Archives:

rozwój osobisty i osiąganie celów

Jak być bardziej asertywnym?

15 lutego 2019

Nie umiesz odmówić swojej babci, gdy daje Ci dokładkę obiadu? Choć wydaje się to śmieszne, od tego zaczyna się nasza asertywność. To umiejętność zadbania o siebie i wyrażania swoich uczuć w sposób kulturalny oraz nieobrażający nikogo. W tym przypadku cały czas mówimy „ja”, a nie „Ty”.

Na początku musisz mieć świadomość, że odmawiając komuś – masz do tego prawo. Musisz zaakceptować fakt, że czegoś nie wiesz i nie potrafisz. Nie powinno to wzbudzać poczucia winy, że komuś nie podasz pomocnej ręki kosztem siebie i swoich spraw. Jak każdy człowiek popełniasz błędy i nie biczuj się przez to. Mów głośno, czego chcesz i nie obawiaj się krytyki z tego powodu. To jednak teoria. A jak powinno wyglądać to w praktyce?

Oto 7 punktów, które podpowiedzą Ci, jak stawać się bardziej asertywnym!

1. Proś, ale nie wymagaj

Jeśli chcesz, by Twój partner zrobił obiad, nie mów tego w trybie rozkazującym.
Zapytaj go, czy byłby tak miły zrobić obiad, bo później wrócisz z pracy i będziesz zmęczona. Na pewno Ci nie odmówi i będzie dodatkowo miał poczucie, że może się Tobą zaopiekować.

2. Wyrażaj swoje zdanie

Każdy człowiek ma prawo do własnego zdania, odmiennych poglądów i podążania pod prąd. Religia, polityka czy inne tematy wzbudzają wiele kontrowersji, ale zamiast atakować kogoś o odmiennym spojrzeniu na świat, pozostań przy swoim zdaniu i nie krytykuj i nie oceniaj. Nie urazisz rozmówcy, a tylko asertywnie wyrazisz swoje zdanie.

3. Komunikuj swoje potrzeby

Jeśli miałeś ciężki tydzień i nie chcesz zarwać kolejnej nocy, budząc się rano z kacem, nie musisz się tłumaczyć znajomym, dlaczego chcesz się wcześniej położyć. To Twój wybór i Twoja decyzja. Bliskim pozostaje to tylko zaakceptować.

4. Nie bierz wszystkiego na swoje barki

Jeśli spiszesz wszystkie rzeczy, które dzisiaj zrobiłeś, dojrzysz, że dużą część z nich mogłeś oddelegować innym lub po prostu się tym nie zajmować. Walcz z przekonaniem, że sam zrobisz wszystko najlepiej i nie potrzebujesz pomocy. Ktoś kiedyś musi Cię odciążyć, byś miał czas na małe przyjemności.

5. Pozwalaj sobie na więcej

Jeśli chcesz iść do kosmetyczki, czy na siłownię – zrób to. Twoja sąsiadka, która ma trójkę dzieci może ich poprosić o pomoc w zrobieniu zakupów. Ty jesteś w tym biznesie najważniejszy i masz prawo zrobić to, co uważasz za słuszne, nawet kosztem niezrozumienia. Twoje otoczenie powinno Cię rozumieć, a nie wykorzystywać.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

6. Przyzwolenie na błędy

Nawet jeśli dzisiaj jesteś pewien swojego zdania, a jutro je zmienisz – powiedz „przepraszam, myliłem się”. Bądź szczery i nie oszukuj, a każdy to powinien docenić.

7. Sam decyduj, z kim się przyjaźnić

Zapewne spotkałeś na swojej drodze osobę, która zawsze była na nie.  To sprawiało, że traciłeś motywację do działania, przez co blokowało to Twój rozwój. Nie daj się, walcz z ludźmi, którzy ciągną Cię w dół. To Ty decydujesz, z kim się spotykasz i jakie typy osób są w Twoim otoczeniu.

Autor: Paulina Wolska

relacje i związki, rozwój osobisty i osiąganie celów

Jak wzbudzić zainteresowanie sobą?

8 lutego 2019

Chcesz, by facet w końcu zwrócił na Ciebie uwagę? Nie możesz przebić się przez tłum bardziej wygadanych koleżanek? Jest kilka sprawdzonych sposobów, dzięki którym osiągniesz swój cel. Wyróżnisz się z tłumu, ale subtelnie i bez natarczywości. Jesteś ciekawa jak? Spróbuj tego!

1. Seksapil

Jeśli chcesz w nienachalny sposób pokazać facetowi, że jesteś nim zainteresowana, nie rzucaj mu się od razu na szyje. Patrz mu głęboko w oczy, wykonaj niezobowiązujący gest. Zaintryguj, delikatnie emanuj swoją kobiecością. Pamiętaj, by nie przesadzić i nie przestraszyć nowego obiektu zainteresowania. Daj mu szansę na kokietowanie Ciebie i najlepiej by myślał, że to on Ciebie zdobywa.

2. Uważnie słuchaj

W dzisiejszym świecie, kiedy „Ja” ma rozmiar galaktyki, ale kończy się na czubku własnego nosa, umiejętność słuchania sprawi, że nie tylko zainteresujesz sobą, ale przede wszystkim zatrzymasz na dłużej. Bez względu na to, czy chodzi o faceta, przyjaciółkę czy koleżankę z pracy. Jeśli ktoś Ci zaufa i będzie chciał z Tobą rozmawiać na trudne, życiowe tematy – już go sobie zjednałaś.

3. Bądź niedostępna

Nie udawaj, że nie jesteś zainteresowana spotkaniem czy rozmową, ale nie piszcz do słuchawki, kiedy zaprosi Cię na kawę. Jeśli nie będziesz odbierać telefonów i smsów, na pewno straci zapał i uzna, że gra nie jest warta świeczki. Nie odkrywaj wszystkich kart, nie streść całego swojego życiorysu na pierwszym spotkaniu. Spraw, by niektóre drzwi do Twojego serca przynajmniej na razie nie były dla niego dostępne. To zwiększy jego zainteresowanie i sprawi, że ze zniecierpliwieniem będzie chciał odkrywać Ciebie każdego dnia.

4. Wyrażaj swoje zdanie

Nie słyszałaś nigdy, że osoby mające swoje zdanie są bardziej atrakcyjne i powszechnie szanowane? Nawet jeśli właśnie spędzasz czas w towarzystwie znajomych, nie bój się wypowiedzieć kontrowersyjnego zdania, które zagłuszy sposób dotychczasowej dyskusji. Nie obrażaj nikogo, jego uczuć i przekonań – po prostu powiedz, że Ty uważasz inaczej. Może pierwotnie krzywo będą na Ciebie patrzeć, ale z czasem uznają, że szczerość to cecha, którą warto docenić.

5. Mów o swoich zainteresowaniach

Osoby z pasją zawsze będą wybijać się z tłumu i wzbudzać zainteresowanie. Będziesz bombardowana pytaniami i z wypiekami na twarzy opowiesz o wszystkich ekscytujących rzeczach, których doświadczyłaś. Staniesz się tematem numer jeden na imprezie czy spotkaniu przy kawie. Zawsze lepiej jest wyróżnić się swoim hobby, niż wulgarnymi opowieściami połączonymi z ordynarnym ubiorem.

Autor: Paulina Wolska

 

rozwój osobisty i osiąganie celów

Nie chcesz odkładać „na później”? Sprawdź, jak się tego oduczyć!

28 stycznia 2019

Nawet jeśli starasz się nie odkładać wszystkiego na „później”, czasami jest to trudne do zrealizowania. Mnóstwo spraw do załatwienia każdego dnia powoduje, że nie sposób wszystko załatwić „tu i teraz”. Jak zatem zmobilizować się i nauczyć działać od razu?

Oto 7 sprawdzonych sposobów, by nie odkładać spraw na później:

 

1. Zmień pozycję oraz otoczenie

 

Kiedy leżysz na łóżku, czy siedzisz w wygodnym fotelu przed telewizorem, to normalne, że się rozleniwisz i wszystko zostawisz na jutro. Jeśli szybko musisz zacząć działać, to zrób kilka pompek, parę przysiadów i rozgrzej ciało. Im dłużej będziesz w pozycji statycznej, tym ciężej będzie się zmotywować.

 

2. Otoczenie ma duże znaczenie

 

Otaczaj się ludźmi, którzy motywują Cię do aktywności, sprawiają, że masz więcej zapału. Kiedy przyjaciele będą Cię nastawiać negatywnie, a każdy Twój krok krytykować, nie nastroi Cię to zbyt dobrze przed osiąganiem wyznaczonych celów. Nie ma nic lepszego niż partner czy kumpel, który zawsze trzyma za Ciebie kciuki.

 

3. Wstawaj z samego rana

 

Kiedy wszyscy jeszcze śpią, a Ty masz chwilę spokoju, bo nikt nie pisze na Facebooku i nie dzwoni, zajmij się sprawami, które muszą mieć dzisiaj swój koniec. Naukowcy potwierdzili, że rano nasza produktywność i kreatywność jest wyższa, dzięki czemu łatwiej jest nam szybciej odkopać się z bieżących spraw.

 

4. Dobrze zorganizuj dzień

 

Kiedy plan dnia jest ustalony i przynajmniej priorytetowe punkty masz na celowniku, jesteś w stanie załatwić wszystkie sprawy. Deadline działa na nas motywująco i nie rozdrabniasz się na małe sprawy, jeśli w perspektywie masz nowe wyzwanie, które nie może już dłużej czekać.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

 

5. Szybko podejmuj decyzje

 

Tkwienie w procesie decyzyjnym to najgorsze, co może nam się przytrafić. Jeśli będziemy w nieskończoność zastanawiać się, co zrobić i czy sprawa A jest ważniejsza od B, nie wykonamy żadnego zadania z planu. Podejmuj decyzje i nie zastanawiaj się nad ich sensem. Zadziałaj intuicyjnie, jeśli obie sprawy wydają się tak samo istotne.

 

6. Nie myśl, że taka Twoja natura

 

Wiele osób mówi, że odkładanie spraw na ostatnią chwilę wyssali z mlekiem matki i nie da się tego zmienić. Walcz z tym, zmieniaj się na lepsze i staraj się ogarniać wszystko na bieżąco. Zobaczysz, że wejdzie Ci to w krew.

 

7. Strach zostaw na potem

 

Często odkładamy na potem rzeczy, które podświadomie wywołują u nas lęk. Obawiamy się, że nie damy rady, coś nas przerośnie i lepiej odpuścić. Jesteś jednak dorosłym człowiekiem, dlatego bierz sprawy w swoje ręce i staw czoła wyzwaniu. Nie unikniesz tego, więc wmów sobie, że szybciej się z tym uporasz.

Autor: Paulina Wolska

rozwój osobisty i osiąganie celów

Jak walczyć z nieśmiałością?

23 stycznia 2019

Kiedy trzymasz się z boku i masz trudności, by wybić się z tłumu, na pewno masz w życiu ciężej. Ludzie pewni siebie i przebojowi potrafią bardziej walczyć o swoje. Można jednak walczyć z nieśmiałością i zamiast przepraszać za wszystko, można czerpać z życia garściami. Jak to zrobić?

Oto 7 sposobów, które pomogą Ci w tej walce:

1. Ustal, kiedy tracisz pewność siebie

Nie w każdej sytuacji nasza nieśmiałość bierze górę. Czasami są to kontakty z płcią przeciwną, czasami wystąpienia publiczne. Weź kartkę i długopis, wycisz się i postaraj się, by nikt Ci nie przeszkadzał.  Wypisz sytuacje, które wyjątkowo Cię stresują i sprawiają, że uciekasz w kąt, by tylko nikt Cię nie zauważył. Napisz, czego najbardziej się boisz, jakie masz myśli, czemu czujesz się zagrożony. W drugiej tabelce napisz, jak powinieneś się zachować. Nie unikaj opisanych sytuacji, a walcz z nimi. Tylko w ten sposób wrośnie Twoja pewność siebie.

 

2. Zagraj śmiałą osobę

 

Dla wielu pewnie będzie to dość dziwne, ale spróbuj wcielić się w osobę, dla której nieśmiałość to słowo zupełnie obce. Baw się, śmiej z siebie, daj się ponieść emocjom. Zobaczysz, że to wcale nie jest takie trudne.

 

3. Nie idź na żywioł

 

Jeśli masz duży problem z wystąpieniami publicznymi, staraj się odpowiednio przygotować. To nie czas na eksperymenty, nie leży to w Twojej naturze. Stań przed lustrem, zrób notatki, zaplanuj większość rzeczy, które mogą się wydarzyć. Na pewno Ci to pomoże. Nie daj się zaskoczyć pytaniem, czy inną niespodziewaną sytuacją. To Ty rozdajesz karty.

 

4. Nie porównuj się z innymi

 

Osoby nieśmiałe mają niestety tendencje do porównywania się z innymi. Twierdzą, że nigdy nie będą tak ładni jak koleżanka z pracy, tak mądrzy jak dziewczyna kolegi prowadząca swój biznes i tak wysportowani jak sąsiad z klatki obok. Nie musisz być taki jak oni. Rób to, co Tobie sprawia przyjemność i jakie Ty masz możliwości. Może nie przebiegniesz maratonu, ale zdobędziesz nową pracę, której wszyscy będą Ci zazdrościć, a Twoją przyszłą dziewczynę oczaruj poczuciem humoru, opiekuńczością, a nie wyglądem.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

 

5. Walcz z kompleksami

 

Nie czujesz się atrakcyjna? Zadbaj o siebie – idź na fitness, do kosmetyczki i fryzjera. Na pewno to podbuduje Twoją pewność siebie i sprawi, że będziesz bardziej przebojowa. Nie daj się stłamsić i kiedy ktoś mówi, że nie dasz rady, wyciągnij wszystkie swoje asy z rękawa i wyrzuć je na stół.

 

6. Nie myśl obsesyjnie

 

Jeśli ciągle będziesz sobie wmawiać, że nie dasz rady, na pewno tak się stanie. Dobijanie się jeszcze przed rozpoczęciem działania, nastroi Cię negatywnie i zniweczy cały wysiłek już na początku. Odwróć sytuację i tym razem nakręć się na sukces. Zobaczysz, że będzie Ci łatwiej. Bądź naturalny, nie stresuj się i staraj się poczuciem humoru maskować wszelkie wpadki.

 

7. Podejmij ryzyko

 

Jeśli nie spróbujesz, to się nie przekonasz. Nieśmiałość usuwa Cię w cień, ale powiedz dość swoim słabościom i spraw, by w końcu spontaniczna część Ciebie wypłynęła na szerokie wody. Co masz do stracenia? No właśnie – możesz tylko zyskać.

Autor: Paulina Wolska

rozwój osobisty i osiąganie celów

Dlaczego warto stawiać sobie cele?

15 stycznia 2019

Człowiek bez celu umiera – wielu zapewne podpisałoby się pod tym rękami i nogami. Trudno się z tym nie zgodzić, gdyż brak światełka w tunelu na końcu drogi powoduje, iż tracimy motywację, a cała energia z nas ulatuje.

Dlaczego zatem warto mieć cele? Oto 5 powodów, które Cię do nich przekonają:

 

1. Obieramy kierunek

 

Ciągle jesteśmy zabiegani, wiele spraw przytłacza nas każdego dnia. Przez to trudno się skupić na właściwych działaniach oraz priorytetach. Kiedy masz wyznaczony cel i za wszelką cenę chcesz dążyć wyznaczoną ścieżką, nie zabraknie Ci motywacji i koncentracji na danym punkcie. Zamiast mówić „co będzie, to będzie”, mamy większą kontrolę nad swoim życiem.

 

2. Sens życia

 

Mamy rodzinę, pracę i swoje ambicje, ale to cele nadają naszemu życiu smak. Często robimy to dla bliskich, ale zazwyczaj dla swojego lepszego samopoczucia. Dążąc do realizacji celów, zmieniamy swoją codzienną egzystencję na lepsze. Może nasza pasja stanie się pracą i będzie najlepszym, co nam się w życiu przytrafiło, a nie tylko przykrym obowiązkiem? Przeszkody, które się pojawiają na naszej drodze, również wiele nas uczą, dzięki czemu smak zwycięstwa oraz satysfakcji będzie jeszcze bardziej wykwintny.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

 

3. Szczęście

 

Czy osiągnięcie wyznaczonego celu nie sprawia frajdy? Oczywiście, że tak! Realizacja planu oraz patrzenie na to, co udało nam się już osiągnąć, jeszcze bardziej nas napędzają. To sprawia, że chcemy więcej i więcej. Stajemy się bardziej pewni siebie, bardziej wartościowi w naszych oczach i utwierdzamy się w przekonaniu, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych.

 

4. Szansa na naukę

 

Każde obranie celu to okazja do nauczenia się wielu nowych rzeczy. Nie wystarczy tylko chcieć – trzeba dać od siebie coś więcej i poszerzać swoje horyzonty. Jeśli marzysz o nowej pracy zgodną z Twoimi zainteresowaniami, obejrzyj trening online, pójdź na szkolenie, czytaj książki. Będziesz ekspertem w swojej dziedzinie, dzięki czemu na pewno osiągniesz ten cel.

 

5. Osiągniesz sukces szybciej niż inni

 

Są osoby, które od dziecka mają sukces w genach, głównie przez swój status materialny. Jeśli jednak nie masz tyle szczęścia i wszystko przychodzi Ci z większym trudem, możesz być pewny, że osiągniesz sukces szybciej, niż osoby, które nie wiedzą, czego chcą. Działasz celowo, wiesz jakie narzędzia będą Ci potrzebne, dlatego stajesz się bardziej efektywny i skracasz drogę do wyznaczonego celu.

Autor: Paulina Wolska

rozwój osobisty i osiąganie celów

Dlaczego warto ciągle się rozwijać?

7 stycznia 2019

Kiedy skończymy studia, zdobędziemy dobrą pracę, która pozwala nam na spokojne życie, powoduje to u części społeczeństwa rozluźnienie. Lepsze jest wrogiem dobrego, nie lubią zmian i całe życie chcą stać w jednym miejscu.

W dzisiejszych czasach, kiedy konkurencja jest bardzo duża, może okazać się, iż brak rozwoju spowoduje degradacje na niższe stanowisko. Przez przyzwyczajenie do stabilizacji, pojawi się depresja, zrezygnowanie, czy brak chęci do życia i wstawania do pracy każdego dnia. Kiedy ambicja, rozwój i zaangażowanie to obce nam słowa i personalnie nas nie dotyczą, ciężko będzie się zebrać w wieku 40 czy 50 lat do zdobycia wiedzy.

Dlaczego zatem warto być w ciągłym biegu i nie pozwolić się zatrzymać szarej rzeczywistości?

Oto 5 powodów, które Cię do tego przekonają:

 

1. Kompetencje

Kompetencje dzielą się na twarde i miękkie. Do pierwszego worka możemy wrzucić wszystko, co zostało potwierdzone jakimś dyplomem lub certyfikatem, czyli studia podyplomowe, szkolenia, treningi czy kursy. Kiedy mówimy o kompetencjach miękkich, na myśl przychodzi odporność na stres, komunikatywność, punktualność, zarządzanie czasem czy planowanie. Trudno udokumentować, ale mają istotny wpływ na nasze życie zawodowe i prywatne. Rozwijanie tych dwóch dróg spowoduje, że będziemy mogli zajść naprawdę daleko. A wtedy nasze CV będzie wyglądało bardzo okazale.

2. Charakter

Doskonalenie charakteru to nic innego, jak uzyskanie większej efektywności naszych działań. Kiedy planujemy, układamy swoje zajęcia, znajdujemy czas na rodzinę, pracę i dodatkowe zajęcia to automatycznie z każdym dniem stajemy się lepsi w każdej dziecinie. To wymaga od nas poświęcenia, dobrego zarządzania swoim życiem i określenia priorytetów. Nic nie daje tyle satysfakcji, co efekty naszych działań. Siedząc przed telewizorem i oglądanie paradokumentów nie spowoduje, że dostaniesz awans i podniesiesz status życia swojej rodziny. A wtedy Wasze możliwości się nie zwiększą.

3. Ścieżka kariery

Częstym warunkiem przyjęcia jakiejś propozycji pracy, jest ścieżka kariery, jaką oferuje nam pracodawca. Teraz wszystko już zależy od Ciebie. Jeśli masz dostęp do nowych technologii, możliwość studiowania, czy uczestnictwa w kursach – wykorzystaj wszystko do maksimum. Dzięki temu zdobędziesz lepsze, samodzielne stanowisko, które będzie dostarczało coraz to nowych wyzwań i satysfakcji. A do tego dojdą lepsze pieniądze, bo nie oszukujmy się, nikt nie chodzi do pracy charytatywnie.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

4. Poczucie własnej wartości

Poszerzanie swojej wiedzy oraz rozwijanie swoich kompetencji sprawia, że mamy większe poczucie własnej wartości. Potrafimy głośno powiedzieć o swoich poglądach, nie boimy się sprzeczać i wypowiadać odmienne zdanie, nawet jeśli jesteśmy z tym sami w towarzystwie.

Jeśli wiedzie nam się coraz lepiej, czujemy efekty naszej pracy, chodzimy z wysoko podniesioną głową. Nie można jednak zapominać o szacunku do innych. Pycha i wyniosłość to najgorsze cechy, jakie mogą nam się przytrafić w drodze do celu.

5. Nastawienie do życia

Satysfakcja z każdego sukcesu, nawet małego, ciągle nas napędza i powoduje, iż stajemy się lepszymi ludźmi. Kiedy stajemy się szczęśliwi i entuzjastycznie podchodzimy do życia, całe nasze otoczenie to odczuwa. Wszystkim pojawia się uśmiech na ustach, a jakość naszego życia ciągle się podnosi.

Masz jeszcze wątpliwości, czy powinieneś lub powinnaś szukać swojej ścieżki rozwoju? Wybór należy do Ciebie, jednak zawsze lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż przesiedziało całe życie na kanapie.

Autor: Paulina Wolska

Wyszukano w Google m.in. przez frazy:

rozwój osobisty i osiąganie celów

Jak stawać się lepszym każdego dnia?

2 stycznia 2019

Przytłoczeni codziennymi problemami i natłokiem obowiązków wiemy, że ciężko znaleźć motywacje do ciągłego rozwoju. Zapominamy lub odkładamy w nieskończoność walkę o bycie lepszym człowiekiem.

Jak zatem zawalczyć o to, by ciągle stawać się lepszą wersją samego siebie?

1. Warsztaty i szkolenia

Nic nie daje takiej dawki motywacji do działania, jak możliwość obcowania z ludźmi sukcesu. Nawet jeśli szukasz swojej drogi, możesz od prowadzących lub osób, które spotkałeś na sali szkoleniowej, zaczerpnąć mnóstwo wiedzy oraz praktycznych porad. Samemu ciężko jest osiągnąć szczyt, ale z ich pomocą na pewno będzie łatwiej.

2. Podróżuj

To nie tylko poznawanie nowych kultur, języków, czy też nowych ludzi z zupełnie innym poglądem na świat. To także logistyka wyprawy, która z czasem będzie dla Ciebie chlebem powszednim. Zaplanuj wszystko tak, by każdy punkt wycieczki był bardzo interesujący. Pozasz siebie, jak zachowujesz się w zupełnie nowym miejscu. To sposób za nudę i naładowanie baterii do działania.

3. Uważasz, że nie masz czasu? Znajdź go!

Wielu z nas jest zabieganych i ciężko znajdują chwilę dla siebie. Zaplanuj dzień w ten sposób, by znaleźć czas na naukę lub przeczytanie fantastycznego artykułu, o którym powiedział Ci ostatnio kolega. Jeśli lubisz słuchać podcastów, rób to w drodzę do pracy lub na spotkania. Muzyka odstresowuje, ale czy nie lepiej jest dowiedzieć się nowych rzeczy, które mogą pomóc Ci nawet na spotkaniu, na które się właśnie wybierasz?

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

4. Korzystaj z dobrodziejstw Internetu

Dzięki wielu portalom i kursom on-line masz dostęp do bezpłatnej wiedzy lub możesz ją nabyć za niewielkie pieniądze od osób, które są Twoją inspiracją i uważasz je za ekspertów w swojej dziedzinie. Nawet jeśli nie możesz pojechać na warszataty do innego miasta, zapisz się na najbliższy webinar. Na pewno wygospodarujesz te 1,5h w ciągu dnia dla siebie i swojego rozwoju.

5. Spacer lub inna aktywność fizyczna

Zauważyłeś, że osoby, które ćwiczą, mają więcej energii? Endorfiny, które wydzielają się podczas treningu utrzymują się w stanie gotowości przez cały dzień. Nawet jeśli nie chcesz biegać 10 km dziennie, to wydź na spacer i przewietrz umysł. Dzięki temu wspomagasz proces konsolidacji śladów pamięciowych, uspokajasz się, pozbywasz stresu. Spróbuj, a na pewno będziesz bardziej wypoczęty i chętny do chłonięcia wiedzy.

Autor: Paulina Wolska

inne

Sprawdzone sposoby na wolny czas zimą

19 grudnia 2018

Kiedy na zewnątrz temperatura spada poniżej zera, jest ciemno i ponuro, nie zachęca to do długich spacerów oraz spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu.

Często wolimy zostać pod kocem, z gorącą herbatą w ręku. Bezcelowe „skakanie” po kanałach telewizyjnych nie jest najlepszym pomysłem na wieczór, dlatego przygotowaliśmy dla Ciebie kilka sposobów na ciekawy, zimowy wieczór.

1. Czytajmy!

Są osoby, które uwielbiają zapach książki i musza czuć ją w rękach.  Dla tych bardziej wygodnych i lubiących nowocześniejszą formę polecamy inne rozwiązanie. W trasie, na wakacjach czy feriach zdecydowanie bardziej sprawdzają się jednak ebooki. Nie zajmują miejsca na domowej półce, można je czytać na laptopie, smartfonie lub na czytniku ebooków. Jednym słowem, nie trzeba wozić ze sobą ciężkiej makulatury, która ogranicza wolną przestrzeń do wykorzystania w walizce lub torebce. Ebook to zdecydowanie najlepsza forma czytania książek z każdego miejsca na ziemi.

2. Maratony filmowe

Filmy to kolejny sposób na wieczorny relaks. Zamiast wychodzić do kina, możemy spędzić ten czas w zaciszu domowego ogniska. Wtedy wybieramy swoja ulubioną ekranizację lub próbujemy polecanej ostatnio nowości – wybór należy do nas, nie jesteśmy uzależnieni od kinowych propozycji.

3. Wspólne gry i zabawy

Planszówki, gry karciane lub quizy – nie ma nic lepszego na wieczorną rozrywkę. Gwarantujemy, że będzie dużo śmiechu. Nie musisz mieć dzieci, by poczuć się jak one. Zaproś znajomych, rodzinę i bawcie się wspólnie. To na pewno zbliży Was do siebie i sprawi, iż będziecie chętniej spędzać ze sobą czas. A przecież o to właśnie chodzi, by bliscy sobie ludzie jeszcze lepiej czuli się w swoim towarzystwie i miło wspominali wspólne chwile.

4. Białe szaleństwo

Nie zawsze pogoda za oknem jest nie do zniesienia. Kiedy świeci słońce, temperatura robi się przyjemna, można skorzystać z uroków, jakie daje zima. Jeśli nie wiesz, w jaki sposób wyciągnąć sprzed komputera swoje dzieci, pamiętaj, że sanki, łyżwy czy weekendowy wypad na narty odciągnie ich od ekranów monitorów i smartfonów. Frajda, jaką im sprawisz spowoduje, że chętniej będziecie wspólnie spędzać czas w ten sposób. To także okazja dla Ciebie, by poruszać się na świeżym powietrzu.

5. Wieczór kulinarny

Kto z nas nie lubi dobrze zjeść? Zamiast iść do restauracji i zamówić wykwintne danie za krocie, zdecydowanie większą satysfakcje sprawia zrobienie kolacji samemu. Zaproś partnera, dzieci lub znajomych do wspólnego gotowania. Powygłupiajcie się, pośmiejcie, a na koniec usiądźcie razem do stołu. Wieczór minie w mgnieniu oka.

6. Słuchanie audiobooków

Format mp3 jest o tyle ciekawy, że możesz go słuchać wszędzie, bez względu na okoliczności. Czekasz w kolejce do lekarza? Możesz uruchomić smartfona, włożyć słuchawki do uszu i czas od razu lepiej oraz szybciej płynie. Inne zastosowania? Oczywiście możesz puścić audiobook w samochodzie, w czasie spaceru, na siłowni, a nawet w trakcie jazdy na nartach – oczywiście niezbyt głośno, by nie doprowadzić do kolizji. Jeśli nie masz czasu na rozwój osobisty, właśnie w takich momentach możesz poszerzać swoje horyzonty. Wystarczy, że tę chwilę sobie dobrze zorganizujesz.

7. Poćwicz w domu

Teraz argument, że karnet na siłownie jest za drogi możesz wrzucić między bajki. Skoro masz trochę czasu dla siebie, rozłóż matę, włącz na YouTube ćwiczenia ogólnorozwojowe lub na konkretną partię mięśni i zacznij ćwiczyć. 15 minut dziennie sprawi, że Twoje mięśnie nie zamarzną przez zimę jak szyby w samochodzie.

Autor: Paulina Wolska

Szukasz ciekawych ebooków lub audiobooków na zimowe wieczory?

Zerknij tutaj:

EBOOKI                     AUDIOBOOKI MP3

 

Różności, rozwój osobisty i osiąganie celów

Co możesz podarować bliskim pod choinkę? 7 sposobów na wartościowe prezenty!

10 grudnia 2018

Święta zbliżają się wielkimi krokami, a wraz z nimi odwieczny problem: co kupić swoim bliskim na gwiazdkę?!

Każdego roku staramy się być oryginalni i niepowtarzalni, ale pomysły w końcu się wyczerpią.
Jeśli nie dostałeś/łaś sygnału, o czym marzy bliska Ci osoba, musisz nieźle nagłówkować się, by sprawić jej/jemu nie lada niespodziankę. My podamy Ci 7 przykładów, które na pewno pomogą Ci w wyborze wartościowego i wyjątkowego prezentu.

Oto 7 pomysłów na wartościowe prezenty:

 

1. Podróż (oczywiście razem z Tobą)

Jeśli dysponujesz trochę większą gotówką, romantyczny wypad do europejskiej stolicy na pewno sprawi nie lada przyjemność. Może to być też lokalny wypad, ale wybierz miejsce, którego nie zna i zrobi wrażenie. Wspomnienia są bezcenne i nie można ich kupić, a wycieczka w kultowe miejsce na pewno na długo pozostanie w pamięci.

2. Kurs

Twój tata zawsze chciał grać na gitarze? Zamów mu prywatną lekcję u nauczyciela! Ukochany chce nauczyć się hiszpańskiego, ale nigdy nie było na to czasu i pieniędzy – to jest właśnie dobry czas na takie niespodzianki. Może skok na bungee? Tandem to też dobra opcja. Pomóż wykonać ten pierwszy krok.

A może kubek motywacyjny? 🙂

3. Personalizowany prezent

Każdy poczuje się wyjątkowo, kiedy przygotowanie gwiazdkowego podarunku będzie wymagało od Ciebie trochę wysiłku. Jeśli Twoja kobieta ma ulubionego autora, może jest szansa, by oprócz najnowszej książki otrzymała także specjalną dedykację właśnie od niego? Może koszulka z oryginalnym nadrukiem dodana do karnetu na siłownię? Wariantów jest wiele, wystarczy tylko pomyśleć, co lubi bliska Ci osoba i w jaki sposób można podkreślić, że zależy Ci na niej.

 

Zobacz wyjątkową grę EURO CASH. To doskonała rozrywka dla przedziału wiekowego 14 – 110 lat 🙂

4. Gry dla całej rodziny

Gdy pojawiają się w rodzinie dzieci, problem w wyborze prezentu jest dużo większy. Najmłodsze pokolenie ma zawsze odrębne wyobrażenia odnośnie tego, co chciałoby dostać od rodziców. Nie marzą o książkach, czy dodatkowej lekcji angielskiego, a o grach komputerowych, czy zabawkach, które zaraz wylądują zakurzone na półce. W takim przypadku można kupić planszówkę, która nie dość, że będzie idealnym sposobem na spędzenie wspólnie czasu, ale także rozwinie kreatywność Twoich dzieci. Zamiast siedzieć przed komputerem, na pewno zaproszą do zabawy również swoich rówieśników.

5. Bon do SPA

Twoja kobieta ciągle jest zabiegana, ciężko pracuje na dwa etaty – w domu oraz w pracy? Chwila relaksu sprawi, że nie tylko odpocznie, ale pokażesz jej, że dostrzegasz wysiłek i dziękujesz jej za wkład w podgrzewanie domowego ogniska. To prezent dobry także dla mamy, czy siostry. Każda kobieta się z tego ucieszy.

6. Gadżet dla prawdziwego faceta

Gry dla dorosłych to opcja dla odważnych!

W przypadku płci męskiej, gadżet to świetna sprawa, która daje olbrzymią frajdę. Jako, iż faceci to gadżeciarze, kamerka do samochodu, nowy model tabletu, czy możliwość zrobienia kilku kółek wyścigowym Ferrari na pobliskim torze to najlepsze, co może się mu przytrafić. W końcu prezent ma sprawiać przyjemność, dlatego nie myśl o funkcjonalności – przynajmniej ten jeden raz w roku.

7. Spełnienie marzeń z dzieciństwa

Któż z nas nie ma marzeń z dzieciństwa, które z wielu powodów nie zostały spełnione. Może koncert ulubionego zespołu, gdzie Twoja dziewczyna skakałaby jak nastolatka pod sceną? Może mecz ukochanej drużyny piłkarskiej, dzięki któremu sportowe emocje sięgną zenitu? Porozmawiaj, postaraj się odpowiednio wcześniej wyciągnąć takie tajemnice.

Wiesz, że uśmiech bliskiej osoby wynagrodzi Ci koszty, które poniesiesz oraz zaangażowanie, jakie będziesz musiał włożyć w przygotowanie prezentu? Nie idź na łatwiznę, tym razem spraw, że ona/on rzuci Ci się na szyję i z iskierką w oczach oraz wielką ekscytacją będzie opowiadał o tym prezencie kolegom czy koleżankom!

Autor: Paulina Wolska

rozwój osobisty i osiąganie celów

Jak znaleźć „work life balance”?

4 grudnia 2018

Życie zawodowe często jest wywyższane, przez co nie znajdujemy czasu na pasję, rodzinę i przyjaciół. Jak odnaleźć balans między pracą, a tym co poza nią? Co zrobić, by nie zachwiać równowagi i żadna ze stron nie ucierpiała?

Oto 5 wskazówek, które Ci w tym pomogą:

1. Ustal priorytety

Co jest dla Ciebie najważniejsze? Rodzina, praca, czy pasja? Chcesz być perfekcyjną panią domu, czy pracownikiem miesiąca? Jeśli wybierzesz jedną z tych rzeczy, mocno ucierpi druga. Musisz zdawać sobie sprawę, że jeśli pracujesz od rana do wieczora, Twoje mieszkanie nie przejdzie testu białej rękawiczki, a mąż lub żona czy dzieci – będą Cię widzieć rzadziej niż panią w sklepie. O którego siebie zawalczysz?

2. Nie zabieraj pracy do domu

Jeśli będziesz dawać się wykorzystywać i kończyć projekty w domu, nie będziesz mieć czasu na fizyczny i psychiczny odpoczynek od spraw zawodowych. Najlepiej będzie jeśli całkowicie odetniesz się od firmy po przekroczeniu progu domu. Tak łatwo oddzielisz pracę od rodziny.

3. Traktuj pracę jak środek do celu

Pracujemy, by żyć, a nie żyjemy, by pracować! Zapamiętaj to i potraktuj pracę jako środek do osiągnięcia jakigoś celu. Dzięki temu kupisz mieszkanie, samochód, pojedziesz w ekscytującą podróż lub zapewnisz rodzinie godne warunki do spełniania się. Pracuj ciężko i poświęcaj się swoim obowiązkom, ale rób to w wyznacznych do tego godzinach. Nie możesz cały czas rozmyślać o szefie, który czeka na skończenie projektu. On za Ciebie życia nie przeżyje, a zapewne potrafi rozwijać swoje pasje.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

4. Wykorzystuj okazje

Zamiast rano przy śniadaniu siedziec na telefonie i sprawdzać, co nowego „słychać” w pracy, wykorzystaj okazje do rozmowy z bliskimi. Jeśli masz wolny wieczór, wybierz się z ukochaną osobą do kina, czy na spacer. Zabierz dzieci do zoo, by sprawić im wielką frajdę. Z kolei jeśli jesteś w pracy, skup się na obowiązkach. Wykonuj je sumiennie, a po skończeniu pracy, łatwiej Ci będzie się od niej odciąć. Zrezygnuj z banalnego oglądania telewizora. Spraw, by chwila wolnego była dobrze wykorzystana!

5. Szanuj siebie i innych

Wiesz, że rozmową można dojść do kompromisu? Szanuj swoich współpracowników, szefa i otoczenie. Nie zapominaj jednak, że muszą odwdzięczyć się tym samym. Muszą zrozumieć, że Twoje życie nie kończy się na pracy. Nawet jeśli jest to trudne do przyjęcia, rozmawiaj, by wytłumaczyć im tę sprawę. W końcu zrozumieją.

Autor: Paulina Wolska

rozwój osobisty i osiąganie celów

7 cech, które charakteryzują ludzi inteligentnych

15 listopada 2018

Pewnie nie raz zastanawiałeś się, czy należysz do grupy ludzi inteligentnych i czym to się objawia. My przygotowaliśmy kilka przykładów, które mogą świadczyć o tym, iż wpisujesz się do grupy ludzi z wyższym ilorazem inteligencji.

Czym charakteryzuje się taka osoba? Oto ich 7 charakterystycznych cech:

1. Najstarszy z rodzeństwa

Genetyka w tym przypadku nie odgrywa żadnej roli. Słowo klucz to psychologia. Rodzice zazwyczaj więcej energii i uwagi przykładają do wychowania pierwszego dziecka. Rozwija się także empatia, wyrozumiałość, gdyż mogą opiekować się młodszym rodzeństwem. Pierworodni mają zazwyczaj wyższe wykształcenie i osiągają lepsze wyniki w nauce, a potem łatwiej im zdobyć dobrą pracę.

2. Poczucie humoru

To powszechna opinia i trudno się z nią nie zgodzić. Osoby z dużym poczuciem humoru, sarkazmem i ironią, są postrzegani jako wybitnie inteligentni. To powoduje, iż potrafią zaskoczyć dobrym żartem i zawsze znają odpowiedź na każde pytanie. Nawet jeśli jest ona z mocnym przymrużeniem oka.

3. Jesteś szczupły/a? To nie jest przypadek

Korelacja między obwodem w pasie, a IQ jest dość mocno zauważalna przez naukowców. Badania wykazały, że im większe BMI u przedszkolaków, tym większe trudności w rozwiązaniu opracowanego przez nich testu. Oczywiście ważne jest też środowisko oraz odpowiednie odżywianie. Rodzina, w jakim dziecko się wychowuje, ma odzwierciedlenie w jego późniejszym rozwoju.

4. Zamartwianie się

Często martwisz się sprawami, które powinieneś zostawić? Badania pokazały, iż osoby rozmyślające o problemach, rozkładające je na czynniki pierwsze – osiągały lepsze wyniki w klasyfikacji „inteligencja werbalna”.

5. Zasypianie o późnych godzinach

Osoby inteligentne często mają problemy ze snem. „Nocne Marki” często kładą się późno spać, gdyż łatwiej im się myśli i pracuje wieczorami. Rozmyślają o problemach, rozwiązują sprawy i tworzą. Dla nich praca od 8 do 16 jest raczej uciemiężeniem.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

6. Ludzie inteligentni częściej piją

Nie oznacza to jednak, że codziennie wypijają litry alkoholu. Piją mniej, ale za to dużo częściej. Potrafią wypić lampkę wina na wieczorne odprężenie i na tym poprzestają. Inteligencja świadczy, że potrafią odmówić sobie przyjemności i powiedzieć „stop”, by nie przesadzić.

7. Potrafią przebywać sami ze sobą

Ponoć ludzie inteligentni nigdy się nie nudzą. To oznacza, że potrafią przebywać sami ze sobą. Zawsze znajdą dla siebie jakąś atrakcję i nie muszą na siłę szukać towarzystwa. Świetnie odnajdują się w grupie znajomych, ale gdy ich zabraknie, nie płaczą przez samotność w poduszkę.

Autor: Paulina Wolska

rozwój osobisty i osiąganie celów

Myślenie to (czasem) strata czasu

5 listopada 2018

Wyobraźcie sobie typowego pracownika korporacji. Ma on pomysł lub jakieś zastrzeżenie do wdrażanego planu, nigdy jednak nie potrafi zdobyć się na odwagę, żeby zabrać głos na spotkaniu. Nie odezwał się na pierwszym zebraniu, na drugim, na trzecim… Pytanie na wagę złota: czy w miarę upływu czasu jego szanse na przełamanie bariery i zwalczenie niepewności wzrosną czy zmaleją?

Z czasem nasz bohater, choćby nie wiem jak kompetentny, zacznie nie tylko angażować w powtarzający się rytuał swój lęk, ale również zainicjuje proces formowania nowego nawyku. W efekcie prawdopodobieństwo, że wyrazi swoje zdanie na temat projektu podczas któregoś spotkania, będzie z czasem tylko spadać. Jak więc przełamać schemat?

***

— Coooo? — skrzywiłam się i popatrzyłam na ekran laptopa. Był już późny wieczór, a ja resztkami sił pozbywałam się sterty prasowania piętrzącej się na łóżku. Nienawidzę prasować, więc za każdym razem w ramach uśmierzenia bólu 🙂 włączam w tle jakiś podcast lub audiobooka.

W tym momencie słuchałam wywiadu z Mel Robbins, autorką polecaną przez jednego z moich ulubionych blogerów.

Opowiadała właśnie swoją historię — mówiła o tym, jak zasada pięciu sekund pomogła jej zmienić życie. W tamtym okresie ona i jej mąż walczyli z długami, a ich biznes upadał. Pewnego ranka przełamała swój negatywny nawyk wciskania drzemki w telefonie poprzez… odliczanie wstecz od pięciu do jednego. Poprzedniego wieczoru oglądała wystrzeliwanie rakiety w kosmos i to zainspirowało ją do zrobienia tego samego po przebudzeniu.

— Ona chyba nie mówi poważnie… — Postawiłam żelazko na desce i usiadłam przy laptopie. Przewinęłam wideo kilkadziesiąt sekund do tyłu i obejrzałam jeszcze raz. Otworzyłam wyszukiwarkę, po czym wpisałam imię i nazwisko. W 2017 r. jej książka Reguła 5 sekund była szóstą najczęściej czytaną książką na Amazonie.

— Cóż, jeśli masz mnie przekonać o skuteczności tak absurdalnej metody, będziesz musiała dać mi coś konkretnego.

Jak się później okazało, efektywność tego, z pozoru infantylnego, sposobu na przełamanie schematu miała naukowe wytłumaczenie. W momencie gdy Mel rozpoczęła swoje odliczanie od pięciu do jednego, nieświadomie aktywowała pewną część mózgu². Pomogło jej to odzyskać kontrolę nad własnymi decyzjami, a nie jedynie powielić rutynę. Skupiła swoją uwagę na malejących liczbach, nie na formowaniu wymówek, dlaczego powinna zostać dłużej w łóżku. I po raz pierwszy od miesięcy nie włączyła drzemki w telefonie, tylko od razu wstała.

A jak Ty mógłbyś/mogłabyś zastosować wspomnianą zasadę? Odpowiedz na poniższe pytanie.

W jakiego rodzaju sytuacjach najczęściej waham się przed zabraniem głosu lub rozpoczęciem rozmowy?


²Czyli korę przedczołową — część mózgu należącą do płata czołowego i znajdującą się z przodu. Obejmuje ona okolicę oczodołową kory mózgowej. Jest odpowiedzialna m.in. za planowanie, podejmowanie decyzji, uwagę i zdolność do wyrażania emocji.


Fragment pochodzi z książki „Przełam barierę językową” Anny Szpyt.

rozwój osobisty i osiąganie celów

Nie masz czasu na pasję? Zacznij dobrze nim zarządzać!

2 listopada 2018

Brak czasu, czyli… najczęstsza wymówka ludzi.

Dotyczy ona każdej sfery życia, bo można się wytłumaczyć takim argumentem ze wszystkiego. Na swojej drodze spotykamy jednak ludzi, którzy pracują, mają dom i rodzinę, a jeszcze znajdują chwilę na swoje pasje i zainteresowania. Jak to robią?

Oto 7 wskazówek dla Ciebie, aby lepiej zarządzać swoim czasem i tym samym znaleźć w końcu czas dla siebie.

1. Zasypiaj wcześniej i wstawaj wcześniej

To jeden z głównych nawyków, które powodują, iż nasza doba się wydłuża. Po całym dniu nie mamy już siły na rozwój zawodowy, czytanie, czy inne sprawy, które sprawiają nam przyjemność. Jeśli położysz się wcześniej spać, będziesz mieć więcej czasu w ciągu dnia na swoje pasje. Rano możesz nadrobić pewne obowiązki, by popłudniu oddać się wyłącznie przyjemności.

2. Bądź asertywny

Szef wykorzystuje Cię po godzinach? Nie daj się! Sąsiadka prosi, byś codziennie wychodził z jej psem na spacer? Zrób to tylko w wyjątkowych sytuacjach. Te proste rzeczy powodują, że tracisz mnóstwo czasu w ciągu dnia, który można inaczej spożytkować. Jeśli trzeba komuś pomóc – zrób to, ale nie kosztem siebie. To prowadzi do przemęczenia, braku chęci do życia i ciągłego znużenia.

3. Ustal plan dnia

Gdy zaplanujesz najważniejsze rzeczy na rozkładzie i zdecydujesz, że potrzebujesz na to X czasu, nie przekroczysz go, jeśli mocno się zmobilizujesz. Deadline się skończy, Ty ogarniesz pracę i dzięki temu nie przeciągasz wszystkiego w nieskończoność. Kolejnym punktem na planie będzie fitness i dlatego zrobisz wszystko, by na niego zdążyć.

4. Jeśli trzeba, zrezygnuj z czegoś

Zapewne wielu z Was chce być we wszystkim idealnym. Tak się jednak nie da. Kiedy widzisz, że doba jest dla Ciebie za krótka, przez co się nie wysypiasz i nie możesz zrealizować wszystkiego, co chciałbyś zrobić, zrezygnuj z czegoś, co nie jest Ci w tym momencie potrzebne i wrzuć na luz. Zamiast tego wykorzystaj wolny czas na coś, co naprawdę sprawia Ci przyjemność.

5. Wykorzystuj czas

Lubisz się rozwijać, czytać książki i słuchać podcastów? Rób to w drodze do pracy, na ważne spotkania. Zamiast siedzieć wieczorami, wykorzystaj luki w ciągi dnia, które pozwolą Ci na spokojnieszy czas po wykonaniu obowiązków.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

6. Bądź offline

Ciągle coś od Ciebie chcą, piszą i dzwonią? A niech sobie piszą! Teraz masz czas na inne sprawy. Rozpraszanie się tylko rozciąga Ci czas i powoduje, że coś, co mogłeś zrobić w godzinę, zjęło Ci trzy. Wszystkiemu winne są rozpraszacze. Naucz się pracować i odpoczywać bez telefonu i komputera, Facebooka czy Instagrama. Bez tego też się da żyć.

7. Deleguj zadania

Uważasz, że Ty wszystko zrobisz najlepiej i nie potrzebujesz pomocy? Błąd! Czy to w pracy, czy w domu – musisz oddelegować pewne zadania innym – albo zapracujesz się na śmierć. Daj się wykazać innym, w końcu oni też muszą uczyć się na błędach.

Autor: Paulina Wolska

szybkie czytanie i nauka

Zasada 24 godzin

31 października 2018

Szacuje się, że w ciągu pierwszych 24 godzin od nauki zapominamy aż 70% materiału. Wbrew pozorom jest to czymś dobrym, oznacza bowiem, że zdecydowana większość z nas powtarzając, że „ma słabą pamięć” lub „nie ma do czegoś głowy”, myli się, a nasze możliwości wcale nie są poniżej przeciętnej. Po prostu nikt nas nie uprzedził, jak faktycznie wyglądają normy.

Mogłabym w tym miejscu przedstawić Wam krzywą zapominania i wymienić częstotliwość, z jaką należy powtarzać, aby informacja trafiła do pamięci długoterminowej godzina, dzień, dwa dni, tydzień itp.), tylko po co? Przecież nikt nie stosuje się do tak wymagających reguł. Statystycznie przeciętna osoba jest bombardowana ponad 100 tys. słów dziennie. Cierpimy na tzw. information overload, czyli przeładowanie informacyjne. Niemożliwością jest stworzenie systemu, który monitorowałby powtórki do tak obszernego materiału — nie wystarczyłoby nam życia.

Zamiast więc wprowadzać skomplikowane reguły gry, ucząc się angielskiego, postanowiłam stosować się tylko do jednej zasady — używania nowo poznanego słówka przynajmniej raz w ciągu kolejnych 24 godzin. Bywa, że jest to wymuszone, ponieważ pomimo pracy w tym języku nie zawsze (a właściwie rzadko kiedy) nadarzy się okazja, by wpleść gdzieś nowy termin. Jednak to w moim interesie leży zbudowanie kilku zdań, które zawierają przyswajany materiał. Alternatywa? Zapominanie.

Znam bardzo niewiele osób, które przyswajają nowy materiał z taką efektywnością, że pojedynczy kontakt ze słówkiem wystarcza im do odtworzenia, a potem aktywnego używania. Przewijając w pamięci przykłady kursantów, których miałam okazję uczyć, stwierdzam, że nawet jedna osoba na dziesięć nie dysponuje takimi możliwościami.

Przełam barierę językową

Morał? Powtórki przynoszą efekty. I nie, nie jesteśmy za głupi. Nie, nie mamy za słabej pamięci. Po prostu musimy powtarzać, zanim coś zapamiętamy na stałe.

Fragment pochodzi z książki „Przełam barierę językową” Anny Szpyt.

 

rozwój osobisty i osiąganie celów

10 pytań, które pozwolą Ci odnaleźć pasję!

25 października 2018

Każdy z nas chciałby, by jego całe życie było jedną wielką pasją. Takie szczęście mają nieliczni, by łączyć życie zawodowe i prywatne w sposób hobbystyczy. Nie każdy potrafi odnaleźć swoje zainteresowania, które rozwiną go jako człowieka.

Jak zatem to zrobić, by odnaleźć swoją prawdziwą pasję?

Poniżej dziesięć pytań, które musisz sobie zadać, zanim zorientujesz się, w którym kierunku podążać.

1. Co sprawia, że jesteś szczęśliwy w życiu? Co Cię ekscytuje, na myśl o czym od razu się uśmiechasz?

Twoja odpowiedź: ………….

2. Co sprawia, że czujesz się niezwyciężony?

Twoja odpowiedź: ………….

3. Kogo podziwiasz? Kim są Twoi mentorzy? Kto Cię inspiruje? Dlaczego?

Twoja odpowiedź: ………….

4. Kiedy ostatni raz straciłeś poczucie czasu? Co wtedy robiłeś?

Twoja odpowiedź: ………….

5. Jakie tematy wywołują kłótnie z innymi? Jakie przekonania reprezentujesz?

Twoja odpowiedź: ………….

6. W czym jesteś dobry według swoich przyjaciół? Czym mógłbyś zajmować się zawodowo? Jeśli nie zakodowałeś tych rzeczy, zapytaj ich.

Twoja odpowiedź: ………….

7. O jakim zawodzie marzysz?

Twoja odpowiedź: ………….

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

8. Co zrobiłbyś, gdybyś miał pewność, że nie poniesiesz porażki?

Twoja odpowiedź: ………….

9. Wyobraź sobie, że wygrałeś 100 milionów złotych w loterii. Stało się to trzy miesiące temu. Jak spędzisz jutrzejszy dzień?

Twoja odpowiedź: ………….

10. Jakie jest Twoje postanowienie?

Twoja odpowiedź: ………….

Te pytania pozwolą Ci poznać siebie, swoje przekonania i nakierują Cię na rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność.

Każdy ma coś, co go kręci. Problem jednak w tym, by oprócz świadomości rozwijać to zainteresowanie dalej. Bo co z tego, że mamy potencjał, skoro nie potrafimy go wykorzystać?

Popatrz na osoby, które swoją pasję przekłuli na prace zawodową. Chciałbyś być na ich miejscu? Każdy by chciał…

Ważne, by zacząć działać, a nie tylko oglądać talent show i podziwiać inne osoby, które ciężką pracą doszły do tego, że podziwiają je tysiące ludzi. Ty też tak możesz, musisz tylko się obudzić z letargu i zacząć wdrapywać się po szczeblach swojej pasji.

Autor: Paulina Wolska

rozwój osobisty i osiąganie celów

Trzy warstwy pewności siebie

22 października 2018

Czy można udawać pewność siebie? Pewnie, że tak. Zaczynając jako anglistyczny żółtodziób (początkujący lektor języka angielskiego), nie miałam wyjścia, jak udawać odważniejszą, aniżeli faktycznie byłam. Wystarczy wyobrazić sobie mnie pierwszego dnia w pracy: dziewczyna z małego miasteczka, 156 cm wzrostu, zerowe doświadczenie, w sali jednej z największych korporacji w branży awiacyjnej, a przed nią grupa trzydziestoparoletnich mężczyzn, których miała uczyć. Wciąż pamiętam, jak podczas rozkładania materiałów na blacie zauważyłam, że drżą mi dłonie. Było to jednak nic w porównaniu z tym, co działo się w mojej głowie i płucach (hiperwentylacja całą parą).

Dziś uczę języka angielskiego nie tylko dorosłych i młodzież, ale również innych nauczycieli. Poświęciłam prawie tyle samo lat na własną edukację w dziedzinie efektywnej nauki co na nauczanie innych (w sumie blisko dekadę). Dzisiejsza Ania nie musi już udawać pewności siebie, gdy wchodzi na salę szkoleniową.

Ale wiecie co? Wciąż się stresuję. Na szczęście moja pewność siebie nie jest już tylko fasadą.

Pochylmy się na chwilę nad tą pewnością siebie. Możemy wyróżnić trzy jej warstwy. Pierwsza, najbardziej powierzchowna, jest jedynie pokazówką dla społeczeństwa. Bardzo łatwo ją spreparować: makijaż, obcasy, dobrze dobrana kiecka i ruszamy na podbój świata. To nią posługują się hollywoodzkie gwiazdy, gdy wchodzą na czerwony dywan, a po kilku godzinach, kiedy już są w domu, topią smutki w alkoholu i narkotykach, ponieważ siebie nie akceptują.

Druga warstwa, nieco głębsza, to nasz styl życia. Gdy dbamy o siebie, swoje ciało i umysł, gdy chodzimy na siłownię, czytamy książki, odwiedzamy ciekawe miejsca i poznajemy nowych ludzi, najczęściej czujemy się bardziej spełnieni. Nie wstydzimy się swojej codzienności, cieszymy się nią i czujemy satysfakcję. Ta warstwa daje nam głębsze poczucie spełnienia, ponieważ wymaga większego wkładu czasu i energii. Na co dzień wychodzimy poza osławioną strefę komfortu i dbamy o to, aby reprezentować sobą coś więcej niż tylko pracę, której czasem nie lubimy. Co jednak, gdybyśmy z niezależnych od nas przyczyn musieli ten wypracowany styl życia zmienić? Co, gdybyśmy nagle musieli poświęcać większość swojego czasu choremu członkowi rodziny albo jeśli to my podupadlibyśmy na zdrowiu? Na czym wówczas opierałby się szacunek do samego siebie?

I tu zaczyna się trzecia warstwa, czyli nasze wartości. W tym właśnie obszarze pewność siebie przekształca się w samoocenę. Wbrew powszechnej opinii nie są one tym samym. Pewność siebie to wigor i brak wahania. To czerwona szminka, odważna odpowiedź i zdecydowany krok.

Samoocena to coś zupełnie innego. To stopień, w jakim lubimy sami siebie. Nie fasada, nie stan zdrowia i nie mieszanka czynników niezależnych od nas. Jedynie głębokie przekonanie, że jesteśmy coś warci. Jeśli więc żyjemy zgodnie z własnymi przekonaniami, jeżeli uważamy, że robimy więcej dobrego niż złego i jesteśmy wartościowi mimo swoich niedoskonałości — błędy gramatyczne i przejęzyczenia przestają mieć znaczenie, ponieważ to nie na nich opieramy naszą samoocenę.

Trzy warstwy pewności siebie

— O której kończysz? — Wyciągam z uszu słuchawki i na chwilę przerywam robienie kanapki, żeby spojrzeć na współlokatorkę.
— Po siedemnastej.
— Okej, to zdążę z obiadem.
— Dobrze, to ja idę się przygotowywać do zajęć.
— Okej… — Znów zakładam słuchawki i sięgam do lodówki po pierś z kurczaka. Uwielbiam słuchać audiobooków i podcastów. Właściwy dobór treści połączony z tym konkretnym medium nauczył mnie więcej, niż połowa moich nauczycieli razem wziętych. Niestety, podzielność uwagi nigdy nie była moją mocną stroną, więc gdy płuczę kurczaka, muszę się dosyć intensywnie skupić, żeby co ciekawsza wypowiedź nie umknęła mojej uwadze. Stawiam patelnię na palniku, a w moim uchu rozbrzmiewa głos Tima Ferrissa. — „Celowo noszę tego typu zarost w tygodniu, gdy czeka mnie wystąpienie w mediach, mimo wszystko, żeby ćwiczyć zawstydzenie tylko z powodu rzeczy, które są tego warte”.

Moja ręka zamiera na kawałku plastiku i nie opuszcza go jeszcze przez dłuższą chwilę.

Fragment pochodzi z książki „Przełam barierę językową” Anny Szpyt.

rozwój osobisty i osiąganie celów

Blokady emocjonalne moje i moich rówieśników, czyli jak pokonać samego siebie i odnaleźć harmonijną drogę do funkcjonowania w grupie

19 października 2018

Franek: Nie jest to chyba pierwszy raz, gdy zgadzam się z niektórymi stwierdzeniami z filmów. Mam teraz na myśli robienie z siebie błazna, żeby przypodobać się grupie.

Człowiek jest zdolny do najgłupszych rzeczy, byleby ktoś udawał, że go polubił, i chciał się z nim zadawać. Załóżmy, że jest grupa szkolnych celebrytek. Wszystkie one uważają się za lepsze od innych dziewczyn. Na przykład tylko przez to, że ich rodzice mają więcej pieniędzy niż rodzice pozostałych dzieci, albo dlatego, że trzymają się w grupie, a jak wiemy, w kupie siła, tfu: w grupie! Gdy mamy już taką grupę, to teraz znajdujemy jakąś dziewczynę, która nie jest specjalnie znana w szkole, a chce taka być. Co robi, żeby osiągnąć ten cel? Najpierw niemrawo podchodzi do tej grupki i próbuje z nimi zagadać, ale celebrytki są do rozmowy niechętne. W pewnym momencie zauważają, że dziewczyna X zrobi wszystko, byle przynależeć do „gangu”, i wykorzystują to w mgnieniu oka. Ona myśli i wierzy w to, że dziewczyny zaczynają traktować ją jak równą sobie. W pewnym momencie celebrytki każą jej robić przedziwne rzeczy, które X bez wahania wykonuje. Po chwili, zanim się obejrzy, jest największym  pośmiewiskiem w środowisku. Wszyscy na nią dziwnie patrzą podczas przerw na szkolnych korytarzach. Celebrytki już się do niej nie odzywają, bo osiągnęły to, co chciały, czyli upokorzenie kogoś, kto miał krótkoterminowe marzenie, żeby być jak one. Grupa jest przecież wąska, co tworzy jej elitarność, innymi słowy: nie jest dla każdego i jeżeli jakaś osoba sądzi, że może tak po prostu dostać się do tego „jakże zasłużonego grona”, to trzeba jej pokazać, jak bardzo się myli.

Czy przynależenie do grupy jest aż tak ważne, żeby się upokarzać przed innymi? Często takie osoby zapominają o swoich dawnych, prawdziwych przyjaciołach, którym naprawdę na tej osobie zależało i nie obchodziło ich wcale, jak jest ubrana i czy jest umalowana. Liczył się dla nich sam człowiek oraz właśnie bycie sobą, bycie autentycznym.

U ludzi widać, czy to, co robią, jest u nich czymś naturalnym, czy tylko udają, żeby się przed kimś popisać. Ci, którzy poznali prawdziwe wnętrze jakiegoś człowieka, od razu wyłapią, że to, co robi, jest fałszywe i pachnie kiczem.

Czym jest maska emocjonalna? Jest to sztuczna warstwa zachowań i sposobu bycia, którą ludzie pokrywają się, gdy rośnie w nich obawa przed odrzuceniem ze stron innych.

Widziałem kiedyś pewne zdanie na Facebooku: „Uważaj, kiedy podążasz za masami. Czasami M jest nieme”. Tamtego dnia chyba nie usłyszałem ani nie zobaczyłem niczego mądrzejszego niż to zdanie. Ta wypowiedź jest w 100% prawdziwa i adekwatna do tego, co dzieje się obecnie na świecie. W mniejszych społecznościach, jak szkoła, żeby mieć uznanie, wystarczy znaleźć kilku słuchaczy, którzy będą w Ciebie ślepo zapatrzeni. Przekazując im swoje racje i poglądy, szybko zdobędziesz kolejnych fanów. Jak? Poprzez mówienie o Tobie innym na poziomie pierwszych wyznawców. Oni po usłyszeniu Twoich słów od razu lecą z tymi nowinami w świat i ogłaszają je społeczeństwu.

Jest to dużo łatwiejsze niż 20 – 30 lat temu, ponieważ mamy media społecznościowe i portale internetowe typu Facebook. Teraz to dziecinnie proste. Zakładasz fałszywe konto albo stronę w takim portalu i rozwijasz je poprzez regularne wstawianie postów, w których przedstawiasz swoje przekonania. Nie zawsze jest to mądre, ale nie ma możliwości, żeby nie znalazł się ktoś ślepo w to zapatrzony. Po jakimś czasie taka osoba nie ma swojego życia i wszystko, co chce robić, to pomagać Ci i promować Twoje racje.

To jest najprawdopodobniej Twoje prawdziwe ja albo zwyczajnie sposób zwrócenia na siebie uwagi, gdy nie ma się nic ciekawego do zaoferowania. Tfu, co ja mówię! Piszę tu o wierze w siebie, rozwijaniu, a mówię, że ktoś może nie mieć niczego do zaoferowania! Każdy ma coś do zaoferowania światu, jeden więcej, drugi mniej, ale każdy MA. Czasem ktoś oferuje światu radość, jak kierowca autobusu z pewnego filmiku na Facebooku, a potem świat daje mu czadu. Możesz ten film wygooglować: „Wyrzucali go z pracy dwa razy za to, że jest wesoły”.

Dobra, pora zacząć płynąć do brzegu tego rozdziału. Wydaje mi się, że maskę emocjonalną rozpoznają u nas rodzice oraz nasi prawdziwi przyjaciele. Dlaczego uważam, że akurat oni? Bo bez względu na to, ile spędzają z Tobą czasu w ciągu dnia, będą wiedzieli, czy masz na sobie emocjonalną maskę. Zapewne nie raz zdarzyło Ci się pokazać przed nimi swoje prawdziwe ja. Jeżeli tak było, to Twoje zachowanie było w 100% naturalne, byłeś na kompletnym luzie i nie przejmowałeś się opinią rozmówców.

Skoro jesteśmy już przy takim odlocie, powiem Ci, jak to u mnie czasami wygląda, kiedy zrzucam maskę. Cóż, musisz wiedzieć, jak bardzo świrnięty jest jeden z autorów książki, którą czytasz… Otóż chyba mój najczęstszy stan, gdy nie mam na sobie maski (tak, czasami nadal zdarza mi się ją nosić), to brak zahamowań w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Jak to się u mnie objawia? Wybieram playlistę w Spotify, zazwyczaj jest to klasyka polskiego rocka albo klasyka disco. Po wybraniu muzyki podłączam się pod głośniki w domu, ustawiam głośność na maksa i odpalam. Wtedy akurat nikogo nie ma, więc szał jest prawie jak na jakimś dobrym koncercie. Śpiewam, tańczę, robię wszystko, co chcę.

Gdy ktoś osiągnie taki poziom, że nie będzie się kompletnie przejmował tym, co mówią o nim inni, to takie akcje, które ja sam robię w domu bądź w gronie bliskich osób, będzie robił w każdym miejscu — i to jest wolność.

W pewnym stopniu odnalezienie swojego prawdziwego ja to też w życiu dorosłym odpowiednia praca. Jeżeli człowiek nie wie, co chciałby robić w przyszłości, to jest ktoś taki jak psycholog pracy. Taka osoba po kilku spotkaniach i dowiedzeniu się trochę o Tobie pomaga dobrać Ci najlepszy zawód.

Psycholog pomaga też nauczyć się, jak powoli zdejmować z siebie tę emocjonalną maskę. Jak to robi? Poprzez rozmowę. Zawsze powtarzam do znudzenia wszystkim moim znajomym, że gdy mają jakiś problem, który jest dla nich bardzo uciążliwy, to lepiej z kimś pogadać niż tłumić to w sobie. Z reguły ich reakcja jest taka:

  • „Jezuuu! Po co ja mam z kimś gadać, przecież radzę sobie świetnie”. Serio radzisz sobie świetnie i nie potrzebujesz porozmawiać?
  • „Ale psycholog to stary pewnie i nic mi nie pomoże, tylko powie, że coś jest ze mną nie tak”. Nie o to chodzi, że z Tobą jest coś nie tak, tylko o to, że potrzebujesz nastawić pewne elementy własnego życia, z którymi jest coś nie tak.

Zabrzmi to może egoistycznie, ale nie przychodzi mi do głowy aktualnie żadna inna osoba, która jest najlepszym przykładem tego, ile daje taka zwykła rozmowa, niż ja sam. Dlaczego tak twierdzę? Mówię tak, ponieważ jak już wiesz, od małego zasuwałem do psychologów przez „kochaną” mamusię. Tak więc rozmawiaj z ludźmi, którzy chcą Ci pomóc. Jacek i ja napisaliśmy tę książkę specjalnie dla Ciebie. Chcemy Ci pomóc. Wykorzystaj to tak jak umiesz i robiąc ćwiczenia, uznaj to za wyzwanie (Jacek rzuca Cię na głęboką wodę, ale warto popływać), w którym nie możesz się poddać bez walki.

Jacek: A zatem wrzucam Cię znów w wir ćwiczeń i „głębokiej wody”, o której pisał Franek. Jeśli obserwujesz i słuchasz innych ludzi bez oceniania, nie powstaje w Tobie emocja. Jesteś spokojny. Kiedy umysł zaczyna się włączać, powracasz do oddechu, a emocje po prostu rozpływają się w Tobie jako świadomości.

Kluczem do nowych kontaktów z rówieśnikami jest przerwanie starych modeli komunikacji. Modele te są myślowe: widzisz znaną twarz i od razu umysł wchodzi w tryb autopilota. Zaczynasz rozmawiać i zachowywać się w znany Ci, utarty sposób, który jednak nie wnosi w relację niczego dobrego.

Od tej pory traktuj innych ludzi jak przejaw rzeczywistości. Wchodź w wewnętrzną przestrzeń ciszy i nie oceniaj myślowo rozmówcy lub rozmówców, a nie tylko pozostaniesz spokojny i bez strachu, ale też stworzysz przestrzeń do otwarcia nowej relacji.

Twój niewzruszony spokój nie będzie oznaką słabości. Ludzie zobaczą w Tobie siłę spokoju, a więc i siłę charakteru. To właśnie ta niewzruszoność stanowi siłę osobistą oraz wytrwałość życiową. Czując to, rówieśnicy zaczną Cię szanować nie ze względu na przewagę fizyczną, ale psychiczną — to wyższy poziom stabilności.

Jednocześnie rozmówcy zaczną się przy Tobie uspokajać i ufać Ci. Twój spokój udzieli im się, jak również otworzy ich na to, co nazywamy bezpieczeństwem w relacji. Ktoś tak spokojny i stabilny jest oparciem dla kompanów.

Nie to, co powiesz, a zatem hałas umysłu, będzie stanowiło Twój sukces w relacji z rówieśnikami i przełamanie własnych barier. Liczą się słowa niewypowiedziane, czyny niezrobione oraz emocje nieodczute. W tej wewnętrznej ciszy i spokoju rozpocznie się zmiana Twojej rzeczywistości w relacjach z innymi ludźmi. Nie może być inaczej, bo każda zmiana zaczyna się od zmiany Ciebie. Jeżeli z zaangażowaniem i szacunkiem do siebie, a także tej książki, rozpocząłeś już zmianę siebie, z łatwością zrozumiesz tę jakże oczywistą prawdę.

Co ciekawe, w tej fazie nie potrzebujesz ani książki, ani autorów. To, czym jesteś, a więc wewnętrzna cisza świadomości, będzie Cię prowadzić za rękę i efekty tej drogi pojawią się w Twoim codziennym życiu same.

Fragment pochodzi z książki „DNA Nastolatka”, której autorami są Jacek Ponikiewski i Franciszek Górski.

rozwój osobisty i osiąganie celów

Jak wybić się z tłumu?

15 października 2018

Wydaje Ci się, że nie możesz wybić się z tłumu, jesteś szarą myszką i nikt Cię nie zauważa?

Czas to zmienić!

Nie trzeba głośno krzyczeć, by zostać zapamiętanym. Wykorzystaj swój wdzięk, elokwencję, pewność siebie i poczucie humoru, a na pewno nie znikniesz wśród innych jednostek.

Wypracuj w sobie to „coś”!

 

1. Bądź entuzjastycznie nastawiony do świata

Ludzie lubią otaczać się osobami, od których bije pozytywna energia. Zamiast przepraszać, że żyjesz i odejmować swoim podejściem ochotę do życia, daj sobie i innym energetyzującego kopa. Nie narzekaj, nie mów wyłącznie o problemach – zacznij uśmiechać się na widok przyjaciół i cieszyć z małych rzeczy. Wtedy będziesz postrzegany jako osoba, z którą można kraść konie. I pamiętaj, by nie przesadzać. Bądź sobą, a nie podróbką zrobioną na zapotrzebowanie otoczenia.

2. Bądź otwarty

Jeśli jesteś cichy i spokojny, na pewno dużo wysiłku kosztuje Cię spędzanie czasu w nowym dla siebie towarzystwie. Impreza, mnóstwo nowych osób – to nie jest dla Ciebie środowisko naturalne. Zmień to w swój atut. Podejdź i sam rozpocznij rozmowę. Inaczej przez całą noc będziesz stał z jednym drnkiem przy ścianie i czekał na to, aż Twoi towarzysze skończą zabawę. Nie unikaj kontaktu z ludźmi, a lgnij do nich. Musisz być przebojowy.

3. Nie biegaj za tłumem

Bądź indywidualistą. Nie wtapiaj się w tłum, nie mów i nie rób wyłącznie tych rzeczy, na które mają ochotę tylko Twoi znajomi. Powiedz sobie zdanie, daj do zrozumienia jasno i wyraźnie, że nie pojawiłeś się na imprezie wyłącznie dla siedzenia w loży. Wstań i idź, bez względu na to, co o Tobie pomyślą. Wiesz, że zaraz do Ciebie dołączą, bo będzie im żal, że Ty się świetnie bawisz bez nich? W ten sposób będziesz na świeczniku i wszyscy dostrzegą, że z Tobą nie można się nudzić.

 

4. Miej własne zdanie

Czy jeśli toczy się jakaś dyskusja to zapamiętujesz osoby, które tylko przytakują większości? Oczywiście, że nie. Gdy masz inne zdanie – powiedz o tym. Strach przed niezrozumieniem, czy brakiem akceptacji innego spojrzenia na daną sprawę nie może sprawić, że nie będziesz wyrażać swoich myśli. Nie staraj się na siłę przekonać reszty do swoich poglądów, gdyż tego nikt nie lubi. Zobaczysz, że w końcu ludzie docenią to, iż przebojowo kroczysz przez życie bez oglądania się za siebie.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

5. Zrób coś z zaskoczenia

Nie chodzi tutaj o to, by robić z siebie klauna. Nie wygłupiaj się na siłę, by inni wyśmiewali się z Ciebie. Zaskocz znajomych, ale zrób to ze smakiem. Zwróć na siebie uwagę w sposób subtelny, na przykład zaproponuj jakąś zabawę dla rozluźnienia atmosfery. Kto ma ożywić drętwy nastrój jak nie Ty?

Autor: Paulina Wolska

rozwój osobisty i osiąganie celów

Jak dobrze zacząć dzień?

12 października 2018

Pewnie wielu z Was zastanawia się, czy jest sprawdzona recepta na dobry początek dnia. Bywa, że mimo woli wstajemy lewą nogą, przez co cały dzień nie jesteśmy w najlepszym humorze.

Jak sprawić, by dobrze nastroić się na kolejne dwadzieścia cztery godziny?

Tych 5 porannych czynności pomoże Ci w tym, aby dobrze rozpocząć dzień i tym samym naładować swoje akumulatory na całodzienne działanie!

 

1. Wypij sporo wody na czczo

Pewnie wiesz, że dobre nawodnienie to podstawa. To jednak nie wszystko. Organizm po przebudzeniu musi zacząć poprawnie funkcjonować na pełnych obrotach. Kawa na pusty żołądek i brak śniadania może pobudzi Cię do życia, ale nie przyniesie żadnych korzyści zdrowotnych. Szklanka wody z rana to idealny sposób na dobrą dawkę energii. To proste, jednak wiele osób zapomina jak ważne dla naszego samopoczucia.

2. Posprzątaj bałagan

Rano nie mamy wiele czasu na to, by naprawić popsuty zamek, czy skrzypiącą szafkę, ale wystarczy na posprzątanie prozaicznych rzeczy. Umyj naczynia po śniadaniu, wyrzuć bieliznę i brudne ciuchy do prania, pościel łóżko. Zamiast odkładać wszystko na potem, zrób to teraz. Obowiązki się nie nawarstwią, dzięki czemu będziesz mieć później więcej czasu na przyjemności i odpoczynek.

3. Poranna gimnastyka to podstawa

Wiesz, że endorfiny wydzielają się także podczas wysiłku fizycznego? Zacznij zatem dzień od gimnastyki. Może to być joga lub kilka przysiadów. Ważne, by ciało i umysł zaczęły pracować na pełnych obrotach. To dobry trening dla mięśni, dzięki czemu rozjaśnisz też umysł i przyśpieszysz przemianę materii.

4. Zrób listę zadań

Planowanie to klucz do codziennego sukcesu. Nie wystarczy mieć w głowie pewnych celów na dany dzień, bo pewnie o nich zapomnisz. Napisz je na kartce i co najważniejsze, wyznacz czas, w jakim chcesz zrealizować dane zadanie. Nie wypełniaj całego dnia minuta po minucie. Zawsze zdarzy się coś nieprzewidywanego, przez co skrupulatnie ułożony plan pójdzie do kosza. Odnoś się do istotnych punktów, które muszą być wykonane.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

5. Wpuść słońce i światło do pokoju

Zanim zaczniesz nalewać szklankę wody i szykować się do porannej gimnastyki, odsłoń zasłony i wpuść światło do swojego życia. Nawet jeśli poranek nie jest najpiękniejszy, nie nastrajaj się negatywnie. To także udowodnione naukowo, że naturalne światło dobrze wpływa na ciało i umysł.  Siatkówka oka ma specjalny fotoreceptor, który wyczuwa naturalne promienie. Wtedy właśnie wysyła taki bodziec do części mózgu w okolicach podwzgórza, która pobudzona wyzwala przysadkę, tarczycę i nadnercza (gruczoły mózgu i ciała).

Autor: Paulina Wolska

Wyszukano w Google m.in. przez frazy:

relacje i związki, rozwój osobisty i osiąganie celów

ZRZUCENIE MASKI PODCZAS RELACJI Z RÓWIEŚNIKAMI — BYĆ SOBĄ, CZYLI ODNALEŹĆ SWOJE PRAWDZIWE JA

8 października 2018

Franek: Nie wiadomo, czy kosmici istnieją i czy mają jakieś blokady emocjonalne. Natomiast wiadomo, że człowiek ma ich chyba najwięcej, a z pewnością więcej niż wszystkie blokady maszyn razem wzięte. Największym twórcą blokad ludzi jest ich głowa. Wiemy przecież, że z mózgu wychodzą wszystkie informacje i plany do organizmu o tym, jaką czynność chcemy zaraz wykonać, prawda? Najlepsze w tym połączeniu informacji jest to, że czasami ten przekaz jest szybszy niż my sami zaczniemy o tym świadomie myśleć. Idealnym przykładem takiego mechanizmu jest chwila, w której powiemy coś niezbyt mądrego czy adekwatnego do zdarzenia, a przecież nawet o tym nie pomyśleliśmy. Nazywamy to „przypał”. Najgorzej więc, gdy „przypał” jest nieumyślny — po prostu jakiś głupi tekst w trakcie istotnego wydarzenia albo wobec kogoś dla nas ważnego.

Takie nagłe wypowiedzi, nieuświadomione, są wyrazem naszych podświadomych blokad. Dlatego przechodząc powoli do głównego tematu rozdziału, muszę napisać coś o blokadach, które możesz w sobie mieć. Blokady pozytywne to niechęć do robienia głupich rzeczy. Gwarantami nierobienia rzeczy idiotycznych są na pewno własna godność i brak chęci do popisania się przed innymi za wszelką cenę (to jest aprobata, narkotyk społeczny, o jakim pisał Jacek). Zazwyczaj ludzie przełamują pewne granice, aby zyskać aprobatę. Może to być chociażby ilość alkoholu, którą ktoś w siebie wleje na imprezie.

Po przełamaniu tej blokady najprawdopodobniej drugiego dnia budzimy się w miejscu innym niż planowane, a może i z kimś, kogo nie było w planach, i nie wiemy, co robić.

Mądrą blokadą jest blokada psychiczna, która wyskakuje jeszcze w trakcie wykonywanej przez nas czynności, aby porzucić przełamywanie danej bariery. Nazywamy to strachem. Strach jest normalny, szczególnie u rasy ludzkiej. Przecież człowiek najbardziej boi się tego, co obce, nieznane, co po prostu nas przeraża. Nie ma sensu udawać przed znajomymi bohatera w tak głupi sposób. Jednak wiele blokad, naznaczonych strachem, uwidacznia się w relacjach z rówieśnikami. Zwyczajnie czasem się ich boimy.

Prostym przykładem takiego mechanizmu jest kontakt ze zwierzęciem, oczywiście nie każdym, ale po prostu większym od nas. Wyobraź sobie, że nurkujesz na Karaibach. Woda czysta, przejrzysta — tylko Ty i ona. Nagle widzisz w oddali zbliżającego się rekina piaskowego. Nie wiesz, że ten rekin jest niegroźny dla człowieka i że nie odnotowano żadnego ataku na ludzi ze strony tego gatunku. Twoja reakcja? Zaczynasz się panicznie bać, serce Ci bije jak oszalałe i nie wiesz, co robić, a zwierzę jest coraz bliżej. Gdy przepływa obok Ciebie, masz dwie opcje: albo zaczniesz go atakować, co raczej będzie nieskuteczne, bo nie masz przy sobie nic oprócz nóg i rąk, albo nim rekin do Ciebie dopłynie, postarasz się uspokoić własne zachowanie i reakcje emocjonalne ciała. A więc pierwszy scenariusz jest taki, że kopiesz go i walisz, a on odgryza Ci jakąś kończynę, a drugi, stanowczo lepszy, że pozostajesz w bezruchu i rekin po prostu przepływa obok.

Jeżeli potrafisz zapanować nad sobą w relacjach z rówieśnikami, staniesz się prawdziwym liderem grupy. Twoją siłą będą opanowanie i wyczuwalna dla innych stabilność emocji.

Po czym poznać prawdziwego lidera, przywódcę grupy? Po tym, że nie pokazuje w stosunku do ludzi, z którymi pracuje, że jest lepszy pod jakimś względem, czyli nie jest tzw. finger managerem. Prawdziwy przywódca przyłącza się do grupy i wnosi do zespołu nową energię, wiedzę oraz bagaż doświadczeń w danym temacie. Aby to jednak zrobić, taka osoba musi być stabilna emocjonalnie w czasie relacji z rówieśnikami.

Ktoś taki szybko przełamie lody z nowo poznanymi ludźmi i nawiąże dobry kontakt, który będzie procentował w przyszłości. Prawdziwy lider powinien być też otwarty na sugestie innych, konstruktywną krytykę i być wyrozumiały w stosunku do partnerów, z którymi jest w grupie. Uwierz mi: wszyscy będą Cię słuchać, jeżeli nie będziesz ich atakował swoim sposobem mówienia. Gdy ktoś czegoś nie rozumie, nie denerwuj się. Nerwy tylko pogorszą sytuację. Weź kilka głębokich oddechów, jeżeli czujesz, że zdenerwowanie bierze górę, i zacznij tłumaczyć drugiej osobie to, czego nie rozumie, aż do skutku. Ton, jakim tłumaczysz, nie może być agresywny, żeby odbiorca Twoich słów nie czuł się atakowany. Głos, jakim będziesz tłumaczyć, powinien być łagodny, lecz stanowczy. Najlepszym sposobem na sprawdzenie, czy przekaz dotarł do drugiej osoby, jest poproszenie jej, żeby powtórzyła polecenie, ale własnymi słowami.

Co do samej grupy rówieśników: jeśli grupa określonych ludzi ma prawidłowo funkcjonować, to te osoby powinny mieć podobne zainteresowania, czyli nadawać na podobnej częstotliwości. W szkole zaś mogą powstawać sztuczne grupy osób. Taki zespół stworzony jest z uczniów, którzy nie muszą nadawać na tym samym poziomie i każdy może mieć tylko jedno wspólne zainteresowanie. Wtedy już się tworzy temat do rozmów. Oczywiście są ludzie, którzy mają przy innych osobach na twarzy „maskę”, aby nie pokazać swojej prawdziwej natury (podobno to ma chronić przed byciem zjedzonym).

Dojrzałość emocjonalna, która objawia się zrzuceniem maski w grupie, wymaga rozwoju samego siebie, nad czym pracuje z Tobą Jacek poprzez odpowiednie ćwiczenia mentalne. Podstawą rozwoju jest zaś postęp. Od zawsze ludzkość wiedziała, że aby się rozwinąć, należy próbować czegoś nowego i zapomnieć o niektórych starych rozwiązaniach. Tak jest w każdej dziedzinie: sporcie, informatyce itp. Zacznijmy od sportu. Jeżeli trenujesz jakąś dyscyplinę, to zadaj sobie pytanie: czy dojdziesz gdzieś dalej, jeżeli nie spróbujesz nauczyć się nowych zagrywek i technik? Oprócz nowych rzeczy, jakie się poznaje wraz ze wzrostem swojego poziomu, żeby osiągnąć więcej niż inni, trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu. Opuszczenie tego stanu oznacza zmuszenie swojego organizmu do większego wysiłku niż dotychczas. Jeżeli Twój organizm będzie za każdym razem zmuszany do większego wysiłku, to po pewnym czasie stanie się to dla niego normą. Tak samo jest z przełamywaniem własnych granic w kontaktach z rówieśnikami i dorosłymi. Możesz zawsze odzywać się do ludzi gburowato, z poczuciem wyższości, albo w ogóle z nimi nie rozmawiać z uwagi na lęk, ale takie podejście, szczególnie w nowych znajomościach, od razu spisze tę relację na niepowodzenie.

Warto zatem pamiętać o kilku rzeczach:

  1. Podczas rozmowy nie zapominać o drugiej osobie i ją też dopuścić do słowa, a nie tylko samemu ciągle „nawijać”.
  2. Zadawać drugiej osobie pytania dotyczące jej życia i poczucia humoru. Wtedy taka osoba zobaczy, że nas interesuje i nam na niej zależy.
  3. Rozmawiać więcej na żywo, a nie przez Skype’a, Messengera i inne aplikacje tego typu. Do czegoś takiego przyczyni się spędzanie razem czasu.

W życiu trzeba pamiętać o tym, żeby utrzymywać relacje nie tylko z rówieśnikami i innymi znajomymi, ale i z dorosłymi. Najważniejszymi dorosłymi, z jakimi powinno się rozwijać relację i polepszać kontakt, są nasi rodzice. Na początku życia każdego młodego człowieka relacja z nimi jest na ogół bardzo dobra, chyba że rodzice nie poświęcają wystarczająco dużo czasu swoim dzieciom. Trzymając się scenariusza z brakiem zainteresowania własnym potomstwem, możemy się spodziewać pogorszenia relacji na linii rodzic – dziecko. Młody człowiek dojrzewa, a na jaw wychodzą frustracje, a im większe nerwy, tym mocniejsze słowa. Na pewnym etapie słowa, jakie będą padać, nie powinny mieć miejsca w stosunkach rodzic – dziecko, chyba że stałoby się coś naprawdę poważnego. Zwykła sprzeczka rodzinna nie jest czymś wielkiej wagi. Gdy młody człowiek wstępuje w okres dojrzewania, jego hormony buzują. Kiedy w Tobie wszystko się zmienia, Twoje podejście do tego, co mówią rodzice, także ulega zmianie. Jeśli masz gdzieś to, co słyszysz od taty czy mamy, oni też się denerwują, przez co wszyscy jesteście na siebie wkurzeni.

Dobra, ale przecież nie tylko Ty jesteś zawsze wszystkiemu winien, a wiem z własnego życia, jak denerwujący może być rodzic, który czepia się o byle co! Gdy on tak się czepia, Ty dostajesz szału i myślisz sobie, że masz nienormalnych rodziców. Tylko proszę, nie wmawiaj sobie teraz, że nie naciskasz na nich w takich sytuacjach, bo na pewno chociaż raz Ci się to zdarzyło.

Co robić, żeby nie dolewać oliwy do ognia? Kiedy przewidujesz, że np. twój tata będzie Cię krytykował za jakąś głupotę, istnieje kilka sposobów na brak konfliktu:

  1.  Gdy ujrzysz ojca idącego w Twoją stronę, to po prostu zejdź mu z drogi. Nie dyskutuj i nie udowadniaj swoich racji, bo nie warto.
  2. Następny sposób wymaga trochę więcej wkładu własnego. W tej metodzie musisz uspokoić się wewnętrznie, gdy wyczujesz agresję w zachowaniu rodzica (tego też uczy Cię Jacek w czasie ćwiczeń). Kiedy już uda Ci się opanować, to rozmowa nawet ze zdenerwowanym tatą nie będzie dla Ciebie żadnym problemem.

Jacek: Jeżeli udało Ci się wejść w ciszę, którą jesteś, na pewno zacząłeś zadawać sobie pytanie, czym właściwie można nazwać to coś, tę świadomość i zarazem Twoją najgłębszą istotę.

Znajdź najpierw chwilę czasu w ciągu dnia, aby spotkać się ze źródłem własnego istnienia w ciszy parku lub domu. Jeżeli kontemplacje i wchodzenie w kolejne stany świadomości zajmą Ci kilka dni, to nic dziwnego i nic niewłaściwego. Ważne, żebyś był wtedy sam — w tych momentach kontemplacji. Przychodzimy przecież na świat i odchodzimy z niego w samotności. Ta dziwna pustka, brak hałasu wokół, stanowi bramę do głębi tego, kim jesteś.

Fragment pochodzi z książki „DNA Nastolatka”, której autorami są Jacek Ponikiewski i Franciszek Górski.

inne, rozwój osobisty i osiąganie celów

Problemy niezależnych autorów w Polsce

4 października 2018

Od lat w Polsce mówi się o self-publishingu oraz niezależnych pisarzach częściej i głośniej. To zrozumiałe, czerpiemy wzorce zza oceanu. Tam self-publishing staje się coraz popularniejszy. Nie do końca jeszcze jest jasne, czy ten trend się utrzyma, ponieważ wielu uważa, że szczyt swojej popularności self-publishing ma już za sobą. Pożyjemy, zobaczymy. Tymczasem wsadzam kij w mrowisko i mówię: uważam, że największym problemem samopublikującego autora jest on sam. I już wyjaśniam dlaczego. Dla wielu, zaskakująco wielu odbiorców w Polsce termin „self-publishing” jest tożsamy z grafomanią. Niestety, sporo w tym racji. Kto jest grafomanem, a kto nie, to nie moja rzecz. Zajmował się tym nie będę. Wszak dla jednych jestem samodzielnym autorem, a dla innych klasycznym przykładem grafomana. Nieważne, jak mówią, byle nie przekręcali nazwiska. Czy to prawda? Nie, to mit marketingu, taki sam jak twierdzenie, że self-publishing jest tak samo dobry jak tradycyjne wydawanie. Nie jest. Self-publishing to przede wszystkim ścieżka wydawnicza dla utworów, które nie zostały przyjęte do publikacji w tradycyjnej drodze wydawniczej. W przytłaczającej większości tą drogą do czytelnika trafiają utwory, które zostały odrzucone. Odrzucone, czyli gorsze. Z założenia takie utwory będą kojarzyć się pejoratywnie. Co więcej, to nie tylko stereotyp. W miażdżącej przewadze utwory wydawane przez autorów niezależnych zasłużyły sobie na to, ponieważ self-publishing trapi kilka bardzo poważnych chorób, a niezależni autorzy napotykają w Polsce istotne problemy.

Pisarstwo jest aktem tworzenia. Ów akt związany jest z umiejętnościami. Stawiam tezę, że jednym z najważniejszych problemów większości self-publisherów jest brak umiejętności, chociaż mamy także autorów, którzy radzą sobie dobrze. Cieszę się, że czytasz tę książkę, bo to prawdopodobnie oznacza, że jesteś świadomy tego, czym się zajmujesz, i chcesz się w tym doskonalić. Ale zapewniam Cię, że nie każdy autor niezależny przeczyta moją książkę. W Polsce obecnie jest przeszło 1000 autorów, którzy wydali już swój utwór samodzielnie. Drugie tyle zastanawia się nad wydaniem i z pewnością to zrobi, nie mając pojęcia, że jakość buduje, dziadostwo rujnuje. Zdecydują się przedwcześnie na debiut, bez redakcji, bez korekty, bez przemyślenia tematu i fabuły. W ten sposób już na starcie zniszczą swoje nazwisko, tak jak ja zrobiłem to z etykietą Aleksander Sowa. Oczywiście niektóre utwory, nawet jeśli zostaną poprawione pod kątem gramatycznym, ortograficznym i interpunkcyjnym, nadal nie będą nadawać się do zaprezentowania czytelnikowi i pomóc może tylko jedno — wstrzymanie się od publikowania, a potem napisanie od nowa.

Typowe, że wielu początkujących self-publisherów za wszelką cenę dąży do oryginalności, nie decydując się jednocześnie na profesjonalną redakcję. I tak do odbiorcy trafiają teksty naszpikowane niezrozumiałymi metaforami, często przy tym nietrafionymi. Takie prace zawierają za dużo akapitów, dziwacznych porównań, powszechną praktyką jest też nadużywanie wielokropka oraz pytajnika. W zamierzeniu twórców utwór ma zyskać aurę tajemniczości, a stawianie trudnych, psychologicznych pytań powinno podnieść artystyczną wartość utworu. Ale tak się właśnie tworzy dzieło, które nie przyniesie autorowi niczego dobrego, czyli gniot. Dlatego po raz kolejny podkreślę konieczność redakcji: fachowiec powykreśla bzdury, a z tego, co zostanie, być może uda się uzyskać coś, co będzie się nadawać do opublikowania. Wielu zaraz się zjeży. Przecież Hans Christian Andersen był dyslektykiem, a podobno — jak podaje autorka książki Portrety nie tylko sławnych osób z dysleksją — także Adam Mickiewicz, Henryk Sienkiewicz, Bolesław Prus, Julian Tuwim oraz Stefan Żeromski. Ten ostatni powtarzał trzy klasy, a Émile Zola dwukrotnie nie zdał matury. Ze współczesnych twórców dyslektykiem jest też Andrzej Pilipiuk i jak sam mówi: „sadzę nieprawdopodobną ilość literówek i nie jestem w stanie zgrać palców przy pisaniu na klawiaturze — piszę tylko dwoma”. Tyle że to nie tłumaczy publikowania tekstów najeżonych błędami. A niska jakość redakcji i brak korekty to niestety poważny problem naszego self-publishingu.

Wydawca i redaktor dla niezależnego autora nie powinni być (nie)przyjacielami z podwórka. Wytrzeszczasz oczy? Specjalnie napisałem coś dziwacznego, żeby zwrócić Ci uwagę na to, że tekst musi być przede wszystkim dopracowany na poziomie językowym, aby można go było przekazać odbiorcy. Oryginalność jest pożądana, ale z zachowaniem elementarnych zasad jakościowych. Profesjonalną pomoc może dostarczyć tylko profesjonalista, ale nie kumpel. Tak być powinno, lecz nie jest. A skutek jest łatwy do przewidzenia: zdecydowana większość tego, co możemy przeczytać jako utwory z nurtu self-publishingu (nie tylko krajowego!), to gnioty. Nie chodzi o to, że są one wtórne i nudne. Po pierwsze, zawierają błędy, po drugie, są słabe, a po trzecie, prezentowane w nieestetycznych okładkach. Autora profesjonalnego od niezależnego odróżnia m.in. obecność wydawcy. A wydawca oznacza fachowców. Redaktor, zanim dopuści tekst do druku, doprowadzi go do poziomu drukowalności. Korektor poprawi literówki. Spec od reklamy napisze tekst promocyjny, a grafik zrobi okładkę. Self-publisher próbuje to wszystko (z)robić sam. Nie dość, że redaguje, zajmuje się korektą oraz marketingiem, to jeszcze wciela się w rolę grafika.

Nie ma wątpliwości, że autorzy niektórych dzieł są kompletnie pozbawieni nie tylko smaku, gustu, ale także dystansu. Tacy autorzy robią zjawisku czarny PR. Przecież odbiorca, widząc amatorszczyznę, nie może wyrobić sobie dobrego zdania o zjawisku publikowania bez udziału wydawcy. Biję się w piersi, sam popełniałem błędy, ale właśnie dlatego o tym piszę i jestem na tym punkcie przewrażliwiony jak mało kto. Błędy są moje, ale nie muszą być powtarzane.

Tradycyjni autorzy, oprócz tego, o czym pisałem powyżej, mają zazwyczaj zapewnioną także promocję — choćby szczątkową. Ich książki trafiają do blogerów, krytyków albo do prasy. Organizuje się im spotkania autorskie, a niekiedy nawet zapewnia płatną reklamę. Okładkę robi grafik, a fachowiec od reklamy przygotowuje teksty promocyjne. Tymczasem autor samodzielny jest pozostawiony sam sobie. Oczywiście pisarz indie także może podejmować działania promocyjne, nawet powinien, niemniej ze względu na skalę nigdy nie będą one mieć takiej siły przebicia jak prowadzone przez dział marketingu oraz public relations profesjonalnego wydawnictwa. I nade wszystko nie będą tak profesjonalne jak te zrobione przez zawodowców. To jeden z argumentów, dla których tradycyjne podejście do wydawania jest lepsze. I dlatego największym problemem self-publishera jest on sam.

To, czy mnie, jako czytelnikowi, książka się podoba czy też nie, jest subiektywną oceną. Książka dobra, książka zła, tralala. Mam do niej prawo. Jako autor wychodzę z założenia, że wcześniej lub później czytelnicy i tak ocenią moją twórczość. Problemem samodzielnie publikującego autora jest to, że nie dopuszcza faktu istnienia krytyki, a krytyka nie dostrzega istnienia self-publishingu. To jasne, że przecież nie każdemu musi się podobać ta sama książka, niemniej jeśli 90 ocen na 100 mówi, że jest beznadziejna, trzeba z tego wyciągnąć wnioski. Książka zła to książka, którą źle oceniają czytelnicy niezależnie od tego, jak bardzo zachwycają się nią autor, wydawcy, redaktorzy, krytycy czy dziennikarze. Niestety, te cztery ostatnie grupy zdają się nie dostrzegać książek niezależnych twórców. I nawet jeśli na 100 nieprofesjonalnych recenzji czytelniczych 90 jest pozytywnych, to jeśli dotyczą utworu self-publishera, automatycznie są uznawane za niemiarodajne.

W tym miejscu warto przytoczyć wynik zaskakującego raportu Hugh Howeya. Interesujące, ale w USA książki self-publisherów otrzymują wyższe oceny niż te wydane przez wielkich wydawców. Interpretować to można oczywiście różnie, ale wygląda na to, że wskaźnik satysfakcji może być skorelowany z ceną. A publikacje niezależnych twórców są zazwyczaj dużo tańsze. Co ciekawe, opinie z krajowego podwórka zdają się w wielu wypadkach tę teorię potwierdzać. Pojawia się pytanie: dlaczego tak jest, skoro obiegowa opinia o self-publishingu mówi, że to narzędzie grafomanów? Czyżby czytelnicy lepiej oceniali złe niż dobre książki? Niewątpliwie więc jednym z problemów self-publishingu w Polsce jest nieznajomość zjawiska przez ogół.

Poważnym problemem polskiego self-publishingu jest również jego skala. A właściwie brak skali. Dla przykładu katalog platformy Virtualo w marcu 2015 r. liczył 1174 pozycje e-bookowe opisane tagiem „self-publishing”. Stanowiło to zaledwie 3% całego katalogu tej platformy. Czyli self-publishing u nas to owszem, underground, ale wcale nie na skalę quasi-przemysłową. Innymi słowy: to bardzo głęboka nisza, coś, co nie ma większego znaczenia. Tymczasem na listach bestsellerów Amazona już kilka lat temu aż 35% tytułów stanowiły utwory opublikowane bez udziału wydawnictwa (Indie Published)! Nie mniej istotne, że kolejne 18% to pozycje również opublikowane poza tradycyjnym obiegiem wydawniczym (Uncategorized Single-Author Publisher). Jeśli ktoś zarzuci mi, że wciąż odwołuję się do sytuacji w USA, odpowiem natychmiast: uwierzcie mi — to dobry punkt odniesienia. W USA wartość rynku książki wynosi w przeliczeniu ok. 115 mld zł, z czego 27% to e-booki. U nas 3% udziału w rynku książki to wartość ok. 40 mln zł (sic!). To nam daje proste wyliczenie: udział utworów niezależnych autorów w rynku polskiej książki to nie więcej niż 0,02 – 0,03% i ma wartość ok. 400 tys. zł. Zaledwie tyle w tej chwili jest warty polski self-publishing.

W lutym 2015 r. Piotr Drozd na swoim blogu pisał, że „Kindle Store ma wreszcie kategorię z książkami po polsku”, trzy lata wcześniej pisano: „Jutro Amazon z Kindle Store wchodzi do Polski”, tymczasem Amazon od kilkunastu miesięcy sukcesywnie i z uporem maniaka blokuje moje e-booki po polsku. Powód jest rzecz jasna taki sam — nieobsługiwany język. Tak jak pewne jest, że polski rynek książki obawia się amerykańskiego giganta, tak wiadomo, że polski Amazon wiele zmieni. Amazon ma ogromy wpływ na branżę. Gdyby nie plotki z 2012 r., że Amazon wchodzi z Kindle Store do Polski, pewnie do dziś w naszych księgarniach królowałyby PDF-y, a e-booki w formacie EPUB stanowiłby… 10% oferty. Brak zgodnej z regulaminem możliwości publikowania w języku polskim w KDP Amazona jest bardzo poważnym problemem krajowego niezależnego pisarstwa. Śmiem twierdzić, że póki to się nie zmieni, self-publishing będzie się u nas rozwijał w ślimaczym tempie. A na razie Amazon język polski i 39 – 48 mln Polaków ma w głębokim poważaniu. Sprzedaż moich e-booków przez krajową sieć dystrybucyjną jest 10 – 12 razy niższa niż w Kindle Store. Inicjatywa serwisu Wydaje.pl nie spełniła zakładanych oczekiwań i jak wiemy, zakończyła działalność. Serwis RW2010 z liczbą ok. 1250 utworów nie ma szans na osiągnięcie czegokolwiek na rynku. Jedyną sensowną alternatywą dla krajowego niezależnego autora było Virtualo.pl, ale właściwie tylko na polu dystrybucji. W chwili pisania tej książki Virtualo zostało przejęte przez innego wydawcę, więc los tej platformy oraz kilkuset selfów rysuje się niezbyt pewnie. Księgarnia Nexto.pl nie jest szczególnie przyjazna self-publishingowi, a pozostałe inicjatywy pominę, bo to margines. Na razie niezależny autor w Polsce jest pozostawiony sam sobie.

Tymczasem stereotypy budują siłę rynku. Niszowość self-publishingu czyni zeń zjawisko mało znane. Wspominałem już, że większość błędnie utożsamia je z grafomanią. Wielu nie ma pojęcia o różnicach pomiędzy vanity a własnym sumptem. Podkreślana niska jakość większości dzieł pozamainstreamowych pisarzy rodzi kolejny stereotyp: jakoby wszystkie utwory wszystkich niezależnych twórców były słabe. Niemal każdy natychmiast przedstawia argument: skoro jest taki dobry, dlaczego nikt nie chciał go wydać? To potwierdza, że w stereotypowym myśleniu jedynie słuszną metodą publikacji jest wydanie książki przez wielkie i prestiżowe wydawnictwo. To myślenie podtrzymują środowiska wydawnicze mające w tym swój oczywisty interes. Z drugiej strony, wiele w tym racji: niewątpliwie to najprostsza i najmniej wymagająca od autora droga do pisarstwa. Sukcesem self-publishera ma być samo już wydanie utworu w „wielkim i prestiżowym wydawnictwie”. Tymczasem z uwagi na kwestie finansowe nie jest to takie oczywiste. Barry Eisler zdaje się to udowadniać. Ten autor (m.in. Zabójcy z Tokio) publikował „u wydawców” od 2002 r., by w 2012 r. odrzucić pokaźną zaliczkę i zdecydować się na self-publishing… w Amazonie. Przykład Eislera nie jest odosobniony. Tak samo było w przypadku Hugh Howeya. Dlaczego? Ponieważ to może być bardziej opłacalne. Jak wcześniej udowadniałem, przy większych nakładach self-publishing jest dużo bardziej korzystny finansowo od innych form wydania. U nas 97 – 98% całego rynku książki stanowi edycja papierowa. Pozostała cyfrowa część (w 2014 r.) stanowiła ok. 35 tys. tytułów, przy czym po odjęciu klasyki zostaje nie więcej niż 20 tys. Dla porównania: księgozbiór średniej biblioteki gminnej to ok. 15 tys. tytułów, natomiast amerykańska oferta cyfrowa Amazon.com to sporo ponad… 1,5 mln tytułów! Ktoś powie — owszem, ale w tej liczbie mamy utwory w różnych językach. Zgadza się, co nie zmienia faktu, że jest to ponad 75 razy większy katalog niż w Polsce. Liczą się najsilniejsi, a problemem polskiego self-publishingu jest jego słabość.

Nie mamy również znaczących sukcesów. A precyzyjnie: uznanych społecznie sukcesów. Mówiąc o success story w self-publishingu, myślimy o USA. Yes, american dream and world success story. I tutaj owszem, pojawiają się nazwiska. Mamy przecież wywoływany do tablicy przy każdej okazji przykład Amandy Hocking. Niektórzy być może zdają sobie sprawę jeszcze z faktu, że niejaki John Locke był pierwszym samopublikującym autorem na świecie, który sprzedał ponad milion e-booków w ciągu pięciu miesięcy. Lecz czy pozostałe nazwiska są w Polsce znane? Zapytam: kim jest wspominany Hugh C. Howey? Kim jest Cory Doctorow? Może część z Was przypomni sobie, że pierwszy to autor wydanych w Polsce powieści Silos czy Zmiana, a drugi napisał Małego Brata? Ale kto z Was wie, że autor rozpowszechniał tę powieść za darmo na licencji Creative Commons? A Metro 2033 Głuchowskiego? Nawet niektórzy czytelnicy tych powieści nie wiedzą, jaka była droga tych tytułów do ich rąk.

Czyli self-publishing to nie tylko USA? Ano nie tylko — zaraz na zachód za miedzą (przepraszam: za rzeką) mamy autorkę o pseudonimie Poppy J. Anderson. Biorąc pod uwagę, że niemiecki rynek e-booków jest mniejszy niż amerykański (lub choćby brytyjski), Anderson, sprzedając milion swoich samodzielnie wydanych e-booków, osiągnęła imponujący wynik. Zresztą lista nazwisk niezależnych autorów, którzy osiągnęli sukces, jest bardzo długa. Pisałem o tym w rozdziałach „Self-publishing success story” oraz „Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”.

U nas jak zwykle po staremu wciąż powtarzany jest stereotyp, że nasz self-publishing nie ma wielkich nazwisk. Nazwiska autorów, którzy jednak osiągnęli tą drogą sukces, są zwykle oddzielane od self-publishingu. Wielu napisze, że ich sukcesy mają się nijak do przypadku Amandy Hocking. Z drugiej strony, niewielu się przyznaje, ile naprawdę sprzedaje. W efekcie w powszechnym mniemaniu nadal nie mamy nazwiska, które byłoby stawiane za przykład samodzielnego autora osiągającego sukces, a dziennikarze się tym tematem nie zajmują. A jeżeli już, to powtarzają frazesy, plotki i oczywiste oczywistości.

Kolejnym problemem jest polska sielska (nie)świadomość. Muszę przyznać, że słuchanie słów: „Wolę książkę od e-booka, bo książka to ma zapach…” doprowadza mnie do bardzo smutnych refleksji na temat kondycji intelektualnej nie tylko mojego rozmówcy, ale i całego mojego narodu. Tutaj pojawia się poważny problem, jaki napotyka niezależny autor w naszym kraju, czyli czytelnik. Większość tytułów niezależnych autorów wydawana jest — głównie z przyczyn ekonomicznych — w formie elektronicznej. Uważam, że to najlepsza droga do niezależnego pisarstwa, ale publikacja elektroniczna wciąż wydaje się u nas jakąś technologiczną nowością, do której niektórzy czytelnicy nie są przygotowani. Najgorsze jednak, że w kwestii e-booków i ich czytania, a także przewagi nad nimi książki papierowej, mają zdecydowanie najwięcej do powiedzenia osoby, które nigdy żadnego e-booka nie przeczytały. Co więcej, najgłośniej swoje opinie wypowiadają ci, którzy w ogóle nie czytają! Tutaj widzę ogromne pole do popisu dla bibliotek i instytucji publicznych: trzeba wyjaśniać, że czytanie na e-papierze jest równie wygodne jak na zwykłym, a przy tym może być tańsze i jest bardziej przyjazne dla środowiska. To szczególnie istotne w sytuacji, kiedy 42% Polaków przez cały rok ani razu nie sięga po książkę! Natomiast ci, którzy czytają z czytnika, mogą się pochwalić wynikiem 3,37 książki miesięcznie, a to trzykrotnie więcej niż u przeciętnego Polaka! Szacuje się, że czytników e-booków w Polsce jest od 140 do 200 tys. Wariant optymistyczny zakłada 300 tys. urządzeń. Przy tym założeniu, gdybym chciał trafić do Kindle Million Club, każdy użytkownik czytnika w Polsce musiałby kupić ponad trzy moje e-booki. Jasno więc widać, że problemem polskiego pisarza niezależnego jest zbyt mała grupa odbiorców.

Część odpowie, że nie pisze dla hajsu. Pewnie, że nie. Tradycyjny, krajowy pisarz może liczyć na zysk w okolicach 5 – 10% ceny okładkowej książki minus podatek. W przypadku e-booków honorarium to ok. 25 – 35% ceny netto. Autor niezależny zarabia nieco więcej z jednego egzemplarza, albowiem krajowe platformy wydawnicze oferują od ok. 50% ceny netto. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że sam finansuje (a przynajmniej powinien) nakłady: redakcję, korektę, grafika, ewentualną reklamę i druk. On zresztą, delikatnie rzecz ujmując, mija się z celem, tak samo jak próba wydania papierowej książki przez samodzielnego autora mija się z zyskiem. Chyba, że rzecz dotyczy bestsellerowego tytułu, autor ma doświadczenie i sieć dystrybucji albo jest to druk cyfrowy. Wracając do porównania zysków pisarza tradycyjnego i pisarza niezależnego: docieramy znów do sprawy skali. Otóż zazwyczaj wydanie dzieła w tradycyjnym modelu wydawniczym pozwala dotrzeć z e-bookiem do niemal każdej księgarni internetowej, a z książką papierową prawie do każdej księgarni internetowej i do większości księgarń stacjonarnych. Tego samodzielnie publikujący pisarz praktycznie nie jest w stanie u nas osiągnąć. I choć 5% to obiektywnie rzecz biorąc mniej niż 50%, jednak pomnożone przez odpowiedni współczynnik sprzedaży zazwyczaj daje większą sumę zysku na rzecz autora wydającego tradycyjną ścieżką wydawniczą. Innymi słowy: problemem self-publishera w Polsce jest to, że bardzo mało zarabia. Jeśli w ogóle zarabia, bo bywa że koszty są większe niż zyski. Stawiam tezę, że marna jakość części self-publishingowej oferty w dużej mierze wynika z braku środków na porządne wydanie. Podam przykład. Moja najnowsza powieść pt. Góra Bogów Śmierci ma objętość ok. 45 tys. słów, czyli ok. 7 arkuszy wydawniczych. Na redakcję wraz z korektą wydałem ponad 1225 zł. Na szczęście nie musiałem płacić za okładkę i skład do wersji PDF, bo w przeciwnym razie trzeba by doliczyć kolejne kilka stówek. Niemniej zapłaciłem za konwersję na MOBI oraz EPUB. Podsumowując: opublikowanie jej kosztowało mnie 1300 zł. Egzemplarz sprzedawałem za 9,99 zł brutto, co oznacza, że na rękę dostawałem 4 zł. Potem musiałem zapłacić od tego jeszcze podatek. Ile powinienem sprzedać kopii, aby zacząć zarabiać? Mniej więcej 350 egzemplarzy.

Tymczasem z analizy mojej sprzedaży wynika, że w Virtualo od sierpnia 2011 r. do grudnia 2017 r. sprzedałem 799 e-boków. W Nexto od marca 2012 r. do grudnia 2017 r. czytelnicy kupili 453 moje publikacje. Mając to na uwadze (i przy założeniu, że powieść zostanie dobrze przyjęta), można przyznać, że na mojej najnowszej powieści zacznę zarabiać za dwa i pół do trzech lat! Więc można powiedzieć, że zdecydowanie dużym problemem w samodzielnym wydawaniu w Polsce są koszty niewspółmierne do zysków. Inaczej rzecz ujmując: samodzielne wydanie oznacza zysk odłożony w czasie. Jest tylko jedno ale. W Kindle Store w miesiąc sprzedaję ok. 170 e-booków. Więc byleby tylko Amazon nie blokował polskiego języka, a nie będzie źle. W przypadku edycji papierowych sprawa jest jeszcze gorsza. Koszty wydania offsetem to kilka tysięcy złotych. Jeszcze większym kosztem jest obarczona skuteczna dystrybucja. Pewną alternatywą jest druk cyfrowy, niemniej problem dystrybucji wciąż jest aktualny. Do niedawna serwis Wydaje.pl oferował możliwość sprzedaży pojedynczych egzemplarzy w przystępnych cenach, co czyniło go atrakcyjnym dla wielu autorów. Ale zakończył działanie. Obecnie self-publisher w Polsce nie ma większych możliwości sprzedaży z zyskiem papierowych edycji swoich utworów. A że 98% rynku to wydania papierowe, ciągle jesteśmy w dołku.

Dzięki platformie Smashwords istnieje możliwość wprowadzenia produktów do serwisów iTunes, Barnes & Noble, Kobo, Scribd czy Oyster. Do tego pozostaje indywidualna współpraca z takimi graczami na rynku jak Nexto.pl, RW2010 czy e-bookowo. Zupełnie inaczej jest jednak z wydaniami drukowanymi. Tutaj samodzielnie publikujący autor, jak pisałem kilka akapitów wyżej, napotyka poważne problemy. Są to wspomniane przeze mnie platformy. Oczywiście można założyć własne wydawnictwo i walczyć o swoje miejsce na półkach księgarskich lub spróbować podjąć współpracę z którymś z wydawnictw publikujących za pieniądze autora. Pierwsze rozwiązanie jest ryzykownym pójściem na całość, drugie jest drogie i na dobrą sprawę mało efektywne. Jeśli tylko udałoby się nawiązać współpracę z dystrybutorem, który wprowadzi nakład do hurtowni, a te potem do księgarń — istnieje cień szansy, że książkę uda się sprzedać. Ale to jest rozwiązanie dobre jedynie dla kilku autorów. Tymczasem za granicą można wprowadzić swoją drukowaną publikację do przynajmniej kilkunastu księgarń internetowych bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów dzięki Lulu.com czy też CreateSpace.com. Można to zrobić w kilkanaście godzin. I wierz mi, to działa! Czytelnicy kupują te książki. U nas brakuje takiego rozwiązania. To bardzo istotne w sytuacji, kiedy 98% tego, co się w Polsce czyta i kupuje, jest zapisane na papierze. Wspominałem, że pojawiły się projekty takie jak Rozpisani.pl czy też WydaćKsiążkę.pl, jednak analiza kosztów oraz ich ofert nie napawa mnie zbyt dużym optymizmem.

Na koniec kilka dodatkowych smutnych zdań. Zrelacjonuję Ci moje starcie z odbiorcą, które skończyło się dla mnie nokautem. W 2005 r. opublikowałem pewien poradnik. Wydałem go tradycyjną drogą wydawniczą: wysłałem manuskrypt, podpisałem umowę z istniejącym od 1949 r. wydawnictwem, potem zatwierdziłem redakcję i rok później w księgarniach pojawiło się 2000 egzemplarzy mojej książki. Co kwartał przychodził przelew w wysokości 1500 – 1800 zł. Książka sprzedawała się na tyle dobrze, że wydawca zdecydował się dodrukować następne 1500 egzemplarzy. Nagle honorarium zmniejszyło się dziesięciokrotnie. Wpisałem do wyszukiwarki tytuł i wszystko stało się jasne: ktoś zeskanował moją książkę i wrzucił PDF-a do internetu. Trzy lata później napisałem kolejną książkę. Znalazłem wydawcę i w pierwszym miesiącu sprzedałem ponad 500 egzemplarzy. Wkrótce napisałem kolejną i sytuacja się powtórzyła. Po roku sprzedaż w pierwszym i drugim przypadku znów spadła. Już nie musiałem wpisywać nic do wyszukiwarki. Wszystko było jasne. Napisałem więc jeszcze jedną książkę i przez kilka miesięcy zarabiałem, a potem wszystko wróciło do normy. Pytanie: czy tak właśnie wygląda norma? Nie chcę moralizować, przedstawiłem tylko fakty. Tak było. Jasne, że zazwyczaj nowy tytuł sprzedaje się najlepiej, z czasem mniej, szkoda tylko, że jest tak również z powodu piractwa. Powiem wprost: gdyby nie ono, to od 2007/2008 r. nie musiałbym pracować na etacie i mógłbym skromnie (mniej więcej tak samo jak teraz) żyć wyłącznie z pisania. Nie chcę się użalać, przecież nie piszę wyłącznie „dla hajsu”, ale też muszę płacić rachunki. Zaakceptowałem to, że istnieją piraci, że własność intelektualna nie jest uznawana za czyjąś pracę. Nic nie mogę z tym zrobić. Tak samo jak z wyższym VAT-em na e-booki czy ze spadkiem czytelnictwa. Ale nie muszę tego popierać.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wyczerpałem tematu. Przeciwnicy self-
-publishingu będą gardłowali, że skoro my, autorzy niezależni, mamy tyle problemów, lepiej dajmy sobie spokój. Nie wiem jak inni, ale ja cierpliwie poczekam na pojawienie się możliwości zgodnego z regulaminem publikowania w KDP Amazona po polsku. Wierzę, że ta chwila kiedyś nastąpi, tak samo jak w to, że publikacje elektroniczne będą stanowiły 25% całego rynku naszej książki. I że czytnik e-booków będzie miał chociaż co dziesiąty Polak — nie, jak dziś, jeden na 200. Życzyłbym sobie też obniżenia cen e-booków. Najlepiej obniżenia podatku VAT z 23 do 5%. Wtedy z resztą problemów jakoś będzie się dało żyć. I tworzyć. Na koniec rzucę banałem: Polska to nie USA ani nawet Wielka Brytania. A już na pewno to nie Japonia. I nie tylko dlatego, że w chwili kiedy to piszę, funkcjonują księgarnie internetowe Amazon.com (dla USA), Amazon.co.uk (Wielka Brytania) i Amazon.co.jp (Japonia), ale generalnie dlatego, że jesteśmy krajem zacofanym i biednym, jeśli chodzi o tematykę e-booków i samopublikowania.

Fragment pochodzi z książki „Biblia #SELF-PUBLISHINGu” Aleksandra Sowy.

relacje i związki, rozwój osobisty i osiąganie celów

Metoda wyzwolenia się z klatki myśli

1 października 2018

Pytanie: Czy nie jest tak, że jedyne, co Cię ogranicza, to myśl w Twojej głowie?

Odpowiedź: Tak. Nie ma innych ograniczeń. Ty jesteś sobie sterem i statkiem, gdy panujesz nad myślami, oraz niewolnikiem, gdy jesteś w ich kajdanach. Przestań więc ciągle myśleć. Wycofaj umysł i włącz serce. Tam kryje się jedyna prawda: chcesz być szczęśliwy. Dopóki nie posłuchasz tej prawdy całym sobą, będziesz nieszczęśliwy. Społeczeństwo lub rówieśnicy wpoili Ci pewne zasady, normy i schematy, aby Cię kontrolować. Na przykład aprobata społeczna działa jak narkotyk. Pożądasz jej, a kiedy nie dostajesz, wpadasz w depresję. Ile już razy nie dostając aprobaty społecznej od rówieśników, miewałeś chwilowe rozbicie emocjonalne? Wiesz, skąd pochodzą te emocje? Z myśli. Myśl jest emocją — zapamiętaj to raz na zawsze i zacznij kontrolować myśli, w czym pomoże Ci procedura panowania nad umysłem opisana w ćwiczeniu 3. na końcu tego rozdziału.

Powiedziałem Ci, że serce nigdy nie kłamie. To prawda. Czasem możesz wmawiać sobie, że czujesz się świetnie w danym towarzystwie, ale kiedy wsłuchasz się w ciało i jego emocje, dowiesz się prawdy. Emocje nie kłamią, a myśl owszem. Sprawdź to na własnym przykładzie.

Wracając do kwestii myśli i emocji… Wiemy, że myśli to emocje, ponieważ gdy uczestnik mojego szkolenia siada przy wariografie i patrzy na slajd z działań wojennych, natychmiast ocenia go myślowo, a następnie powstaje w nim emocja. Widać to doskonale na wykresie wariografu.

Zastanów się nad poniższą rozpiską:

  • Myśl. Myśl to wynik naszej mapy hormonalnej i naszych doświadczeń.
  • Słowa. Słowa to wynik naszych myśli (przypomnij sobie historię, którą opowiedział Franek w kontekście koleżanki z pociętymi żyletką rękoma — warto kontrolować słowa).
  • Czyny i relacje interpersonalne. Czyny to element, którego kontrola jest kluczowa dla właściwej relacji.
  • Nawyki. Nawyki to wynik czynów.
  • Charakter. Charakter to wynik nawyków, który stanowi największą przeszkodę przy pokonywaniu własnych ograniczeń mentalnych, powodujących chaos w kwestii zarządzania swoim „przeznaczeniem”.
  • „Przeznaczenie”. Przeznaczenie to całokształt tego, jak działamy na co dzień, na który składają się nasze myśli, słowa, czyny, relacje interpersonalne, nawyki oraz powstały poprzez te składowe charakter.

Nie panując nad myślami, nie panujesz ani nad sobą, ani nad własnym przeznaczeniem. Jeżeli pragniesz zmienić siebie na lepsze — nie dla społeczeństwa lub rówieśników, ale w celu osiągnięcia własnych marzeń — musisz zacząć kontrolować myśli. W ten sposób zapanujesz nad emocjami i swoimi działaniami, tworząc możliwość realizacji marzeń.

Być może społeczeństwo, rówieśnicy i nawet czasem rodzice proszą Cię o zmianę Twoich cech nie dla realizacji Twoich marzeń, ale własnych. Ludzie chcą, żebyś był taki, a nie inny, bo chcą kontrolować Ciebie i Twoje życie. Jest to błędna droga. Nikt nie ma prawa Ci tego robić — ranić Cię w ten sposób. Właściwy model relacji to wspieranie Cię — gdy mowa o rodzicach lub społeczeństwie — w Twoich kluczowych staraniach, mających na celu realizację marzeń. W ten sposób pozostajesz w zgodzie z samym sobą. Jak się czujesz, kiedy nie jesteś w zgodzie z samym sobą? No właśnie. I dlatego nigdzie w tej książce nie usłyszysz od nas, żebyś zmienił się, „bo tak trzeba”, „bo tak należy”. Będziemy natomiast namawiać Cię, abyś zmienił się, tworząc własny sukces życiowy, nakierowany na to, co kochasz i co jest dla Ciebie, a nie dla innych ludzi, ważne.

Jeżeli masz depresję lub nerwicę, to zauważ, że Twoja depresja i nerwica wynika nie z BRAKU (jak sądzi większość ludzi), ale z NADMIARU. Nadmiaru pragnień — idiotycznych ze swej natury. Większość z nich nie jest nawet Twoimi pragnieniami — ktoś włożył Ci je do głowy. Może czasem chcesz mieć nowy ciuch lub telefon, ale czy to naprawdę takie ważne? Czy to jest ważne dla Ciebie, czy dla firmy, która produkuje te przedmioty i wrzuca młodym ludziom do głów potrzebę ich posiadania? A może płaczesz po klasówce, ponieważ dostałeś trójkę, a nie piątkę? To naprawdę Twoja potrzeba, czy też rodzice lub klasa tworzą presję? Może to ich pragnienie? Jeżeli tak, niech idą na klasówkę za Ciebie. To nie Twój problem. Ucz się i rób to, co możesz oraz jak możesz, ale nie miej wyrzutów sumienia z uwagi na nieosiągnięcie celu bycia idealnym uczniem. Przecież to nie jest TWOJE pragnienie, ale nawykowe działanie wyrosłe z tresury.

Pragnienia są nieograniczone. Spójrz na ludzkość: kiedy zaspokajała jedno pragnienie, stwarzała kolejne. Nigdy nie osiągniesz spełnienia, żyjąc w ten sposób. Dodatkowo, im więcej pragnień spełniasz, tym więcej rodzisz lęku. Mając pieniądze, martwisz się ich utratą. Dostając piątkę z klasówki, boisz się, czy kolejnym razem nie dostaniesz czwórki. Kupując willę, martwisz się, że ktoś ją okradnie. To nieskończona spirala samonakręcającego się cierpienia.

Naucz się spełniać własne potrzeby, ale też szanuj zasady rządzące światem. To znaczy: nie zaniedbuj nauki i wypełniaj obowiązki społeczne tak, jak umiesz najlepiej, ale bez presji. Pozwól sobie na bycie niedoskonałym w tym procesie. Perfekcjonizm to recepta na nieudane życie.

Pytanie: Czy zauważyłeś już, że to, kim jesteś, ma źródło w Twoich myślach?

Odpowiedź: Myśl o sobie dobrze. Akceptuj siebie takim, jaki jesteś. Wielu osobom mogę polecić zdanie: „Aby pokochać innych, najpierw musisz nauczyć się kochać samego siebie”.

Ciesz się też z tego, co masz i czym jesteś, a nikt nie będzie w stanie Cię ograbić. Ludzie nie lubią żebraków. Tymczasem ciągle żebrzą do świata, aby ten dał im więcej pieniędzy, większy samochód i dom z basenem albo bycie najbardziej lubianą osobą w szkole. Gdy pewien wędrowny mnich przybył do króla Indii, jego marszałek powiedział, że zrezygnuje z funkcji, jeżeli król mnicha nie przyjmie. Król stwierdził, że ów mnich to zwykły żebrak. Marszałek odparł: „On jest królem, bo niczego nie żąda od świata, a obecny władca Indii jest żebrakiem, który cały czas wyciąga do świata rękę po więcej”.

Zastanów się, czy odczuwane przez Ciebie pragnienia i potrzeby są realne i czy są Twoje. A może ktoś Ci je przemycił po cichu do głowy i do serca?

Fragment pochodzi z książki „DNA Nastolatka”, której autorami są Jacek Ponikiewski oraz Franciszek Górski.

rozwój osobisty i osiąganie celów

Czas – jak mieć go więcej dla siebie?

28 września 2018

Odzyskać można wszystko – pieniądze, pracę, ukochaną osobę. Wystarczy włożyć w to trochę wysiłku i sukces gotowy. Czasu jednak nie da się cofnąć i inaczej go wykorzystać, odzyskać.

Co zatem zrobić, by nie żałować upływających minut wykorzystanych na zbędne sprawy? Wprowadź w swój grafik tych 7 rad i dobrze wykorzystaj swój czas.

1. Wydziel czas na pracę i odpoczynek

Bycie zapracowanym jest bardzo modne, bo wtedy wszyscy wokół widzą, jak spełniasz się zawodowo i prywatnie. To jednak droga do przemęczenia. Nie jesteś robotem i każdego dnia musisz znaleźć chwilę dla siebie. Zapowiedz, że od godziny 18 nie siadasz przy komputerze, ani nie zajmujesz się innymi obowiązkami związanymi z pracą, a weekendy poświęcasz bliskim. Wtedy odpowiednio się zregenerujesz i odzyskasz moc, dzięki czemu Twoja praca będzie bardziej efektywna.

2. Wyznaczaj limity czasowe

Kiedy działasz bez planu, często nie mając presji czasu na plecach, wykonujesz wiele czynności zbyt wolno. Jeśli nie wyznaczyłeś sobie deadline’u, tekst, który miałeś napisać w godzinę, będziesz tworzył trzy. Zerkniesz na Fejsa i Insta, bo przecież nic Cię nie goni. Wieczorem, jak będziesz podsumowywał dzień, stwierdzisz, że był on bardzo nabity. Prawda jest jednak zgoła inna…

3. Złota godzina

Słyszałeś kiedyś o tym? Jeśli masz taką możliwość, by wyłączyć się w pracy na godzinę, zamknąć się w biurze, nie odbierać maili, telefonów i nie przyjmować klientów, tylko skupić się na innych, bieżących zadaniach – zrób to! Jeśli nic nie będzie Cię rozpraszać, jesteś wstanie zrobić więcej w ciągu jednej godziny niż nawet przez ośmiogodzinny cykl pracy.

4. Rób przerwy

Aby nie pracować po godzinach, mieć wydajniejszy czas w pracy i w domu, rób sobie krótkie przerwy. Daj odpocząć mózgowi i zaczerpnij świeżego powietrza. Jeśli wydaje Ci się, że to strata czasu, sprawdź tę metodę. Zobaczysz, że będziesz mniej przemęczony, a wykonasz te same obowiązki.

5. Planuj

Jeśli chcesz sprawić sobie odrobinę przyjemności i pójść ze znajomymi na miasto lub zakupy, zaplanuj, że musisz ze wszystkim innym sprawami wyrobić się do 19. Tak łatwiej Ci będzie ogarnąć wszystkie potrzebne sprawy, jeśli zaplanujesz kolejność ich wykonywania.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

6. Naucz się asertywności

Nie masz czasu dla siebie? A może to przez natłok obowiązków, które bierzesz na swoje barki? Jeśli szef daje Ci robotę do domu powiedz, że tym razem masz inne plany. Gdy ciotka prosi Cię setny raz o zakupy, jeśli nie robisz tego przy okazji, nie daj się wykorzystywać. Może ma dzieci, które też choć raz mogłyby jej pomóc.

7. Zrezygnuj z zabijaczy czasu

Gdy za długo patrzysz się każdego dnia w ekran telefonu czy telewizora, może warto z tego zrezygnować? Odinstaluj aplikacje i zostaw tylko te, które pomogą Ci lepiej wykorzystać Twój czas. Zamiast przesiadywać na kanapie, popijać niezdrowe napoje i podjadać słodycze, można te chwile spędzić dużo przyjemniej. Wszystko ma swój umiar, ale gdy tak wygląda każde Twoje popołudnie, nie narzekaj, że nie masz czasu na sport, zadbanie o siebie czy spotkanie ze znajomymi. To Twój świadomy wybór, jak bardzo wykorzystasz dany Ci czas.

Autor: Paulina Wolska

inne, rozwój osobisty i osiąganie celów

Pisz, publikuj albo giń!

27 września 2018

„Pewien pisarz, którego bardzo cenię — najbardziej za oszczędność stosowania w swoim pisarstwie środków stylistycznych — niezwykle trafnie podsumował temat tego poradnika. „Niezależne pisarstwo to jak gra na piaszczystej drugiej bazie: nie wiadomo, jak odbije się piłka”. Ernest Hemingway miał rację. Nigdy nie wiadomo, co nas spotka.

Pisarstwo niezależne nie jest wspaniałą ideą, sielanką i fantastycznym sposobem na zdobycie sławy czy fortuny. Jednocześnie oferuje wiele możliwości, które sprawiają, że warto w pewnych okolicznościach się na nie zdecydować. Pisarstwo niezależne daje przede wszystkim szansę dotarcia do czytelnika. Daje wolność, bo przecież samopublikujący pisarz jest uwolniony od konieczności dostosowania swojej twórczości do woli jakiejkolwiek innej niż jego własna. Pisarz samopublikujący może tworzyć dzieło zarówno dostosowane do gustów masowego odbiorcy, jak i wyrafinowane, wyspecjalizowane albo tak kontrowersyjne, jak tylko tego zapragnie. Może tworzyć dzieło, jakie jego zdaniem jest wspaniałe.

Pisz, publikuj, zarabiajZerwanie z komercją, a zatem nastawienie się przede wszystkim na zysk, jak ma to miejsce w przypadku tradycyjnej publikacji, daje nieograniczoną wolność twórczą. To sprawia, iż można wierzyć w to, że niczym nieskrępowana twórczość autora zostanie zauważona i doceniona — przede wszystkim przez odbiorcę. Prawdopodobieństwo tego jest jednak niewielkie. Owszem, internet i samopublikowanie dają możliwość łatwego i taniego publikowania, nie trzeba mieć już dostępu do wielkich instytucji albo bogatych ludzi (mecenat), by rozprzestrzeniać swoją twórczość. Z drugiej strony, rodzi to niespotykaną nigdy w dziejach konkurencję. Nawet jeśli autor zdecyduje się na darmowe rozdawnictwo swoich utworów, nie zagwarantuje mu to sukcesu. Czasem wręcz przeciwnie — uniemożliwi ten sukces. Oznacza to, że nawet naprawdę wysokiej jakości dzieła mogą nie zdobyć uznania proporcjonalnego do swojej wartości. Dlatego też współczesny autor musi dużo tworzyć, ponieważ częste publikowanie zwiększa prawdopodobieństwo, że jego twórczość nie przejdzie bez echa. Częste publikowanie pomaga utrzymać również więc czytelnika z autorem (jego twórczością), co w sposób oczywisty zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu autora. Współczesny autor musi się wyróżniać, musi działać inaczej niż inni autorzy, a przynajmniej inaczej niż autorzy tradycyjni.

Musisz przede wszystkim czytać. I nie mam tutaj na myśli tylko dzieł akademickich, profesjonalnych, ale również książki popularne, blogi itp. Przyglądaj się, jak piszą inni, zobacz, co można zrobić inaczej niż oni, lepiej, ciekawiej. Szukaj towarzystwa ludzi, którzy Cię inspirują. Nie — chwalą, hołubią, ale inspirują. Takich, którzy myślą inaczej niż Ty. Ufaj swojej intuicji, słuchaj innych, ale decyduj samodzielnie. Nie każda droga, która jest dobra dla Twojego przyjaciela, mentora, mistrza, będzie dobra również dla Ciebie.

Nie myśl, że po wydaniu jednej książki będziesz pisarzem. Nie będziesz. Nie myśl, że jesteś nim, bo potrafisz pisać. Nie jesteś. Wydałem kilka różnych tytułów, samodzielnie opublikowałem kilkanaście, wielu ludzi spotkało się z moim słowem pisanym i… nie uważam, abym był pisarzem. Jestem co najwyżej autorem, który ma nadzieję, że jego słowa zostawiły ślad w czyimś umyśle, sercu, wspomnieniach. Mam nadzieję, że również w Twoim.

Pismo jest naszym wielkim odkryciem. Potem mieliśmy jeszcze tylko dwa równie wielkie: pierwszym było wynalezienie druku, drugim — internetu, który zmienił świat i dziś pozwala nam, amatorskim adeptom sztuki pisarskiej, zaistnieć. Wchodząc na trudną, krętą i wyboistą ścieżkę autora publikującego samodzielnie (nie ukrywam tego), tak naprawdę wybierasz drogę, która nie wiadomo gdzie Cię zaprowadzi. Jak powiedział Hemingway, „nie wiadomo, jak odbije się piłka”. Wiadomo, że może odbić się w każdą stronę, więc Ty z pewnością możesz iść niemal w każdym kierunku. Musisz jednak walczyć o uznanie. Walcz o czytelnika. Rozpychaj się łokciami, pisz dobrze, pisz ciekawie, tak żeby chwycić czytelnika za gardło (serce), i nie pozwalaj mu odejść. Twoim orężem niech będzie słowo. Ono ma naprawdę ogromną siłę.

"Biblia #SELF-PUBLISHINGu"Wiem, że po przeczytaniu tej książki wielu będzie narzekać. Jedni stwierdzą, że jest rozwlekła, zbyt obszerna, inni przeciwnie — że nie znaleźli w niej odpowiedzi na swoje pytania, a tematy w niej poruszone zostały ledwie zasygnalizowane. Bardzo możliwe, że jedni i drudzy będą mieli rację. Może w następnym wydaniu się poprawię i wprowadzę takie zmiany, żeby ten poradnik lepiej spełniał pokładane w nim nadzieje. A może nie, bo nie wiem, czy zdecyduję się na kolejną edycję. Prawdopodobnie nie, bo jestem już bardzo zmęczony jego pisaniem.

Na koniec dam Ci pewną, dobrą według mnie radę. Zamiast narzekać na to, że ten poradnik jest za długi, za krótki, zbyt powierzchowny albo za bardzo szczegółowy, po prostu weź się do pracy. Siądź do komputera i zacznij pisać. Masz książkę w głowie? Przelej ją na papier. Masz książkę napisaną? Zrób wszystko, aby ją opublikować. Tylko w ten sposób masz szansę na tym zarobić, zaistnieć i tym samym iść przed siebie. Jeśli nie będziesz szedł, oznacza to, że stoisz w miejscu. Ty jesteś kowalem swojego losu, Ty decydujesz o tym, kim jesteś i ile sprzedasz swoich e-booków albo książek. Urodziłeś się i pewnego dnia odejdziesz z tego świata, tak samo jak ja i wszyscy pozostali. Nie wiemy, kiedy to nastąpi. Mamy dany jakiś czas. Jest on różny. Jedni mają 90 lat, a inni nawet mniej niż 1/10 z tego. Tak już jest i nic z tym nie zrobimy. Ale możemy ten nasz czas zmarnować albo go wykorzystać. Możesz go wykorzystać na narzekanie, marnotrawienie podczas jałowych dyskusji na forach, w serwisach społecznościowych albo wstukiwanie na klawiaturze smartfona głupkowatych emotikonów w WhatsApp. W tym samym czasie możesz też napisać kolejną książkę, kolejne opowiadanie, które — nawet jeśli nie zdobędzie statusu bestsellera — pozwoli Ci zarobić, zaistnieć albo poprawić swój warsztat. Pozwoli Ci utrzymać się na powierzchni lub blisko niej. Pozwoli Ci iść naprzód.

W dzisiejszym świecie, gdzie wielu z nas wydaje się, że mogą zostać pisarzami, trzeba walczyć. Pisz, publikuj albo giń — tak powinno brzmieć credo współczesnego autora, kogoś, kto samodzielnie publikuje swoje utwory bez wydawców i chce na tym zarabiać, nawet jeśli inni uważają, że tak naprawdę to nie jest możliwe. Wierz mi, to jest możliwe, ale potrzeba wiele samozaparcia, dyscypliny i odwagi. Potrzeba determinacji i wytrwałości. Dlatego kończąc swoją książkę, dodam: nie narzekaj, ale pisz, poprawiaj, drukuj, sprzedawaj; rób swoje — opowiedz własną albo zmyśloną historię. Opowiedz ją! Sprzedaj ją i twórz dalej. Rób to, co lubisz. Ludzie uwielbiają czytać, uwielbiają słuchać historii. I tak naprawdę nieważne, kto ją opowiada. Istotne, o czym jest ta historia.”

Fragment pochodzi z książki „Biblia #SELF-PUBLISHINGu” Aleksandra Sowy.

Już w sprzedaży!

inne

Po co to wszystko? (czyli dlaczego chcesz wydać swoją książkę)

17 września 2018

„Zajmijmy się pytaniem, które powraca niczym echo w ciemnym tunelu. Wielu autorów pisze książkę, a potem zastanawia się, co dalej. Odpowiedź wydaje się oczywista — trzeba ją wydać. Tak, to prawda. Tyle że warto sobie odpowiedzieć na pytanie: po co ją wydawać? Przyjmuję do wiadomości, że już sobie na nie odpowiedziałeś, zatem jesteś gotów do polemiki.

Znalazłeś swoją odpowiedź na tak postawione pytanie, więc będzie Ci łatwiej przejść cały dalszy proces wydawniczy. Dlaczego? Ponieważ można wydawać książki tylko po to, by szczegółowo opisać i zachować historię pewnego miejsca, budynku, wsi, miasta lub rodu. Takie rozwiązanie powoduje, że nie liczymy na wielotysięczne nakłady, literacką Nagrodę Nobla, wywiady u Kuby Wojewódzkiego czy wielocyfrowe honoraria. Cel jest inny, prawda? W takiej sytuacji współpraca z tradycyjnym wydawnictwem właściwie odpada. Można pokusić się o współpracę z wydawnictwem vanity albo działać samodzielnie. Jedno jest pewne: mamy cel i dość łatwo możemy go zrealizować. Wiemy, że naszym dziełem będzie zainteresowana naprawdę bardzo ograniczona grupa osób, nie będzie nam więc zależało na reklamie czy szerokiej dystrybucji. W takiej sytuacji self-publishing to najlepsze rozwiązanie.

Inny scenariusz zakłada wydanie swojej książki nie dla zysku. W ten sposób postępuje wielu autorów, szczególnie na początku kariery wydawniczej. Takim autorom, często poetom lub tworzącym pewien bardzo niszowy gatunek literatury, zupełnie nie zależy na sprzedaży. Liczy się fakt dotarcia do czytelnika, czasem do jak największej liczby czytelników. Ich motorem działania jest chęć pozostawienia czegoś po sobie, jeżeli nie w świadomości czytelników, to przynajmniej na niezliczonych stronach WWW i twardych dyskach ich użytkowników. Zwykle tacy autorzy rozdają swoją pracę za darmo, ponieważ wiedzą, że ich książki nie kupiłby nikt, nawet gdyby kosztowała jeden grosz. Często ich wiedza opiera się jednak tylko na przypuszczeniach i najzwyczajniej w świecie się mylą.

Self-publishing (zwłaszcza publikacja online i self-electronic) w tej sytuacji nie wymaga specjalnych kosztów, więc jest doskonałym rozwiązaniem dla takich autorów. Nie jestem zwolennikiem udostępniania swojej twórczości za darmo, z tej prostej przyczyny, że człowiek jest tak skonstruowany, że dostając coś za darmo, podświadomie tego czegoś nie ceni. To oznacza, że dzieła rozdawane przez ich autorów są postrzegane jako mniej wartościowe niż utwory komercyjne. To rzutuje na całość zjawiska.

Osobną kwestią jest tzw. psucie rynku. Przyznaję, że przez długi czas byłem odmiennego zdania, wiele tysięcy egzemplarzy swoich utworów udostępniłem gratis i przekonywałem do mojego punktu widzenia innych samodzielnie tworzących autorów. Wreszcie zrozumiałem, że bezpłatne udostępnianie swojej twórczości nie zawsze jest korzystne dla autora. Nie raz pewnie słyszałeś, że self-publishing to nowoczesna grafomania. Prawdopodobnie nie raz usłyszysz, że wydawane niezależnie od wydawnictw dzieła reprezentują skandalicznie niski poziom, ponieważ nie przechodzą wydawniczego sita i tak naprawdę całe to zjawisko jest bardzo szkodliwe nie tylko dla branży wydawniczej, ale przede wszystkim dla literatury oraz szeroko pojętej kultury. Mocne słowa, to fakt. Cokolwiek by powiedzieć i napisać o self-publishingu, nikt jednak nie będzie w stanie odebrać temu zjawisku pewnej cechy: jest to metoda publikowania pozwalająca na niemal niczym nieskrępowaną wolność w zakresie prezentowania treści. Oczywiście istnieją narzędzia uniemożliwiające przedstawianie pewnych (zabronionych prawem) treści, na dobrą sprawę jednak i one mogą zostać wyeliminowane przy umiejętnym wykorzystywaniu tej metody wydawniczej.

Self-publishing daje autorowi gigantyczną wolność. Żadna inna forma publikowania nie dopuszcza jej w takim stopniu. W tym modelu to autor decyduje, co chce wydać, jak chce wydać, czy zamierza na tym zarabiać, czy też nie. I jeśli taki autor uświadomi sobie, dlaczego chce to zrobić, może wszystko. A jeśli zamierza na swoim dziele zarabiać, nie musi dzielić się zyskiem z nikim (poza urzędem skarbowym).

Odpowiedzieć na postawione w tytule tego rozdziału pytanie można na setki sposobów. Każdy autor może to zrobić w swój wyjątkowy sposób, bo motywacja każdego z nas może być — i z pewnością będzie — nieco inna. Self-publishing pozwala na publikowanie z ważnych jedynie dla samego autora powodów, daje niezależność i dopasowanie do indywidualnych potrzeb.”

Fragment pochodzi z książki „Biblia #SELF-PUBLISHINGu” Aleksandra Sowy.

relacje i związki

Jak zdobywać nowych przyjaciół?

10 września 2018

Przyjaźń to piękna sprawa i każdy chciałby mieć grono osób, którzy w sytuacji kryzysowej skoczą za sobą w ogień. Często jednak życie weryfikuje wiele znajomości i by nie zostać samemu, trzeba szukać szczęścia gdzieś indziej.

Jak więc zdobywać nowych przyjaciół i mieć ich coraz więcej? Oto 7 wskazówek, które ułatwią Ci to zadanie:

1. Pierwszy wyciągnij rękę

W natłoku obowiązków, podążaniem za coraz to lepszym statusem życia, czy pracą, ciężko jest nam zawierać nowe znajomości. Kiedy jednak masz pięć minut wolnego, nie zamykaj się na Facebooka i inne media społecznościowe, tylko usiądź i porozmawiaj z nowymi osobami w firmowej kuchni. Może narodzi się z tego naprawdę piękna przyjaźń?

2. Bądź sobą!

Nikt nie lubi podróbek, dlatego nie próbuj być na siłę śmieszny, zabawny czy elokwentny. Zachowuj się naturalnie, bo przez całe życie nie można udawać kogoś, kimś się nie jest. Jeśli ktoś nie jest wstanie zaakceptować Cię ze wszystkimi zaletami i wadami, nie jest wart Twojej przyjaźni.

3. Szczerość to podstawa

Prawdziwa przyjaźń zawsze polega na szczerości, bo druga osoba chce dla Ciebie jak najlepiej i powie Ci prosto z mostu, w krótkich, żołnierskich słowach, że coś robisz nie tak. Nie można jednak przekraczać pewnych granic, które mogą urazić. Zastanów się, jak Ty byś chciał, by przyjaciel Cię potraktował.

4. Staraj się doradzać

Słuchanie banałów typu „nigdy nie jest łatwo”, czy „jutro będzie lepiej” nigdy nie spowodują, że zapomni się o problemach. Kiedy wysłuchasz i dowiesz się, co trapi bliską Ci osobę, postaraj się doradzić i naprowadzić na rozwiązanie.

5. Ustal jasne zasady

Denerwuje Cię, że ktoś dzwoni w środku nocy i wyrywa Cię na imprezę, choć etap nocnego trybu życia masz już dawno za sobą? Masz problem ze znajomymi, którzy nie oddają na czas pieniędzy? Ustal zasady przyjaźni. Osoby z prostym kręgosłupem moralnym docenią to i dostrzegą w Tobie dobrego kompana do spędzania wspólnie czasu.

6. Nie nadwyrężaj przyjaźni

Wiele osób ma tendencje do wykorzystywania ludzi, którzy starają się im pomóc. Jeśli ktoś poda Ci pomocną dłoń, nie staraj się wciągać go jeszcze głębiej. Doceń, że był wstanie zrezygnować z czegoś, by poświęcić czas właśnie Tobie. Nie oczekuj też, że będzie zawsze porzucał swoje obowiązki, by biec Ci na pomoc w najprostszych rzeczach. To tak nie działa.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

7. Wzajemność kluczem do sukcesu!

Na czym to wszystko tak naprawdę polega? Że masz świadomość, iż w razie potrzeby masz w drugiej osobie oparcie. I dajesz też takie poczucie Twojemu przyjacielowi, dzięki czemu bliska Ci osoba wie, że jej potrzebujesz. To powoduje, że Wasze relacje stają się bliskie. W końcu obie strony muszą czuć, że są dla siebie ważne.

Cementowanie relacji poprzez wspólne chwile sprawia, że nawet znajomy z pracy, z którym dotychczas byłeś wyłącznie na „cześć”, może z czasem stać się kimś, bez kogo już nie wyobrażasz sobie życia.

Autor: Paulina Wolska

relacje i związki

Jak wzbudzić zaufanie od pierwszego kontaktu?

3 września 2018

Mówi się, że zaufanie buduje się latami i nie można go zdobyć ot tak. Wiele wspólnych przeżyć, “sprawdzenie się” w trudnych sytuacjach – to coś, co łączy i daje pewność, że możemy na kimś polegać.

Są jednak triki, dzięki którym łatwiej zjednasz sobie ludzi. Jakie? Oto 5 sposobów dla Ciebie na to, jak wzbudzić zaufanie już od pierwszego kontaktu:

1. Nie bój się prosić o pomoc

Nawet jeśli nie znasz się z kimś od dziesięciu lat, nie bój się poprosić go o pomoc. Jesteśmy stworzeni do życia w stadzie i czasami potrzebujemy drugiego człowieka. To powoduje, że od razu przełamujecie pierwsze lody i zbliżacie się do siebie. Skoro Ty masz do drugiego człowieka zaufanie, łatwiej będzie komuś wypracować to samo w swojej głowie.

2. Bądź szczerze zainteresowany

Jednym z najprostszych sposobów, by nasz rozmówca poczuł szczere zainteresowanie, jest zadawanie mu pytań. W ten sposób poznajesz jego myśli, opinie i będzie łatwiej nawiązać nić porozumienia. Ludzie uwielbiają być w centrum zainteresowania, dlatego Twoja dociekliwość sprawi, że zbliżycie się do siebie.

3. Nie krytykuj i nie wymądrzaj się

Takich osób nikt nie lubi. Sprzeczać można się z przyjacielem, którego znasz X lat i tak naprawdę żaden z Was nie przejmie się różnicą zdań. Jutro i tak nikt nie będzie o tym pamiętał. Kiedy jednak spotykasz kogoś pierwszy raz, zważ na to, iż osoby, które na siłę próbują przekonać kogoś do swoich racji, od razu są odrzucane przez grupę. Daj sobie czas zanim zaczniesz mówić o wszystkich swoich kontrowersyjnych opiniach.

4. Komplementuj

Oczywiście nie możesz z tym przesadzać. Druga strona od razu wyczuje, że chcesz zbytnio się przypodobać, a wszystkie słowa są wymuszone i sztuczne. Kiedy jednak widzisz coś, co naprawdę Cię zachwyciło, powiedz o tym. Miłe słowa lubi każdy, dzięki czemu zbliżysz do siebie osobę, na której Ci zależy.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

5. Daj się poznać

Kiedy już zadasz pytania i pozwolisz się wygadać drugiej osobie, opowiedz coś o sobie. Spraw, by ktoś mógł Cie poznać, a przy kolejnym spotkaniu będzie miał wrażenie, że zna Cię od dawna. Jeśli powiesz mu o swoich bolączkach, słabościach, zwierzysz się – od razu poczuje Twoje zaufanie i odwdzięczy się tym samym.

Autor: Paulina Wolska

relacje i związki

Jak sprawić, by Twój facet nie przestał Cię kochać?

27 sierpnia 2018

Wiele kobiet ma tendencje do tworzenia w swojej głowie czarnych wizji na temat swojego związku. Pojawiają się myśli, że za 10 lat na pewno się mną znudzi, nie będę mu się podobać i nie zaakceptuje mojego ciała po ciąży.

Tak to jednak nie działa.

Są sposoby, by Twój facet szalał za Tobą, bez względu na staż związku. A wtedy Ty też będziesz szczęśliwsza. Jakie?

Oto 5 sposobów, dzięki którym Twój facet nie przestanie Cię kochać:

1. Nie odpuszczaj sobie

Przypomnij sobie siebie z okresu, kiedy zaczęliście się spotykać. Dobre odżywianie, by zawsze pięknie wyglądać, odrobina sportu, wysokie szpilki i seksowne ciuchy. Jeśli nie potrafisz się zmotywować, by ciągle dbać o siebie z taką intensywnością jak wcześniej, zrób to dla niego. Nie będzie miał czasu na oglądanie się za atrakcyjnymi kobietami, bo będzie musiał pilnować, byś to Ty od niego nie uciekła. Na pewno doceni Twoje starania i wszyscy będą wygrani.

2. Pamiętaj – tylko konkrety!

Faceci się nigdy nie domyślają i nie rozumiecie się bez słów. Jeśli wydaje Ci się, że nie zmęczą go ciągłe kłótnie o to, dlaczego nie przeczytał w Twoich myślach tego i owego, to jesteś w błędzie. Postaw sprawę jasno i stanowczo powiedz, o co Ci chodzi. To skróci czas kłótni i spowoduje, że oboje będziecie zdrowsi psychicznie.

3. Bądź miła!

Przychodzisz po 8 godzinach pracy, gdzie musisz być miła, bo za to Ci płacą i od razu zmieniasz maskę? Zmień to. Warczenie, ciągłe kłótnie czy odburkiwanie na pytania nie będzie dobrym fundamentem Waszego związku. Zaczniecie się w nim męczyć, co doprowadzi do smutnego zakończenia. Facet to też człowiek i potrzebuje odrobiny zainteresowania, czułości i miłych słów.

4. Podzielaj pasje, ale miej własne

“Recepta na dobry związek to trochę się od siebie różnić, żeby się pokochać. I być do siebie podobnymi, żeby utrzymać tę miłość przez długie lata.” Ładne? I jakie prawdziwe! Zrozum go i daj się rozwijać. Nie rozliczaj go z każdej złotówki w Excelu, tylko daj trochę wolności, by mógł odetchnąć i nabrać dystansu, a też zwyczajnie za Tobą zatęsknić.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

5. Bądź z nim na 100%

Czy ktoś zna związek, który jest szczęśliwy wyłącznie dzięki platonicznej miłości? No właśnie… To tak nie działa. Odrobina pikanterii jest wskazana nawet związkom z dłuższym stażem. Co więcej, nie traktuj tego jak przykry obowiązek. Zaufanie, wspólne pasje, porozumienie poparte sferą łóżkową spowoduje, że nic nie stanie na drodze do Waszego szczęścia. Porozmawiajcie, czego oczekujecie od drugiej połówki – tak na pewno będzie Wam łatwiej być ze sobą na 100%.

Autor: Paulina Wolska

Wyszukano w Google m.in. przez frazy:

relacje i związki

Jak sprawić, by wymarzony facet się w Tobie zakochał?

20 sierpnia 2018

Pewnie nie jedna z Was miała kiedyś problem z facetem, który Cię nie zauważał lub traktował wyłącznie jak dobrą kumpelę. Są jednak metody, które w większości przypadków działają, dzięki czemu ON straci dla Ciebie głowę.

Oto 7 rad, których zastosowanie przybliży Cię do tego celu:

 

1. Zaskakuj, ale nie bądź nachalna!

 

Podobno faceci są prości w obsłudze i wielokrotnie powtarzała się teza, że lubią być zaskakiwani. Przygotuj od czasu do czasu coś miłego. Bądź ekscytująca i tajemnicza, nie odkrywaj wszystkich kart od razu. Opowiadaj o ciekawych i śmiesznych wydarzeniach z dzieciństwa, ale daj mu dojść do głosu. Zapytaj, co jego spotkało, jak on się czuł. Wtedy unikniesz bycia zbyt nachalną.

 

2. Gesty mają wielką moc

 

Jeśli unikałaś kontaktu ze swoim wymarzonym facetem, zmień to. Dotknij, przytul, pocałuj w policzek tak, by zrozumiał, iż jest dla Ciebie bliski. Jeśli się rozstaniecie, w jego pamięci na pewno pozostaną te proste gesty, które dadzą mu do myślenia.

 

3. Używaj jednych, wyrazistych perfum

 

Faceci mają to do siebie, że nie mają pamięci do dat i innych rzeczy. Kiedy jednak Twoje perfumy mu się spodobają, zawsze będzie towarzyszył mu Twój zapach. Będzie to dla niego sensualny znak.

 

4. Bądź uśmiechnięta!

 

Uśmiech to najlepszy makijaż kobiety i powie Ci to każdy przedstawiciel płci przeciwnej. Jeśli nie jesteś duszą towarzystwa, odważ się zabierać częściej głos. W dodatku na pewno masz świetne poczucie humoru, które zwróci jego uwagę. Bądź w tym naturalna i nie przesadzaj. Od razu wyczuje, że coś jest nie tak i robisz to na siłę.

 

5. Mów mu o swoich problemach

 

Nic tak nie zbliża dwóch osób jak problemy, tajemnice i trudne sprawy. Gdy się przed nim otworzysz i nie będziesz oczekiwała nic w zamian, na pewno doceni to, że masz do niego zaufanie.

 

6. Nie zamykaj się w sobie

 

Pokaż mu, że jesteś lubiana, towarzyska i masz mnóstwo znajomych. Na pewno będzie chciał dołączyć do tego grona, bo poczuje, że musisz mieć w sobie coś wyjątkowego. Każdy facet lubi spędzać czas z dziewczynami, przy których czują się swobodnie i można z nimi porozmawiać na każdy temat.

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

7. Bądź odrobinę szalona

 

Każda wariatka daje mężczyźnie coś ekstra i powoduje, że on czuje się podekscytowany na samą myśl o spotkaniu. To uczucie długo będzie mu towarzyszyć, dzięki czemu będzie chciał spotykać się z Tobą jak najczęściej. A właśnie o to w tym wszystkim chodzi!

Autor: Paulina Wolska

Wyszukano w Google m.in. przez frazy:

rozwój osobisty i osiąganie celów

Jak sprawić, by czas nie pędził tak szybko?

13 sierpnia 2018

Dlaczego, kiedy stoimy w kolejce w banku, na poczcie, czy gdziekolwiek indziej, czas strasznie się dłuży i każda minuta jest jak wieczność, a w momencie wakacji, fajnych chwil wydaje się, że wszystko mija jak za pstryknięciem palca?

Bo czas i emocje to jedność!

Kiedy znudzenie daje o sobie znać, ciągle patrzymy na zegarek i wszystko się dłuży. Wtedy nasz mózg rejestruje każdą sekundę i powoduje, że wszystko płynie wolniej.

Jeśli robimy coś ekscytującego, nikt nie mierzy czasu, bo jest zbyt zajęty zabawą. Przysłowie, że wszystko dobre, co się szybko kończy – nie wzięło się znikąd. To sprawdzony mechanizm, którego nie przeskoczymy w dużej mierze. Można jednak nauczyć się robić to inaczej. W jaki sposób?

Oto wskazówki dla Ciebie, aby czas płynął nieco wolniej:

1. Czas się robi!

Zdziwiony? Tak to właśnie działa! Prawda jest taka, że zawsze znajdziesz czas na coś, co jest dla Ciebie ważne. Dla jednych będzie to trening, dla innych książka, ale to Twój subiektywny schemat działania. Jeśli chcesz spędzić czas z rodziną, nigdy nie mów, że go nie masz na inne zajęcia. Widocznie reszta nie jest dla Ciebie aż tak istotna.

2. Nie przestawaj się uczyć

Ciekawość dziecka zawsze pomaga nam zdobywać świat i iść w nieznane. Nie bój się zadawać pytań i drążyć temat. Przecież właśnie o to chodzi, by wiedzieć więcej i więcej. Twój mózg się aktywuje i zacznie przechowywać więcej informacji, widoków, fajnych chwil. Wtedy będziesz miał wrażenie, że czas wolniej płynie.

3. Poznawaj nowych ludzi

Rodzina, najbliżsi przyjaciele zawsze będą przy Tobie, ale czasem trzeba odbiec od rutyny. To nie tylko poszerzy horyzonty i zainspiruje Cię w wielu kwestiach, ale także pozwoli docenić to, co się ma. Musisz się też otworzyć na innych, by z tych relacji coś wyszło. Bez tego ani rusz!

Brakuje Ci celu w życiu?

 

Zdobądź ZA DARMO legendarnego ebooka Napoleona Hilla „Prawa Sukcesu” Superumysł oraz Określony Cel Główny.

Prawo Sukcesu

  • Wreszcie skupisz się na tym, czego naprawdę pragniesz.
  • Dowiesz się, na czym w rzeczywistości polega PLANOWANIE i jaką ma moc w realizacji Twoich celów.
  • Poznasz 4-stopniową formułę, która pozwoli Ci zająć się w życiu tym, co przynosi Ci najwięcej satysfakcji i zysków

Pobieram ebooka!

4. Podążaj za intuicją

Nie jesteś spontaniczny? Czas to zmienić. Gdy zbyt długo się zastanawiamy i czekamy na nowe opcje oraz pomysły, czas przecieka przez palce. Nie marnuj go i nie rozkładaj każdej sprawy na czynniki pierwsze. Nie warto.

Autor: Paulina Wolska