Continue Reading…

Różności

Kto poradzi sobie w XXI wieku?

12 września 2012

Kto czytał Bogatego ojca, biednego ojca, pewnie wie już, jak zostać wolnym finansowo i śledzi wszelkie nowinki na ten temat.

Kto poradzi sobie w XXI wieku? Kto, według Roberta Kiyosaki, jest zwycięzcą? Czy każdy jest w stanie wygrać? Zobaczcie dynamiczny film z Robertem w roli głównej:

Biznes XXI wieku

Co nowego?

Droga do finansowej wolności

22 sierpnia 2012

Kim jest Bodo Schäfer?

Bodo Schäfer w wieku 16 lat wyemigrował do USA, gdzie poznał swojego pierwszego mentora. W wieku lat 26 przeżył ciężki kryzys finansowy. Szukając pomocy, znalazł coacha, który wskazał mu drogę do dobrobytu. W wieku 30 lat był już człowiekiem wolnym finansowo.

 

Postanowił swoją wiedzę o dochodzeniu do zamożności przekazywać innym podczas seminariów, które prowadził w wielu krajach, m.in. w Australii, w Rosji, w Korei Płd., w Singapurze, w Grecji, na Węgrzech. Wraz ze swoim partnerem biznesowym Berndem Reintgenem prowadzi firmę Reintgen & Schäfer, zajmującą się doradztwem dla zamożnych inwestorów.

Continue Reading…