Browsing Tag

rozwój osobisty

rozwój osobisty i osiąganie celów

Dlaczego odwlekasz?

23 września 2021

Pewnie zastanawiasz się, dlaczego tak się dzieje.

Przecież masz marzenia, wiesz, co trzeba robić, a mimo to nic nie robisz. Marnujesz czas. Marnujesz energię i pogrążasz się w marazmie.

Zróbmy mały przegląd powodów odwlekania. Wiem, że czytasz tę książkę, bo chcesz poznać rozwiązania. Jednak zanim do tego dojdziemy, najpierw musisz dobrze poznać wroga.

Odwlekanie jest jak bandzior czający się na powóz przejeżdżający przez las. Jeśli nic o nim nie wiesz, to nie masz pojęcia, w jaki sposób zaatakuje, gdzie i kiedy. Nie masz świadomości, czy tylko zabierze łupy, czy też może będzie wolał nie zostawiać żadnych świadków i wyrżnie wszystkich jak oszalały rzeźnik.

Gdy poznasz przyczyny odwlekania, twoja reakcja będzie bardziej świadoma. Będziesz wiedział, że zbliżasz się do „niebezpiecznej strefy” i warto złapać za rękojeść miecza.

Zatem do rzeczy. Oto powody odwlekania:

  1. Natychmiastowa gratyfikacja. Siedzenie przed komputerem jest wygodniejsze niż bieganie. Przeglądanie maila jest przyjemniejsze niż praca nad projektem. Wypicie kawy przed pracą jest nagrodą za pracę, która jeszcze nie została wykonana. Po co masz się wysilać i czekać na efekty, skoro dobre emocje możesz mieć tu i teraz? Przecież wystarczy tylko kilka kliknięć i już czujesz się lepiej.
  2. Brak konsekwencji. W szkole stał nad tobą nauczyciel. W pracy przez ramię zaglądał kierownik. Niestety, kiedy pracujesz na własny rachunek musisz pilnować się sam.

Będąc freelancerem, sam sobie jesteś sterem, wiatrem i okrętem, dlatego często zbaczasz z kursu. Przeglądasz blogi, oglądasz wideo na Youtube, przeglądasz Facebook, grasz w gry i robisz wiele innych rzeczy, zamiast zająć się pracą.

Nie dostajesz nagany, nie jesteś wzywany do szefa na dywanik, zatem twoje zachowanie nie jest w żaden sposób ukarane. Kara oczywiście przyjdzie w postaci słabych ocen lub marnych zarobków, ale na razie jest jeszcze jest poza twoim doświadczeniem.

  1. Przeceniasz swoje możliwości. Wybacz, ale wcale nie jesteś taki dobry, jak sądzisz. Gdybyś rzeczywiście był, miałbyś zdecydowanie lepsze efekty.

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Twoje wyniki są słabe (nieważne, czy w nauce, czy w biznesie), bo ty jesteś słaby.

Może myślisz sobie: „Dzisiaj będę się obijał i zabiorę się za to od przyszłego tygodnia. Będę na tym maksymalnie skoncentrowany. Jak już się zmobilizuję, to zrobię wszystko od A do Z”. Niestety w konfrontacji z rzeczywistością wygląda to zupełnie inaczej. Pamiętaj, że chwila obecna to też kiedyś była przyszłość.

Prawda wygląda tak, że skoro teraz nie potrafisz się zabrać za pracę, to w przyszłości będzie tak samo. Może nóż na gardle nieco cię zmobilizuje, ale zobaczysz, że i tak nie zdążysz ze wszystkim na takim poziomie, jakiego oczekujesz.

Powtórzę to jeszcze raz: przeceniasz swoje możliwości. Wcale nie jesteś taki dobry, jak myślisz, że jesteś, a najlepszym tego dowodem są twoje wyniki. Kropka.

  1. Realizujesz nie swój plan. Niestety odwlekanie, przerywanie pracy i oddawanie się przyjemnościom jest domeną osób, które zdecydowały się podjąć jakąś pracę, ale nigdy nie odbyły konkretnej podróży w głąb siebie.

Wspinają się po drabinie, która oparta jest o niewłaściwą ścianę. Jeżeli wybrałeś kierunek studiów ze względu na panujące trendy, to mocno się na tym przejedziesz.

Robiąc coś naprawdę doskonale, bez względu na fach, zarobisz godziwe pieniądze. Są kucharze, którzy gotują w zajazdach przy drodze, a są i tacy, którzy gotują dla gwiazd ekranu. Są krawcowe, które całe życie będą skracać nogawki, i są projektanci, którzy za swoje kreacje biorą ogromne pieniądze. Tak samo z fryzjerami, ogrodnikami czy trenerami fitnessu.

Kiedy odkryjesz, co lubisz robić, w czym jesteś dobry i za co ludzie ci zapłacą, to sprawa odwlekania będzie zamknięta raz na zawsze.

Osobiście lubię mówić. Zawsze byłem gadułą. Jestem w tym dobry. Lubię także zdobywać nową, praktyczną wiedzę i testować ją na sobie. To poprawia jakość mojego życia. W ten sposób zmieniłem swoje nawyki, jestem w cudownym związku, wiem, jak rozwiązywać konflikty, jak szybko się uczyć i jak pracować produktywnie.

(…)

Kiedy odkryjesz swoje mocne strony i zrealizujesz zgodne z nimi cele (a to wcale nie jest takie proste), życie nabierze zupełnie innych barw. Doświadczysz szczęścia i cudownego uczucia zwanego spełnieniem.

Zajmij się tym tematem, żebyś nie obudził się jako sfrustrowany czterdziestolatek, który chciał być pisarzem, ale został prawnikiem, bo uległ presji ze strony rodziny.

  1. Perfekcjonizm. Perfekcjonizm ma swoje dobre i złe strony. To, co produkujesz, będzie naprawdę wysokiej jakości, ale często będziesz poprawiał swoje projekty w nieskończoność.

Nagle pojawi się konkurencja, która wypuści swój produkt wcześniej i sprzątnie ci sprzed nosa najlepszą część tortu. Może będziesz lepszy, ale jak przekonasz ludzi do swojej oferty, skoro ich potrzeba już została zaspokojona?

Niestety dzisiaj nie jest aż tak ważne, kto jest lepszy, ale kto jest pierwszy. Warto spojrzeć na takiego giganta jak Microsoft.

Bill Gates wielokrotnie był krytykowany za techniczne błędy Windowsa. Strategia Microsoftu jest bardzo prosta: wypuszczamy produkt na rynek — ludzie zgłaszają błędy — wypuszczamy aktualizacje i uzupełnienia. Kto jak kto, ale Bill Gates chyba wie, co robi. W końcu facet przez długi czas był najbogatszym człowiekiem na świecie. Nawet dzisiaj, mając tylko udziały w Microsofcie, Bill podczas porannego mycia zębów zarobi więcej niż większość ludzi na świecie przez całe swoje życie.

Panowie Hewitt i Flett, autorzy książki Perfectionism: Theory, Research, and Treatment(4) twierdzą, że perfekcjonizm dzieli się na trzy zasadnicze kategorie:

a. Zorientowany na siebie — osoba sama sobie stawia wyśrubowane normy. Ma wysoką motywację do osiągnięcia perfekcji w tym, co robi. Wynika to z jej wnętrza. Sama ocenia pozytywnie bądź negatywnie swoje osiągnięcia.

b. Zorientowany na innych — to nic innego jak wymaganie od pracowników czy współpracowników perfekcyjnego działania. Często standardy wyznaczane przez człowieka z tak pojmowanym perfekcjonizmem są nierealistyczne.

c. Uwarunkowany społecznie — ten rodzaj perfekcjonizmu jest najbardziej dotkliwy. Jest to przekonanie, że inni ludzie (rodzina, współpracownicy, pracownicy,szefowie, klienci) mają wobec nas ogromne wymagania.

Osoba z takim podejściem czuje, że jej działania są nieustannie krytykowane. Wierzy, że otoczenie oczekuje od niej doskonałości.

Ludzie tak uwarunkowani nie czerpią przyjemności ze swojej pracy. Ciągle myślą, że to, co robią, nie jest wystarczająco dobre.

Badania potwierdzają, że perfekcjonizm niekoniecznie jest przejawem wewnętrznej potrzeby bycia najlepszym. Wynika znacznie częściej z presji zewnętrznej (która realnie niekoniecznie musi istnieć).

Kiedy prowadzę konsultacje lub szkolenia z efektywnej nauki, wymagam od podopiecznych przejścia przez „tor wyzwań” dla ich wyobraźni. Jest to powrót do dzieciństwa, gdzie wystarczył karton, kilka butelek, a reszta fabryki była namalowana w naszych głowach.

Zmuszam kursantów do zabawy wyobraźnią. Dorośli na początku mają z tym problemy. Dzieci radzą sobie lepiej, ale zauważam, że z roku na rok coraz młodsze roczniki nie radzą sobie z tworzeniem żywych, barwnych i nacechowanych emocjami wizualizacji. Kursanci na początku wstydzą się dzielić tym, co sami stworzyli.

Dlatego pierwszą rzeczą mocno podkreślaną na kursie jest przekonanie: „Zrób źle — ale zrób”. Od razu nie będziesz miał takich skojarzeń jak ja, bo ja tematem zajmuję się od lat. Na początku nie będziesz też tak dobrym pisarzem jak Stephen King, Harlan Coben, Andrzej Sapkowski czy Terry Pratchett.

Myślę, że warto sobie zaszczepić to podejście. Pozwala ono ruszyć z miejsca, nawet jeśli uważasz, że nie jesteś zbyt dobrze przygotowany, albo że to, co zrobiłeś, nie jest wystarczająco dobre. Wypuść z rąk — zbierz opinię — popraw — wypuść ponownie.

  1. Strach i niepewność. Odwlekasz podjęcie działania, bo jest to dla ciebie coś nowego. Coś, czego rezultatu nie potrafisz przewidzieć. Lęk przed nieznanym to nieco większy temat, dlatego poświęcę mu osobny rozdział.

(4) 4 G.L. Flett, P.L. Hewitt, Perfectionism. Theory, Research, and Treatment, Washington 2002.

Fragment pochodzi z książki „Przestań odwlekać i zacznij działać!”, której autorem jest Bartłomiej Popiel.

rozwój osobisty i osiąganie celów

Siła nawyku

26 czerwca 2020

To jest tylko moje prywatne przypuszczenie, ale oceniam, że co najmniej 95 procent wszystkiego, co robimy, wynika raczej z nawyku niż z działania intelektu.

Kiedy się rano budzisz, ubierasz się świadomie czy nieświadomie? Oczywiście to drugie. Kiedy się golisz, czy myślisz o tym, w jaki sposób trzymasz maszynkę? Wcale o tym nie myślisz. Twoje myśli mogą być zaprzątnięte na przykład twoją pracą. Kiedy jesz obiad, czy zastanawiasz się, w jaki sposób posługujesz się nożem i widelcem? Po prostu jesz, nie zastanawiając się nad mechaniką jedzenia.

Jeśli jesteś, powiedzmy, maszynistką, to nie zastanawiasz się, w który klawisz uderzyć. Uwagę masz skoncentrowaną na tekście, który masz zapisać na papierze, a twój Twórczy Umysł kieruje twymi palcami.

Dobry kierowca nie prowadzi świadomie. Posługuje się kierownicą, hamulcem, pedałem gazu czy klaksonem wyłącznie na podstawie sygnałów własnego Twórczego Umysłu.

Kiedy uczymy się czegoś nowego, z początku idzie nam wolno, ponieważ musimy myśleć, aby działać. Kiedy Twórczy Umysł przejmuje stery, stajemy się szybsi i dokładniejsi w tym, co robimy. Innymi słowy, stajemy się w czymś dobrzy, kiedy dana czynność staje się nawykiem.

Czy masz zatem wciąż zbyt mało podstaw, by stwierdzić, że jeśli nie jesteś obecnie zadowolony ze swego życia, to wszystkim, co musisz uczynić, będzie stworzenie sobie wzorców zachowania zgodnych z tym, do czego w życiu aspirujesz? Nie, na pewno masz już dość podstaw, by to stwierdzić — jeśli oczywiście czytałeś ze zrozumieniem.

Porozmawiajmy jeszcze chwilę o nawykach, potem zaś dam ci ćwiczenie, które wydatnie zwiększy twe zdrowie, bogactwo i poczucie szczęścia.

Nawyki nie formują się od razu. Istnieje takie stare powiedzenie: „Nawyk jest jak lina — każdego dnia dodajemy do niej jedną nitkę, aż w końcu nie potrafimy jej zerwać”. Jest to prawda, o ile tylko pozwolimy by to była prawda. Nawyki dają się złamać, jeśli się celowo postaramy to zrobić.

Jeśli twoje ciało jest fizycznie w marnej formie, ktoś, kto zna się na tych sprawach, potrafiłby ci pokazać, co masz robić, by poprawić to w bardzo krótkim czasie. Jednak samo pokazanie nie wystarczy. Musisz także przez jakiś czas stosować się do tych instrukcji, zanim dadzą się dostrzec jakiekolwiek zmiany.

Jeśli ci się nie udaje w życiu, jeśli nie jesteś szczęśliwy, jeśli stale ci coś dolega i na coś się skarżysz — jest tak, ponieważ kierowany jesteś tego rodzaju nawykami, które powodują właśnie tego typu stany. Myślisz o sobie jako o nieudaczniku, może jako o kimś, kto nie zasługuje na sukces. Wierzysz, iż przypisanym ci losem jest, byś był nieszczęśliwy.

[well]

[dropcap background=”yes”]Brakuje Ci celu w życiu?[/dropcap]

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

[button url=”http://x.zlotemysli.pl/prawa-sukcesu-darmowy-ebook” style=”yellow darmebook”]Pobieram ebooka![/button]
[/well]

Naturalną konsekwencją umysłu wypełnionego poczuciem porażki i beznadziejności jest ciało obolałe i pełne różnych przypadłości, co z kolei daje ci jeszcze więcej powodów do rozczulania się nad samym sobą.

Jeden z moich przyjaciół — człowiek, któremu naprawdę się w życiu udaje — opowiedział mi historię mającą bezpośredni związek z tym, o czym właśnie ci teraz mówię.

„Wypowiedziana od niechcenia uwaga na mój temat, której w ogóle nie powinienem był usłyszeć, zmieniła całe moje życie”, powiedział mi ten przyjaciel.

„Zawsze wiodło mi się nie najlepiej, po prostu jakoś tam żyłem”, kontynuował, „ale zawsze chwaliłem się wielkimi rzeczami, których dokonam”.

„Pewnego dnia przypadkiem podsłuchałem uwagę wypowiedzianą przez kogoś, kogo uważałem za przyjaciela: »Joe to dość miły facet, ale gnuśny marzyciel, zawsze opowiada, jak to coś zrobi, i nigdy nic nie robi«”.

„Ta myśl, że jestem gnuśnym marzycielem, dosłownie mnie zmroziła. Zadecydowałem wtedy, że udowodnię, iż nie jestem gnuśnym marzycielem”.

I ten człowiek zmienił cały swój sposób myślenia. Ten „gnuśny marzyciel” kuł go cały czas, aż w końcu stworzył sobie całkiem nowy obraz samego siebie. Zaczął się sam widzieć jako człowiek czynu — zamiast tylko ktoś, komu łatwo przychodzi mówienie, czego to on nie dokona. Z czasem — wcale nie tak długim — ten jego nowy mentalny obraz został sfinalizowany i człowiek ten zaczął odnosić nadzwyczajne sukcesy.

Tekst pochodzi z książki „Bogać się, kiedy śpisz” Bena Sweetlanda.

rozwój osobisty i osiąganie celów

Gdyby miało nie być jutra…

1 października 2019

Wyobraź sobie, że jesteś w pracy, której nienawidzisz. Że robisz coś, co bardziej musisz zrobić, niż chcesz. Masz kierownika, który wymaga, prawie nie płaci, pokazuje swoją wyższość i Twoją niższość. Znam wielu ludzi, którzy nie muszą sobie tego wyobrażać. Bo tak mają.

Wyobraź sobie, że masz marzenia, ale nie realizujesz ich z kilku głównych powodów:

  • Nie masz czasu, bo przecież 3/4 czasu spędzasz w pracy.
  • Nie masz pieniędzy.
  • Inni mogliby się śmiać, że masz takie marzenia.

Wyobraź sobie, że chcesz poznać kogoś, ale za każdym razem jakoś nie masz odwagi. Wstydzisz się, co pomyśli ta osoba, widzisz w sobie niedociągnięcia i może myślisz, że ta osoba nie zechce Cię poznać bliżej. To powoduje, że ciągle o tym myślisz, bo nie wiesz, jak by było.

Wyobraź sobie, że… [możesz tutaj wstawić sobie, co tylko chcesz z tego, czym żyjesz].

Dlaczego tego nie zmienisz?

Odpowiedź jest prosta. Bo ludzie nie żyją w TU i teraz, tylko w przyszłości lub przeszłości. Nie czują w TU tych wibracji. Bo ich umysłów nie ma w TU. Ale jest jedna sytuacja, jedna chwila, kiedy to się zmienia. Doświadczyłem tego i widzę to też u innych, gdy ta chwila się pojawia: wskakują w TU i teraz i…

Wyobraź sobie, że szef w pracy kolejny raz pokazuje Ci, gdzie Twoje miejsce, a Ty wstajesz, patrzysz na niego i mówisz:

Zrób to sam, ja wychodzę.

Po czym wstajesz i wychodzisz. Zmierzasz w jedno miejsce, pukasz do drzwi. Otwiera je właśnie ta osoba, przed którą uciekasz tyle czasu, przed którą strach powstrzymywał Cię, by zagadać, a Ty mówisz:

Witaj, znamy się ogólnie z widzenia. Wiesz, myślałem od dłuższego czasu, żeby zaprosić cię na kawę, ale jakoś się nie złożyło, więc postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce.

Po czym zaczynasz robić to, co było Twoim marzeniem, a kiedy spotykasz znajomych, masz gdzieś, co powiedzą, więc informujesz ich, że jednak to robisz i tyle. Znajomi patrzą z niedowierzaniem, a Ty już wiesz, że masz to gdzieś, bo jesteś właśnie na swojej wibracji.

Sam tego doświadczyłem i gorąco Ci to polecam.

Ale co doprowadza do tego, że ludzie zaczynają w końcu robić to, o czym marzą, czego chcieli od dawna, i nie liczą się z porażką czy wyśmianiem przez innych?

Gdyby miało nie być jutra…

Tylko u osób, u których JUTRO jest wątpliwe, w tu i teraz budzi się chęć życia!

Gdyby miało nie być jutra — nie rzuciłbyś dziś pracy? Nie powiedziałbyś chamskiemu szefowi: WYCHODZĘ? Nie zaproponowałbyś kawy osobie, o której śnisz? Nie spełniłbyś swojego marzenia? Zrobiłbyś to!

Więc może zamiast czekać na taki moment, przyjmij już dziś, że jutra nie ma! Bo nie ma!!!

Więc na co czekasz? Na jutro — i w nim zrobisz to wszystko? A co z DZIŚ?

Każde Twoje iluzyjne JUTRO istnieje tylko w DZIŚ.

Zacznij się realizować… TERAZ.

Weź długopis i choćby na stronach tej książki zacznij pisać, co chcesz zrobić. Najpierw zapisz główne hasło. Potem podziel je na bardziej szczegółowe działania. A następnie ZACZNIJ TO ROBIĆ… dziś.

Fragment pochodzi z książki „Holistyczne podejście do życia” Grzegorza Cieślika.

"Holistyczne podejście do życia" Grzegorz Cieślik

rozwój osobisty i osiąganie celów

Najlepszy wybór

30 września 2019

Wiele razy w życiu obserwuję ludzi, którzy dokonują pewnych wyborów. Wybory te dla tych ludzi są oczywiście najlepsze. Na przykład dziś widziałem kobietę kupującą banany. Podchodzi do stoiska, zaczyna wybierać. Przekłada, szuka, sprawdza i wybiera kilka bananów. W jej rozumieniu to najlepszy wybór.

Zaraz po tej kobiecie podchodzi druga. Następuje dokładnie ten sam schemat: przekłada, szuka, sprawdza i wybiera w jej rozumieniu najlepsze banany.

Po chwili ten schemat pojawia się trzeci raz. Kobieta przekłada, szuka, sprawdza i wybiera kilka bananów. W jej rozumieniu to najlepsze banany.

Te trzy osoby były tam przez chwilę. Ja byłem cały czas, gdy te osoby dokonywały wyborów. Co widziałem?

  • Pierwsza kobieta wybrała „resztkę” bananów, które zostały po poprzednich klientach.
  • Druga kobieta wybrała pozostałości po pierwszej kobiecie, która zdecydowanie wybrała lepsze jakościowo banany niż druga.
  • Trzecia kobieta miała już same najgorsze banany, jakie zostały, ale wybierając, myślała, że to najlepszy wybór.

Po chwili słyszę, jak trzecia kobieta mówi do sprzedawczyni:

Jakoś mi się nie chciało wyjść i z godzinę się wybierałam do tego sklepu, ale w końcu dotarłam.

Co z tego wynika?

Fascynująca rzecz: jeśli masz coś zrobić, to zrób to teraz, bo za chwilę może zrobić to ktoś inny i stworzyć Ci iluzję tego, że wybierasz najlepiej. A Twoje „najlepiej” chwilę temu byłoby jeszcze lepsze, gdybyś tylko ruszył tyłek.

A teraz pomyśl, co masz dziś zrobić, i nie czekaj, nie narzekaj — zrób to!

Fragment pochodzi z książki „Holistyczne podejście do życia” Grzegorza Cieślika.

 

"Holistyczne podejście do życia" Grzegorz Cieślik

rozwój osobisty i osiąganie celów

O misji życiowej — skąd się to bierze?

27 września 2019

Dziś zadano mi pytanie pod jednym z moich wpisów:

Grzegorz, skąd ci się biorą te wszystkie myśli? Naprawdę świetny rozwój umysłu, ale jak pamiętam — zawsze byłeś filozofem.

Zadał je Krystian. Dziękuję mu za to pytanie.

To pytanie jest tak ogromne, że skupię się tylko na kilku najważniejszych kwestiach. Sam zadawałem sobie to pytanie jako młody człowiek. Dziwiło mnie, że są ludzie, którzy znajdując się w sytuacji X, nie widzą jej rozwiązania. Tymczasem to rozwiązanie było oczywiste, ale tylko dla mnie. Co więcej, jeśli już ktoś miał rozwiązanie, zwykle było to rozwiązanie iluzoryczne.

Dlaczego ludzie nie widzą, że prawdziwa droga ku szczęściu prowadzi w innym kierunku? Z tym pytaniem walczyłem dość długo. I nie tylko z nim:

  • Dlaczego ludzie utrudniają sobie życie?
  • Jakim cudem wybierają niekorzystne rozwiązania?
  • Czy oni są ślepi?

Potem, gdy już byłem starszy, zdobywając kolejne zasoby, poznawałem osoby, które widziały to co ja. Okazało się, że jednak mam rację. Ciekawiło mnie: skąd? Skąd ja wiem to, co wiem?

Są dzieci, które w wieku pięciu lat grają na pianinie jak profesjonalny zawodowy muzyk po 30 latach nauki muzyki. Czy w ciągu tych pięciu lat studiowały muzykę? Oczywiście, że nie.

Są dzieci, które wykazują wybitne umiejętności i wiedzę w dziedzinach, w których trzeba się uczyć wiele, wiele lat. Skąd one mają tę wiedzę? Skąd nóż wie, jak kroić? Skąd wie, że ma mieć ostrą krawędź?

On nie wie. On w „tym celu” został stworzony.

Widzisz, wielu ludzi (a nawet zdecydowana większość) żyje w nieszczęściu, ponieważ nie są świadomi, po co żyją. Oni egzystują. Świadomość tego, „po co ja tu jestem”, nadaje sens życiu i czyni je szczęśliwszym. KAŻDY ma ten cel — ten powód. Nazwano go misją życiową lub przeznaczeniem.

Moja misja to uświadamianie, nauczanie, inspirowanie i motywowanie innych. I mam wszystkie zasoby, by wypełniać tę misję należycie. Każdy je ma. Tak, Ty też. Choć Twoją misją niekoniecznie jest to samo co moją. Misją muzyka może być dawanie emocji, które zmieniają myśli i życie innych. Przecież muzyka (dźwięki) wpływa na nasze życie. Misją malarza może być pokazanie świata od innej strony. Dzięki temu znajdą się ludzie, którzy zobaczą w tym i odkryją siebie, świat itp. Każdy ma misję.

Gdy to zrozumiałem, wyjaśniło się, skąd wiedziałem i widziałem aż tyle. Kiedy ja widziałem czegoś „koniec” — inni widzieli dopiero „początek”. To, że jestem trenerem Rozwoju Holistycznego, stało się też za namową innych, którzy szukali pomocy u różnych psychologów i terapeutów, a znaleźli ją u mnie. Oczywiście to było budujące i coraz bardziej przekonywałem się, że to właśnie chcę robić w życiu.

Po tym można odróżnić pseudomalarza od malarza prawdziwego (z misją), pseudomuzyka od muzyka z misją, pseudotrenera rozwoju od trenera z misją.

Misji się nie tworzy. Misję się odkrywa.

Umiejętność rozpoznawania misji u kogoś jest również bardzo ważna. Wtedy wiesz, czy warto korzystać z usług danej osoby — czy potrafi, czy tylko udaje, że potrafi. Osoba, która jest w czymś rewelacyjna, nie musi zbytnio się uczyć, by wykonywać jakąś czynność dobrze. Ale znajdzie się wielu naśladowców tej osoby, którzy nie mają misji, a tylko będą symulować umiejętności. Więc uważaj, od kogo zdobywasz wiedzę.

Szukaj ludzi z misją. Czym się różni muzyk z misją od pseudomuzyka?

"Holistyczne podejście do życia" Grzegorz CieślikJako nastoletni chłopak oglądałem program z udziałem jednego z takich muzyków. Został zapytany: „Skąd bierzesz pomysły na tekst i muzykę? Przecież każdy twój utwór to hit!!!”. Spojrzał na dziennikarkę i odpowiedział:

Nie wiem (podniósł ręce do góry), siedzę sobie, jem obiad i nagle słyszę dźwięki. Biorę dyktafon i nucę je, bo nie znam nut. Potem czekam, aż usłyszę tekst. A potem
wydaję płytę.

Tą osobą był Michael Jackson.

I tak to dokładnie wygląda. Kiedy widzę na ulicy parę, która ze sobą dyskutuje, wiem, dlaczego on jest na nią zły i dlaczego ona nie mówi mu całej prawdy. Odczytuję to z ich mowy ciała, gestów czy lingwistyki. Oczywiście nie jest tak za każdym razem i wszędzie. To przychodzi wtedy, kiedy jest potrzebne. Jak dźwięki i tekst do głowy muzyka.

Czasem musisz się tylko obudzić, by dostrzec swoje powołanie.

Czasem musisz poczekać, a ten czas wypełnić nauką, bo misja może się ujawnić dopiero, gdy coś konkretnego zrozumiesz. Szukaj. Patrz. Słuchaj. Poczuj. Ona tam jest.

Fragment pochodzi z książki „Holistyczne podejście do życia” Grzegorza Cieślika.

Zapraszamy na spotkania autorskie z Grzegorzem Cieślikiem! Zobacz szczegóły:

Grzegorz Cieślik - spotkania autorskie

rozwój osobisty i osiąganie celów

Dlaczego warto stawiać sobie cele?

15 stycznia 2019

Człowiek bez celu umiera – wielu zapewne podpisałoby się pod tym rękami i nogami. Trudno się z tym nie zgodzić, gdyż brak światełka w tunelu na końcu drogi powoduje, iż tracimy motywację, a cała energia z nas ulatuje.

Dlaczego zatem warto mieć cele? Oto 5 powodów, które Cię do nich przekonają:

 

1. Obieramy kierunek

 

Ciągle jesteśmy zabiegani, wiele spraw przytłacza nas każdego dnia. Przez to trudno się skupić na właściwych działaniach oraz priorytetach. Kiedy masz wyznaczony cel i za wszelką cenę chcesz dążyć wyznaczoną ścieżką, nie zabraknie Ci motywacji i koncentracji na danym punkcie. Zamiast mówić „co będzie, to będzie”, mamy większą kontrolę nad swoim życiem.

 

2. Sens życia

 

Mamy rodzinę, pracę i swoje ambicje, ale to cele nadają naszemu życiu smak. Często robimy to dla bliskich, ale zazwyczaj dla swojego lepszego samopoczucia. Dążąc do realizacji celów, zmieniamy swoją codzienną egzystencję na lepsze. Może nasza pasja stanie się pracą i będzie najlepszym, co nam się w życiu przytrafiło, a nie tylko przykrym obowiązkiem? Przeszkody, które się pojawiają na naszej drodze, również wiele nas uczą, dzięki czemu smak zwycięstwa oraz satysfakcji będzie jeszcze bardziej wykwintny.

[well]

[dropcap background=”yes”]Brakuje Ci celu w życiu?[/dropcap]

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

[button url=”http://x.zlotemysli.pl/prawa-sukcesu-darmowy-ebook” style=”yellow darmebook”]Pobieram ebooka![/button]
[/well]

 

3. Szczęście

 

Czy osiągnięcie wyznaczonego celu nie sprawia frajdy? Oczywiście, że tak! Realizacja planu oraz patrzenie na to, co udało nam się już osiągnąć, jeszcze bardziej nas napędzają. To sprawia, że chcemy więcej i więcej. Stajemy się bardziej pewni siebie, bardziej wartościowi w naszych oczach i utwierdzamy się w przekonaniu, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych.

 

4. Szansa na naukę

 

Każde obranie celu to okazja do nauczenia się wielu nowych rzeczy. Nie wystarczy tylko chcieć – trzeba dać od siebie coś więcej i poszerzać swoje horyzonty. Jeśli marzysz o nowej pracy zgodną z Twoimi zainteresowaniami, obejrzyj trening online, pójdź na szkolenie, czytaj książki. Będziesz ekspertem w swojej dziedzinie, dzięki czemu na pewno osiągniesz ten cel.

 

5. Osiągniesz sukces szybciej niż inni

 

Są osoby, które od dziecka mają sukces w genach, głównie przez swój status materialny. Jeśli jednak nie masz tyle szczęścia i wszystko przychodzi Ci z większym trudem, możesz być pewny, że osiągniesz sukces szybciej, niż osoby, które nie wiedzą, czego chcą. Działasz celowo, wiesz jakie narzędzia będą Ci potrzebne, dlatego stajesz się bardziej efektywny i skracasz drogę do wyznaczonego celu.

Autor: Paulina Wolska

rozwój osobisty i osiąganie celów

Dlaczego warto ciągle się rozwijać?

7 stycznia 2019

Kiedy skończymy studia, zdobędziemy dobrą pracę, która pozwala nam na spokojne życie, powoduje to u części społeczeństwa rozluźnienie. Lepsze jest wrogiem dobrego, nie lubią zmian i całe życie chcą stać w jednym miejscu.

W dzisiejszych czasach, kiedy konkurencja jest bardzo duża, może okazać się, iż brak rozwoju spowoduje degradacje na niższe stanowisko. Przez przyzwyczajenie do stabilizacji, pojawi się depresja, zrezygnowanie, czy brak chęci do życia i wstawania do pracy każdego dnia. Kiedy ambicja, rozwój i zaangażowanie to obce nam słowa i personalnie nas nie dotyczą, ciężko będzie się zebrać w wieku 40 czy 50 lat do zdobycia wiedzy.

Dlaczego zatem warto być w ciągłym biegu i nie pozwolić się zatrzymać szarej rzeczywistości?

Oto 5 powodów, które Cię do tego przekonają:

 

1. Kompetencje

Kompetencje dzielą się na twarde i miękkie. Do pierwszego worka możemy wrzucić wszystko, co zostało potwierdzone jakimś dyplomem lub certyfikatem, czyli studia podyplomowe, szkolenia, treningi czy kursy. Kiedy mówimy o kompetencjach miękkich, na myśl przychodzi odporność na stres, komunikatywność, punktualność, zarządzanie czasem czy planowanie. Trudno udokumentować, ale mają istotny wpływ na nasze życie zawodowe i prywatne. Rozwijanie tych dwóch dróg spowoduje, że będziemy mogli zajść naprawdę daleko. A wtedy nasze CV będzie wyglądało bardzo okazale.

2. Charakter

Doskonalenie charakteru to nic innego, jak uzyskanie większej efektywności naszych działań. Kiedy planujemy, układamy swoje zajęcia, znajdujemy czas na rodzinę, pracę i dodatkowe zajęcia to automatycznie z każdym dniem stajemy się lepsi w każdej dziecinie. To wymaga od nas poświęcenia, dobrego zarządzania swoim życiem i określenia priorytetów. Nic nie daje tyle satysfakcji, co efekty naszych działań. Siedząc przed telewizorem i oglądanie paradokumentów nie spowoduje, że dostaniesz awans i podniesiesz status życia swojej rodziny. A wtedy Wasze możliwości się nie zwiększą.

3. Ścieżka kariery

Częstym warunkiem przyjęcia jakiejś propozycji pracy, jest ścieżka kariery, jaką oferuje nam pracodawca. Teraz wszystko już zależy od Ciebie. Jeśli masz dostęp do nowych technologii, możliwość studiowania, czy uczestnictwa w kursach – wykorzystaj wszystko do maksimum. Dzięki temu zdobędziesz lepsze, samodzielne stanowisko, które będzie dostarczało coraz to nowych wyzwań i satysfakcji. A do tego dojdą lepsze pieniądze, bo nie oszukujmy się, nikt nie chodzi do pracy charytatywnie.
[well]

[dropcap background=”yes”]Brakuje Ci celu w życiu?[/dropcap]

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

[button url=”http://x.zlotemysli.pl/prawa-sukcesu-darmowy-ebook” style=”yellow darmebook”]Pobieram ebooka![/button]
[/well]

4. Poczucie własnej wartości

Poszerzanie swojej wiedzy oraz rozwijanie swoich kompetencji sprawia, że mamy większe poczucie własnej wartości. Potrafimy głośno powiedzieć o swoich poglądach, nie boimy się sprzeczać i wypowiadać odmienne zdanie, nawet jeśli jesteśmy z tym sami w towarzystwie.

Jeśli wiedzie nam się coraz lepiej, czujemy efekty naszej pracy, chodzimy z wysoko podniesioną głową. Nie można jednak zapominać o szacunku do innych. Pycha i wyniosłość to najgorsze cechy, jakie mogą nam się przytrafić w drodze do celu.

5. Nastawienie do życia

Satysfakcja z każdego sukcesu, nawet małego, ciągle nas napędza i powoduje, iż stajemy się lepszymi ludźmi. Kiedy stajemy się szczęśliwi i entuzjastycznie podchodzimy do życia, całe nasze otoczenie to odczuwa. Wszystkim pojawia się uśmiech na ustach, a jakość naszego życia ciągle się podnosi.

Masz jeszcze wątpliwości, czy powinieneś lub powinnaś szukać swojej ścieżki rozwoju? Wybór należy do Ciebie, jednak zawsze lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż przesiedziało całe życie na kanapie.

Autor: Paulina Wolska

rozwój osobisty i osiąganie celów

Jak stawać się lepszym każdego dnia?

2 stycznia 2019

Przytłoczeni codziennymi problemami i natłokiem obowiązków wiemy, że ciężko znaleźć motywacje do ciągłego rozwoju. Zapominamy lub odkładamy w nieskończoność walkę o bycie lepszym człowiekiem.

Jak zatem zawalczyć o to, by ciągle stawać się lepszą wersją samego siebie?

1. Warsztaty i szkolenia

Nic nie daje takiej dawki motywacji do działania, jak możliwość obcowania z ludźmi sukcesu. Nawet jeśli szukasz swojej drogi, możesz od prowadzących lub osób, które spotkałeś na sali szkoleniowej, zaczerpnąć mnóstwo wiedzy oraz praktycznych porad. Samemu ciężko jest osiągnąć szczyt, ale z ich pomocą na pewno będzie łatwiej.

2. Podróżuj

To nie tylko poznawanie nowych kultur, języków, czy też nowych ludzi z zupełnie innym poglądem na świat. To także logistyka wyprawy, która z czasem będzie dla Ciebie chlebem powszednim. Zaplanuj wszystko tak, by każdy punkt wycieczki był bardzo interesujący. Pozasz siebie, jak zachowujesz się w zupełnie nowym miejscu. To sposób za nudę i naładowanie baterii do działania.

3. Uważasz, że nie masz czasu? Znajdź go!

Wielu z nas jest zabieganych i ciężko znajdują chwilę dla siebie. Zaplanuj dzień w ten sposób, by znaleźć czas na naukę lub przeczytanie fantastycznego artykułu, o którym powiedział Ci ostatnio kolega. Jeśli lubisz słuchać podcastów, rób to w drodzę do pracy lub na spotkania. Muzyka odstresowuje, ale czy nie lepiej jest dowiedzieć się nowych rzeczy, które mogą pomóc Ci nawet na spotkaniu, na które się właśnie wybierasz?
[well]

[dropcap background=”yes”]Brakuje Ci celu w życiu?[/dropcap]

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

[button url=”http://x.zlotemysli.pl/prawa-sukcesu-darmowy-ebook” style=”yellow darmebook”]Pobieram ebooka![/button]
[/well]

4. Korzystaj z dobrodziejstw Internetu

Dzięki wielu portalom i kursom on-line masz dostęp do bezpłatnej wiedzy lub możesz ją nabyć za niewielkie pieniądze od osób, które są Twoją inspiracją i uważasz je za ekspertów w swojej dziedzinie. Nawet jeśli nie możesz pojechać na warszataty do innego miasta, zapisz się na najbliższy webinar. Na pewno wygospodarujesz te 1,5h w ciągu dnia dla siebie i swojego rozwoju.

5. Spacer lub inna aktywność fizyczna

Zauważyłeś, że osoby, które ćwiczą, mają więcej energii? Endorfiny, które wydzielają się podczas treningu utrzymują się w stanie gotowości przez cały dzień. Nawet jeśli nie chcesz biegać 10 km dziennie, to wydź na spacer i przewietrz umysł. Dzięki temu wspomagasz proces konsolidacji śladów pamięciowych, uspokajasz się, pozbywasz stresu. Spróbuj, a na pewno będziesz bardziej wypoczęty i chętny do chłonięcia wiedzy.

Autor: Paulina Wolska

rozwój osobisty i osiąganie celów

10 pytań, które pozwolą Ci odnaleźć pasję!

25 października 2018

Każdy z nas chciałby, by jego całe życie było jedną wielką pasją. Takie szczęście mają nieliczni, by łączyć życie zawodowe i prywatne w sposób hobbystyczy. Nie każdy potrafi odnaleźć swoje zainteresowania, które rozwiną go jako człowieka.

Jak zatem to zrobić, by odnaleźć swoją prawdziwą pasję?

Poniżej dziesięć pytań, które musisz sobie zadać, zanim zorientujesz się, w którym kierunku podążać.

1. Co sprawia, że jesteś szczęśliwy w życiu? Co Cię ekscytuje, na myśl o czym od razu się uśmiechasz?

Twoja odpowiedź: ………….

2. Co sprawia, że czujesz się niezwyciężony?

Twoja odpowiedź: ………….

3. Kogo podziwiasz? Kim są Twoi mentorzy? Kto Cię inspiruje? Dlaczego?

Twoja odpowiedź: ………….

4. Kiedy ostatni raz straciłeś poczucie czasu? Co wtedy robiłeś?

Twoja odpowiedź: ………….

5. Jakie tematy wywołują kłótnie z innymi? Jakie przekonania reprezentujesz?

Twoja odpowiedź: ………….

6. W czym jesteś dobry według swoich przyjaciół? Czym mógłbyś zajmować się zawodowo? Jeśli nie zakodowałeś tych rzeczy, zapytaj ich.

Twoja odpowiedź: ………….

7. O jakim zawodzie marzysz?

Twoja odpowiedź: ………….

[well]

[dropcap background=”yes”]Brakuje Ci celu w życiu?[/dropcap]

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

[button url=”http://x.zlotemysli.pl/prawa-sukcesu-darmowy-ebook” style=”yellow darmebook”]Pobieram ebooka![/button]
[/well]

8. Co zrobiłbyś, gdybyś miał pewność, że nie poniesiesz porażki?

Twoja odpowiedź: ………….

9. Wyobraź sobie, że wygrałeś 100 milionów złotych w loterii. Stało się to trzy miesiące temu. Jak spędzisz jutrzejszy dzień?

Twoja odpowiedź: ………….

10. Jakie jest Twoje postanowienie?

Twoja odpowiedź: ………….

Te pytania pozwolą Ci poznać siebie, swoje przekonania i nakierują Cię na rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność.

Każdy ma coś, co go kręci. Problem jednak w tym, by oprócz świadomości rozwijać to zainteresowanie dalej. Bo co z tego, że mamy potencjał, skoro nie potrafimy go wykorzystać?

Popatrz na osoby, które swoją pasję przekłuli na prace zawodową. Chciałbyś być na ich miejscu? Każdy by chciał…

Ważne, by zacząć działać, a nie tylko oglądać talent show i podziwiać inne osoby, które ciężką pracą doszły do tego, że podziwiają je tysiące ludzi. Ty też tak możesz, musisz tylko się obudzić z letargu i zacząć wdrapywać się po szczeblach swojej pasji.

Autor: Paulina Wolska

rozwój osobisty i osiąganie celów

Jak osiągnąć więcej?

31 lipca 2018

Chyba każdy z nas miewa chwilę zadumy i zastanawia się, dlaczego nie mamy tak świetnej pracy, zarobków, nowoczesnego domu… jak inni. To naturalne, że czasami w trudnych sytuacjach pytamy się „dlaczego ja?”. Przecież tak ciężko pracujemy na wszystko, co udało nam się zdobyć, ale ciężko nam to docenić.

I tutaj rodzi się pytanie – pracujesz ciężko czy efektywnie? To jest słowo klucz do osiągnięcia sukcesu w życiu!

Oto kilka punktów dla Ciebie, spełniając je – przybliżysz się do osiągania więcej:

1. Nic nie musisz!

Kiedy pojawia się słowo „muszę” – np. muszę iść do pracy – od razu głowa nastawia się na przykry obowiązek.

Nawet jeśli nie jest to spełnienie Twoich marzeń, potraktuj to stanowisko jako przystanek do własnego rozwoju. To kolejne doświadczenie, które tylko umocni Ciebie jako człowieka. To nie jest „kara” za złe zachowanie.

2. Zacznij „chcieć”!

W momencie gdy robisz coś, bo chcesz, od razu zmienia się Twoje nastawienie. Pasja i zaangażowanie w powierzone obowiązki sprawiają, że sam się nakręcasz do działania. Nie wystarczy Ci minimalizm, czyli przeżycie 8 godzin każdego dnia w pracy. Chcesz wyciągnąć z tej lekcji jak najwięcej, by w przyszłości niczego nie żałować.

3. Pozbądź się poczucia winy

Pamiętasz, jak w dzieciństwie rodzice mówili Ci, że jeśli nie pójdziesz do cioci na imieniny to będzie jej przykro? Pamiętasz pogardliwy wzrok mamy czy taty i tekst „jak tak możesz?”, gdy stwierdziłeś, że w tę niedzielę nie chce Ci się iść do kościoła? To jest właśnie budowanie poczucia winy.

Jeśli robisz coś, by innym było lepiej, zapominasz o sobie i spełnianiu swoich marzeń. Ciągle będziesz stał w miejscu, bo zamiast TWOJEGO rozwoju – wybierzesz zaspokajanie oczekiwań całego świata.

4. Pozbądź się strachu

Strach? Wewnętrzny konflikt? Porzuć go i biegnij do swoich celów. Jeśli nie chcesz czegoś robić, a boisz się przeciwstawić, nie osiągniesz więcej. Paraliż będzie grał pierwszoplanową rolę. Tracisz energię i przez to pracujesz mniej efektywnie. Kiedy zaczynasz podążać do marzeń, od razu odzyskujesz siły i to napędza Cię w działaniu.
[well]

[dropcap background=”yes”]Brakuje Ci celu w życiu?[/dropcap]

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

[button url=”http://x.zlotemysli.pl/prawa-sukcesu-darmowy-ebook” style=”yellow darmebook”]Pobieram ebooka![/button]
[/well]

5. Rób to, co kochasz!

Pracując efektywniej, masz więcej czasu na swoje pasje. Jesteśmy pewni, że nikt jeszcze na łożu śmierci nie powiedział, że mógł częściej sprzątać pokój, czy mógł częściej chodzić na zajęcia lub do szkoły.

Nie mówimy, by tego nie robić. Warto jednak ustalić priorytety i nie dać się stagnacji. Warto poświęcać więcej czasu na coś, co nastraja Cię pozytywnie i dodaje mocy każdego dnia!

Autor: Paulina Wolska

rozwój osobisty i osiąganie celów

TOP rozwoju osobistego! Najlepsze książki!

22 stycznia 2018

Jakiś czasu temu przeprowadziliśmy badanie ankietowe naszych Czytelników, by dowiedzieć się, jakie książki wpłynęły na ich życie i które mogą polecić KAŻDEMU! Każdy, kto choć trochę interesuje się rozwojem osobistym i chciałby, aby jego życie weszło na właściwy tor, na pewno zwrócił już uwagę na te właśnie tytuły.

Wyłoniliśmy książki, które powtarzały się wielokrotnie, co dało nam znak, że są one tak mocne, że nie można obok nich przejść obojętnie!

Poznaj uniwersalną listę TOP tytułów rozwoju osobistego!

 

 

7 nawykow skutecznego dzialania
 

„7 nawyków skutecznego działania” to biblia współczesnego człowieka, która w Stanach Zjednoczonych sprzedała się w… 10 mln egzemplarzy!

7 nawykow skutecznego dzialania-autorAutor tej książki, Stephen R. Covey  (ur. 24 października 1932 w Salt Lake City, zm. 16 lipca 2012 w Idaho Falls), to jeden z najbardziej wpływowych ludzi Ameryki (w 1996 magazyn „Time” umieścił Covey’a na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi Ameryki). Wskazuje on, jak – kierując się wewnętrzną uczciwością, poszanowaniem innych, a przede wszystkim świadomością tego, co najważniejsze, a nie tego, co pilne – doprowadzić do erupcji własnych możliwości i tworzyć synergię, oznaczającą zwielokrotnione efekty wspólnych działań.

Wypracowanie owych siedmiu tytułowych nawyków prowadzi do twórczych zmian wewnętrznych, kształtowania trwałych relacji z innymi, inspirującego przywództwa na poziomie osobistym, interpersonalnym i menedżerskim.

Swoje tezy autor ilustruje barwnymi, wiarygodnymi przykładami zaczerpniętymi z własnych doświadczeń.

Skuteczne działanie nie jest trudne – przekonuje nas Stephen R. Covey – autor, który latami tworzył niezwykłe poradniki. Kluczem do wszystkiego jest konsekwencja i wyrobienie nawyków, które pomogą nam nie tylko w życiu osobistym, ale również zawodowym. Wiąże się to bezpośrednio z organizacją czasu, motywacją i twórczym działaniem. Przeczytanie tej książki może stać się pierwszym krokiem na ścieżce sukcesów, jeśli zastosujesz się do porad autora.

Covey przekonuje, że potencjał drzemie w każdym, ale chaos w działaniu sprawia, że większość ludzi szybko się zniechęca i porzuca marzenia o biznesie, osiąganiu osobistych celów czy nieświadomie psuje swoje relacje z bliższym i dalszym otoczeniem. Stosując jego poparte przykładami rady, możemy osiągnąć poczucie bezpieczeństwa i kontrolować wszystkie swoje działania. Przełoży się to nie tylko na lepsze funkcjonowanie na co dzień, ale również na osiąganie celów rozciągniętych w czasie.

Z ciekawostek warto dodać, że Stephen R. Covey był ojcem dziewięciorga dzieci oraz dziadkiem pięćdziesięciu jeden wnucząt! W roku 1998 otrzymał międzynarodową nagrodę pokojową – Sik’h 1998 International Man of Peace Award.

 

 

 

Obudz w sobie olbrzyma

Kolejną książką, którą niesamowicie wyróżniliście jest książka pt. „Obudź w sobie olbrzyma”, bestseller najbardziej znanego na świecie mówcy motywacyjnego Anthony’ego Robbinsa.

Obudz w sobie olbrzyma - autorAnthony Robbins niezwykłe zjawisko w kręgach amerykańskiej nauki ostatnich lat uchodzi za człowieka, który osiągnął szczyty możliwości wnikania w ludzkie wnętrze.

W ciągu dekady ponad milion ludzi zainwestowało, z powodzeniem, w książki, kasety audio i wideo z materiałami jego autorstwa. Robbins jest pierwszym pośród pionierskich ekspertów od tzw. psychologii zmian w USA.

Z wielkim sukcesem kieruje założonymi przez siebie dziewięcioma firmami. Jest wziętym, wysoko cenionym konsultantem świata biznesu, rządu USA i rządów innych krajów. W książce „Obudź w sobie olbrzyma” odsłania metody i techniki, które opanował w najwyższym stopniu, pozwalające mu po mistrzowsku obcować z ludzką psychiką.

Na kartach swej obszernej pracy wykłada klarownie i przekonywająco, jak wykrzesać z siebie wystarczająco dużo siły, mieć wpływ na swój stan umysłowy, emocjonalny, fizyczny i materialny. Krok po kroku wprowadza nas w tajniki samodoskonalenia, pozwalając dotrzeć do wyznaczania celu, dziś majaczącego gdzieś za mgłą. „Ocknij sie i zacznij kontrolować całe swoje życie” namawia Robbins. „Ujarzmij siły, które kształtują Twoje przeznaczenie.”

Autor objaśnia, jak wykrzesać z siebie wystarczająco dużo siły, by mieć wpływ na swój stan umysłowy, emocjonalny, fizyczny i materialny. Wprowadza w tajniki samodoskonalenia, pozwalając dotrzeć do celu, dziś majaczącego gdzieś za mgłą.

Książka ta daje wiedzę i impet do działania, pozwala przyjąć za własne trzy podstawowe zasady wprowadzania trwałych zmian. Pomaga wymagać więcej poprzez uświadomienie sobie, jakie są i jakie powinny być Twoje obecne wymagania. Pomaga pozbyć się tych przekonań, które nie pozwalają Ci dotrzeć tam, gdzie chcesz się znaleźć, i umocnić te, które już dobrze Ci służą. A wreszcie, pomaga Ci wypracować strategie, które pozwolą Ci szybciej, łatwiej i z większą klasą osiągnąć pożądane rezultaty.

Musisz sobie bowiem uświadomić, że w życiu wielu ludzi wie, co robić, ale tylko niewielu postępuje zgodnie ze swoją wiedzą. Nie wystarczy wiedzieć! Trzeba działać.

Przeczytaj fragment książki, w którym Anthony Robbins opowiada, z jakimi ludźmi spotkał się na jednym ze swoich szkoleń:

„Historie, którymi dzielili się ze mną, były wręcz nieprawdopodobne. Pewna kobieta przedstawiła mi swojego syna, który został kiedyś uznany za „nadpobudliwego” i „niezdolnego do nauki”. Tymczasem zastosowanie prezentowanych w tej książce zasad KONTROLI STANÓW pozwoliło jej nie tylko odstawić zaordynowaną przez lekarzy ritalinę, lecz również przenieść się do Kalifornii, gdzie jej syna poddano ponownym testom i uznano za geniusza! Szkoda, że nie widzieliście twarzy tej kobiety, kiedy chwaliła się nową etykietką przyczepioną jej synowi!

Pewien mężczyzna z dumą opowiadał, jak uwolnił się od kokainy za pomocą technik WARUNKOWANIA SUKCESU, o których przeczytasz na kartach tej książki. Małżeństwo dobrze po pięćdziesiątce zwierzało mi się, jak po piętnastu latach wspólnego pożycia balansowało na krawędzi rozwodu, dopóki nie dowiedziało się o WŁASNYCH ZASADACH. Pewien handlowiec mówił z radością, że w ciągu zaledwie sześciu miesięcy jego zyski skoczyły z dwóch do dwunastu tysięcy dolarów, a jakiś przedsiębiorca krzyczał, że w ciągu osiemnastu miesięcy zwiększył zyski firmy o ponad trzy miliony dzięki zastosowaniu zasad WŁAŚCIWYCH PYTAŃ i KONTROLI EMOCJONALNEJ. Piękna młoda kobieta pokazywała mi swoje zdjęcie sprzed miesięcy, z radością podkreślając, że zrzuciła pięćdziesiąt dwa funty dzięki zastosowaniu zasady LEWAROWANIA, opisywanej szczegółowo w tej książce.

Emocje panujące na sali wzruszyły mnie tak bardzo, że początkowo nie byłem w stanie wydobyć z siebie nawet słowa. Kiedy patrzyłem na swoich słuchaczy i widziałem pięć tysięcy uśmiechniętych, pełnych radości i miłości twarzy, w tej właśnie chwili zrozumiałem, że moje marzenia SĄ JUŻ rzeczywistością! Cóż to za uczucie! Nie było cienia wątpliwości, że posiadam wiedzę, umiejętności, znajomość filozofii i strategii, które mogą pomóc każdemu z tych ludzi, mogą wzmocnić ich na tyle, by przedsięwzięli zmiany, których potrzebują i pragną! Przetoczyła się przeze mnie prawdziwa burza uczuć i wspomnień. Przypomniałem sobie, jak kilka lat wcześniej siedziałem samotnie w swojej malutkiej kawalerce w Venice w Kalifornii i płakałem, słuchając słów piosenki Neila Diamonda / ara… / said… Doskonale pamiętałem ogarniające mnie wtedy przekonanie, że moje życie jest nic warte, a świat zewnętrzny całkowicie nade mną panuje.

Przypomniałem też sobie moment, w którym zmieniło się wszystko, kiedy powiedziałem sobie: „Dosyć tego! Wiem, że stać mnie na więcej emocjonalnie, umysłowo i fizycznie”. W tamtej właśnie chwili PODJĄŁEM DECYZJĘ, która miała całkowicie odmienić moje życie. Postanowiłem zmienić dosłownie każdy aspekt mojej egzystencji. Postanowiłem, że już nigdy więcej nie zgodzę się na życie poniżej własnych możliwości.

Któż wtedy pomyślałby, że ta decyzja doprowadzi mnie do tak wspaniałego i podniosłego momentu.”

Posłuchaj również koniecznie fragmentu seminarium Anthony’ego Robbinsa – jednego z największych doradców życiowych i szkoleniowców na świecie z polskimi napisami:


Autor tej książki, Anthony Robbins, urodził się w 1960 roku w mieście Glendora w stanie Kaliformia. Jest amerykańskim doradcą życiowym, specjalizującym się w motywacji. Swoim słuchaczom oraz czytelnikom poprzez opis własnych życiowych doświadczeń oraz wiedzy daje motywację do działania i uczy, jak radzić sobie z problemami w życiu. Jest autorem licznych bestsellerowych książek poświęconych motywacji.

Anthony Robbins sam doszedł do swojego sukcesu. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś był grubym, sfrustrowanym i osamotnionym facetem ledwo wiążącym koniec z końcem. Teraz na swoje seminaria lata przez siebie pilotowanym helikopterem!

Dzięki jego metodom samodoskonalenia ludzie zaczynają kontrolować swoje życie i kształtować przeznaczenie. Rzucają ograniczające nałogi, nawyki i przekonania. Sięgają po radość, szczęście i sukces.

 

 

 

Bogaty ojciec, biedny ojciec
 

Kolejnym tytułem na tej liście jest „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” (Robert Kiyosaki i Sharon L. Lechter). W ankiecie ten głos pojawiał się bardzo często. Nie bez powodu książka znalazła się tutaj! „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” jest książką, która najdłużej znajdowała się na wszystkich czterech największych listach bestsellerów w Stanach Zjednoczonych: The New York Times, The Wall Street Journal, Business Week i USA Today. Na szczególnie cenionej liście bestsellerów dziennika New York Times plasowała się w ścisłej czołówce przez ponad 5 lat.

Książkę tę przetłumaczono na 50 języków i dostępna jest w 97 krajach! Książki z serii Bogaty ojciec sprzedały się w nakładzie ponad 30 milionów egzemplarzy – zdominowały listy bestsellerów w Azji, Australii, Meksyku, Ameryce Południowej i Europie.

„Bogaty ojciec, biedny ojciec” to poradnik, który rozwiewa mit, że aby stać się bogatym, trzeba mieć wielkie dochody. Jak zapewnia Robert Kiyosaki, nie musisz wcale mieć wysokiej pensji, aby stać się zamożnym człowiekiem!

Aby stać się bogatym, nie musisz mieć specjalnego wykształcenia ani wyszukanych umiejętności. Tak naprawdę wielu ludziom wykształcenie przeszkadza w dojściu do prawdziwego majątku, gdyż szkoła czy uczelnia wpoiła im mentalność etatowego pracownika.

Nawet jeśli żyjesz skromnie od wypłaty do wypłaty, możesz dołączyć do tych, którzy cieszą się pełnią życia i realizują swoje marzenia.

Robert Kiyosaki w tej książce opisuje to, czego bogaci ojcowie uczą swoje dzieci na temat pieniędzy, a o czym nie Bogaty ojciec, biedny ojciec-autorwiedzą biedni i klasa średnia. Uczy także, jak sprawić, aby pieniądze pracowały na ciebie. Uświadamia rodzicom, że publiczny system edukacji niczego nie nauczy ich dzieci o pieniądzach i pokazuje, jak zapewnić im sukces finansowy w przyszłości.

„Robert Kiyosaki podważył dotychczasowe poglądy milionów ludzi na całym świecie i zmienił ich sposób myślenia o pieniądzach. Jego spojrzenie na pieniądze i inwestowanie jest często sprzeczne z popularnymi poglądami, a on zasłużył sobie na swoją reputację: słynie z bezpośredniego stylu i kontrowersyjnych opinii. Na całym świecie jest uznawany za gorącego orędownika edukacji finansowej.” Wydawca

„Głównym powodem naszych kłopotów finansowych jest to, że mimo długich lat nauki, nie nabywamy w szkole wiedzy o pieniądzach. Tak więc uczymy się pracować dla pieniędzy, ale nic nie wiemy o tym, jak pieniądze powinny pracować dla nas.” Robert Kiyosaki

Robert Kiyosaki miał „dwóch ojców”. Biologicznemu, który posiadał doktorat i piastował stanowisko dyrektora departamentu edukacji na Hawajach, nigdy nie wystarczało pieniędzy do pierwszego i umarł bardzo zadłużony. Drugiemu, który porzucił szkołę w wieku 13 lat, udało się zrealizować swoje życiowe plany i stał się jednym z najbogatszych ludzi na Hawajach.

Swój sukces stania się milionerem Kiyosaki zawdzięcza im obu – chociaż ich rady były bardzo odmienne. Autor zaczyna opowiadanie od swojej pierwszej przygody z pieniędzmi, gdy miał 9 lat. Wraz z synem bogatego ojca zaczęli produkować pięciocentówki, gdyż tak zrozumieli wtedy radę: „rób pieniądze”.

Robert Kiyosaki jest właśnie autorem książki „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” – światowego bestsellera, i najpopularniejszej na rynku pozycji o pieniądzach. Kiyosaki jest inwestorem, przedsiębiorcą i nauczycielem, a jego poglądy na temat pieniędzy są sprzeczne z powszechnie panującymi opiniami.

Robert podważył i zmienił to, w jaki sposób myślą o pieniądzach dziesiątki milionów ludzi na świecie. Zanegował sens „starych” rad typu: znajdź dobrą pracę, oszczędzaj pieniądze, ciężko pracuj, spłać długi, inwestuj długoterminowo i dywersyfikuj.

Robert Kiyosaki dzięki inwestycjom mógł zostać rentierem w wieku 47 lat. Wtedy właśnie napisał książkę „Bogaty ojciec, Biedny ojciec”. Jak sam powiedział: Chodzimy do szkoły, żeby nauczyć się, jak ciężko pracować za pieniądze. Ja piszę książki i tworzę produkty, które uczą ludzi, jak sprawić, by pieniądze zaczęły ciężko pracować dla nich.

„Bogaty ojciec, Biedny ojciec” – punktem zwrotnym  w życiu 20% bezrobotnych Polaków i 70% etatowych pracowników?

Możemy się pod tymi słowami podpisać w 100%. Wasze zdanie w naszej ankiecie również nie pozostawiło nam wątpliwości. To nie jest książka, która daje gotowe recepty, nie jest to książka, która zagwarantuje Ci, że staniesz się od razu bogaty. Może ona stanowić jednak niezwykły, zwrotny punkt w Twoim życiu. Gdyby nie ta książka, Złote Myśli najprawdopodobniej w ogóle by nie powstały i nie zainspirowałyby do działania tysięcy osób w całej Polsce.

 

 

 

Buduj życie odpowiedzialnie i zuchwale
 

Kolejną pozycją w tym zestawieniu jest książka Kamili Rowińskiej pt. „Buduj życie odpowiedzialnie i zuchwale”, która wciąż zbiera większą liczbę fanów, a zwłaszcza fanek, które chcą zmienić swoje życie, sięgając po literaturę Kamili i wdrażając jej rady w swoje własne działania.

Buduj swoje zycie odpowiedzialnie i zuchwale-autorkaAutorka tej książki, czyli Kamila Rowińska przez ponad 13 lat zarządzała zespołem 3500 osób, współpracując z koncernem kosmetycznym, gdzie osiągnęła spektakularne sukcesy.

Dziś to właścicielka firmy doradczo-szkoleniowej Rowińska Business Coaching. Coach, trener, motywator. Specjalizuje się w business oraz executive coachingu. Jes także autorką programów szkoleniowych skierowanych do firm usługowych i handlowych.

Kamila wspiera managerów w opracowaniu strategii ich działania oraz tworzeniu własnych standardów działania i programów szkoleniowych. Absolwentka Politechniki Śląskiej oraz Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej, kierunków: zarządzanie przedsiębiorstwem i coaching.

Prywatnie jest szczęśliwą żoną i mamą. Najchętniej spędza czas ze swoją rodziną, która stanowi dla niej największą motywację i inspirację do działania. Uczy inne kobiety (ale nie tylko!), jak pogodzić karierę z życiem rodzinnym i wszystkimi innymi aspektami, które są warte poświęcenia im czasu.

Książka „Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale” jest połączeniem doświadczeń autorki zarówno prywatnych, jak i zawodowych. Napisała ją wtedy, gdy przeszła przez największe „burze” swojego życia. Śmierć mamy, ojczyma, diagnozę guzów piersi, rozwód.

Zawiera jej prywatne życiowe historie oraz ćwiczenia, z który korzystała, aby odkryć swoją życiową misję oraz wartości, odbudować wiarę i pewność siebie, a także pozbyć się blokujących ją przekonań.

„Życie w XXI wieku nie jest higieniczne. Zapracowani, niewyspani, nakręceni, w pogoni za lepszym jutrem, staramy się sprostać wymaganiom świata. Media, pieniądze, moda, kariera, hedonizm, szczątki wartości, brak wiary…

Czy miewasz czasami takie chwile, gdy twoje życie zaczyna kręcić się w szybkim tempie, wykonujesz dzień po dniu rutynowe czynności i nagle łapiesz się na refleksji, że „coś” powinieneś zmienić? Chcesz zatrzymać się i na nowo określić kierunek działania? Sprawdzić stan swojego życiowego konta? Zajrzeć do szuflad, wyrzucić z nich wszystko i przejrzeć na nowo? Spojrzeć na swoje życie z lotu ptaka i na tyle, na ile to obiektywnie możliwe, sprawdzić swój poziom zadowolenia z poszczególnych jego części?” – Kamila Rowińska

Właśnie o tym pokrótce jest właśnie ta książka Kamili. Otwiera nam oczy na różne dziedziny naszego życia. Dlatego właśnie tak często wybierają ją nasi Czytelnicy. Warto dodać, że w 2017 roku została naszym bestsellerem! Na pewno nie było to dzieło przypadku 🙂

Zobacz, co napisała o tej książce jedna z Czytelniczek, Magdalena Saganowska:

„Książka jest szczera do bólu, jak sama autorka. Kamila ma w sobie siłę i odwagę do tego, aby publicznie obnażyć się ze spraw prywatnych, a tym samym pokazać, że w swoim życiu „przyciasny beret” wybieramy sami. Czytając ją, potkniemy się o prawdę, prawdę o sobie, swoim życiu i o sytuacji, w której wręcz tkwimy po uszy.

Książka pobudza, nurtuje, daje kopa, odpowiada na pytanie, co to jest odpowiedzialność.

Porównanie do czarki ze starą herbatą i z miejscem na nową trafiło do mnie jeszcze mocniej niż beret. Jakże prościej sobie powiedzieć, wyobrazić – czas na nową, świeżą herbatę i zabrać się do parzenia, niż ciągle obserwować starą esencję, dolewając.

Takie przesłanie towarzyszyło Kamili od dawna, szybko wyciągała/wyciąga wnioski i idzie dalej, nie babra się w tych pomyjach z przeszłości, zwłaszcza jeśli nie należą do niej.

Książkę polecam tym, którzy: „Leżą na gwoździu i wyją, jak im jest źle na tym łez padole”, tym, którzy mają dosyć toksycznych układów i związków, tym, którzy ściągają żółte rajstopy tuż przed wyjściem z domu, bo kiełkuje w nich myśl, co powiedzą, pomyślą inni. Tym, którzy łakną zmiany, prawdy i wskazówki, co dalej.”

 

 

 

Szkoła Cialdiniego. Zasady wywierania wpływu na ludzi
 

Kolejną książką, którą bardzo często wymienialiście jest „Szkoła Cialdiniego. Zasady wywierania wpływu na ludzi” Robert B. Cialdini.

Szkoła Cialdiniego. Zasady wywierania wpływu na ludzi-autorRobert Cialdini jest prawdziwym geniuszem w tym, co robi. W tym stwierdzeniu nie ma ani odrobiny przesady.

Każdy, kto kiedykolwiek zetknął się z praktycznym zastosowaniem psychologii Cialdiniego, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, w jak dużym stopniu możemy oddziaływać na innych ludzi każdego dnia.

Wystarczy poznać zaledwie kilka prostych zasad i nauczyć się maksymalnie wykorzystywać drzemiący w nich potencjał, aby być w stanie w sposób całkowicie etyczny kształtować otaczającą nas rzeczywistość.

I właśnie o tym Robert pisze w swojej książce.

W tej książce poznajemy sześć najskuteczniejszych zasad wpływania na ludzi i… uczymy się, jak włączyć je w swój naturalny repertuar zachowań. Uczymy się błyskawicznie rozpoznawać, gdy ktoś próbuje nas oszukać, i subtelnie demaskujemy te nieetyczne zabiegi.

Dr Robert Cialdini jest obecnie najczęściej cytowanym żyjącym psychologiem społecznym, specjalizującym się w dziedzinie wywierania wpływu i perswazji.

Amerykański „Harvard Business Review” w uznaniu wielkiego znaczenia przełomowych prac dr. Cialdiniego umieścił je na liście „Breakthrough Ideas for Today’s Business Agenda”.

 

 

 

Prawo Sukcesu
 

Ostatnim tytułem, który wyłuskaliśmy z Waszych odpowiedzi są „Prawa Sukcesu” Napoleona Hilla. Tytuł ten na tej liście w ogóle nas nie zdziwił. Niewątpliwie to, co stworzył Napoleon Hill, jest niezwykłe. Na ponad 1500 stronach opisał bardzo konkretnie ponadczasowe PRAWA, których przestrzeganie według niego może doprowadzić nas do osobistego sukcesu.

Kim w ogóle był Napoleon Hill?

Napoleon Hill to osoba podobna do każdego z nas.

napoleon-hillUrodził się on w 1883 roku w biednej rodzinie, postanowił jednak, że w dorosłym życiu będzie człowiekiem bogatym. Kilka razy bankrutował po to, aby od zera odbudowywać swoje finanse. W pewnym momencie postanowił stworzyć uniwersalną formułę osiągania szczytów w życiu. Przez 25 lat badał najświetniejszych ludzi Ameryki, aby wypisać zbiór cech osobowości, które mieli i które każdy człowiek może w sobie wykształcić przy odrobinie wysiłku. Tak powstały właśnie „Prawa Sukcesu”.

Stworzenie formuły sukcesu i tym samym nakierowanie ludzi na bogactwo było jego największym i GŁÓWNYM CELEM ŻYCIOWYM, znacznie wykraczającym ponad wszystko, co wcześniej osiągnął.

Życie pełne wzlotów i upadków nauczyło Napoleona Hilla, co jest ważne i wykształciło kręgosłup moralny, którego można mu pozazdrościć. „16 Praw Sukcesu” napisał on po to, aby jego czytelnicy stali się bogatymi ludźmi – nie tylko pod względem finansowym. Hill przede wszystkim chciał wpłynąć na rozwój ich wnętrza.

Do dzisiaj przyjęcie zasad jego filozofii dopomaga różnym instytucjom i jednostkom w motywowaniu ludzi do podejmowania działań, z jego prac czerpią miliony Amerykanów.

Napoleon Hill, z pozoru zwykły człowiek i podobnie jak wielu – urodzony w biednej rodzinie, odmienił życie setkom ludzi, którzy dzięki jego naukom stali się szczęśliwsi i osiągnęli w życiu wymarzone sukcesy.

Zanim to nastąpiło, poświęcił 25 lat życia na zbieranie, klasyfikowanie i organizowanie PRAW SUKCESU, opierając się na życiu i osiągnięciach ponad stu ludzi, najważniejszymi z których byli: Henry Ford, Andrew Carnegie, John D. Rockefeller i Thomas A. Edison.

Jego „Prawa Sukcesu”, pierwotnie w postaci kursu, zostały zbadane i zaaprobowane przez kilka najpraktyczniejszych ludzi jego pokolenia. Gdy kurs zdobył popularność, firmy i koncerny zaczęły zatrudniać Hilla, aby uczył Praw Sukcesu ich pracowników.

Obecnie „Prawa Sukcesu” wykorzystywane są jako fundament filozofii i nauk największych mówców motywacyjnych, takich jak Anthony Robbins czy pisarz Joe Vitale, a najwięksi amerykańscy ludzie sukcesu stosują je w praktyce.

Praw Sukcesu jest aż 16. Zaliczamy do nich: SuperUmysł i Określony Cel Główny, Wiara w Siebie i Nawyk Oszczędzania, Przywództwo i Inicjatywa oraz Wyobraźnia, Entuzjazm oraz Samokontrola, Zwyczaj robienia więcej niż to, za co nam płacą oraz Przyjemna Osobowość, Precyzyjne Myślenie oraz Koncentracja, Współpraca i Porażka, a także Tolerancja i Złota Zasada.

  • I Prawo Sukcesu, czyli SuperUmysł pokazuje podwaliny nowego sposobu myślenia i działania. To prawo psychologii mówiące o umyśle rozwiniętym dzięki harmonijnej współpracy dwojga lub więcej ludzi, którym na sercu leży powodzenie w każdym obranym przedsięwzięciu.

Możesz nie zdawać sobie z tego sprawy, ale na pewno znajome jest Ci to zjawisko. Zasada jest prosta − jeśli otaczasz się ludźmi, którzy ciągle narzekają, przebywasz wśród malkontentów i osób o negatywnym i pesymistycznym nastawieniu, Twój umysł skupia się na generowaniu negatywnych emocji. Jak w takiej sytuacji ktoś ma osiągnąć sukces, skoro jego umysł skupiony jest na porażkach?

WIARA W SIEBIE pozwala opanować 6 podstawowych lęków, które są przekleństwem każdego z nas: lęk przed Biedą, lęk przed Chorobą, lęk przed Starością, lęk przed Krytyką, lęk przed Utratą czyjejś Miłości i lęk przed Śmiercią. Uczy też różnicy między egotyzmem a prawdziwą pewnością siebie, opartą na konkretnej, gotowej do zastosowania wiedzy.

  • IV Prawo Sukcesu to Nawyk Oszczędzania, który uczy, jak uporządkować rozdzielanie dochodów w ten sposób, aby określona ich część się stale akumulowała, tworząc w ten sposób jedno z największych znanych źródeł osobistej potęgi. Nikt nie może odnieść sukcesu w życiu, nie oszczędzając pieniędzy! Od tej reguły nie ma wyjątków i nikt od niej nie ucieknie.
  • V Prawo Sukcesu, czyli Inicjatywa i Przywództwo wskazuje, jak stać się prowadzącym zamiast prowadzonym w swojej wybranej sferze działania. Rozwija instynkt przywódcy, który stopniowo zaczyna wznosić na szczyty we wszystkich przedsięwzięciach, w których bierzemy udział.
  • VI Prawo Sukcesu, to Wyobraźnia. WYOBRAŹNIA rozbudza umysł tak, że można kreować nowe idee i plany, które pomagają osiągnąć Twój określony, główny cel oraz jak „budować nowe domy ze starych cegieł” – czyli jak tworzyć nowe idee ze starych, dobrze znanych koncepcji, oraz jak wykorzystywać stare pomysły w całkiem nowy sposób.
  • VII Prawo Sukcesu to Entuzjazm, który pozwala „zarazić” każdego zainteresowaniem sobą i swoimi ideami. Entuzjazm jest podstawą Miłej Osobowości. Entuzjazm jest stanem umysłu, który inspiruje i pobudza do wprowadzenia w życie zadania, jakie mamy wykonać. Nawet więcej − jest zaraźliwy i wpływa istotnie nie tylko na osobę rozentuzjazmowaną, lecz na każdego, z kim ona się zetknie.
  • VIII Prawo Sukcesu, czyli Samokontrola to „koło zamachowe”, za pomocą którego kontrolujemy swój entuzjazm i kierujemy go tam, gdzie chcemy, aby nas doprowadził. Samokontrola była jedną z wyraźnie widocznych cech charakteru wszystkich znanych przywódców, których analizował Napoleon Hill, gromadząc materiały do tego Kursu. Luther Burbank powiedział, że według niego samokontrola jest najważniejszym z Szesnastu Praw Sukcesu.
  • IX Prawo Sukcesu, czyli Nawyk robienia więcej niż to, za co Ci płacą. Jest to jedna z najważniejszych części w całym kursie Praw Sukcesu. Uczy, jak wykorzystać Prawo Zwiększających Się Wpływów, które w końcu zapewnią dochody o wiele większe niż wartość usług, jakie się wykonuje. Nikt nie zdoła stać się prawdziwym liderem w jakiejkolwiek dziedzinie, nie praktykując nawyku wykonywania więcej pracy oraz lepszej pracy, niż to, za co mu płacą.
  • X Prawo Sukcesu to Miła Osobowość, czyli „punkt podparcia”, na którym kładzie się „łom” swoich wysiłków, a kiedy go inteligentnie podeprzemy, umożliwia on usunięcie góry przeszkód. Ta jedna część stworzyła masę znakomitych sprzedawców. Potrafiła w jeden dzień wykreować liderów. Uczy, jak zmienić swoją osobowość, aby umieć się dostosować do każdego środowiska i do każdej innej osobowości w taki sposób, aby je łatwo zdominować.
  • XI Prawo Sukcesu to Precyzyjne Myślenie. Stanowi ono jeden z fundamentów trwałego sukcesu. Uczy, jak odseparować „fakty” od zwykłych „informacji” oraz jak podzielić znane fakty na 2 klasy: te „ważne” i te „nieważne”.
  • XII Prawo Sukcesu to Koncentracja. Uczy ona, jak skupiać uwagę na jednym temacie w danym momencie, aż do chwili, kiedy stworzymy precyzyjne plany opanowania tego tematu oraz jak sprzymierzać się z innymi ludźmi w taki sposób, by móc wykorzystywać całą ich wiedzę jako wsparcie dla własnych planów i zamiarów.
  • XIII Prawo Sukcesu to Współpraca. Uczy ona, jaką wartość ma działanie zespołowe we wszystkim, co robimy. Pokazuje, jak skoordynować własne wysiłki z wysiłkami innych, tak aby wyeliminować tarcia, zazdrość, konflikty, zawiść i chciwość.
  • XIV Prawo Sukcesu to Porażka. Która uczy, jak tworzyć stopnie do sukcesu ze wszystkich przeszłych i przyszłych błędów i niepowodzeń, a także różnicy między „porażką” i „chwilowym niepowodzeniem” – różnicy bardzo wielkiej i bardzo ważnej.
  • XV Prawo Sukcesu to Tolerancja, która uczy, jak uniknąć strasznych skutków uprzedzeń rasowych i religijnych, które są życiową porażką milionów ludzi, pozwalających się wciągnąć w głupie kłótnie na takie tematy, zatruwając w ten sposób swoje umysły i zamykając drzwi przed rozumem i obiektywną analizą. Ta część jest bliźniaczką części o PRECYZYJNYM MYŚLENIU, ponieważ nikt nie zdoła myśleć precyzyjnie, nie będąc tolerancyjnym. Nietolerancja zamyka księgę Mądrości i pisze na jej okładce „Finis! Już to wszystko wiem!”. Nietolerancja czyni wrogów z tych, którzy powinni być przyjaciółmi. Niszczy okazje i napełnia umysł zwątpieniem, podejrzliwością i uprzedzeniami.
  • XVI, ostatnie już Prawo Sukcesu, to Złota Zasada, której stosowanie uczy, jak używać tego wielkiego, uniwersalnego prawa ludzkiego zachowania w taki sposób, żeby łatwo uzyskać harmonijną współpracę każdej jednostki i grupy ludzi. Niezrozumienie prawa, na którym opiera się filozofia Złotej Zasady, stanowi jedną z głównych przyczyn porażek milionów ludzi, którzy pozostają w nędzy, biedzie i niedostatku całe swoje życie. Część ta nie ma nic wspólnego z jakąś religią czy sekciarstwem, tak jak żadne inne części zawarte w Prawach Sukcesu.

Napoleon Hill dzięki swym Prawom Sukcesu pomaga zrozumieć, na jakim odwiecznym prawie życia bazował oraz jakie wyciąga się korzyści materialne i duchowe, gdy pamięta się o tych zasadach we wszystkich swoich działaniach biznesowych i prywatnych.

Na zakończenie dodamy, że dziękujemy Wam za tak aktywne wzięcie udziału w naszym badaniu, dzięki temu wiemy, jakie jest Wasze TOP rozwoju osobistego. Wybór nas nie zdziwił. Tytuły, które padały tak często są i naszym guru!

rozwój osobisty i osiąganie celów

SŁYSZĘ GŁOSY

30 września 2016

Gdy Michał usłyszał tę historię, był w szoku. Ona rozmawiała z głosami w swojej głowie… Jak rozwiązała tę łamigłówkę? I do jakich wniosków doszedł Michał dzięki jej historii?

Dowiedz się, co mają wspólnego puzzle i nasza osobowość. To niewiarygodnie dobra historia:

„Gdy Eleanor Longden dostała się na studia, była pełną energii, ambitną i uśmiechniętą dziewczyną.

Niestety, były to tylko pozory. W środku była nieszczęśliwa, pełna strachu o przyszłość, bała się ludzi i starała się zapomnieć o wydarzeniach z przeszłości. Ukrywanie tego pod maską pozytywnej i radosnej studentki szło jej naprawdę nieźle. Nie trwało to jednak zbyt długo. Nikt nie mógł spodziewać się tego, co wydarzyło się na początku drugiego semestru. Wychodząc z sali wykładowej, Eleanor usłyszała głos mówiący „Ona opuszcza salę”. Wystraszona rozejrzała się wokoło — pusto. Nikogo tam nie było. Ten głos pojawił się w jej własnej głowie. Poszła do domu, nie wiedząc, co o tym myśleć, i mając nadzieję, że się przesłyszała. Jednak otwierając drzwi, usłyszała głos ponownie: „Otwiera drzwi”. I wtedy się zaczęło.

Głos, który zaczął komentować praktycznie wszystko, co robiła, zadomowił się w jej głowie. O wszystkim mówił w trzeciej osobie. Ona robi to, ona robi tamto. Przez pierwszych kilka dni obserwowała to dziwne zjawisko pełna strachu. Głos był raczej spokojny, neutralny, w pewnym momencie stał się nawet przyjazny. Co ciekawe, jego ton odzwierciedlał najczęściej te emocje, które Eleanor chciała ukryć przed innymi. Gdy odczuwała złość i na zewnątrz jej nie okazywała, głos brzmiał tak, jakby to on był zły. Słuchając go, miała silne wrażenie, że chce jej coś zakomunikować, zwłaszcza na temat tych najbardziej odległych, zakopanych głęboko emocji. Szukając odpowiedzi na pytania, które kłębiły się w jej głowie, postanowiła w końcu powiedzieć o wszystkim koleżance. To był błąd — wtedy zaczęło się najgorsze.

„Normalni ludzie nie słyszą głosów”, powiedziała jej koleżanka. „Musisz iść do lekarza”. Eleanor posłusznie poszła i dowiedziała się, że ma schizofrenię. Szybko otrzymała zestaw leków, a w jej życiu na stałe zadomowiły się najbardziej toksyczne uczucia, jakich kiedykolwiek doświadczyła — strach, poczucie bezsilności i poniżenia. Zachęcona przez psychiatrę zaczęła patrzeć na swoje głosy nie jak na doświadczenie, ale jak na symptom poważnej choroby, co tylko zaostrzyło odczucie strachu i beznadziejności.

W jej głowie nastała wojna domowa, Eleanor zaczęła bowiem traktować swoje głosy jako coś, co należy zwalczać. Liczba głosów się zwiększyła, stały się one wyjątkowo wrogie i każdy miał coś do powiedzenia. W pewnym momencie zaczęły ją zmuszać do dziwnych zadań, w tym do okaleczania samej siebie i robienia sobie żartów z innych ludzi. Minęły dwa najtrudniejsze lata w jej życiu — głosy stały się jeszcze bardziej przerażające, a lekarz powiedział jej, że lepiej by było, gdyby miała raka, bo łatwiej go wyleczyć niż schizofrenię. Na szczęście dziewczyna miała wokół siebie też wielu wspaniałych ludzi, którzy ją wspierali i dodawali jej sił. Pomogli jej zrozumieć, że głosy są znaczącą odpowiedzią na przeżycia z dzieciństwa, wśród których było między innymi molestowanie seksualne.

Eleanor w pewnym momencie poczuła, że jakaś część jej osobowości umarła, ale inna przetrwała — to doświadczenie uczyniło ją silniejszą niż kiedykolwiek wcześniej. Zaczęła podchodzić do swoich głosów inaczej. Zamiast z nimi walczyć, starała się zrozumieć ich przekaz. Zaczęła doceniać ich chęć pomocy nawet wtedy, gdy ją ograniczały. Starała się z nimi porozumiewać, ustanawiając asertywne zasady komunikacji. Szybko zrozumiała, że każdy głos reprezentował pewien aspekt jej samej. Każdy głos niósł ze sobą trudne, nierozwiązane emocje z przeszłości. Powoli zaczęła składać te wszystkie części siebie w jedną całość. Pomogło jej w tym odkrycie, że te najbardziej wrogie głosy reprezentują najbardziej zranione części jej samej. Były to głosy, które potrzebowały największej uwagi i troski. Ciężką pracą zaczęła przywracać sobie równowagę, a w jej głowie powoli nastawał spokój. Dogadując się z głosami, nawiązała z nimi relację, dzięki czemu przestały być jej wrogie. Zaprzestała brania leków i poszła na psychologię. Dziesięć lat po tym, jak głosy po raz pierwszy pojawiły się w jej głowie, ukończyła ten kierunek. Otrzymała najlepszą ocenę, jaką uniwersytet, na który uczęszczała, kiedykolwiek wystawił. Nauczyła się żyć ze swoimi głosami w pokoju, co dało jej rosnące poczucie empatii i akceptacji wobec samej siebie. Na podstawie swoich doświadczeń Eleanor Longden napisała książkę Learning from the Voices in My Head. Dołączyła też do organizacji Intervoice, dzięki której może pomagać ludziom doświadczającym tego samego co ona. Tak jak i inni specjaliści, podziela opinię, że głosy powinny być traktowane jako strategia przetrwania, zdrowa reakcja na niezdrowe okoliczności1. Co ciekawe, po wielu latach od tego doświadczenia głosy nadal jej towarzyszą, ale teraz są przyjazne i pomocne. Przykładowo jeden z nich ciągle jej powtarza: „Jeśli możesz coś z tym zrobić, nie ma potrzeby się martwić. A jeśli nie możesz nic z tym zrobić, martwienie się nie ma żadnego sensu!”.

Gdy po raz pierwszy usłyszałem historię Eleanor, byłem w szoku. Jak można rozmawiać z głosami w swojej głowie? Jak można z nimi walczyć, a potem się dogadywać? Nie mogłem też wyjść z podziwu, że udało się jej samodzielnie rozwiązać tę skomplikowaną łamigłówkę. Szukając różnych informacji na temat pracy z głosami, trafiłem na zagadnienie, które już od kilkudziesięciu lat jest poruszane przez twórców znanych modeli psychologicznych i terapeutycznych. To tzw. subosobowości, czyli części naszej osobowości. Okazuje się, że nasza psychika składa się z wielu współdziałających ze sobą „osób”, z których każda ma własne potrzeby, nawyki, przekonania i odczucia. Spojrzałem na siebie i swoje życie i stwierdziłem, że faktycznie coś w tym jest. Jesteśmy jak puzzle, stanowimy całość złożoną z wielu elementów. To nieodłączna cecha każdego człowieka — taka jest natura naszej osobowości. Zafascynowany ideą subosobowości zacząłem odkrywać, kto siedzi w mojej głowie. Co prawda nie słyszałem głosów tak jak Eleanor, ale szybko zauważyłem, że w swojej wyobraźni mogę rozmawiać z poszczególnymi częściami siebie. Pewnie myślisz, że to niemożliwe? Wkrótce zmienisz zdanie.

W wyniku traumatycznych przeżyć Eleanor doświadczyła dość ekstremalnej wersji słyszenia wewnętrznych głosów. Różnica między taką osobą jak ona a ludźmi w pełni zdrowymi psychiczne jest taka, że ona słyszała w swojej głowie głos obcej osoby, tak jakby stała obok. Twoje głosy zapewne siedzą sobie bezpiecznie w twojej głowie, a ty masz nad nimi choćby częściową kontrolę. Czasami mniejszą, czasami większą, ale lepsze to niż nic. Odbierasz swoje wewnętrzne głosy jak normalne myśli, mówiące najczęściej twoim własnym głosem (lub głosem twoich  liskich). No i jest duża szansa, że nie są takie wrogie. Jednak (co może być dla ciebie zaskakujące) dużo więcej tych różnic nie znajdziemy. Tak samo jak Eleanor, możesz prowadzić wojnę ze swoimi głosami, możesz się też z nimi dogadywać, a nawet współpracować.

Wyobraź sobie, że zamykasz oczy i w swojej wyobraźni pijesz kawę ze swoim Krytykiem. To część ciebie, która ma określone potrzeby i cel swojego istnienia. Gdyby nie była ci w żaden sposób potrzebna, nie mieszkałaby w twojej głowie. Znalazłaby kogoś innego, kogo może męczyć. Być może Krytykowi zależy na tym, aby zmotywować cię do działania. Chce sprawić, byś w końcu coś w sobie zmienił. Byś w końcu coś zrobił ze swoim życiem i pracą. Nie może patrzeć na to, jak wolno ci to wszystko idzie. Wierzy, że jak ci dokopie, to wreszcie się ockniesz i będziesz lepszy, bogatszy, mądrzejszy. Nie może ci pozwolić, żebyś zaakceptował siebie, bo jeśli tak się stanie, to pewnie już w ogóle przestaniesz cokolwiek ze sobą robić. Jak każdy, Krytyk ma jakiś sposób na realizowanie swoich celów. Jak sama nazwa wskazuje, Krytyk krytykuje. Ma narzędzie służące do wywierania silnego wpływu, które sprawia, że nie jesteś sobą. W końcu Krytyk tłumi twoją radość życia, męczy cię, nie daje ci spokoju. Pytanie brzmi, czy Krytyk w ogóle wie, jakie są konsekwencje jego działań. Czy zdaje sobie sprawę z tego, iż nie dość, że nie realizuje swoich celów, to powoduje coś wręcz przeciwnego? Zamiast motywacji czujesz presję, zamiast chęci do zmiany czujesz strach przed zmianą. Postanawiasz mu o tym wszystkim powiedzieć. Pijąc z tobą wyimaginowaną kawę, Krytyk opowiada ci o tym, od kiedy jest w twoim życiu, w jakich sytuacjach się pojawia i po co to wszystko robi. Wtedy mówisz mu o tym, co zauważyłeś i jak się czujesz. Krytyk jest zaskoczony. Nie wiedział, że jego działania wpływają na ciebie tak destrukcyjnie. Pytasz więc, czy nadal chce w taki sposób na ciebie wpływać. Odpowiada, że nie, ale nie wie, jak inaczej miałby ci pomóc. I w ten sposób zaczyna się wasza współpraca. Mówicie sobie o tym, co jest dla was ważne i dlaczego. Poznajesz wątpliwości Krytyka i proponujesz mu rozwiązania. Dajesz coś od siebie, tak aby on mógł zrobić to samo. Takie spotkanie zwykle trwa od 5 do 15 minut. Jego efektem może być „okres próbny”, w którym zadeklarujesz konkretne kroki związane ze zmianą tego, na czym zależy Krytykowi, a on wycofa się ze swoją krytyką i da ci więcej przestrzeni. Oprócz uczucia wewnętrznego spokoju, zgody i spójności, zyskujesz na koniec tego ćwiczenia konkretny plan działania, który wcielisz w życie bez oporu ze strony Krytyka.

Proces, którego przykład właśnie opisałem (oczywiście w dużym uproszczeniu), to jedna z technik pracy z subosobowościami; możesz ją stosować samodzielnie. Testując różne narzędzia, znalazłem zgodny z zasadami metody Insight sposób na budowanie zdrowego porozumienia i dobrych relacji z częściami nas samych. Po kilku drobnych modyfikacjach i dodaniu do całego procesu pytań coachingowych stworzyłem prostą metodę o dużej skuteczności. Nazwałem ją Wewnętrznym porozumieniem. W tym rozdziale dowiesz się, jak samodzielnie ją stosować podczas radzenia sobie z najróżniejszymi życiowymi problemami i przeszkodami.

Dlaczego uczyniłem pracę z subosobowościami częścią metody Insight? Po pierwsze dlatego, że jest to bardzo wszechstronne i uniwersalne podejście — służy uwalnianiu destrukcyjnych emocji, zmienianiu ograniczających przekonań i radzeniu sobie z różnymi, schowanymi w naszej nieświadomości, blokadami. Po drugie dlatego, że jest świetnym sposobem na samopoznanie (ze względu na możliwość wglądu w bogactwo własnej osobowości). Po trzecie, jest to  najskuteczniejsza ze znanych mi „głębszych” metod zmiany osobistej, która może być stosowana w pełni samodzielnie.

Zanim opiszę ci Wewnętrzne porozumienie krok po kroku, dowiesz się, czym w ogóle są subosobowości i jak działają na co dzień. Poznasz sens ich istnienia i zrozumiesz, po co przejmują nad tobą kontrolę. Dowiesz się też, jakie wewnętrzne głosy są częścią twojego świata wewnętrznego oraz co możesz zrobić, aby zaczęły się ze sobą dogadywać. Zrozumienie  funkcjonowania subosobowości będzie dla ciebie kolejnym krokiem w procesie kształtowania w sobie postawy samowsparcia i samoakceptacji.”

[label style=”grey”]Fragment pochodzi z książki „Insight. Droga do mentalnej dojrzałości” Michała Pasterskiego.[/label]

rozwój osobisty i osiąganie celów

PODEJMIJ DECYZJĘ

2 czerwca 2016

„Człowiek rodzi się, by żyć, nie po to, by przygotowywać się do życia”

/Borys Pasternak/

„Jeśli podejmiesz decyzję, która jest zgodna z Twoim wewnętrznym pragnieniem, będzie ona pierwszym krokiem ku temu, aby zmienić sposób, w jaki żyjesz.

Podjęcie postanowienia jest bardzo istotne. Wpływa ono na to, na czym się koncentrujesz. Dzięki niemu wiesz, co chcesz osiągnąć. Działanie następuje dopiero po podjęciu decyzji.

Większość z nas nie podejmuje decyzji. Jesteśmy pomiędzy i płacimy za to wysoką cenę. Takie podejście sprawia, że stajemy się częścią masy. Kierują nami okoliczności lub otoczenie. Nie zwracamy uwagi na wartości, które de facto są naszą integralną częścią. Więcej przeczytasz o nich w innym rozdziale i przyjrzysz się im. Niechęć do podejmowania decyzji oznacza też, że wolisz być biernym obserwatorem tego, co dzieje się w Twoim życiu.

Dopóki nie podejmiesz decyzji, jak chcesz, aby wyglądał Twój dzień czy miesiąc, nie nazwiesz tego, co dla Ciebie jest ważne, nie zaplanujesz i nie zaczniesz choć próbować to robić – nadal będziesz pędzić.

Jeśli przyjrzysz się swoim pragnieniom i podejmiesz decyzję, że chcesz żyć w zgodzie z sobą, zaczniesz powoli wprowadzać je do swojego życia. Przestaniesz też  odczuwać pustkę, która sprawia, że nie czujesz się szczęśliwa.

Nadal nie podejmując decyzji i zapominając o tym, co dla Ciebie ważne, wciąż będziesz miała wrażenie, że coś jest nie tak. Nie biorąc siebie pod uwagę i nie planując swojego życia, nie będziesz sprawować nad nim kontroli.

Do tej pory nie podjęłaś jeszcze żadnej decyzji. Nie podejmując jej nadal, możesz jeszcze pozostać w tym stanie nieświadomości. W Twoim starym, szarym świecie. Będzie to trwało tak długo, jak zechcesz. Aż może obudzisz się któregoś dnia i z przerażeniem odkryjesz, jak niewiele czasu Ci zostało. Dostrzeżesz też, jak smutna i ograniczająca jest otaczająca Cię rzeczywistość. Oby nie było za późno. Kiedy sama przed sobą przyznasz się, że nie masz już siły dłużej pędzić, może w końcu podobnie jak ja powiesz sobie, że przecież nie tak miało wyglądać moje życie.

Nie zwlekaj jednak z podjęciem decyzji zbyt długo. Szkoda życia, a konsekwencje tego mogą być ogromne. Twoje ciało odmówi Ci posłuszeństwa, a zły humor zamieni się w depresję.

Dlatego proszę, usiądź w samotności, złap oddech i podejmij decyzję, że jesteś gotowa zmienić swoje życie na bardziej radosne. Takie, w którym szanujesz siebie i swój czas. Zaczniesz wreszcie cieszyć się z tego, co masz i kim jesteś.

Nie podejmując decyzji i będąc ciągle zajętą, zajmujesz się tak naprawdę wieloma błahymi rzeczami. Trwonisz cenny czas. Pozwalasz na to, abyś Ty sama i kwestie naprawdę ważne zostały odsunięte w czasie lub kompletnie przeoczone. Robisz to, co robią inni, bo wydaje Ci się, że tak powinnaś. Pytanie jednak brzmi, czy rzeczywiście tego chcesz?”

[label style=”yellow”]Fragment pochodzi z książki „Jesteś ważna” Marty Kaim.[/label]

Artykuły, rozwój osobisty i osiąganie celów

Tablica marzeń – wspomagacz 19

28 maja 2015

Każdy człowiek ma jakieś marzenia. Niezależnie od wieku i kultury ludzie marzą o tym, co chcieliby zrobić, zobaczyć lub po prostu mieć.

Mimo iż wszyscy marzą o tym, by coś osiągnąć, tylko nieliczni są w stanie zrealizować te marzenia. Dzieje się tak z kilku powodów.

W tym rozdziale zajmiemy się tylko jednym konkretnym elementem. Może się on okazać niezmiernie pomocny podczas twojej drogi, na której końcu jest to, o czym marzysz. Elementem, o którym teraz zamierzam trochę więcej napisać, jest tak zwana „tablica marzeń”.

Co to takiego „tablica marzeń”? Dla wielu jest to po prostu zwykła tablica korkowa, którą zawieszają na ścianie w pokoju lub w biurze i umieszczają tam zdjęcia rzeczy, jakie chcą posiadać, lub miejsc, które chcieliby odwiedzić. Tak pokrótce można to opisać.

Kiedy przyjrzymy się takiej tablicy, okaże się, że jest to niesamowite narzędzie, które bywa bardzo pomocne w poczynaniach na drodze do wytyczonego celu. Nie mówię tu o tym, że trzeba umieścić na tej tablicy szczegółowy plan osiągnięcia tego celu, lecz bardziej o znaczeniu psychologicznym, jakie będzie miało stworzenie takiej tablicy.

Na jednym z wykładów usłyszałem kiedyś: „człowiek przyciąga do siebie to, na czym skupia swoje myśli i uwagę”. Nie pamiętam, kto to powiedział, ale jest w tym sporo prawdy. Chyba każdy miał w swoim życiu sytuacje, w których działo się coś, na czym długo skupialiśmy swoją uwagę. Jeżeli było to coś dobrego, to oczywiście wspaniale, jednak wielu ludzi myśli i wyobraża sobie sytuacje, które mają negatywne zakończenie.

Chociaż trudno w to uwierzyć, w wielu przypadkach wystarczy zrezygnować ze sposobu myślenia nastawionego na negatywne zakończenie, aby zaobserwować pojawiające się okazje do zrealizowania celu i marzenia.

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o „tablicy marzeń”, podszedłem do tego raczej sceptycznie. Pomyślałem sobie jednak, że tak naprawdę nic nie stracę, jeśli coś takiego zrobię, więc… po prostu to zrobiłem. Nie miałem wtedy w domu żadnej tablicy korkowej (jak wiadomo, nie należy ona do najpotrzebniejszych sprzętów domowych), ale miałem coś, co pomogło mi ją zastąpić. Kilka lat wcześniej potrzebowałem biurka, a kiedy zacząłem szukać odpowiedniego, okazało się, że żadne mi nie odpowiadało.

Było to spowodowane tym, iż w pokoju, do którego miałem wstawić biurko, stały meble robione na zamówienie i pozostało niewiele wolnego miejsca. Skoro zakup w sklepie nie wchodził w grę, postanowiłem zamówić i biurko. Dodatkowo zaopatrzone ono zostało w dwie szafki, które ustawiłem w rogach, co zaowocowało dużą ilością wolnego miejsca na komputer, skaner i inne rzeczy.

Tak więc miałem biurko z szafkami i to właśnie te szafki (a raczej boczne ścianki tych szafek) posłużyły mi jako moja „tablica marzeń”. Ponieważ szafki stały na końcach biurka, a pomiędzy nimi znajdował się monitor, codziennie, kiedy tylko siadałem do komputera, mogłem wiedzieć moją „tablicę”. Umieściłem na ściankach szafek grube kartony, do których przyklejałem różne zdjęcia tego, co chciałem osiągnąć lub kupić. Tak oto dopasowałem „tablicę marzeń” do moich możliwości.

Można powiedzieć, że jeśli coś bardzo chcemy osiągnąć lub zrobić, to nawet wówczas, kiedy wydaje się, że nie ma żadnych możliwości na zrealizowanie naszego celu, warto rozejrzeć się dookoła. Wówczas (choć może nie od razu) znajdzie się coś, co odmieni całą sytuację. Warto szukać nowych pomysłów, gdyż mogą one okazać się o wiele lepsze od dotychczas obowiązujących rozwiązań.

Po pewnym czasie moja „tablica” nie była już dla mnie w pełni pomocna. Zrobiłem wówczas pewnego rodzaju „dywersję”. Umieszczenie na jednej tablicy kilku zdjęć, które przedstawiały na przykład różne rodzaje zegarków, wcale nie było pomocne. Dopiero kiedy pozostawiłem zdjęcia konkretnych rzeczy, które chciałem posiadać, byłem w stanie zacząć urzeczywistniać swoje plany. Pragnę w tym miejscu zaznaczyć, że nie wszedłem w ich posiadanie w ciągu kilku lub kilkunastu dni, ale to posunięcie przyspieszyło ich zdobycie.

Dalsze poszukiwanie nowych rozwiązań zaowocowało tym, że już wkrótce miałem nową „tablicę marzeń”. Do tego celu wykorzystałem mój komputer. Zamiast dotychczasowego tła pulpitu opracowałem moje prywatne, indywidualne tło, które zawierało różne zdjęcia tego, co chciałem mieć, co zamierzałem zrobić, lub tego, co chciałem zobaczyć (gdzie chciałem wyjechać).

Po pewnym czasie opracowałem sposób, który dawał mi jeszcze większe wsparcie w dążeniu do urzeczywistnienia moich celów i marzeń. Również tym razem moja nowa „tablica” powiązana została z komputerem.

Pewnego dnia spotkałem się ze znajomym. Od dłuższego czasu nosił się on z zamiarem kupna swojego pierwszego komputera. Kiedy już go kupił, zadzwonił do mnie, gdyż chciał, abym nauczył go, jak może go obsługiwać. Wtedy to po raz pierwszy zobaczyłem u niego, jak co kilkanaście sekund zmieniały się zdjęcia umieszczone jako tło pulpitu. Było to bardzo ciekawe. Przypomniałem sobie, jak jeszcze kilka lat temu praktycznie na każdym komputerze umieszczane były najróżniejsze wygaszacze ekranu.

Po powrocie opracowałem kilkanaście stron, na których umieściłem po kilka zdjęć, jednak tym razem na jednej stronie znalazły się zdjęcia, które przedstawiały jedną, konkretną rzecz (samochód konkretnej marki, laptop oraz inne). Strony zostały opracowane w formie prezentacji i umieszczone jako wygaszacz ekranu, dzięki czemu kiedy przez kilka minut nie pracowałem przy komputerze, rozpoczynała się prezentacja mojej nowej „tablicy marzeń”, a właściwie mojego „wygaszacza” albo raczej „przywoływacza marzeń”.

Dzięki temu wielokrotnie w ciągu dnia jestem w stanie skupić się i skoncentrować swoją uwagę na tym, co jest dla mnie ważne i do czego dążę. Jest to pewnego rodzaju drogowskaz, a raczej magnes, który przyciągając mój wzrok, przekierowuje moje myśli na moje celów i marzeń. „Tablica marzeń” na pulpicie komputera lub jako wygaszacz ekranu daje mi jeszcze coś więcej.

Kiedy po ciężkim dniu wracam do domu i chcę poszukać czegoś w Internecie, wówczas pojawia się mój „wygaszacz marzeń”. Odwraca on moje myśli od minionego dnia i ponownie nakierowuje je na to, do czego dążę. Dzięki temu szybciej wraca ochota do dalszego działania. Mimo że zdarzają się dni, kiedy po prostu buszuję w sieci bez konkretnego celu, to jednak taki czas jest sprowadzony do minimum.

Oczywiście czas spędzony na bezcelowym przeglądaniu sieci może okazać się bardzo przyjemny w danej chwili, jednak o wiele przyjemniejsze jest osiąganie i urzeczywistnianie swoich marzeń i celów. To dzięki takiej albo innej tablicy ludzie znajdują motywację do dalszego działania nawet wówczas, kiedy dalsza droga wydaje się trudna i daleka. Wówczas na jej końcu widzą swój cel.

Mimo że dla wielu będzie on jeszcze bardzo daleko, podążają tą drogą, gdyż wiedzą, że czeka tam na nich wymarzona nagroda. Niestety, tak już w życiu bywa, że z chwilą, w której przestajemy dążyć do jakiegokolwiek celu, zaczynamy przegrywać nasze życie. Ludzie, którzy nie mieli marzeń, nie mieli motywacji do działania. Jednym z powodów braku motywacji był brak konkretnego magnesu, który — podobnie jak pole magnetyczne naszej planety nieprzerwanie przyciąga strzałkę kompasu — kieruje każdego na cele, jakie sobie wyznaczył.

Można powiedzieć, że „tablica marzeń” staje się dla ludzi, którzy ją stosują, pewnego rodzaju drogowskazem. Najczęściej tacy ludzie dokładnie wiedzą, dokąd chcą dotrzeć, niemniej bywa i tak, że to właśnie ta indywidualnie opracowana tablica utrzymuje ich na odpowiednim kursie. Zdarza się, iż w codziennym zabieganiu zapominają oni o swoich celach i marzeniach albo po prostu zaczynają poświęcać mniej czasu na ich zrealizowanie.

To właśnie w takiej sytuacji tablica przychodzi im z pomocą, gdyż pozwala ponownie skupić uwagę na tym, co chcą osiągnąć. Dlatego tak ważne jest początkowe określenie, co chcemy osiągnąć, gdyż tylko wtedy, kiedy człowiek sam określa swoje cele, będzie w stanie je zrealizować. Kiedy już stworzysz sobie taki „drogowskaz”, pamiętaj, aby jak najczęściej z niego korzystać.

Aby osiągnąć to, o czym marzysz, konieczne jest wypełnienie swoich myśli tym marzeniem, a jeśli jeszcze dodatkowo zostanie ono wsparte przez bodźce wizualne (zdjęcia na tablicy), będzie to dodatkowy czynnik wspomagający twoje dążenia i działania. Jeśli do tej pory nigdy nie udało ci się stworzyć swojej własnej tablicy marzeń, to może to być ten czas, aby ją zrobić. Wierzę, że jesteś osobą, która posiada swoje cele oraz marzenia i dąży do ich zrealizowania.

Pamiętaj, że wszystkie twoje działania skierowane na urzeczywistnienie twoich pragnień pomogą ci w szybszym ich osiągnięciu. Poświęć czas na przygotowanie swojej własnej tablicy i umieść na niej jak najwięcej zdjęć, które będą przedstawiały wszystko to, o czym od dawna myślisz i do czego zmierzasz. Zobaczysz, jaką to zajęcie sprawi ci wielką frajdę i satysfakcję, a następnie będzie dla ciebie dodatkowym motywatorem w działaniu i dążeniu do celu, jaki sobie wyznaczysz.

PS Tablica marzeń, niezależnie od tego, w jakiej formie zostanie przez ciebie opracowana, będzie niesamowitym wspomagaczem, który możesz wykorzystać podczas przyciągania tego, o czym marzysz i do czego dążysz. Życzę ci miłej zabawy w tworzeniu twojej własnej „tablicy marzeń”, a następnie wytrwałości i determinacji podczas urzeczywistniania tych marzeń i celów.

 


Fragment książki Janusza Kozła „Wspomagacze sukcesu”

Zaciekawił Cię ten fragment? Pobierz więcej za darmo
DARMOWY FRAGMENT

Artykuły, rozwój osobisty i osiąganie celów

Więcej entuzjazmu! (wspomagacz 13)

18 maja 2015

Jedną z pierwszych rzeczy, jaka przyszła mi do głowy, kiedy napisałem tytuł tego rozdziału była książka, której autorem jest Frank Bettger. Nosi ona tytuł „Jak przetrwać i odnieść sukces w biznesie”.

Zasadniczo przyszedł mi do głowy pierwszy rozdział tej książki, w którym autor pisze jak poznał jedną z tajemnic, dzięki której był w stanie zmienić swoje życie nawet wówczas, gdy został wyrzucony z drużyny baseballowej. Rozdział ów jest na tyle ciekawym, iż sam Dale Carnegie na końcu wspomnianego rozdziału poleca jego wielokrotną lekturę oraz do podwojenia swojego entuzjazmu w dotychczasowym działaniu.

Co takiego jest w tym entuzjazmie, że Frank pisał o nim w swej książce już w pierwszym rozdziale i czy jest on w stanie zmienić życie człowieka, który podejmie decyzję o jego podwojeniu tak jak sugerował Dale? Mam nadzieję, że odpowiedzi na te pytania znajdziesz w tym rozdziale.

Kiedy piszę te słowa jest ciepły lipcowy poranek. Już od kilku godzin słońce mocno przygrzewa i z każdą kolejną godziną jest coraz cieplej. Dodatkowo można odczuć niewielkie podmuchy lekkiego wiatru, które sprawiają, że nie odczuwa się tak bardzo rosnącej temperatury. Z całą pewnością będzie to kolejny piękny wakacyjny dzień. Dlatego właśnie postanowiłem opisać jak ważny jest entuzjazm wykorzystując do tego okres wakacji i urlopów, który dla każdego jest czasem ogromnie wyczekiwanym i niesamowitym ze względu na możliwość oderwania się od codziennej pracy i całego tego zagonienia.

Aby zrozumieć jak postępuje człowiek, który jest entuzjastycznie do czegoś nastawiony oraz taki, u którego trudno w ogóle znaleźć choćby szczyptę entuzjazmu wyobraź sobie dwie osoby, które pracują w tej samej firmie. Powiedzmy, że te dwie osoby to Ania i Paweł. Obydwoje już od dłuższego czasu przygotowują się do zbliżającego się urlopu. Każde z nich zaplanowało wakacyjny wyjazd na upragniony i od dawna oczekiwany urlop.

Jako, że Ania uwielbia morze to właśnie w takie miejsce postanowiła wybrać się tym razem. Znalazła niesamowity hotel, który jest położony zaledwie kilkadziesiąt metrów od plaży. Dodatkowym atutem jest to, że swoje wakacje spędzi w jednym z najlepszych kurortów, który słynie ze swojej obsługi i nie bez powodu szczyci się mianem jednego z najlepszych w tym rejonie. Po prostu słońce, piasek i woda, czyli nic dodać nic ująć.

Paweł jest miłośnikiem wycieczek górskich i to właśnie, dlatego na miejsce swojego urlopu wybrał pensjonat, z którego rozpościera się po prostu bajeczny widok na jego ulubione góry. Okna tego pensjonatu skierowane są na pokryte śniegiem szczyty a majestatyczne ogromne drzewa, które porastają niższe partie dodają uroku całej panoramie.

Można powiedzieć, że zarówno dla Pawła jak i dla Ani zbliża się niesamowity czas wypoczynku. Każdy dzień, który przybliża tych dwoje do urlopowych wyjazdów sprawia, że ich radość jest coraz większa. Rośnie podniecenie zbliżającą się przygodą i myślą o tych niezapomnianych chwilach, które już wkrótce staną się ich udziałem.

I oto jest ten dzień gdzie każde z nich dociera do miejsca, o którym od tak dawna marzyło. Ania może nareszcie opalać się do woli i kąpać w morzu a Paweł korzysta w uroków, jakie oferują góry. Jednak już po kilku dniach okazuje się, że tak pieczołowicie zaplanowany urlop dla jednej z tych osób kończy się w nieoczekiwany sposób.

Oto biuro, które było organizatorem wycieczki zbankrutowało i wszelkie wyjazdy, jakie były przez nie organizowane zostały w trybie natychmiastowym odwołane. Szok, zaskoczenie i niedowierzanie pojawiają się w tej samej chwili, w której taka informacja dociera do osób, które korzystały z usług tego biura. Miesiące przygotować a teraz trzeba w trybie natychmiastowym wracać do domu. W jednej chwili radość i szczęście przeradzają się w coś zupełnie przeciwnego.

Nietrudno wyobrazić sobie, jakie będą odczucie tych dwoje, kiedy po zakończonych urlopach spotkają się ponownie w firmie. Z całą pewnością osoba, której wakacje zakończyły się nieplanowanym powrotem do domu już po kilku dniach odpoczynku będzie zła, sfrustrowana i niezadowolona a właśnie zakończony urlop będzie zaliczony do najgorszych chwil w jej życiu. Zupełnie inne będą odczucia drugiej osoby i to niezależnie od tego czy jej wakacje miały miejsce w górach, nad morzem czy w jakimś innych miejscu.

Osoba taka będzie opowiadała o tym czasie jeszcze długo po tym jak rozpakuje ostatnią walizkę i z całą pewnością w jej głosie usłyszymy i wyczujemy szczęście, radość i zadowolenie. Kiedy taka osoba będzie opisywała częstokroć ze szczegółami o tym, jakie były jej wakacje to nie tylko w jej głos, ale również całe ciało będzie nam przekazywało informacja jak bardzo były to dla niej udane chwile. Po prostu to, co i jak będzie nam przekazywała będzie robiła z pełnym entuzjazmem.

Wynika z tego, że entuzjazm to nic innego jak wynik naszego pozytywnego nastawienia do jakiejś konkretnej sytuacji, rzeczy lub czegoś podobnego. Skoro tak jest to, dlaczego tak wielu ludzi nie potrafi działać z entuzjazmem nawet wówczas, kiedy chcą coś osiągnąć lub zrealizować jakiś cel. Wychodzi na to, że może to być związane z tym jak takie marzenie zostało ustalone i jakie kroki zostały podjęte dla jego realizacji.

Jak bardzo entuzjastycznie można podchodzić do celu, jaki od samego początku został ustalony, jako po prostu czcze życzenia, których realizacja jest praktycznie niemożliwa w terminie i czasie oraz przy wcześniej założonym działaniu. Owszem może być taka sytuacja, że pewne zbiegi okoliczności sprawią, że taki cel zostanie zrealizowany, ale jeśli na samym początku drogi człowiek czuje, że porywa się z przysłowną motyką na księżyc (lub słońce, jak kto woli) to lepiej jest usiąść i zmienić wcześniejsze założenia.

Przykładowo osobiście nigdy nie grałem w tenisa. Gdybym dzisiaj wyznaczył sobie, jako mój życiowy cel występ na przykład na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu w turnieju Wielkiego Szlema to może na początku byłbym entuzjastycznie nastawiany, ponieważ wreszcie mógłbym pograć w tenisa (nieważne, z jakim skutkiem, ale z całą pewnością mógłbym liczyć jedynie na oklaski moich bliskich), ale po pewnym czasie entuzjazm opadłby prawie do zera.

Gra w tenisa na poziomie umożliwiającym starty w prestiżowych zawodach to nie jest wycieczka po parku w sobotni wieczór i tylko osoby, które od wielu lat trenują tę dyscyplinę mogą liczyć na grę na wspomnianych kortach w Paryżu.

Wyobraź sobie jeszcze jedną sytuację. Jak zareagujesz, kiedy na przykład idąc na wspomniany spacer w sobotni wieczór spotkasz dawno niewidzianego dobrego przyjaciela ze szkolnych lat. Czy nie będzie czasem tak, że ucieszycie się na swój widok i nawet, jeśli będziecie w stanie spędzić tylko kilka chwil to będą to bardzo miłe i przyjemne chwile, dzięki którym wrócą dawne wspomnienia. Z drugiej strony jak zareagujesz, kiedy na Twojej drodze stanie osoba, która nigdy nie należała do grona Twoich przyjaciół a wręcz przeciwnie z tą osobą wiążą się jedynie wspomnienia przykre i złe.

Zapewne w pierwszym przypadku odczujesz radość ze spotkania a wasza rozmowa bardzo szybko stanie się żywiołowa i entuzjastyczna. Można nawet powiedzieć, że umówicie się na kolejne spotkanie w najbliższym dogodnym dla was terminie, aby powspominać szkolne czasy i odnowić dawną przyjaźń. Jeśli jednak chodzi o drugą sytuację to w tym przypadku już nie będzie tak radośnie. Jeśli w ogóle uda się wam rozpocząć jakąś rozmowę to będzie ona raczej krótka i bez większych emocji (oczywiście pozytywnych, co do tych drugich to nigdy nic nie wiadomo jak to spotkanie może się zakończyć).

Wyobraźmy sobie teraz, jakie efekty mogą osiągać ludzie, którzy potrafią w życiu codziennym oraz w swojej pracy wykorzystać entuzjazm. Sprawa wydaje się prosta. Kiedy ktoś jest w stanie włożyć w swoje działania, chociaż odrobinę entuzjazmu to taka osoba staje się bardziej wiarygodna od kogoś, kto jedynie opanował „suche” fakty i liczy na to, że to wystarczy. Jednak jak pokazuje życie w dzisiejszych czasach nie wystarczy być „chodzącą encyklopedią” w swojej dziedzinie. Ale o tym czy tak jest w rzeczywistości bardzo prosto możesz przekonać się na „własnej skórze”.

Opowiedz komuś ze swoich znajomych o swojej pasji. Nieważne czy tą pasją jest szydełkowanie czy majsterkowanie, skoki ze spadochronem, nurkowanie czy modelarstwo. Kiedy już to zrobisz to teraz zrób coś takiego. Załóżmy, że nigdy w życiu nie pasjonowały cię na przykład … (w miejsce kropek wstaw to, co nie jest Twoją pasją a może to być na przykład: szydełkowanie czy majsterkowanie, skoki ze spadochronem, nurkowanie czy modelarstwo lub cokolwiek innego, co tylko wpadnie Ci do głowy).

Możesz na ten temat poczytać na przykład na Internecie albo nawet zakupić podręcznik o tej tematyce i kiedy już to zrobisz to i tym razem opowiedz o tym znajomemu. Jak sądzisz, w którym przypadku Twoja „opowieść” będzie bardziej inspirująca i ciekawa. Jeśli chodzi o odczucia to może Twoja opowieść będzie ciekawa w obu przypadkach. Jednak tylko ludzi, którzy naprawdę czymś się interesują i to zainteresowanie staje się dla nich prawdziwą pasją są w stanie nie tylko ciekawie o tej pasji mówić, ale w to, co mówią wkładają po prostu serce, czyli inaczej mówiąc entuzjazm.

Oczywiście to, co teraz napiszę jest związane z moimi doświadczeniami, ale pozwalają one na taki wniosek, że ludzie, którzy potrafią do tego, co robią dołączyć entuzjazm mają wielokrotnie większe szanse na odniesienie sukcesu w tym, co robią od tych, którzy go nie „wykorzystują”. Można powiedzieć, że entuzjazm to nie tylko pasja to również pewnego rodzaju „pozytywna energia” a cóż może się przeciwstawić takiej energii, jeśli wypływa ona prosto z serca.

Najlepszym pomysłem na to, aby sprawdzić czy tak jest naprawdę jest podjęcie decyzję o tym, aby zacząć działać entuzjastycznie. Możliwe, że na początku będzie to dla ciebie coś nowego i dziwnego, ale bardzo szybko przekonasz się, że warto być człowiekiem entuzjastycznym. Oczywiście są takie sytuacje gdzie trzeba zachować powagę jednak chodzi o to, aby stać się człowiekiem, który potrafi działać z pasją.

Ludzie, którzy robią coś z pasją zaczynają wprowadzać do swojego działania entuzjazm a wówczas wyniki takiego działania przychodzą o wiele szybciej niż w przypadku osób, które tego nie potrafią lub nie chcą. Jeśli Twoja praca związana jest ze sprzedażą, (chociaż zamiast słowa sprzedaż osobiście wolę mówić doradztwo. Ludzie nie lubią jak coś im się sprzedaje, ale jeśli ktoś jest w stanie tak poprowadzić rozmowę, że dowie się, na czym komuś zależy i pokaże mu jak stać się posiadaczem tej rzeczy to człowiek, który wie jak może coś zdobyć będzie w stanie zrobić wiele, aby zaspokoić swoje pragnienia) to entuzjazm powinien być twoim codziennym „towarzyszem”.

Nie jest ważne czy dzięki Tobie ludzie wchodzą w posiadanie kosmetyków, rowerów czy samochodów możesz to robić jeszcze lepiej dzięki entuzjazmowi. Kilka dni temu postanowiłem w mojej pracy zrobić pewne doświadczenie.

Otóż pewnego dnia do każdej rozmowy podszedłem bez nawet szczypty entuzjazmu. Oczywiście, kiedy rozmawiałem z jakimś człowiekiem to informacje, jakie mu przekazywałem były rzetelne i fachowe. Jednak tak jak wspomniałem nie wkładałem w żadną z rozmów przysłowiowego serca. Jak się okazało tego dnia tylko kilka osób stało się moimi klientami.

Następnego dnia moje podejście zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Do każdej rozmowy wkładałem maksimum „serca” i entuzjazmu. Wyniki, jakie tego dnia osiągnąłem były zdecydowanie lepsze niż te, jakie osiągnąłem w dniu poprzednim. Moimi klientami zostało kilka razy więcej osób a najlepsze były komentarze, jakie usłyszałem. Kilka osób oświadczyło, że nikt do tej pory nie przedstawił im żadnej propozycji w taki sposób i to, dlatego zakupili usługę, którą im zaoferowałem. Osoby, z którymi tego dnia rozmawiałem były zadowolone z mojej pomocy i co najciekawsze większość z nich dokupiła również usługi dodatkowe, które im zaproponowałem (poprzedniego dnia tylko jedna osoba dokupiła usługę dodatkową).

Mimo tego, że wcześniej do mojej pracy podchodziłem z entuzjazmem to wyniki tego dnia były nie tylko większe niż w dniu poprzednim, ale jak się okazało po przeanalizowaniu dnia były większe niż te, jakie osiągałem przed rozpoczęciem mojego „doświadczenia”.

Wniosek mógł być tylko jeden:, jeśli do entuzjazmu dołączy się element samo rywalizacji, czyli działania polegającego na poprawie wcześniejszych wyników osiągane rezultaty mogą być jeszcze lepsze. Zamień wieloletnią rutynę na odrobinę entuzjazmu a po pewnym czasie przekonasz się, że zamiana ta odmieni Twoje życie. Jednak najtrudniejsze może się okazać podjęcie decyzji o wprowadzeniu do swojego życia entuzjazmu.

Jeśli uważasz, że entuzjazm nie jest tak istotną kwestią to zadaj sobie pytanie: czy kiedy chcę coś kupić to wolę, kiedy osoba, jaka mi to przedstawia jest typu „Żaka ponuraka” czy jest to osoba, której wykonywana praca sprawia satysfakcję, zadowolenie i pasję oraz wykonuje ją z sercem i entuzjazmem?

Wolisz służbistów czy osoby, które wręcz potrafią „zarażać” radością i entuzjazmem do swojej oferty i propozycji. Jeśli dojdziesz do wniosku, że lepiej jest rozmawiać z ludźmi, którzy są radośni, entuzjastyczni i do tego, co robią podchodzą z sercem, pasją i zapałem to zdecyduj o tym, że i Ty też będziesz działać tak samo.

Przecież nie można oczekiwać od innych, aby robili coś w taki sposób, w jaki sami nie chcemy tego robić. Zacznij działać entuzjastycznie i z pasją a wówczas ta pasja i entuzjazm przejdzie na ludzi, z którymi rozmawiasz (niezależnie czy są to znajomi czy Twoi klienci obecni lub przyszli) a wtedy Twoje relacje z tymi ludźmi będą jeszcze lepsze a w przypadku takiego podejścia w pracy przyniosą Ci o wiele więcej korzyści niż jest w stanie dać ci działanie pozbawione serca, pasji i entuzjazmu.

Zacznij tak działać a bardzo szybko na własnej skórze przekonasz się o prawdziwości tych słów. Na koniec tego rozdziału pragnę przytoczyć wspomniane już wcześniej słowa, jakimi Dale Carnegie kończył pierwszy rozdział książki „Jak przetrwać i odnieść sukces w biznesie”, której autorem jest Frank Bettger.

Książka, która od lat jest w moim posiadaniu została wydana nakładem Wojskowej Drukarni w Łodzi i oczywiście wielokrotnie przeczytałem nie tylko ten konkretny rozdział, ale i całą publikację. Rozdział nosi tytuł „Jak pewien pomysł pomnożył moje dochody i moje szczęście” i poświęcony został kwestii entuzjazmu.

Oto ten fragment:

„Namawiam gorąco do wielokrotnej lektury tego rozdziału Franka Bettgera. Namawiam też, by każdy Czytelnik powziął mocne postanowienie, iż podwoi entuzjazm, który wkładał w swoją dotychczasową pracę i swoje dotychczasowe życie. Jeśli wytrwacie w tym postanowieniu, najpewniej pomnożycie swoje dochody i pomnożycie swoje szczęście. Podpisano DALE CARNEGIE”.

 


Fragment książki Janusza Kozła „Wspomagacze sukcesu”

Zaciekawił Cię ten fragment? Pobierz więcej za darmo
DARMOWY FRAGMENT

Artykuły, rozwój osobisty i osiąganie celów

Wspomagacz 15 – wdzięczność

14 maja 2015

Często zastanawiam się jak to jest, że kiedy jesteśmy dziećmi to potrafimy zrobić wiele różnych rzeczy natomiast wraz z tym jak przybywa nam lat to o wielu tych rzeczach zapominamy.

Dla malucha nie ma rzeczy niemożliwych. Mimo częstych potknięć i upadków potrafi wielokrotnie podejmować kolejne próby, dzięki którym ostatecznie może nie tylko chodzić a nawet i biegać. Ile razy mieliśmy poobijane kolana, kiedy uczyliśmy się jeździć na rowerze tego chyba nikt nie zliczy. Upór i wytrwałość, z jakimi maluchy podchodzą do życia są godne naśladowania albo raczej niezapominania o nich.

Tak, tak niezapominania, ponieważ najczęściej tak jak już pisałem ludzie z tym jak przybywa im lat zapominają o tym, że kiedyś pokonanie setki zajęłoby im przysłowiową wieczność, (kiedy musieliby to zrobić raczkując tak jak niemowlak) a teraz mogą to zrobić o wiele szybciej gdyż nie zrezygnowali po tym jak kolejny raz się przewrócili i ostatecznie nauczyli się chodzić. Oprócz wytrwałości i uporu dzieci potrafią coś jeszcze. One potrafią po prostu podziękować za wszystko, co otrzymują.

Dla małego dziecka nie ma znaczenia czy na Mikołaja lub urodziny otrzyma prezent za kilkadziesiąt złotych czy kilkaset. Ono będzie cieszyło się ze wszystkiego, co otrzyma. Oczywiście w miarę dorastania prezenty będą musiały być bardziej dopasowane do oczekiwać naszej pociechy. Jednym z najlepszych przykładów na autentyczność tego, o czym teraz piszę są moje córki. Wystarczy, że przyniosę im jakąś niespodziankę a wtedy będę mógł zobaczyć jak będą się cieszyć i oczywiście nie zapomną o podziękowaniu a i to nie będzie koniec ich radości i mogę wtedy liczyć na uściski i przytulanie.

Kiedy piszę te słowa przypominają mi się wspomniane już chwile związane z urodzinami i Mikołajem. Radość, jaka wtedy pojawia się u moich córek jest ogromna. Jednak nie kończy się ona z chwilą, kiedy kładą się do łóżek. Dziewczynki potrafią przez kilka a nawet kilkanaście dni układać prezenty na stoliczku obok łóżka i każdego dnia ponownie cieszyć się nimi i oczywiście przez cały czas dziękować za ich otrzymanie. Można powiedzieć, że jest to największa wdzięczność, z jaką możemy się spotkać gdyż wdzięczność dziecka jest taka spontaniczna i nieograniczona.

Opisując powyższą sytuację nie miałem na myśli przedstawić w niej jedynie, w jaki sposób potrafią się cieszyć moje córki, lecz zależało mi bardziej na pokazaniu, iż ich radość powiązana jest bardzo mocno i wdzięcznością. Każdorazowo potrafią one podziękować za wszystko, co otrzymają (staraliśmy się wraz z żoną nauczyć je tego) i często potrafią okazywać swoją wdzięczność.

Co za tym idzie niejednokrotnie otrzymują od nas jakieś małe upominki, ponieważ bardzo miło jest patrzeć na radość swojego dziecka. Przypomniałem sobie jak starsza córka, która chodzi już do szkoły potrafiła cieszyć się z zakupionych nowych książek, przyborów i zeszytów przed nowym rokiem szkolnym i jak często dziękowała nam za nowy plecak, który teraz posiada lub coś innego, o czym marzyła.

Więc można byłoby zapytać czy to czasem nie jest tak, że im częściej nasze dzieci będą mogły być szczęśliwe z tego, co się przydarza w ich życiu i dodatkowo będą potrafiły wyrazić za to swoją wdzięczność to tym częściej będziemy chcieli sprawiać, aby to szczęście u nich zagościło? Zadajmy a raczej powinienem napisać zadaj sobie teraz pytanie: jak to jest z tą naszą (czytaj moją) wdzięcznością? Czy i za co ostatnio byłem wdzięczny i kiedy to ostatnio miało miejsce?

Jeśli chodzi o moją osobę to oczywiście często potrafiłem podziękować komuś, kto zrobił coś dla mnie oraz z całą pewnością byłem bardzo wdzięczny w stosunku do osób, od których coś otrzymałem. Niestety moja wdzięczność dotyczyła tylko tych kwestii i w zasadzie uważałem, że to wystarczy. Jak się jednak okazało nie było to do końca zgodne z rzeczywistością.

Bardzo często tak się dzieje, że będąc skoncentrowanymi na jakimś konkretnym celu nie zauważamy tego, iż po drodze osiągamy niejednokrotnie wiele różnych pomniejszych celów, bez których osiągnięcie tego ostatecznego byłoby niemożliwe. Tak samo było i w moim przypadku.

Byłem skupiony na dotarciu do jakiegoś celu, ale wielokrotnie nie zwracałem uwagi na to, co po drodze udawało mi się zrealizować a nawet, kiedy zwróciłem na to uwagę to podchodziłem do tej sytuacji raczej rutynowo tak jak gdyby nigdy nic. Po prostu kiedyś nie zwracałem na to uwagi i było to dla mnie zupełnie normalne.

Jednak jakiś czas temu po raz pierwszy dowiedziałem się jak ważna w naszym życiu jest wdzięczność. Od tego czasu zacząłem zastanawiać się nad tym, za co ja mogę a raczej, za co powinienem być wdzięczny i nie chodzi tylko o wdzięczność za coś, co dostałem od kogoś, ale wielokrotnie o coś więcej. Szybko okazało się, że jest wiele rzeczy, za jaki powinienem być wdzięczny, ale wdzięczny nie tylko raz, ale po prostu przez całe życie.

Pierwszą i najważniejszą „rzeczą”, za jaką powinniśmy być wdzięczni to jest nasze życie. To, że to akurat my żyjemy jest niesamowite gdyż już od samego początku naszego istnienia była to loteria (chodzi o nasze poczęcie). Gdyby się nad tym zastanowić to tak naprawdę do tego abyśmy nigdy nie chodzili po tym świecie nie potrzeba było wiele. Następnie jest zdrowie takie czy inne, ale jest.

Można a nawet trzeba dziękować za rodzinę, mieszkanie i inne tego typu rzeczy. Owszem może teraz paść odpowiedź, że ten dom lub mieszkanie nie odpowiada nawet w najmniejszym stopniu temu, o którym marzysz, ale czyż nie jest tak, że do tego z marzeń zawsze możesz dojść a jak mówi stare przysłowie „lepszy wróbel w garści niż …” (ostatecznie tego mieszkania, w którym mieszkasz też mogłoby nie być).

Według mistrza Eckhart’a „Jeśli jedynym słowem, jakim modlisz się przez całe życie, jest „dziękuję”- to wystarczy”. Oprócz tego o czy do tej pory pisałem z całą pewnością jestem wdzięczny do końca moich dni za to, że przeżyłem poważny wypadek samochodowy oraz za wiele, wiele innych rzeczy, które stały się moim udziałem niezależnie od tego jak się kończyły gdyż mogłem z nich wyciągnąć naukę na przyszłość (oczywiście bardziej cieszę się z tego, co było pozytywne i pomyślne a z tego, co tak się nie zakończyło tak jak wspomniałem wyciągam lekcje).

Kilka dni temu rozpoczął się listopad. Oczywiście większość osób wybrała się na cmentarze, aby odwiedzić groby swoich bliskich. Niestety, jak co roku wiele osób, które z pewnością chciały zapalić świeczkę już nigdy tego nie zrobi. To jest kolejny powód, dla którego warto być wdzięcznym.

Ty i ja nadal żyjemy i oddychamy i za to naprawdę warto wyrażać każdorazowo, kiedy tylko otwieramy oczy swoją wdzięczność. Od lat nie oglądam wiadomości lub tego typu programów, które dostarczają nam informacje o bieżącej sytuacji politycznej i społecznej zarówno w naszym kraju jak i na całym świecie.

Odrzuciłem te programy gdyż w większości przypadków pokazują one złe i niedobre informacje. Jedynymi wiadomościami, jakie oglądam są informacje sportowe. To właśnie tam mogę oglądać ludzi, którzy osiągają życiowe sukcesy i na dodatek potrafią się z nich cieszyć a nawet można powiedzieć, że celebrują swoje zwycięstwa.

Wystarczy popatrzeć na wszystkich sportowców, aby zobaczyć prawdziwą i niepochamowaną radość w tym, co robią po osiągnięciu tryumfu. Mimo tego, że nie jestem kibicem piłkarskim to jednak serwisy sportowe bardzo często pokazują zdobywane bramki i radość zawodników po tym jak umieścił piłkę w siatce drużyny przeciwnej.

W geście tryumfu unoszą oni ręce do góry, robią przewrotki lub coś innego, co będzie odzwierciedlało ich radość. Po tym, co usłyszałem, przeczytałem i zobaczyłem odnośnie wdzięczności postanowiłem, że ja również postaram się najbardziej jak do tylko będzie w danej sytuacji możliwe cieszyć się z tego, co uda mi się lub osiągnąć i zrealizować w pracy oraz oczywiście życiu prywatnym. Skoro mogą to robić sportowcy na oczach milionów, kiedy wygrywają wyścig, strzelają gola czy wygrywają bieg (lub zwyciężają w jakiejkolwiek dyscyplinie) to, dlaczego nie mógłbym tego robić ja czy Ty.

Co możesz zrobić z tą wdzięcznością? Tak naprawdę możesz robić duże plany na przyszłość jednak warto już teraz zastanowić się i przeanalizować wszystkie, co miało miejsce w Twoim dotychczasowym życiu. Bardzo szybko zobaczysz, że jest mnóstwo rzeczy, za które możesz wyrazić swoją wdzięczność. Zacznij już teraz wyrażać ją za Twoje osiągnięcia i dokonania. Było ich wiele i nie zawsze były one przez Ciebie doceniane.

Kiedy zaczniesz okazywać wdzięczność zauważysz, że dzięki temu poprawi się Twoje samopoczucie. Zostało to nawet potwierdzone przez Roberta Emmonsona. Badania wykazały, że ludzie, którzy potrafią być wdzięczni są o wiele szczęśliwsi oraz posiadają więcej pozytywnej energii do dalszego działania od tych, którzy potrafią jedynie narzekać.

Emmons określał wdzięczność, jako „cudowne uczucie, chęć dziękowania i doceniania życia”. Inne badania przeprowadziła Sonja Lyubomirsky. Osoby biorące w nich udział prowadziły „dziennik wdzięczności”. Okazało się, że z pośród kilku grup najlepsze wyniki osiągnęły osoby, które uzupełniały swoje dzienniki raz w tygodniu. Według tych badać Lyubomirsky zauważyła, że osoby, które są wdzięczne mogą do swego życia przyciągać więcej sytuacji, które sprawią, że będą jeszcze bardziej wdzięczne.

Warto również pamiętać o tym, że nie zawsze wynik, jaki osiągasz jest wynikiem Twojej pracy. Wielokrotnie zdarzą się też takie sytuacje, kiedy osiągniesz coś bez swojego udziału i swoją wdzięczność możesz wówczas skierować w stronę sfer wyższych – duchowych. Chodzi tu o Boga lub jak wolisz los szczęścia. Ale aby sprawdzić czy i jak zadziała na Twoją przyszłość wdzięczność za to, co już masz oraz za to, co stanie się Twoim udziałem w przyszłości zacznij jak najszybciej wyrażać swoją szczerą wdzięczność.

Uczestnicy badań Lyubomirsky prowadzili swoje dzienniki przez sześć tygodni natomiast ci, którzy robili to pod nadzorem Emmons’a dziesięć. Wynika z tego jasno, że kiedy zdecydujesz się na wprowadzenie wdzięczności do swego życia oraz prowadzenia „dziennika wdzięczności” to po pewnym czasie zaobserwujesz pozytywne zmiany. Osobiście od jakiegoś czasu w geście wdzięczności często podnoszę wzrok ku górze i w myślach wypowiadam „magiczne słowo” DZIĘKUJĘ. I u mnie to działa 🙂

 


Fragment książki Janusza Kozła „Wspomagacze sukcesu”

Zaciekawił Cię ten fragment? Pobierz więcej za darmo
DARMOWY FRAGMENT

Artykuły, rozwój osobisty i osiąganie celów

Jak przezwyciężać lęki?

13 maja 2015

Strach, lęk, obawa to tylko kilka z wielu słów, które określają coś, co jest niesamowicie ważne w świecie zwierzęcym. Strach przed drapieżnikiem sprawia, że zwierzęta są bardziej czujne i skoncentrowane na tym, co się wokół nich dzieje. Wystarczy tylko niewielki ruch albo jakiś niepokojący dźwięk lub szmer a wówczas to natura zaczyna dochodzić do głosu.

Jednym z najlepszych przykładów, jaki będzie w stanie zobrazować jak to działa jest to, co się dzieje na afrykańskich równinach. Pasą się tam niezliczone stada antylop i zebr i innych roślinożerców. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystkie te zwierzęta zajęte są niczym innym jak tylko skubaniem traw.

Jednak oprócz tego trzeba również pamiętać, iż tam gdzie są zwierzęta roślinożerne znajdują się też drapieżniki, które polują na te pierwsze. Z drugiej strony mamy tam lwy, gepardy i inne kotowate oraz hieny i inne psowate. Tak, więc kiedy te ogromne stada wydawać by się mogło, że spokojnie oddają się konsumpcji świeżutkiej trawy to trzeba również pamiętać o tym, że każde z tych zwierząt wyposażone jest w niesamowity zestaw lokalizacyjno – ostrzegawczy, którego celem jest jak najszybsze wykrycie i zlokalizowanie nieprzyjaciela.

Oczywiście w skład tego zestawu wchodzą oczy i uszy a nieprzyjacielem są wspomniane już drapieżniki. Co za tym idzie wystarczy tylko, że jeden z osobników usłyszy lub zobaczy coś niepokojącego a wówczas całe stado staje się bardziej czujne by w razie zagrożenia podjąć zdecydowane działania, jakimi w ostateczności jest ucieczka z zagrożonego terenu.

Oczywiście należy pamiętać, że to nie jest tak, iż antylopa reaguje ucieczką na każdy nawet najmniejszy szmer, bo to doprowadziłoby ją do nerwicy. Skoro jednak zwierzęta zapamiętują sytuacje, w jakich wcześniej się znalazły to z chwilą, kiedy po raz kolejny spotykają się z czymś, co już wcześniej wystąpiło w ich życiu zareagują w taki sposób jak tego będzie wymagała sytuacja.

Jeśli więc do ich uszu dotrą dźwięki, które skojarzą ze zbliżającymi się drapieżnikami to wówczas lęk o własne życie sprawi, że staną się bardziej czujne i w razie konieczności serwować się będą ucieczką. Jednak, kiedy okaże się, że to, co zaniepokoiło stado nie było żadnym drapieżnikiem to wówczas strach szybko ustąpi a stado powróci do tego, czym się wcześniej zajmowało, czyli do jedzenia przynajmniej do chwili, kiedy ponownie nie namierzą kolejnego potencjalnego zagrożenia.

Warto zwrócić uwagę na to, iż w większości podobnych sytuacji okazuje się, że strach, jaki zaalarmował antylopy był nieuzasadniony i nie istniało żadne zagrożenie, którego mogły się obawiać. Na szczęście już dawno minęły czasy, kiedy ludzie znajdowali się w podobnej sytuacji jak opisane antylopy.

Nie musimy obawiać się, że zaatakuje nas jakieś drapieżne zwierze lub coś w tym rodzaju. Aby zdobyć pożywienie nie musimy udawać się na polowanie (nie liczę „polowania” na okazje cenowe w markecie) i obawiać się o to, że w jego trakcie to my możemy stać się zwierzyną łowną i może nam się coś stać. Dzisiaj świat wygląda inaczej. Dla większości jedynym zwierzęciem, jakie może ich zaatakować jest pies sąsiada (oczywiście pod warunkiem, że odwiedzą sąsiada bez zaproszenia i to w chwili, kiedy nie ma go w domu) a co do jedzenia to wystarczy odwiedzić sklep za rogiem a tam wszystko, co potrzebujemy mamy do wyboru i koloru nawet z najdalszych zakątków świata.

Co za tym idzie nie musimy lękać się i obawiać nieudanego polowania albo tego, że staniemy się przekąską jakiegoś drapieżnika.

Czego zatem najbardziej i najczęściej boją się ludzie? Okazuje się, że są tacy ludzie, którzy mają najróżniejsze lęki, chociaż w ogromnej większości tych lęków znajdują się takie, które zostały zakorzenione w ich umysłach już dzieciństwie.

Na liście tego, czego najbardziej się boimy można umieścić między innymi pająki, myszy, węże (największe pająki, jakie można spotkać mają zaledwie kilka centymetrów długości wraz z odnóżami, a co do myszy to większość ludzi nigdy w życiu nie widziała ich nigdzie indziej poza ogrodem zoologicznym i to samo tyczy się węży), burze, zamknięte pomieszczenia lub po prostu są ludzie, którzy mają lęk wysokości (i kilka innych podobnych ODSTRASZACZY).

Jednak w naszym przypadku nie chodzi o to jak przestać bać się pająków czy myszy albo jak zapanować nad strachem przed ……………….… (Każdy może w miejsca kropek wpisać to, co uważa za najbardziej stosowne w tej kwestii), ale jak opanować strach i lęk przed niepowodzeniem.

Jednym z głównych powodów tego, że ludzie boją się niepowodzenia jest to, iż cele, do jakich dążą nie są tymi, na których najbardziej im zależy gdyż w większości przypadków nigdy nie określili dokładnie, dlaczego chcą osiągnąć akurat ten konkretny cel. Przykład: znam takie osoby, których marzeniem jest posiadanie dużego domu (najlepiej piętrowy powyżej 200 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej – kiedyś sam o takim myślałem).

Kilka tygodni temu uczestniczyłem w pewnym seminarium gdzie usłyszałem o człowieku, który miał taki właśnie cel i ostatecznie udało mu się go osiągnął. Czy w związku z tym był szczęśliwy? Kiedy po raz pierwszy pomyślał o domu marzył o tym, aby był on duży gdyż już wtedy miał dzieci i liczył na to, iż z czasem, kiedy założą one własne rodziny zamieszkają razem z nim w tym domu. Niestety okazało się, że przeliczył się bardzo mocno i kiedy te dzieci założyły już swoje rodziny żadne z nich nie zechciało zamieszkać z rodzicami.

Każde z nich chciało mieć swoje własne lokum a „zapobiegliwi” rodzice zostali sami. Okazało się, że duży dom to niestety ogromne wydatki na utrzymanie, ogrzewanie i inne tego typu sprawy, ale nawet, kiedy człowiek ten zamierzał sprzedać swoją posiadłość to okazało się, iż na rynku nie ma zbyt wielu chętnych na tak ogromny dom i po pewnym czasie zrezygnował ze sprzedaży.

Wynika z tego jednoznacznie, że cele, jakie sobie wyznaczamy powinny być dokładnie przemyślane i dopasowane do każdego tak dokładnie jak przysłowiowe rękawiczki. Tylko wtedy, kiedy tak się stanie, że cele, jakie zamierzasz osiągnąć będą Twoimi celami i znajdziesz dobre, „dlaczego” chcesz osiągnąć ten cel to wówczas będziesz w stanie przezwyciężyć wszelkie lęki, jakie pojawią się w międzyczasie, kiedy będziesz dążyć do swoich celów.

Musisz również pamiętać o tym, aby cele, do których zamierzasz dotrzeć inspirowały Cię do dalszego działanie a nie hamowały. Pamiętaj, że kiedy chcesz wejść na jakąś górę to każdy krok przybliża Cię do szczytu i nawet, jeżeli okaże się, iż w pewnym momencie ścieżka będzie przez pewien czas szła w dół to i tak ostatecznie dojdziesz nią do celu.

Każdy pojedynczy krok, jaki postawisz w trakcie wędrówki mimo tego, że wprawdzie jest niewielkim krokiem całej drogi to jednak dzięki takim wydawać by się mogło niewielkim krokom docierasz do miejsca, które było Twoim celem przez ostatnie godziny.

To tam na górze zobaczysz to, czego nigdy byś nie doświadczył będąc na dole w miejscu, w którym znajduje się wiele innych osób, z których tylko nieliczni tak jak ty będą chcieli ruszyć się z miejsca, aby zobaczyć (osiągnąć) coś więcej od tego, co do tej pory widzieli.

Jednak to, dlatego iż podjąłeś jakieś działanie, które wiązało się z pewnym wysiłkiem a może nawet z jakimiś niedogodnościami i mimo tego nie przestraszyłeś się i nie zrezygnowałeś teraz jesteś zdobywcą i to nie jest ważne jak wielki szczyt zdobyłeś. Ważne jest to, że go zdobyłeś a z całą pewnością, jeśli osiągnąłeś już ten szczyt to najlepiej, jeśli wyznaczysz sobie kolejny i określisz, kiedy zamierzasz go zdobyć.

Kiedy chodziłem jeszcze do szkoły to któregoś dnia pojechaliśmy na jedną z takich właśnie klasowych wycieczek. Tym razem była to wyprawa, na której zwieńczeniem miało być zdobycie Babiej Góry. Początkowo wszystko było w jak najlepszym porządku i nic nie zapowiadało, że wyprawa będzie miała taki przebieg, jaki miała.

Piękna słoneczna pogoda, błękitne niebo, jakie początkowo nam towarzyszyły tuż przed dojściem na szczytem zaczęły szybko się zmieniać. Zaczął padać deszcz, który w pewnej chwili zamienił się w niewielki grad. Zrobiło się zimno i nic nie zapowiadało, że w ciągu kilku najbliższych godzin może powrócić słońce. Jednak jak się okazało tak szybko jak pogoda się popsuła tak szybko nastąpiła jej poprawa.

Wprawdzie na górze było zimno, ale już bezdeszczowo a w miarę upływu czasu zachmurzone niebo coraz bardziej odsłaniało swój błękit i po kilkudziesięciu minutach słońce grzało na całego. Kiedy teraz z perspektywy czasu przypominam sobie tę sytuację to pamiętam jedynie, że był tam nieprzyjemny deszcz i grad, ale okazało się, że był to tylko drobny szczegół, który urozmaicił naszą wycieczkę i szybko wyszło słońce, aby osuszyć przemoczone ubrania i mogliśmy cieszyć się pięknymi widokami Beskidu Żywieckiego.

To właśnie wtedy po raz pierwszy większość z nas przekroczyła granice i znalazła się w innym kraju niż Polska (ponieważ były to lata osiemdziesiąte dwudziestego wieku to wówczas niewiele osób miało możliwość tak jak dzisiaj na wyjazdy zagraniczne). Czy te niedogodności wystraszyły mnie na tyle, że odpuściłem sobie wycieczki w góry? Ależ oczywiście, iż tak się nie stało.

Wprawdzie nie należę do ludzi, którzy każdą wolną chwilę mogą spędzić na szlaku jednak raz na jakiś czas taka wycieczka jest całkiem ciekawa. Jest jeszcze jedno: ten deszcz i grad na Babiej Górze to nic ze zwichniętą nogą podczas jednego z wypadów w góry, kiedy to „zdobywałem” szczyt Nosala a i to nie wystraszyło mnie na tyle, aby skończyć z górskimi wycieczkami. Strach i lęk to niesamowity duet. Najczęściej można spotkać tych „kompanów”, kiedy zamierza się zrobić coś, czego do tej pory się nie robiło.

Niestety dla większości ci dwaj „kumple” są w stanie przejąć całkowitą kontrolę nad tymi osobami, które (delikatnie rzecz ujmując) nie wierzą w możliwość osiągnięta tego, o czym marzą i do czego dążą. Wielokrotnie lęk i strach „uruchamiają” w nas przeczucia tego, co może się wydarzyć (niestety są to zdarzenia negatywne kończące się sromotną porażką), lecz w rzeczywistości osoby, które podjęły się jakiegoś działania i coś nie poszło po ich myślach wiedzą, że tylko w nielicznych przypadkach było tak jak wtedy, kiedy lęk i strach podsuwały swoje wizje. Dzieje się tak, dlatego, że te wizje, jakie dostarczają nam lęk i strach zawsze malują się w czarnych barwach.

Musimy jednak pamiętać, że przecież świat (oprócz koloru czarnego) ma również odcienie szarości (nie wspominając o całej barwie kolorów, jakie możemy spotkać) a co za tym idzie nawet, jeśli coś wyjdzie nie tak jak się tego spodziewamy to na pewno nie będzie tak źle jak w tych wizjach. Jednak najważniejsze jest to, iż nawet wówczas, kiedy coś nie idzie po naszej myśli można z tego wyciągnąć jakąś lekcję na przyszłość i następnym razem zrobić to inaczej gdyż na każdy szczyt prowadzi kilka dróg i jeśli jedna zaprowadzi nas donikąd to nie oznacza, że tak samo będzie z inną.

Warto pamiętać o wcześniejszych doświadczeniach, ale raczej na zasadzie wyciągania z nich wniosków i doświadczeń aniżeli rezygnacji z własnych celów. Każde działanie, jakie podejmujemy może zakończyć się na dwa sposoby. Po pierwsze zakończy się pomyślnie i osiągnięte zostanie wszystko, do czego się dążyło. Po drugie wynik będzie niekorzystny, czyli działanie zakończy się niepowodzeniem. Trzeba jeszcze pamiętać, że wynik, jaki zostanie osiągnięty zależy również od nastawienia, z jakim coś robimy.

Jeżeli w umyśle przez cały czas dominuje myśl o zwycięstwie to jest ona takim dodatkowym napędem, który dodaje nam energii do działania, ale jeżeli dominujące myśli mają charakter negatywny to raczej odbierają one chęci do pracy a co za tym idzie nie dajemy z siebie wszystkiego, aby dotrzeć do celu. Nie warto dopuścić do sytuacji, w której o naszym życiu i tym jak ono ma wyglądać będą decydowały strach i lęk przed niepowodzeniem. Teoretycznie przystępując do każdego działania szanse na powodzenie lub porażkę są 50/50.

Trzeba jednak pamiętać, że strach i lęk przed niepowodzeniem przesuną szansę w kierunku opcji porażki. Jednak z drugiej strony Ty też masz odpowiedni „oręż”, który może się im przeciwstawić. Pamiętaj, że jest wiara (nawet, jeżeli na początku tylko w siebie to na początek może to wystarczyć – przecież trzeba wierzyć w siebie), motywacja, determinacja i inne elementy, które będą w stanie ponownie skierować Cię na raz obrany kurs nawet wtedy, kiedy zdarzy Ci się zboczyć nieznacznie z wyznaczonej drogi.

Tylko od Ciebie zależy to, z jakiego wsparcia skorzystasz krocząc do swojego celu i dzięki temu jak bardzo przechylisz szalę w kierunku zwycięstwa i sukcesu. Żadna porażka nie jest na tyle poważna, aby nie podjąć kolejnej próby. Pamiętaj, więc, że nie należy bać się podjęcia jakiegoś działania, które ostatecznie może Cię doprowadzić do celu – Twojego celu.

Jeżeli wystarczająco mocno wiesz, dlaczego chcesz osiągnąć ten cel to prędzej czy później znajdziesz odpowiedź jak możesz tego dokonać nawet, jeżeli na początku nie znasz żadnej drogi, która może cię tam doprowadzić. Kiedy drogę do Twojego celu zacznie Ci przesłaniać strach oraz lęk to wiedz, że masz w sobie wystarczającą siłę do ich pokonania. Nie daj się podejść tym dwóm „oszustom” i wiedz, że oni nie robią tego dla Twojego dobra, lecz tylko i wyłącznie, dlatego aby Twoje życie nadal wyglądało tak samo bezbarwnie.

Jeśli jednak postanowisz, aby stawić im czoła to z całą pewnością nabierze takich barw, o jakich dotychczas nawet nie myślałeś. Pamiętaj jednak, że wśród wszystkich kolorów jest również czarny i oczywiście są odcienie szarości. Jednak po głębszej analizie można zauważyć, że innych kolorów jest zdecydowanie więcej a co za tym idzie warto coś robić mimo tego, iż raz na jakiś czas przyjdzie przełknąć gorzką pigułkę niepowodzenia.

Dopiero wówczas, kiedy zrezygnujesz z dalszego działania to wtedy porażka stanie się porażką a niepowodzenie niepowodzeniem. Odważ się i pokonaj dotychczasowy strach i lęk a już wkrótce zobaczysz zmiany, jakie dzięki temu pojawią się w Twoim życiu a z całą pewnością będzie ich sporo.

Wiedz, że od tego, co zrobisz, kiedy pojawi się strach i lęk zależy to jak będzie wyglądało Twoje dalsze życie. Pamiętaj, że najczęściej to, czego się boimy i lękamy nigdy się nie wydarza.

Skoro najczęściej jest tak, że to nasz umysł tworzy te wszystkie sytuacje, które karzą nam się bać to czy nie byłoby najlepszym wyjściem doprowadzenie do takiego stanu, w którym nie będą one w stanie mieć żadnego wpływy na nasze poczynanie lub jego brak a to czy coś zostanie zrobione będzie jedynie rezultatem podjętego działania. Każdy człowiek posiada odpowiednią „moc”, dzięki której jest w stanie pokonać i przezwyciężyć wszystko, co stanie na jego drodze pod warunkiem, że będzie głęboko wierzył w to, iż może tego dokonać i nie pozwoli, aby jakieś tam wyimaginowane lęki i strachy zawładnęły nim i jego życiem.

 


Fragment książki Janusza Kozła „Wspomagacze sukcesu”

Zaciekawił Cię ten fragment? Pobierz więcej za darmo
DARMOWY FRAGMENT

Artykuły, rozwój osobisty i osiąganie celów

Wykręty i wymówki – oto dlaczego nie osiągasz sukcesu

11 maja 2015

Mądrze jest skierować swój gniew na problem – nie na ludzi, skupić swoją energię na rozwiązaniach – nie wymówkach.
William Arthur Ward

Wielu ludzi rozpoczęło jakieś działanie, lecz w pewnym momencie coś zaczynało się układać nie po ich myślach.

Najczęściej w takich sytuacjach wyszukują sobie najróżniejsze wymówki, dlaczego to właśnie im nie udało się doprowadzić do końca tego, co rozpoczęli. Często te wykręty brzmią całkiem realnie. Jednak po dłuższym zastanowieniu można dojść do wniosku, że tak naprawdę doprowadzenie do pomyślnego końca zadania, jakiego się podjęli wykonać, nie było czymś ekstremalnym i niemożliwym do zrealizowania.

Ludzie tacy już od dawna w swym umyśle stworzyli coś w rodzaju „furtek” z przeróżnymi napisami: „jestem za stary”, „nie ukończyłem dobrej szkoły”, „mam za małe doświadczenie”, „w życiu i tak nic mi nigdy nie wyszło”, „było za zimno lub za gorąco”, „z pewnością mi się nie uda”, „to jest niemożliwe do wykonania”, „jest to nazbyt trudne, by można było to ukończyć” oraz wiele, wiele innych. Takie furtki pozwalają im na poczekaniu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wyczarować wymówkę, dzięki której czują się lepiej i uważają, że na tym koniec.

Co się jednak dzieje, kiedy tacy ludzie nazbyt często zaczynają korzystać z tych „furtek”? Następstwem takiej sytuacji może być to, że wielu z nich zaczyna uważać się wtedy za mniej zdolnych. Taki „brak” zdolności jest jednym z głównych powodów, dla którego nie podejmują żadnego działania mającego na celu wprowadzenie jakichś zmian w swoim życiu.

Ich życie zaczyna się toczyć starymi, dobrze znanymi torami, kiedy inni już dawno zmienili swój „środek transportu”, dzięki któremu mogą poruszać się szybciej i wygodniej.

Bardzo dobrze pamiętam, jak w czasach szkolnych zbliżał się ważny sprawdzian. Zdarzyło się, że parę razy poszedłem do lekarza z „ciężką chorobą” (kilkakrotnie nawet udało mi się otrzymać zwolnienie nawet na tydzień).

Oczywiście jakimś dziwnym trafem w tym dniu to i nawet temperatura była trochę wyższa, niż powinna i wszystko się zgadzało; zwolnienie w kieszeni i klasówka „przepadła”. Jak mówi stare powiedzenie: paluszek i główka to szkolna wymówka. Najgorzej jest jednak w chwili, kiedy zaczynamy korzystać z tego przysłowia w każdej życiowej sytuacji (oczywiście, ponieważ nie jesteśmy już uczniami, zostaje ono dopasowane do realiów naszego życia).

Wymówki więc można w pewnym sensie porównać do choroby (np. przeziębienia). Kiedy tylko zaczyna coś układać się nie po naszej myśli, od razu szukamy jakiegoś antidotum, które uleczy naszą chorobę (wyrzuty sumienia). Przecież lepiej jest powiedzieć: „to było niemożliwe”, niż uświadomić sobie jeden prosty fakt – że wysiłek i działanie, jakie zostały włożone w osiągnięcie pożądanego celu, były niewspółmierne do oczekiwanych rezultatów.

Kolejnym ważnym czynnikiem, dla którego sięgamy po wykręty, jest strach przed krytyką. Krytyka, zwłaszcza ta, która pochodzi z ust bliskiej osoby, potrafi bardzo mocno zranić. Dlatego właśnie bardzo często spotykamy się z sytuacją, w której ludzie mający świetny pomysł nie robią nic, by go urzeczywistnić – właśnie w obawie przed niepochlebną oceną najbliższych. Obawa przed krytyką jest jednym z największych „hamulców” powstrzymujących ludzi przed wprowadzaniem zmian na lepsze.

Aby uniknąć krytyki – nic nie rób, nic nie mów, bądź nikim.
Elbert Hubbart

Dobrym przykładem osoby potrafiącej radzić sobie z krytyką jest Michael Schumacher. Niemiecki kierowca w trakcie swojej kariery bardzo często był krytykowany za śmiałą, pełną brawury jazdę. Jazdę, która w wielu przypadkach nie podobała się jego konkurentom na torze oraz innym ludziom.

Taka jazda doprowadziła nawet do zdyskwalifikowania tego zawodnika w jednym z sezonów (w 1997 roku podczas ostatniego wyścigu doszło do kolizji z Jacques’em Villeneuvem. W konsekwencji tego zdarzenia odebrano mu wszystkie punkty, przez co utracił tytuł wicemistrza świata Formuły1. Jednak w ostateczności jego determinacja doprowadziła do zdobycia w latach 2000-2004 pięciu tytułów mistrzowskich. W sumie zdobył ich siedem.

Każdy głupi potrafi krytykować, potępiać i narzekać, ale potrzeba charakteru i samokontroli, by być rozumiejącym i przebaczającym.
Dale Carnegie

Każdy może krytykować. Ci, którzy często krytykują, robią to w stosunku do rzeczy lub sytuacji, których nie rozumieją lub nie chcą zrozumieć. Taka zmiana burzyłaby ich światopogląd. Ludzie, dla których krytyka jest jedyną znaną metodą obrony przed nieznanym, są w stanie przyczepić się do wszystkiego, co wybiega poza wcześniej ustalony w swym umyśle porządek.

Może to być również związane z chęcią „ochrony” krytykowanej osoby (najczęściej chodzi o członka rodziny) przed ewentualną porażką. Nie rozumieją jednak, iż taka krytyka w wielu przypadkach zabija w osobie krytykowanej pewność siebie oraz chęć zmiany życia na lepsze (nawet jeśli po drodze mogą przydarzyć im się drobne kłopoty).

Musisz teraz podjąć decyzję, że zapomnisz o usprawiedliwianiu się i wymówkach, które dla wielu okazały się wystarczające, by nie podejmować żadnego działania, które miało na celu zrealizowanie i urzeczywistnienie marzeń. Twoje cele i marzenia z pewnością są na tyle ważne, abyś niezwłocznie przystąpił do ich realizacji.

Najlepszym sposobem, aby zaprzestać usprawiedliwiania się w każdej sytuacji, kiedy coś zaczyna układać się inaczej, niż byśmy chcieli, jest znalezienie przyczyn takiego stanu rzeczy i jak najszybsze ich wyeliminowanie. Dopiero kiedy będziemy w stanie spojrzeć obiektywnie na powstałą sytuację, możliwe będzie takie zadziałanie, aby po wyeliminowaniu problemu podobna sytuacja już nigdy nie miała miejsca.

 


Fragment książki Janusza Kozła „Hamulce sukcesu”

Zaciekawił Cię ten fragment? Pobierz więcej za darmo
DARMOWY FRAGMENT

Artykuły, Blog ZM, rozwój osobisty i osiąganie celów

Miej marzenia

4 maja 2015

Pamiętam, że jako młody mieszkaniec dzielnicy Overtown często widywałem okolicznych alkoholików, którzy kręcili się przy jednym z tutejszych sklepów monopolowych. Przechodząc obok, zawsze czułem niepokój. Mieli pustkę w oczach, pokładali się na chodniku, cuchnęli moczem pomieszanym z alkoholem. Byli dla mnie ludzkimi wrakami.

Niektórzy z uczniów urywali się z lekcji i przychodzili tam, prosząc o parę łyków z butelek owiniętych w papierowe torby na zakupy. Wewnętrzny głos kazał mi trzymać się z daleka od tych ludzi, od ich martwoty i kiepskich trunków, pozbawiających ich resztek życia.

— Nigdy nie będziesz taki jak oni — mówił mój wewnętrzny głos.

Ów głos był niezwykle silny. Musiał taki być.

Gdzieś w głębi ducha miałem pewność tego, że moje życie będzie zupełnie inne. Czułem to, chociaż dziesiątki osób z mojego środowiska próbowały zmienić swoje życie. Nie podołali. Wielu zdało maturę i zaczęło studiować. Byli na dobrej drodze do lepszego życia, lecz — pozbawieni psychicznego przygotowania do osiągnięcia sukcesu — powracali do dawnego stylu życia. Dziedzictwo dzielnicy Overtown siedziało w nich pomimo zmiany otoczenia.

W Overtown mieszkało się w wynajętych mieszkaniach, które przypominały psie budy ustawione jedna obok drugiej. Pozostałe wyglądały jak domki letniskowe, z trzema do pięciu pokojami w amfiladzie. Gdyby ktoś strzelił do środka, kula zatrzymałaby się na tylnej ścianie, bez przeszkód przemierzając całe wnętrze.

I chociaż dzisiejsze Overtown jest najbiedniejszą dzielnicą Miami, za moich czasów nie było aż tak źle. Istniały miejsca, których należało unikać, jeśli nie chciało się zostać okradzionym lub napadniętym.

Najgorszym miejscem była tzw. rzeźnia. Rzeźnia — jak sama nazwa wskazuje — była miejscem, w którym dochodziło do częstych zbrodni. Adekwatnym opisem tej części Overtown był napis widniejący na ścianie izby przyjęć okolicznego szpitala: „Rany cięte i postrzałowe: poniedziałki i wtorki. W weekendy mamy innych pacjentów”.

Wielu sąsiadów powyprowadzało się w lepsze okolice, mieszkali w lepszych warunkach. Wiedziałem, że fizyczna ucieczka od tego miejsca jest możliwa.


Pewnego dnia Mama przedstawiła mnie pewnemu nauczycielowi.

Mawiano, że jestem do niego fizycznie podobny. Mieliśmy niemal identyczne uśmiechy, co niezmiernie mnie cieszyło. Któregoś dnia wybrałem się do niego w towarzystwie Mamy. Kiedy wszedłem do środka, odniosłem wrażenie, jakbym znajdował się we wnętrzu pałacu. Podłogi wyłożone były miękką wykładziną z długim włosem, co było absolutnym rajem dla małych stópek znających jedynie twardość posadzki z linoleum.

Pamiętam, jak Mama powiedziała mi, że znajomość ta sięga czasów szkolnych. Poznali się, kiedy obydwoje mieli tyle lat, co ja. Znajomy Mamy skończył szkołę, poszedł na studia i prowadził bardzo udane życie.

Zależało jej na tym, abym go poznał. Jej cichym marzeniem było, abym poszedł kiedyś w jego ślady. Tak też się stało. Pamiętam, że gdy patrzyłem na ten piękny, przestronny dom, przez głowę przebiegła mi myśl: „I ja mógłbym tak mieszkać”.

Ustal, co jest twoim prawdziwym marzeniem, i wiedz, że jego spełnienie jest możliwe

Mama była mądrą kobietą. Nie było jej stać na wyprowadzkę z Overtown. Nie było jej stać na wynajęcie domu o standardzie podobnym do tego, w jakim mieszkał jej znajomy. Robiła jednak, co mogła, abyśmy mieli świadomość istnienia ogromnych możliwości w życiu. Mama zaszczepiła w nas celowość i ambicję.

Nasiona wykiełkowały. Kiedy zrozumiałem, że poza dusznym, skisłym Overtown istnieć może o niebo lepsze życie, w moim sercu pojawiła się nadzieja.


Pewnego wieczoru wprosiłem się do jednego z bogatszych domów w dzielnicy. Było tuż po szkolnym przedstawieniu. Kilku zamożnych uczniów pochodzących z eleganckiej dzielnicy Miami Beach zaproponowało, że odwiozą mnie do domu. Nie chciałem, żeby zobaczyli, w jak podłych warunkach żyję, więc poprosiłem ich o wysadzenie mnie naprzeciw okazałej rezydencji jednego z lekarzy.

Rezydencja ta od zawsze wzbudzała mój zachwyt. Mój prawdziwy dom znajdował się w zupełnie innym kierunku.

Koledzy byli pod ogromnym wrażeniem. Nalegali, żebym wpuścił ich do środka. Zapytali, czy mogą popływać w basenie. Nie zgodziłem się. Nie chcieli odjechać. Kręcili się wokół i hałasowali. Zapragnąłem zmyć się stamtąd, zanim pojawi się policja. Miałem nadzieję, że odjadą sobie, a ja spokojnie udam się na przystanek autobusowy.

Dom, o którym mowa, był skromny jak na tamtejszą okolicę. Byłem wówczas bardzo biedny. Wystarczyło, że mijałem jakikolwiek bank, a w jakiś tajemniczy sposób uruchamiał się alarm przeciwwłamaniowy. Chcąc pozbyć się kolegów, zacząłem z wolna iść w kierunku frontowych drzwi.

— W porządku, chłopaki. Trzymajcie się. Do jutra.

Ku mojej konsternacji koledzy okazali się bardzo dobrze ułożonymi młodymi ludźmi.

— W takim razie poczekamy tu, aż wejdziesz bezpiecznie do środka i zapalisz światło.

— Nie, nie. To nie jest dobry pomysł — protestowałem. — Domy w tej okolicy są bacznie strzeżone. Ktoś mógłby zawołać policję, widząc, jak obcy samochód kręci się tutaj przez jakiś czas. Lepiej już pójdę. Nic mi nie będzie. Poza tym muszę jeszcze skoczyć do ogrodu i wziąć klucz ze schowka.

W końcu odjechali. Podszedłem powoli do drzwi domu, na wypadek gdyby przyszło im do głowy pokrążyć tam jeszcze przez chwilę, a następnie pognałem jak szalony w kierunku autobusu.

Następnego dnia cała szkoła mówiła tylko o mnie.

— Wiecie, jaką wypasioną chatę ma ten Les Brown? — mówili.

— Jeszcze nie — pomyślałem. — Ale możliwe, że kiedyś tak będzie.


Fragment książki Lesa Browna „Live Your Dreams” – urzeczywistniaj swoje marzenia.

Zaciekawił Cię ten fragment? Pobierz więcej za darmo
DARMOWY FRAGMENT

Co nowego?

Life Architect – osobisty coach w pudełku

3 grudnia 2012
Czytasz, szkolisz się i nic? Efektów jak nie ma, tak nie ma? To może oznaczać np., że albo tak naprawdę nie zależy Ci na zmianie na lepsze, albo nie korzystasz z odpowiednich narzędzi. Zakładam, że to drugie 🙂 Akurat na to mogę coś poradzić.
Life Architect
W Złotych Myślach możesz poznać… „architekta życia” 🙂 Co w nim takiego niezwykłego? „Life Architect” to osobisty coach w rewolucyjnym pudełku. Zobacz, dlaczego go u nas mamy i dlaczego po prostu nie możesz przejść obok niego obojętnie.

Continue Reading…

Wyszukano w Google m.in. przez frazy:

Co nowego?

Rozwój osobisty czas zacząć (polecamy!)

29 listopada 2012

Niektórzy twierdzą, że niczego nie da się zmienić. Nawet nie przypuszczają, że można to zrobić i są do tego wyśmienite narzędzia 🙂 Jeśli chcecie pomóc swoim bliskim w rozpoczęciu rozwoju osobistego, polecamy tę stronę. Bo każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku.

Plakat motywacyjny_pierwszy_krok

Co nowego?, Różności

„Jestem zafascynowany tym dniem” [Structogram za pół ceny]

12 października 2012

Dzisiaj w weekendowym dealu, zamiast publikacji, proponujemy coś, co może trwale wpłynąć na jakość Twojego życia: chodzi o szkolenie Structogram® (przeczytaj więcej).

Tylko w ten weekend, jeśli zrobisz rezerwację, drugi bilet na Structogram® otrzymasz za połowę ceny.

„Z wielu szkoleń, które odbyłem, to po prostu jest pierwszym, które było dla mnie, dziękuję” – Roman Pawlak

Continue Reading…

Blog ZM, rozwój osobisty i osiąganie celów, szybkie czytanie i nauka

POTRÓJNY EFEKT: Dzień #5 – już 2x szybciej? :-)

5 października 2012

Dzisiaj kolejne wrażenia z treningu Potrójny Efekt. Dzisiaj zmierzyłem swoją prędkość czytania i po zaledwie 4 dniach (kilku godzinach raptem) ćwiczeń, moja prędkość czytania zwiększyła się prawie 2-krotnie. Nie za wszystkim nadążam, ale widać efekty, a o to mi przede wszystkim chodziło. Jeśli nie wiesz, czym jest Potrójny Efekt, wejdź na tę stronę >>

Continue Reading…

Wyszukano w Google m.in. przez frazy:

Co nowego?

Galopującej promocji odsłona druga

19 września 2012

INSPIRUJECIE NAS:)

Dzisiaj galopującej promocji ciąg dalszy: książkę o wodzu armii cesarza, podejmowaniu decyzji i inwestowaniu o 18.00 możecie mieć za 5.90 zł, co godzinę cena rośnie o 2 zł – aż do 1.00 w nocy (coś dla nocnych Marków :). Link tutaj: http://www.zlotemysli.pl/prod/12168/armia-cesarza-daniel-wilczek.html

Co nowego?

Jak rozliczyć się z przeszłością?

14 września 2012

„Nasza przeszłość nadaje kształt naszej przyszłości” – A. Kępiński
Jak rozliczyć się z przeszłością?

Zburzę ten mur

 

Polecamy, by zajrzeć z ciekawości do książki „Zburzę ten mur”. Klikając, możecie przeczytać jej fragment.

Opis publikacji znajduje się tutaj, a opinie tutaj.

Jako że to nasz weekendowy deal, od dzisiaj do niedzieli wersja drukowana jest tańsza o 25%, a wersja ebook – o 50%.

Co nowego?

Jak myśli człowiek biznesu?

11 września 2012

Było trochę oczekiwania, napięcie sięgnęło zenitu i wreszcie jest:) „Myśl jak człowiek biznesu” Piotra Surdela – książka, która dobitnie pokazuje, że człowiek przedsiębiorczy może przenosić góry! A wszystko zaczyna się w głowie.

 

Continue Reading…

Artykuły, Blog ZM, rozwój osobisty i osiąganie celów, szybkie czytanie i nauka

POTRÓJNY EFEKT: Dzień #2 – praktyka czyni mistrza

10 września 2012

Dzisiaj kolejne wrażenia z treningu Potrójny Efekt: m.in. z ćwiczeń dotyczących tego, jak lepiej zrozumieć czytany tekst i jak poszerzyć pole widzenia. A także: dlaczego odpływanie myślami podczas czytania to nie najlepszy sposób na osiąganie efektów 🙂 Jeśli nie wiesz, czym jest Potrójny Efekt, wejdź na tę stronę >>

Continue Reading…

Wyszukano w Google m.in. przez frazy: